Hip Hop,News

Travis Scott pierwszą gwiazdą McDonald’s! Burger rapera już w tym miesiącu?

Klementyna Szczuka -
Hip Hop,News - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Travis Scott pierwszą gwiazdą McDonald’s! Burger rapera już w tym miesiącu?

Przyznajcie się, kto z Was poszedłby do McDonald’s, gdyby okazało się, że Wasz ulubiony raper ma własną kanapkę? Wszystko wskazuje na to, że już niedługo w Stanach Zjednoczonych będzie można zjeść posiłek zaprojektowany przez Travisa Scotta!

Plotki o tym, jakoby raper miał pracować z amerykańską sieciówką pojawiły się już pod koniec zeszłego miesiąca, a współpraca pomiędzy Travisem Scottem a restauracją została nieoficjalnie potwierdzona przez jej pracowników w środę (2 września). Wrzucili oni do sieci nagranie, na którym zobaczyć możemy nowe pozycje w menu, z których ma składać się zestaw La Falme’a.

„Travis jest pierwszym z grona wielkich celebrytów, którzy rezonują w różnych segmentach i są prawdziwymi fanami naszej żywności oraz naszej marki” – napisał Morgan Flatley, dyrektor marketingu McDonald’s w USA.

The Travis Scott Sandwich będzie zawierał wołowinę, wędzony bekon, musztardę, ketchup, smażoną cebulę, pikle, sałatę i dwa plastry żółtego sera. Do tego podany będzie sos barbecue, frytki i średni napój. W zestawie Happy Meal znaleźć będzie można natomiast… jego figurkę!

Data premiery nie została jeszcze ujawniona, ale spodziewać możemy się, że w Stanach Zjednoczonych kanapkę Travisa zjeść będzie można jeszcze w tym miesiącu. Raper będzie pierwszym celebrytą, z którym restauracja podjęła współpracę w ramach serii „Famous Orders”. Dość zabawnie byłoby mieć podobne kolaboracje w Polsce. Czyją kanapkę chcielibyście spróbować?

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Czy Jaden ma jeszcze szansę stać się ikoną?

Jaden to zdecydowanie jedna z ciekawszych postaci na amerykańskiej scenie. O tym, że warto śledzić jego ruchy pisaliśmy już ponad rok temu. Młody Smith był wtedy po wydaniu swojego debiutanckiego albumu i trzeciego mixtape’u. Teraz wszystko wskazuje na to, że 22-letni raper – wreszcie – zamyka pewien etap w swojej karierze.

W piątek (28 sierpnia) premierę miał jego ostatni mixtape z serii „Cool Tapes”. „CTV3: Cool Tape Vol. 3” stanowi prequel do debiutanckiego „Syre” i uzupełnienie do całego konceptu, który towarzyszy jego dotychczasowej twórczości. Historia o „chłopcu, który gonił zachód słońca, dopóki ten nie dogonił jego” to ubrana w rozbudowane metafory i poetyckie słowa opowieść o romantycznej miłości, złamanym sercu, dorastaniu i poczuciu, że można wszystko – historia bardzo piękna, ale przy tym nieco naiwna.

Cold mornings in Paris

Od wydania „Syre” (2017) Jadenowi bardzo kibicowałam. Choć w zeszłym roku wraz z premierą „Erysa”, albumu, który stanowił kontynuację historii opowiadanej na jego poprzedniku, a jednocześnie był na niego odpowiedzią, trochę się zawiodłam. Raper ma bowiem wielki potencjał, który nie do końca potrafi zrealizować. Jego twórczość jest zbyt epicka. Przy tym dostrzec można w niej wiele inspiracji, których wyłapywanie z jednej strony jest świetną zabawą, jeśli choć trochę jest się zorientowanym w kulturze, ale z drugiej momentami sprawiają one, że dany utwór traci na oryginalności. Muzyczne wpływy innych artystów czuć bardzo wyraźnie choćby w dancehallowym „Yeah Yeah” („The Sunset Tapes: A Cool Tape Story”) czy charakterystycznie przesterowanym „Mission” („Erys”). Jadenowi brakuje w pełni autorskiego stylu. Raz ucieka w trapy, co zresztą wychodzi mu fajnie (mój ulubiony „Plastic”!), raz z różnym skutkiem w rockowe brzmienia („Watch Me”, „Fire Dept”), a raz w psychodeliczne i dłużące się ballady, które zdarza się popełniać Cudderowi, i którego „Man on the Moon: The End of the Day” (2009) stanowiło zresztą główną inspirację przy tworzeniu „Syre”.

