Hip Hop,News

Twój ulubiony raper idzie na wybory. A Ty?

Michał Fitz -
Hip Hop,News - - Dodane przez Michał Fitz

Twój ulubiony raper idzie na wybory. A Ty?

Przyjęło się, że w rapie albo polityki nie tyka się wcale, albo krytykuje system w ramach wyrażenia swojego wewnętrznego buntu. Trudno było doszukać się projektów, które przedstawiałyby te sprawy w sposób obiektywny i należyty, jednocześnie unikając dramatycznej żenady. Jak się jednak okazuje, da się to zrobić w bardzo prosty, wyrazisty i gustowny sposób, o czym przekonuje nas olśnienie.eu wraz z wieloma topowymi raperami.

Przechodząc się ulicami dużych miast możecie zauważyć plakaty wyborcze, które wyróżniają się od tych należących do kandydujących polityków. Czerwone tło, wyraźna data “13.10.2019”, zdjęcie jakiegoś, bardzo możliwe, że Twojego ulubionego rapera, i krótki dopisek, że on idzie głosować. Nie jest to absolutnie przedsmak kampanii wyborczej “Polskiej Partii Rapu i Prawdy”, a jedynie akcja społeczna, która ma na celu uświadomić nam, że to samo pójście do urny jest najistotniejsze, a nie krzyżyk na wrzuconej do niej kartce.

Mamy bowiem prawo, ba, obowiązek obywatelski, by iść na wybory i wedle naszego sumienia zadecydować, w czyich rękach powierzymy los naszego państwa. W ostatnich latach frekwencje są bardzo słabe, szczególnie wśród młodych ludzi, których polityka po prostu nie interesuje. Zaangażowanie w tę akcję tak popularnych raperów ma dużą szansę na zmianę tego stanu rzeczy (trochę życzeniowo myślimy, ale co tam). Młodzi są często wpatrzeni w swoich rapowych idoli jak w obrazki, więc i tym razem pójdą za ich przykładem, dosłownie, idąc do urny. Akcja ma tym większą szansę na sukces, że jest kompletnie bezstronna i nie przybiera charakteru propagandy, która z kolei wiele osób mogłaby wystraszyć, a do swoich ulubionych artystów nawet zniechęcić. “Wierzę w bardzo drobne zmiany, które każdą skałę drążą” – nawija KęKę w utworze “Myślę o tym” ze swojej nowej płyty. Czy Ty będziesz tą bardzo drobną zmianą i tym razem wybierzesz się na wybory?

fot. kadr z klipu “ZIPERA FEAT. SOKÓŁ – NIE TRZEBA”, YouTube.com/smokestorygroup

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Pezet: Myślałem, że to nie wejdzie na album, bo nie dam rady tego ogarnąć

Jakby tu zacząć, o, może tak – cieszę się, że dobrze rozszyfrowałem intencje najnowszego albumu Pezeta (recenzję możecie sprawdzić TUTAJ), bo przed jego premierą raper usiadł sobie z Marcinem Flintem i na temat krążka porozmawiali. A że rozmowa wyszła teraz, to miło mi, że się z panami zgodziłem, nie wiedząc, że myślą w ten sam sposób. W ponad godzinnej rozmowie Pezet wyjaśnia właściwie całą transformację, jaka dotknęła jego i jego stylówkę w ostatnich latach.

Na pierwszy ogień idzie wyrobienie ucha, bo o tym, że Paweł inaczej prowadzi pióro, będzie nieco później:

Jestem trochę jak Nas w kontekście doboru bitów. (…) O Nasie się mówi, że to raper, który ma słabe ucho do bitów. (…) Noon, jak robił nam albumy, to mówiłem “dobra, masz tam zwrotkę i nie wiem, zrób nowy bit”. (…) Im więcej przebywałem w życiu z muzykami (…) zacząłem dostrzegać taką rzecz, że ja lepiej słyszę tę muzę. (…) Jakąś tam pieczę sprawowałem nad muzyczną zawartością tego albumu. (…) Często można napisać dobry tekst do słabej muzy. (…) Wydaje mi się, że tutaj jej nie ma.

