Hip Hop,News

Sprawdzamy „Filar” Sitka. Czy o raperze będzie jeszcze głośno?

Jakub Purłan -
Hip Hop,News - - Dodane przez Jakub Purłan

Sprawdzamy „Filar” Sitka. Czy o raperze będzie jeszcze głośno?

„Filar” to singiel z nadchodzącej płyty Sitka „Nowy Vibe”. Gościnnie udzielił się na nim legendarny Waldemar Kasta. Czy Sitek będzie jeszcze na szczycie?

Niewykorzystana szansa?

Jeśli ktoś pyta o przespane 5 minut w polskim hip-hopie, to od razu na myśl nasuwa się wrocławski raper. Swego czasu Sitek był jednym z najlepiej zapowiadających się raperów młodego pokolenia. Miał szacunek u starszych kolegów z branży, którzy często chcieli jego zwrotkę w kawałku. Do tego charakterystyczny wokal, niepodrabialny styl, nie tylko w nawijce, a także na klipach. Wszystko wskazywało na to, że będzie to raper, który przez długie lata utrzyma się na szczycie. Jednak coś poszło nie tak. Sitek nie wykorzystał swojej szansy. A może tylko tak mi się wydaje? Może Adrian nie czuł wtedy chęci robienia muzyki, a słuchacze wywierali presję.

Jego pierwsza płyta, „Wielkie Sny”, wyszła w 2016 roku i pokryła się platyną. Nie da się ukryć, że to przyzwoity wynik. Choć wydaje mi się, że w 2013, 2014 roku byłoby jeszcze lepiej. Premiera najnowszego krążka „Nowy Vibe” zaplanowana jest na 18 września. Niedawno pojawił się na platformach streamingowych numer z tego krążka – „Syzyf”. Dziś natomiast w sieci ukazał się klip do kawałka „Filar” z gościnnym udziałem Kasty. Jest to dobry singiel. Brzmi jak fajny koncertowy numer. Ma łatwo wpadający w ucho refren, ale mam wrażenie, że do tego Sitek już wszystkich przyzwyczaił. Największą zaletą tego kawałka jest to, że można ponownie usłyszeć na bicie Waldemara Kastę. Rzucił on zwrotkę w swoim stylu i bardzo dobrze się tego słucha. Połączenie dwóch odmiennych szkół rapowania wyszło na plus. Mam jedynie lekki niedosyt, jeśli chodzi o zwrotki Sitka. Liczę jednak, że reszta płyty mi to zrekompensuje.

fot. facebook.com/Sitek71

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
„Flagey EP” jest lepsze, niż Wam się wydaje [Raprospekcja]
1:53 / 3:29 Taco Hemingway - Czarna kawa czeka (prod. Borucci)

Wczoraj, czyli 13 lipca, minęły dokładnie 2 lata od wydania przez Taco Hemingwaya albumu „Café Belga”. Można, a nawet należałoby się nad nim pochylić, ale nie zrobimy tego dziś, ponieważ na pierwszy plan trzeba też wysunąć dodane do tego krążka i nieco zapomniane „Flagey EP”, które naprawdę zasługuje na więcej zachwytów.

Ta krótka, bo trwająca ledwie 16 minut EPka jest jednym z najrzadziej słuchanych przez Polaków projektów Taco Hemingwaya, co odzwierciedlają liczby z serwisów takich jak Spotify czy YouTube zestawione chociażby ze statystykami hitów z „Pocztówki z WWA” czy właśnie samej „Café Belga”. Jest krótkim wydawnictwem dodanym do pełnoprawnego LP, a zwykle w takich przypadkach bywa, że ten dodatek to po prostu zbieranina kawałków, które zostały ostatecznie odrzucone z płyty. Nawet jeśli tak było też w tym wypadku, skompletował się tym samym bardzo ciekawy i różnorodny twór, na którym mamy sporo ciekawych i innowacyjnych jak na Taco brzmień oraz, jak zwykle u niego zresztą, masę ciekawych, przekminionych wersów. Sami zobaczcie.

Jak Bakayoko

Filip kombinuje sporo z brzmieniami i nie chodzi tylko o bity. Te oczywiście też są ciekawe, jak chociażby ten z „Italodisco”, kawałka, który swoją nazwę zawdzięcza właśnie podkładowi, gdyż ten jednoznacznie kojarzy się z brzmieniami niegdysiejszej muzyki rozrywkowej, na przykład właśnie tej z Włoch. Do standardowych bitów, na których nagrywa Taco z pewnością nie można też zaliczyć tego z „Anji”, który jest na swój sposób mroczny i w swoich zakamarkach ma wiele intrygujących, nawet dziwnych dźwięków. Eksperymenty Fifiego, jak zresztą napisałem wyżej, nie kończą się jednak na podkładach. W „Bakayoko” artysta bardzo kombinuje z modulacją swojego głosu, decydując się czasem na krzyki, do których wcześniej nie miał jak przyzwyczaić swoich słuchaczy. Efekt jest ciekawy i najwyraźniej po prostu dobry, bo ten kawałek był do tej pory najchętniej słuchanym z całej składanki.

