Rap

„Różowa Pantera” Szpaka nie jest taka straszna, jak ją malują [RECENZJA]

Julian Glosa -
szpaku
szpaku
Rap - - Dodane przez Julian Glosa

„Różowa Pantera” Szpaka nie jest taka straszna, jak ją malują [RECENZJA]

Wyczekiwany od połowy ubiegłego roku album Szpaka jest już w całości dostępny na platformach streamingowych. Składa się z 12 utworów, z których aż 9 mogliśmy usłyszeć jeszcze przed premierą. Dodatkowo w skład albumu wchodzi #hot16challenge2 rapera. Pierwsze wrażenie? Ciężko stwierdzić.

Buja

Nawet nie będąc fanem Szpaka, trzeba przyznać, że większość kawałków na płycie jest idealna do poskakania na koncercie. Nie można odmówić raperowi z Morąga ogromnej energii przekazywanej w swoich utworach: „Hałas” czy „Młody 2Pac” to najlepsze przykłady tego, jak powinien wyglądać mocny, bujający refren. Z drugiej strony są kawałki takie, jak „Wino”, które ukazują bardziej emocjonalną stronę tego, co znamy z poprzedniej twórczości rapera.

Przekaz Szpaka nie zmienił się zbytnio na przestrzeni lat, co jest mu często zarzucane przez słuchaczy, i co jest rzeczywiście odczuwalne przy odsłuchu. Klasycznie: jest tu życie na blokach, jest ekipa, kasa, narkotyki. Fani tych tematów na pewno nie będą narzekać, a słuchacze oczekujący czegoś nowego najwidoczniej muszą jeszcze trochę poczekać. Nie zabrakło też dziwnych, niepoważnych wersów, nie do końca pasujących do ogólnego, dość ciężkiego klimatu płyty („Majonezowe maczugi”, „Shaman King” w Chipicao” czy „Piła motorowa: moi ludzie tańczą”). Jeśli chodzi o wokal, jak zwykle dostajemy solidną dawkę krzyku, rapu i różnego ich łączenia. Znajdą się też śpiewane refreny, które zadziwiająco szybko wpadają w ucho. Jeśli chodzi o gości… mogło być lepiej. O ile Dziarma, Chivas i Zdechły Osa dograli całkiem klimatyczne zwrotki, to reszta gościnek wydaje się zbędna, bezbarwna.

Stary dobry Szpaku

Od strony produkcyjnej „Różowa Pantera”, tak jak reszta albumów Szpaka, stoi w większości na bardzo wysokim poziomie. Bangerowy „Hałas” autorstwa Deemza i świetny, oldschoolowy „Fanlove” Kubiego to jedne z najlepszych bitów w karierze rapera. Niektóre produkcje nie są aż tak charakterystyczne, ale nie odstają na tyle, aby przeszkadzało to w odsłuchu albumu. Nietypowym posunięciem ze strony rapera było dodanie do płyty swojej gorącej szesnastki, nie koniecznie pasującej do reszty materiału, głównie przez nominacje. Zbędny kawałek rekompensuje ciekawy dodatek w postaci napisanej przez Rolexa bajki, na którą została zamieniona standardowa książeczka z tekstami. „Różowej Panterze” brakuje spójnej stylistyki, widocznej na przykład w poprzednim albumie Szpaka „Dzieci Duchy”.

Simba dostarczył słuchaczom to, co robi najlepiej, w najlepszej możliwej formie. W formie, do której spora część fanów rapu najpewniej nigdy się nie przekona. Choć „Różowa Pantera” to dobry album, styl Szpaka nie przemawia do każdego. Pomimo tego, warto dać mu szansę i pobujać się do rytmu blokowych bangerów.

fot. kadr z klipu „Szpaku ft. Chivas – Potwór (prod. Azann)”, YouTube/GUGU

Zostaw komentarz

Udostępnij
Rap
„Benz Dealer” coraz bliżej? Odkryto tajemniczy kanał nawiązujący do numeru!
QUEBONAFIDE FT. MICK JENKINS - MATCHA LATTE (PROD. ONRA)

Jeden z najbardziej wyczekiwanych kawałków Quebonafide stał się legendarnym numerem, zanim jeszcze wyszedł. Mowa tu o "Benz Dealerze", który miał powstać z Tommym Cashem już dawno temu, ale z jakichś powodów wciąż nie wychodzi. Kolejni słuchacze tracą już wiarę w ten kawałek, uświadamiając sobie, że Kuba w pewnym momencie zrobił sobie z tego żart i piosenka nie istnieje, nawet jeśli kiedyś była w planach.

Rap
Czy Zibex musiał przebrać się za Jezusa, abyśmy go słuchali?

Zibex promując swój debiutancki album "XX", regularnie próbował zwrócić na siebie uwagę. Dwa miesiące przed premierą ujawnił okładkę, na której jako Jezus Chrystus przybity jest do krzyża, a teraz wypuścił rozwijający ten koncept teledysk. W międzyczasie wcielił się też w kreację Quebonafide, ale żadne z tych działań paradoksalnie nie było szeroko komentowane.