W recenzji wspomniałem o tym, że kawałki łatwo jest przyswoić, a Paweł porzucił wielokrotne rymy na rzecz bardzo ładnych przeplatanek i ciekawych patentów na flow. Ta kwestia też się wyjaśnia i dobrze, że mamy ją już oficjalnie potwierdzoną – to daje dobry prognostyk na nowy Płomień:

Kiedyś ja stawiałem na formę, ale w tym sensie formę, nawet nie chodzi o flow (…) podwójne rymy, potrójne, Bóg wie co. (…) Chciałem postawić na coś innego, na formę, która zawiera się we flow i treści. (…) Jednak ta treść jest klarowna. (…) Utwory z “Muzyki Klasycznej” (…) z perspektywy czasu to jest dobry album głównie muzycznie, bo flow spoko, ale reszta to grafomania. (…) Od dłuższego czasu postawiłem na proste rapowe zabiegi, rytmizujące to.

Jednak płyta płytą, a dla słuchaczy równie istotne jest to, czy w najbliższym czasie usłyszymy Pezeta na żywo, a jeśli tak, to w jakiej konfiguracji.

Jeżeli ma być to jednak powrót i ten album ma wyjść (…), to nie ma żadnych półśrodków. Jeśli mamy graczy na scenie, którzy grają grubo, to wchodzimy na tę półkę, albo nie wchodzimy wcale. (…)

Więc możemy spodziewać się koncertów “stadionowych”, a przynajmniej jednego (ja strzelam, że Torwar zostanie ogłoszony już wkrótce). Kwestii pawłowych kawałków na zamówienie nie będę tutaj omawiał, bo odniosłem się do tego i w recenzji i w Encyklopedii Popkultury. Pezet dodaje jednak, że reklamy to nie tylko pieniądze, ale i wolność artystyczna już w kontekście albumów, bo nie musi robić tego, czego chcą fani – a to z kolei poruszałem… no też w Encyklopedii Popkultury. Lecimy dalej, bo jest wciąż ciekawie:

Lokalny patriotyzm wobec Ursynowa? (…) Nie rozumiem go. Tam nie ma nic fajnego, nigdy nie było. (…) To była po prostu zwykła dzielnica. Tam się wydarzyło 3/4 mojego życia, dorastania. Dziwna to jest rzecz ten Ursynów. (…) To jest miejsce, w którym się nic nie zmienia.

Te słowa mogą w jakimś stopniu pobudzić wyobraźnię co do nowego Płomienia, bo duet o Ursynowie nawinął chyba już wszystko na wszystkie sposoby i być może teraz przyjdzie czas na odczarowanie warszawskiej dzielnicy i ukazanie jej w nieco innym świetle i z nieco innej perspektywy. Tymczasem przejdźmy do numeru z SYNAMI, bo mało co, a nie trafiłby na album:

Stanowię fanbase. (…) Pierwszy raz, kiedy to usłyszałem, to “co za bit, co za nawijka”. (…) Czy to rap, nie rap? Nie wiem. Czy to na poważnie? Nie wiem. (…) Dzisiaj trafia to do mnie. (…) Jedna z najfajniejszych współprac na albumie. (…) Ja ten bit wybrałem, a ten bit jest na trzy, jak walc. (…) Ja tam mam bardzo prostą zwrotkę moim zdaniem i dosyć krótką. (…) Myślałem, że to nie wejdzie na album, bo ja nie dam rady tego ogarnąć.

Cieszę się, że jednak trafił, bo zdania nie zmieniam – jeden z najlepszych na albumie, choć niefortunnie wrzucony w tracklistę. Końcówka wywiadu zmierza w stronę raperów youtuberów, ale o tym wylano już oceany słów, więc sobie darujmy. Nic nowego tam nie usłyszycie, sensacji nie ma co szukać.

fot. kadr z klipu “Płomień 81 – Maradona (prod. PSR)”, youtube.com/OnarTV

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
A$AP Rocky: “Człowieku, ty rapujesz, jakby był 2003”! Kiedy rap ma być chwytliwy

Pamiętacie słynny kawałek “RAF”, który znalazł się na “Cozy Tapes Vol. 2”, ostatnim albumie A$AP Mob, i na którym mocniej wybił się choćby Playboi Carti albo Lil Uzi Vert? Wczoraj ukazał się nowy wywiad z Frankiem Oceanem dla W Magazine, w którym opowiedział on m.in. o pracy nad tym utworem.

