Hip Hop

Słoń otwiera pub w Poznaniu!

Michał Fitz -
Hip Hop - - Dodane przez Michał Fitz

Słoń otwiera pub w Poznaniu!

Rap może zagwarantować naprawdę solidne pieniądze, ale nie jest źródełkiem bez końca. Kariera, hype i popularność przemijają, w pewnych przypadkach zaskakująco szybko. Niektórzy artyści są tego wyjątkowo świadomi, dlatego inwestują swoje pieniądze, rezygnując z kupowania n-tej pary drogich sneakersów. Słoń postanowił swoje fundusze włożyć w otworzenie lokalu w Poznaniu.

Raper zakomunikował nam to za pośrednictwem swojego Facebooka. Wrzucił krótki filmik, w którym informuje, że już w najbliższy piątek (akurat będzie to niesławny piątek trzynastego) otwiera w swoim rodzinnym mieście pub, w który zainwestował wraz ze swoim wspólnikiem. Lokal będzie nosił nazwę „Złe Miejsce” i klimatem będzie odpowiadał muzyce Słonia, gdyż znajdziemy w nim wiele nawiązań do horroru. Możemy więc przypuszczać, że „Krwawej Mary” na pewno tam nie zabraknie.

Otwieram PUB moi drodzy ♥️🥂Razem z moim człowiekiem Gruchą z TATTOO-ZONE, postanowiliśmy otworzyć Złe Miejsce 😱🖤 otwarcie jest w NAJBLIŻSZY piątek (13’stego 😈) o godzinie 20:00 🔥Pub znajduje się w Poznaniu, na ulicy WRONIECKIEJ 22, obaj zdecydowaliśmy żeby żeby pójść w klimat nam najbliższy czyli HORROR/SCI-FI 👽🤡🔪 W menu znajdziecie autorskie jak i klasyczne koktajle/drinki, fani piwa również dla się znajdą „coś na ząb” 🍻 Od piątku ruszamy 🔥⚰️

Posted by SŁOŃ WSRH D666a on Wednesday, December 11, 2019

Słoń nie jest jednak jedynym raperem, który postanowił swoje pieniądze włożyć w lokal gastronomiczny. Nie tak dawno temu dowiedzieliśmy się, że Quebonafide zostanie współwłaścicielem nowego lokalu w Warszawie, „Mr Oh”. Lata temu w tę branżę wszedł już jednak Bilon. Jego „Gringo Bar” zdążył już nawet zebrać pewne nagrody gastronomiczne i otworzyć się w więcej niż jednym miejscu. Z niecierpliwością czekamy na kolejne takie działalności ze strony artystów. W końcu oprócz słuchania dobrej muzyki, lubimy też smacznie zjeść i przyjemnie się napić, więc dlaczego tego nie połączyć?

fot. kadr z klipu „Słoń feat. Szpaku – Sicario | Prod. Gibbs (OFICJALNY TELEDYSK)”, YouTube.com/BrainDeadFamilia

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Cannon znów dissuje, Fat Joe daje na wstrzymanie, ekipa Shady staje za Eminemem

Po tym jak niespełna tydzień temu Eminem nagrał bardzo elegancki, choć zbędny, diss na Nicka Cannona, beef coraz bardziej się rozkręca. Wczoraj informowaliśmy, że konsekwencją odpowiedzi celebryty w trakcie audycji radiowej (i dissu, który wyszedł chwilę później), był pierwszy telefon od prawników Mathersa. Cóż, robi się poważnie. Plotki, jakoby raper miał mieć… kontakt seksualny z innym mężczyzną, były dla niego za mocne.

Wchodząc w konflikt z Eminemem, z góry jest się raczej na straconej pozycji. Zwrócił na to uwagę na Instagramie choćby 50 Cent, którego kariera rozwinęła się w końcu właśnie dzięki Marshallowi. Wiemy też, że po stronie Ema opowiedzieli się również Obie Trice (nagrał diss na bicie „30 Something” Jaya-Z i nawiązuje w utworze do jego flow), który zdobył szacunek w podziemiu, jeszcze zanim przystąpił do Shady Records oraz Joyner Lucas, który nagrał niedawno z Eminemem… wymowny kawałek.