That was the legend

„CTV3” to z kolei wycieczka w stronę popowych brzmień i piosenkowych kompozycji. W singlu „Falling for You” na feacie mamy nawet Justina Biebera, z którym młody Smith współpracował już jako dzieciak. Jaden bardzo się rozwija, więc wciąż pokładam w nim nadzieje. Zamknięcie etapu dorastania może w końcu stworzyć mu szansę na nagranie czegoś zupełnie innego – mam nadzieję, że bardziej rapowego. Nie można odmówić mu przecież skilli, energicznego flow i charyzmy.

fot. kadr z klipu „Jaden – Ninety”, YouTube.com/Jaden

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Czy afera to naprawdę najlepszy sposób na promocję płyty?
https://www.instagram.com/bobertypie

Wiadomo, jeśli twórczość jest jakościowa, to zawsze sama się obroni, ale żeby mogła to zrobić w szerszym gronie, po prostu trzeba ją wypromować. W obecnych czasach jest to jeszcze bardziej istotne ze względu na to, że jesteśmy wręcz zalewani ilością nowej muzyki, więc pojedyncze rzeczy łatwo mogą się w tym natłoku zgubić. Tylko czy naprawdę jedynym skutecznym sposobem na zwrócenie uwagi słuchacza na swój projekt jest związana z nim afera?

Nie będę oszukiwał, do napisania tego tekstu zainspirowali mnie Filipek i Bober, między którymi w ciągu ostatnich kilkunastu godzin „zawrzało” w social mediach. Cudzysłów jest w tym wypadku konieczny, bo zaczepki obydwu artystów, choć ostre, od razu dawały po sobie poznać, że są formą żartu. Wskazywały na to otwarcie wymieniane przez Filipka ekipy, do których według jego groźby miał dołączyć, jeśli Quebonafide nie wyrzuciłby Bobera z wytwórni. Mocno naprowadzający był też wpis tego drugiego, w którym elegancko sparafrazował bardzo popularny ostatnio w internecie tekst.

Filipek Ty ku*** je***a przestań mi QueQuality prześladować

Gepostet von Bober am Mittwoch, 2. September 2020

Fakt ustawienia tego konfliktu po przeczytaniu takich wpisów nie podlegał więc wątpliwości. Pozostawiał jednak pewne zażenowanie tym, że raperzy znowu muszą uciekać się do tak prymitywnych metod, by zwrócić na siebie uwagę i przy okazji przygotować fanów na nowy materiał. Takowy oczywiście ukazał się dziś. Mowa o „Płycie Dekady 2”, na której udzielają się obaj zamieszani w sprawę raperzy.

Bober, co ciekawe, nie pierwszy raz ucieka się do tego typu promocji. Gdy rok temu Popkiller ogłaszał Młode Wilki, raper z Bielska-Białej na swoim profilu jawnie skrytykował Mateusza Natali za dobór artystów do tamtej edycji tylko po to, by następnego dnia to właśnie jego zaprezentowano w tym projekcie. Żeby jednak była jasność, takie pomysły to nie tylko specjalność Bobera. Przecież kilka miesięcy temu, tuż przed wprowadzeniem się do Hashahaty, podobną aferkę rozkręciła ekipa Deysa. Wraz z Karianem atakowali się za pomocą social mediów, wręcz zarzucając sobie nawzajem psychiczne skrzywienia i niemalże okultyzm. Wszystko tylko po to, by ostatecznie zaprezentować nowy, ambitny projekt nagrywany wspólnie w jednym domu.

Przy okazji tego tekstu nie sposób też nie przypomnieć prawdopodobnie najbardziej cringe’owej promocji albumu w tym wieku, czyli ustawianej depresji Solara tuż przed wydaniem „Klubu 27”. Płyta okazała się naprawdę dobra muzycznie, czego po szefie SBM Label można było się spodziewać, ale trudno słuchać jej zupełnie obiektywnie, nie czując na końcu języka niesmaku związanego z jej marketingiem. Solar przecież sztucznie żalił się w social mediach na swój własny label i kolegów z branży, chociażby Quebonafide i Żabsona, rzucając fałszywe określenia.

Przy dzisiejszych możliwościach raperów oraz ich wytwórni, i nie mam tu na myśli tylko kwestii finansowych, artyści naprawdę są w stanie ciekawie wypromować swój nowy materiał. Oby takich akcji było z czasem coraz mniej, by dobra muzyka, którą wydają, mogła być oceniana tylko przez pryzmat niej samej, a nie dodatkowych czynników, które wprawiają nas w zażenowanie.

fot. instagram.com/bobertypie

Zostaw komentarz