Nietrafiony pomysł, jakbyś chciał pić setkę z Milikiem

Skoro „Flagey” to jakaś tam EPka dołączona do długogrającego albumu, to pewnie nie ma na niej nic ciekawego i może sobie przelecieć gdzieś tam w tle, nie? Oj nie, właśnie nie może, bo to kopalnia złotych linijek, jak chociażby tej powyższej zaczerpniętej z „Czarna Kawa Czeka”. Ten kawałek jest zresztą zdecydowanie najambitniejszy ze wszystkich pod względem lirycznym i wciąż uważam, że to jeden z najlepszych tekstów Taco w całej karierze. Perełek jest tam bowiem więcej, jak chociażby: „A ty ciągle piszesz sobie mity, nie udawaj Greka” czy na przykład: „Oczernić chcą me kroki, chowaj tę pastę do butów”. Oczywiście, w pozostałych numerach też są wersy warte uwagi. Choćby ten z „Italodisco”, który porównuje dzisiejsze postrzeganie kobiet do gry słownej, brzmiącej tak samo od tyłu, jak od przodu: „Wszyscy patrzą od tyłu, te panie są palindromem”. Słuchacze amerykańskiego rapu nie przejdą też obojętnie obok dwuwersu: „Duże i grube te grudy jak Rick Ross/ Potem są chude jak Rick Ross”, w którym Taco niezwykle zgrabnie opisuje po prostu oś czasu sypkiego narkotyku.

Raper to Fifiego drugi zawód

„Flagey” choć krótkie, jest bardzo konkretne i po prostu dobre, pod różnymi względami. Liczymy więc, że do następnych wydawnictw, na przykład do nadchodzącego „Jarmarku”, Taco będzie dodawał podobne, niewielkie przystawki, które wcale nie będą mniej smaczne od głównego dania. No i naprawdę liczymy też, że kiedyś Taco popełni przy okazji też książkę, skoro w „Pokedexie” sam stwierdza, że pisarz to jego główny zawód.

fot. kadr z video „Taco Hemingway – Czarna kawa czeka (prod. Borucci)”, YouTube.com/TacoHemingway

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Nowa wersja albumu Juice WRLD-a. Dlaczego kawałek o jego dziewczynie został zmieniony?
juice wrld

Jeśli słuchacie „Legends Never Die” Juice WRLD-a, być może zauważyliście, że linijki i bit w kawałku „Man of the Year” właśnie zostały nieco zmienione…

Pierwszy pośmiertny, a zarazem trzeci w dorobku zmarłego w grudniu rapera, album trafił na streamingi w piątek 10 lipca. Po kilku dniach od premiery słuchacze zorientowali się, że w serwisie Apple Music sens i brzmienie jednego z numerów jest inne – utwór, który był odą do dziewczyny Juice’a, Ally Lotti, stał się lżejszym kawałkiem traktującym o relacjach rapera:

„They say life’s a puzzle, I ‚ma piece it together/But from the way I’m movin’, I’ll probably be piecing forever/I’ll date a bad bitch, she’ll be over decent forever/Even with fake tits, these other hoes just decent forever/My lady said she saw a baddie in the hotel lobby/Well, love let’s fuck her together/We got the world at our back/Give a fuck, never that”

Fani doszli do wniosku, że „Man of the Year” zostało zmienione w poniedziałek wieczorem, a później oryginał został przywrócony. Niedługo później jednak na Apple Music album pojawił się w nowej wersji. W tym czasie Lil Bibby, dyrektor generalny Grade A Productions, napisał na Twitterze…

A wcześniejsza wersja kawałka wyglądała tak:

„Buzzin’ like I’m lightyear, infinity and beyond/Big-headed, in my mind, I’m always thinking of songs/Big dick, too, probably won’t fit in your mom/I met my shorty thick, that’s the type of shit that I’m on/I got to admit it, she helped me found where I belong/Stay down with me through all of my rights and my wrongs/Now it’s me and her together a lifelong/Lock her heart up like the key, she ain’t finna make one”

Do sprawy odniosła się już sama dziewczyna rapera, która w emocjonalnej transmisji na żywo na Instagramie wyjaśniła, że druga wersja piosenki była tą, którą Juice chciał umieścić na albumie. Wyraziła także oburzenie z powodu niezadowolenia fanów.

„Obie są wspaniałe (…) Kiedy ludzie tworzą piosenki, zwłaszcza tak, jak robił to Jarad… Miał pomysły… „Chcę mieć skrzypce w tle”. Tworzył przełomową muzykę… (…) Nowa wersja jest tą, którą Jarad Higgins chciał. Jeśli macie z tym problem, no to macie problem”

Jeśli taka była wola rapera, dlaczego by jej nie zrealizować? Można zastanawiać się tylko, czy to, że „Man of the Year” nie pojawiło się od razu w poprawionej wersji było zwykłą pomyłką, czy celowym, wizerunkowym zabiegiem.

fot. kadr z klipu „Juice WRLD – Man Of The Year (Official Video)”, YouTube.com/Juice WRLD

Zostaw komentarz