Cannon jednak wypuścił kolejny, nieco łagodniejszy już, diss. Nie zmienia to wprawdzie faktu, że pada w nim jedna, znamienna linijka:

„Bóg powinien wziąć Ema i pozwolić zatrzymać nam Juice WRLD-a”.

Młody raper zmarł zaledwie trzy dni temu, ale tak czy inaczej tego typu punche są niezbyt adekwatne (ale beef to beef).

W konflikt zamieszany jest także Suge Jacob Knight, który na Instagramie opublikował serię postów, w dziecinny sposób obrażając Eminema. Syn współzałożyciela Death Row stwierdził także, że bez jego ojca, legenda rapu, podobnie jak Dre, by nie istniała. Przypomnijmy, że Suge Knight sr. udzielił się w pierwszym dissie Nicka Cannona.

Doczekaliśmy się także komentarza Fat Joe’a, na którego wspólnym albumie z Dre, Eminem dograł zwrotkę, od której zaczął się na nowo konflikt na linii Em – Cannon. Joe przystaje przy tym, że kocha ich obu, chociaż z jego wypowiedzi wynika, że bliżej jest mu do Marshalla…

„[Nick Cannon – przyp. red.] jest utalentowanym mężczyzną. Jest wspaniałą osobą. Ale kiedy mowa o rapie, Eminem to GOAT. Nie ma innej opcji… on jest kosmitą w tej rap grze”

Przy tym Fot Joe wyjaśnił plotki, według których Eminem miał znaleźć się w utworze z powodu Nicka. Przyznał również, że jest zaszczycony, że mógł nagrać kawałek z raperem z Detroit i Mary J. Blige.

fot. kadr z klipu „Eminem – Venom”, youtube.com/EminemMusic

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
„Patointeligencja” – wystawiamy Macie ocenę [Trzy Grosze]

W momencie, w którym rap zaczyna trafiać do ludzi ze wszystkich sfer, pojawia się Mata. Zaczyna mówić o tym, z czym do czynienia ma na co dzień. Trochę żartem, ale jednocześnie zupełnie na poważnie. I nagle nagrywa singiel, który wydaje się swego rodzaju ciekawostką oraz skandalem. Opublikowana wczoraj „Patointeligencja” może wywoływać mieszane uczucia, ale jedno jest pewne – w polskim rapie nie było wcześniej chyba nikogo, kto mógłby o niej nawijać.

[Trzy Grosze] Klementyna

Tych samych ludzi raper opisywał już w „White Mint”, kawałku z jego debiutanckiej, nielegalnej epki „Fumar Mata”, do którego zresztą nawiązuje, kiedy wspomina o korkach i butelkach. Jednak w „Patointeligencji” problem tak powszechnie występującej, lecz – co ważne – nie nazywanej, patologii wśród „klasy wyższej”, przedstawia już znacznie dosadniej.

Oczywiście, że treść utworu jest przerysowana. Mimo wszystko przywoływane przez Michała sytuacje mają pokrycie w rzeczywistości, a chodzi tu przede wszystkim o zwrócenie uwagi na zjawisko. Kawałek nie jest też, w moim odczuciu, żadną próbą udowodnienia, że pochodząc z „dobrego domu”, również „zna się życie” – jest raczej ironicznym komentarzem do buntu „niewinnych ofiar adolescencji”. Widać to zwłaszcza w ostatniej, można byłoby dodać, że najbardziej bulwersującej, części:

I pie*dolę mamę i tatę za te rododendrony, jacuzzi, trzy piętra/Zacząłem tu robić te rapy, bo miałem już dość tego piękna i ciepła/A nigdy nie chciałem być biały, i zawsze tu chciałem być gangsta

Mata w całej powadze tematu potrafi jednak zachować pewien dystans, przez co jego wersy nie brzmią naiwnie albo banalnie. I chociaż ładnie gra słowem, jego brzmieniem („Ojciec był maklerem, a mama lawyerem/I grube portfele”), to momentami zdarza mu się na bicie nie wyrobić. Mam tu na myśli na przykład te linijki o kluczykach od Merca albo kradzionych flaszkach. Czasem wystarczyłoby jedynie skrócić pojedyncze wyrazy lub popracować nad tempem.

