Hip Hop,News

Taco Hemingway: Pisałem do Childisha Gambino i Weeknda

Kajetan Szewczyk -
Hip Hop,News - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Taco Hemingway: Pisałem do Childisha Gambino i Weeknda

Wielkimi krokami zbliża się premiera drugiej odsłony książkowego cyklu wywiadów pt. “To nie jest hip-hop. Rozmowy”. Do lektury będzie można się zabrać już 27 września. O “jedynce” pisaliśmy co nieco TUTAJ. Wypowiadali się w niej tacy ludzie jak: Ajron, Bilon, Dizkret, Eprom, Rafał Grobel, Groh, Kasta, Kosi, Łona, Ment XXL, Noon, Pezet, Stasiak, Steez83, Tytus, Wini, Włodi, Tomek Woźniak i Ania Wójcik. Tym razem będziemy mogli poczytać, co o hip-hopie ma do powiedzenia m. in. Taco Hemingway.

Na portalu newonce ukazał się fragment rozmowy z współtwórcą Taconafide. Dowiadujemy się z niego, że kiedy Taco nagrywał swój anglojęzyczny projekt Young Hems, pisał do ludzi zza oceanu:

W tym samym roku, co do Tytusa, napisałem do, uwaga!, Childisha Gambino, który – w związku z tym, że i rapował, i działał w telewizji – był wówczas moim największym autorytetem. Link do płyty wysłałem również do Weeknda – w tamtym czasie miał kilka tysięcy fanów na Facebooku. Niestety żaden z nich nie odpisał. W piosence 4 AM in Girona rapowałem, że kiedyś wypisałem do swoich idoli i zastanawiałem się, czemu nie odpisują – to było właśnie o Donaldzie i Ablu.

“To nie jest hip-hop. Rozmowy II”

Jak wiemy Taco na jakiś czas i niebezpośrednio również za sugestią Tytusa, odbił od rapu po angielsku i dostarczał nam projekty w naszym rodzimym języku. Wyjątkiem był wspomniany numer “4 am in Girona” z epki Flagey powstała przy okazji Cafe Belga. Czy ten utwór również wysłał do asów zza wielkiej wody? Tego niestety nie wiemy, ale być może takie pytanie padnie we wspomnianej publikacji. No cóż, czekamy. Patrząc na to, jak rozwija się kariera Filipa, teraz chyba najwyższa pora sięgać za granicę. Zwłaszcza, że – jak pisaliśmy nie tak dawno temu – Taco obecnie stacjonuje w Londynie.

fot. kadr z klipu “Taco Hemingway – “Nostalgia” (prod. Rumak)”, youtube.com/Taco Hemingway

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Kolejny polski YouTuber rapuje i udowadnia, że granice żenady nie istnieją

“Best Life” z gościnnym udziałem Lexy to pierwszy numer najpopularniejszego polskiego YouTubera, czyli Stuu. W tym momencie subskrybują go 4 miliony osób, więc o zasięgi nie musi się martwić. O sukces swojego kawałka raczej też nie, bo już w tym momencie klip obejrzało niemal pół miliona osób, a łapek w górę jest więcej niż w dół. Mnie jednak obchodzi coś innego, a jest to oczywiście odpowiedź na pytanie: Czy to w ogóle ma ręce i nogi?

Za produkcję “Best Life” odpowiada Nerwus, który współpracował kiedyś chociażby z Te-Trisem, Lehem czy VNMem. Jest nie tylko beatmakerem, ale również raperem i jeszcze kilka lat temu część słuchaczy wiązała z nim spore nadzieje. Z biegiem czasu jego ksywkę widzieliśmy jednak częściej w opisach filmików Człowieka Wargi niż w autorskich przedsięwzięciach, np. takich, jak to:

Więc, jeśli chodzi o produkcję, “Best Life” się broni, bo jest bardzo rzetelnie wykonanym letniakiem – choć tyleż rzetelnie, co bezpiecznie. Za ogólną wizję i miks/master kawałka odpowiada Merghani. Tutaj też bez zaskoczenia – jego ksywkę możemy znaleźć pod wieloma filmikami na YouTube, a także przy okazji własnych kawałków i gościnnych występów np. u B.R.O:

Tu nie ma wątpliwości – Nerwus i Merghani gwarantują rzeczy jakościowe i “Best Life” jakościowe jest, ale jednocześnie niesamowicie przezroczyste i miałkie. Tekst jest, bo jakiś musi być. A, no i jest po angielsku, ale to nie dziwi, bo Stuu pochodzi z Wielkiej Brytanii. Jednak co z tego, skoro ja niezależnie od języka, wymagam jakiejś treści. Tutaj mamy typowy yuppie-song, trochę coacherskich linijek i gościnną zwrotkę, która brzmi, jakby ktoś wziął teksty Cardi B i Nicki Minaj i zastosował technikę cut-up. Wszystkie modne słowa klucze oczywiście są. Jednak trzeba oddać Lexy, że nawija charyzmatycznie i jakoś. W przeciwieństwie do gospodarza, którego efekty nałożone na wokal zjadły i przetrawiły, podając nam trochę coś zbliżonego do automatycznej sekretarki na auto-tunie.

