Felieton,Hip Hop

Stary nowy Quebonafide! „Romantic Psycho” [RECENZJA]

Jakub Purłan -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Jakub Purłan

Stary nowy Quebonafide! „Romantic Psycho” [RECENZJA]

Wszyscy spodziewali się, że Quebonafide zaskoczy preorderem. Nikt nie mógł przewidzieć co znajdzie się na najnowszym krążku rapera. Przyznaję, że chyba tylko Quebo mógł sobie pozwolić na taką akcję.

Pierwsze odczucia

Nie będę się skupiał na singlach, które wyszły przed premierą. Powiem tylko, że całkowicie się różnią od reszty. Przede wszystkim jakością. Pozostałe numery brzmią jak nagrane w piwnicy przy ulicy Płońskiej w Ciechanowie. A część jak nagrane na starym telefonie. W sumie utwory to w większości za duże słowo, po prostu Quebo wrócił do początków przygody z rapem i rzuca sobie freestyle. Ale od początku. Pierwsze odczucie to zdziwienie jakością, brakiem mixu i masteringu. Generalnie w głowie pojawia się taka myśl: Co jest nie tak? Brzmi to wszystko jak pierwsze nagrywki z kumplami na mikrofonie za 10zł. I to uczucie pozostaje przez kilka numerów, a potem zaczyna pojawiać się uśmiech na twarzy. Przynajmniej u mnie. A to dlatego, że czuć klimat ziomali co mają zajawkę na rap i przestaję traktować album jako produkt. Tylko słucham tego jak kumpla, który chce sobie po protu ponawijać, bo to lubi. Próżno szukać wyszukanych wersów, niesamowitych bitów i jakości. Jednak nie można odmówić klimatu jaki panuje przez większość numerów. Cała akcja promocyjna polegała na powrocie do wizerunku Kuby sprzed lat. I na płycie to słychać. Brakuje tylko jakiejś ustawki freestyle’owej za zamkiem, tak jak za dawnych czasów.

Nietypowe numery

Cały album jest co najmniej inny. Nie jest to najlepsze co wypuścił przez swoją karierę Quebonafide. Ale do tej płyty chyba trzeba podejść trochę inaczej niż do poprzednich produkcji. Poprzeczka po „Egzotyce” i Taconafide była zawieszona bardzo wysoko. Zaskoczyć słuchaczy było trudno, ale się udało. Tylko nikt nie przewidział takiej niespodzianki. Naprawdę to wszystko brzmi jak grupa kumpli, która w 2010 roku chciała sobie zrobić kilka numerów i nie interesuje ich brzmienie, tylko egzekwowanie zajawki. Numer „Złote Maliny” to naprawdę hit. Kuba puścił sobie na telefonie zwrotkę Kukona i potem nawinął swoją. Tak po prostu. To samo dzieje się w następnym numerze z Kamilem DSP. W kawałku „Nie rozumie, nie rozumuje” puszczony w tle jest bit, na którym Quebo już nawijał w kawałku „Vanilla Sky”, a Kuba leci jak gdyby nigdy nic. Goście dopasowali się do konceptu albumu i jest to wszytko, jeśli można w ogóle tak to nazwać, spójne. A utworem, który powoduje najwięcej uśmiechu na twarzy jest „Noc”. Jeśli ktoś chce usłyszeć śpiewającego, z wielkim wczuciem Quebo, to właśnie tutaj ma okazję. Pozostałe numery brzmią bardzo podobnie i nie ma nad czym się szczególnie rozwodzić. Wszystko pozostaje w tym samym ziomalskim klimacie.

Zawód czy zachwyt?

Trudno jednoznacznie ocenić ten album. Rozumiem tych, którym się on nie podoba i cena była wygórowana za to co otrzymaliśmy. Wielu osobom może być niezwykle ciężko przebrnąć przez całość. Bo nie jest to najprzyjemniejsze dla ucha i raczej mało, który utwór zawita na codzienną playlistę. Warto jednak zaznaczyć, że wiele osób czeka na drugą paczkę niespodziankę od QueQuality i wszystko wskazuje na to, że to nie koniec muzycznych doznań. Spekuluje się, że to będzie właściwa płyta, a „Romantic Psycho” to tylko aperitif. Pozostaje czekać, bo jeśli ten preorder to już całość projektu, to posypie się trochę negatywnych komentarzy w stronę Quebonafide.

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Tracklista „ROMANTIC PSYCHO”. Co to za featy? Tylko się domyślamy

Skoro już w sieci widnieje tracklista najnowszego albumu Quebonafide, to pokusiliśmy się o rozszyfrowanie tych nieoczywistych featów. To tylko nasze domysły, potraktujcie to jako zabawę. Poniżej zdjęcie prezentujące utwory i gościnne udziały.

Rap,Wyróżnione,Wywiad
Mateusz Jędrzejewicz: Powinniśmy kreować polskie brzmienie [Wywiad]

Mateusz Jędrzejewicz to jedna z najważniejszych osób w branży hip-hopowej. W latach 2011-2016 był filarem Step Records, a następnie przez kolejne trzy współtwórcą sukcesu marki SBM. Obecnie wraz z Borixonem odpowiada za najbardziej nowatorski projekt na rynku muzycznym – chillwagon oraz agencję chillwagon.co. W wywiadzie mówi, jak przez lata zmieniała się branża, co czeka nas w najbliższym czasie oraz o planach związanych z rozwojem swojej agencji.