„100 dni do matury” to jedna z najbardziej oczekiwanych przeze mnie premier przyszłego roku. Zaryzykowałabym też stwierdzenie, że „Patointeligencja” to do tej pory najlepszy z singli Maty. Zdecydowanie brakuje świadomego hip-hopu w tym stylu.

[Trzy Grosze] Michał

Zdecydowanie bliżej mi pochodzeniem do bananów i ciepłego domowego ogniska, niż ciężkich, brutalnych, ulicznych klimatów i zwyczajnie jestem zawiedziony, że grupa społeczna, z którą mogę się utożsamić przedstawia się w taki sposób. „Patointeligencja” jest dla mnie obrazem przedstawiającym ubranego w drogie ciuszki od rodziców chłopaka, który pod klatką próbuje się nieudolnie popisać przed typami zaliczanymi do tzw. „patusów”. Zamiast nawijać o braniu narkotyków w apartamentach, za które zapłacił tata czy dilowaniu dla sportu, można było pokazać fakt, że „banany” też są spoko na podstawie jakichś wartości, na przykład lojalności czy świadomości ciężkiej pracy, o brak których często się ich posądza. Niestety, to „Montana” miała być w założeniu bardziej dziecinna, a taka wyszła „Patointeligencja”. Niemniej jednak, bardzo podoba mi się styl nawijania Maty i częściej powinien wprowadzać się w kawałkach w taki humorek, bo dobrze wtedy wypada. Wciąż śledzę jego karierę z wypiekami na twarzy i mam nadzieję, że ostatni raz zostały one spowodowane przez zażenowanie.

[Trzy Grosze] Kajetan

Dwa słowa: „W końcu”. Przez lata zachodziłem w głowę, jak mógłby wyglądać rapowy numer, który da legitymację do uprawiania tego rzemiosła nastolatkom z tzw. dobrych domów. Potencjalnie pierwszym gościem, który mógł tego dokonać był B.R.O, ale nie ukrywajmy, że tu jednak trzeba mieć większe jaja i pomysł niż tylko umieć nawijać od werbla do werbla. Mata zrobił coś, czego też nie musiał robić – nie kieruje się w jego stronę hejtów, że jest bananowcem. Nie krył tego od samego początku i trochę wytrącił ewentualnym przeciwnikom oręż z łapy. Jednak to właśnie gość, który w sumie mógłby przejść nad tym faktem do porządku dziennego, nagrywa numer o patologii w wyższych sferach (czy też w bardziej zamożnej klasie średniej). Numer, który ani przez chwilę nie wydał mi się fałszywy, bo znam setki opowieści z liceum i z przynajmniej 1/3 przypadków podanych w tym utworze sam się spotkałem. Co do reszty, no cóż, nie jestem z – jak to się teraz modnie określa – high society. Jeśli numer dobrego chłopaka z dobrego domu jest autentyczny, to robota została wykonana więcej niż dobrze i z uśmiechem na ustach zastępy podobnych Macie będą mogli bez żenady wchodzić do środowiska – to znaczy bez żenady o ile sami sobie nie strzelą czymś w stopę.

Jeśli chodzi o treść, to nie zgadzam się z Michałem w tym sensie, że punkt wyjścia był inny, więc jak można spodziewać się punktu dojścia, w którym wychwalane są pozytywne cechy lepiej usytuowanej młodzieży. Kawałek miał pokazać właśnie to, że ich dotyka brud i mają prawo się w nim taplać (i robią to) co najmniej na równi z dzieciakami w gorszej sytuacji finansowej. Co najmniej, bo przez finansowy parasol mogą tak naprawdę odwalać większą patologię. Paradoks.

Technicznie rzecz ujmując zgadzam się z Klementyną, bo Mata nawija odważnie, pomyka po perkusji niestandardowo i miło odbija od siebie rymy, ale zdarza mu się wypaść z bitu albo ledwo coś dorapować, co skutkuje cięciem. Jednak wybaczam. Dzisiaj trochę tak jest, że najpierw kariera, a potem skille. Choć oczywiście odmówić ich Macie nie można. Ode mnie piąteczka na szynach.

fot. kadr z klipu „Mata – Patointeligencja”, youtube.com/SBM Label

Zostaw komentarz