Mógłbym napisać, że kawałek jest nieszkodliwy i takie tam, że to tylko fanaberia kolejnego YouTubera i nie należy się nad tym pochylać, ale Lexy ze swoim: “jestem złą suką i to się nie zmieni”, nie wygra raczej nagrody dla promotorki dobrych obyczajów. Oczywiście, że to nie jest jakiś niesamowicie mocny tekst w kontekście rapu “w ogóle”, ale patrząc na target, w który uderza Stuu, trochę bardziej niż niestosowny. Jasne, do dzieci od najmłodszych lat docierają rozmaite szkodliwe treści, ale to nie jest usprawiedliwienie – albo się jest kolejnym wykrzywieniem rzeczywistości, które się im serwuje, albo nie. Proste. W tym przypadku dostaliśmy klip z drogim samochodem, pałacykiem, Stuu, któremu jest strasznie niewygodnie w każdym kadrze i Lexy, która ukradła zeszyt rymów Iggy Azalei.

Jestem w stanie uwierzyć, że część twórców z YouTube’a ma zajawkę na rap od najmłodszych lat i między sesjami Minecrafta, faktycznie klepała wersy pod bity i puszczała znajomym. Jestem w stanie uwierzyć, że część od zawsze chciała związać się z muzyką, ale jakoś po drodze pyknęła kariera let’splayera. Jestem w stanie uwierzyć w wiele rzeczy, ale nie tym razem. Niestety, wnioskując po końcówce wideo, to nie jest jednorazowa akcja.

fot. kadr z klipu “Stuu – Best Life ft. Lexy (Official Music Video)”, youtube.com/Stuu

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Gwiazda country dissuje Lil Nas Xa! Obrywa też Billy Ray Cyrus

Sześciokrotnie nominowany do Grammy, najseksowniejszy mężczyzna 2017 roku według magazynu People, Blake Shelton, właśnie zdissował Lil Nas Xa w swoim nowym utworze. W “Hell Ride”, bo o nim mowa, gościnnie udziela się Trace Adkins, postać również rozpoznawalna w środowisku. W nowym kawałku panowie pozwolili sobie na niewybredny kuksaniec w stronę Lil Nas Xa.

Then the girl from the small town took off the ‘Old Town,’ put on a little Hank Jr. (Thank God)

Blake opowiada, jak dziewczyna wyłącza hit Lil Nas Xa i puszcza coś od Hanka Juniora (ukłon w stronę muzyka Randalla Hanka Williamsa). Trace przytakuje koledze słowami: “Dzięki Bogu”.

W hip-hopowym środowisku coś takiego byłoby jasno zinterpretowane, jako “kawałek X jest zły, a wykonawca Y dobry”. To trochę, jakby ktoś nawinął: “Dziewczyna wyłącza Głuchą Noc i puszcza coś TDFa (Dzięki Bogu)”. Jednak w USA wszyscy mają na wszystko odpowiedź i rzecznik Blake’a Sheltona zaprzeczył, jakoby w tym tekście było cokolwiek złowrogiego. Tak wypowiedział się o tym dla Variety:

Absolutnie nie chodzi o rzucanie cienia na Lil Nas Xa. Blake mówi, że w tekście chodzi wyłącznie o to, jak ta piosenka [Old Town Road] jest popularna. To mógłby być każdy zbyt często puszczany numer, np. “Achy Breaky Heart”.

Niby ma to sens, ale przywołane “Achy Breaky Heart” to z kolei kawałek Billy’ego Raya Cyrusa, który jako pierwszy muzyk wywodzący się ze środowiska country, wsparł Lil Nas Xa i wyniósł “Old Town Road” na zupełnie nowy poziom popularności, dogrywając się do remiksu. Według rzecznika Blake’a, muzyk rozmawiał z Billym, a ten miał uznać tekst piosenki za zabawny. Jedno jest pewne – gdyby nie ten wers, nikt w naszym środowisku nie zwróciłby uwagi na Sheltona, a o to pewnie chodziło mu najbardziej. No nic, wracamy do słuchania “Hell Right”. Przeklęty refren wchodzi w głowę.

fot. kadr z klipu “Blake Shelton – I Lived It (Official Music Video)”, youtube.com/Blake Shelton

Zostaw komentarz