Mieszkałem wtedy w hotelu (…) wbiłem do studia i położyłem moje wersy, tak szybko, wiesz, poradziłem sobie z nimi, poszedłem do Rocky’ego i puściłem mu kawałek. Powiedziałbym, że był bardzo ożywiony, a potem rzucił: ‘Człowieku, ty rapujesz, jakby był 2003’

Ocean wziął tę uwagę do serca i napisał kolejny wers.

To było coś w stylu: ‘O, ku*wa!’. Zrozumiałem, że powiedział to dlatego, że flow było zbyt skomplikowane (…) Pomyślałem: ‘W porządku, dzisiaj chcemy chwytliwych rzeczy’ (…) wysłałem mu to i powiedziałem: ‘Powiedz mi, który mamy teraz rok?’

No właśnie, chcemy chwytliwych numerów. I chociaż nie jest to odkrywcze, to kwestię, która stała się domeną naszych czasów, podsumował też we właśnie opublikowanym wywiadzie, 50 Cent:

Hip-hop jest związany z młodzieżą (…) oni mają niski poziom skupienia. Jest coraz więcej artystów, którzy pojawiają się z jednym hitem i znikają, bo w ten sposób dzisiaj konsumujemy muzykę

Pamiętamy wiele takich przykładów, a “wpadkę” z radiowym hitem zaliczył nawet J. Cole, co później uczciwie i dobrze wytłumaczył w kawałku “Let Nas Down”:

Jeter under pressure, made the biggest hit of my career/But at first, that wasn’t clear, ni**as had no idea/Dion called me when it dropped, sounded sad but sincere/Told me Nas heard your single and he hate that shi*/Said “You the one, yo, why you make that shi*?”

J. Cole, “Let Nas Down”

Kiedy Nas usłyszał “Work Out”, zawiódł się poziomem lirycznym (na marginesie trzeba przyznać, że Cole świetnie łączy pokolenia), bo Cole po wydaniu debiutanckiego “Cole World: The Sideline Story” stał się nadzieją nowego conscious rapu. Złe wieści przekazał raperowi No I.D., producent, który był przy Nasie w momencie, kiedy ten usłyszał jego niechlubny numer. J. Cole, a ponieważ wiele razy okazywał swój szacunek wobec starszego rapera, postanowił sprostować sytuację w kawałku.

To wyjaśniło sprawę na pewien czas, ale to właśnie tamta krytyka pierwszy raz tak głośno odbiła się echem w branży i pokazała, że stara szkoła nie do końca ufa temu, jaki kierunek obejmą młodzi. Stało się oczywiście jeszcze inaczej, bo przy tym, co słyszymy teraz, “Work Out” jest najbardziej lirycznym kawałkiem świata. Eminem przewidział obecną sytuację kilka lat temu w “Syllables”, który pierwotnie miał znaleźć się na “Detoxie” Dr’a Dre, ale wyciekł…

W Polsce dyskusja na ten temat odbija się głównie od rapujących youtuberów, choć można śmiało w nią wpisać również część młodej szkoły, która stawia głównie na brzmienie utworów, a nie ich zawartość tekstową. Zanim Young Multi był jeszcze znanym Young Multim, nagrał kawałek “Nie wiem”, który właściwie jest kompletną definicją tego, do czego doszedł dzisiaj rap.

fot. kadr z klipu “A$AP Mob – RAF ft. A$AP Rocky, Playboi Carti, Quavo, Lil Uzi Vert, Frank Ocean”, youtube.com/asapmobVEVO

Zostaw komentarz