Streetwear

Twoja babcia nosiłaby Gucci

Łukasz Orawiec -
Streetwear - - Dodane przez Łukasz Orawiec

Twoja babcia nosiłaby Gucci

Kojarzycie utwór A$APa Rocky’ego “Babushka” i występ w charakterystycznej chuście Gucci, przywodzącej na myśl outfit stereotypowej starszej pani z Rosji? Taka chusta właśnie trafiła do sklepów. Kosztuje, bagatela, 400 dolarów.

Gwoli przypomnienia – chodzi nam o koncert Rocky’ego w Minneapolis w czasie trasy ,,Injured Generation”. To właśnie tam publiczność po raz pierwszy usłyszała “Babushkę”.

Potem była krótka wypowiedź Rocky’ego podczas listopadowej gali LACMA Art+Film w Los Angeles:

View this post on Instagram

MOOD. #asaprocky

A post shared by PAUSE Magazine (@pause_online) on

Teraz Gucci zaczął zarabiać na sławnym już, bądź co bądź, produkcie i do sprzedaży wprowadził jego różne warianty. Możemy więc wybrać chustę w jednym spośród pięciu kolorów. Wszystkie wykonano z nieprzemakalnego materiału, pokrytego charakterystycznym dla włoskiego domu mody wzornictwem i widocznym brandingiem.

fot. SSENSE

Za ubiór w stylu starszej pani przyjdzie nam jednak sporo zapłacić – oficjalna cena w butikach posiadających asortyment Gucci to 390 dolarów.

Fot. SSENSE/Pause Online

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton
Kto powinien zagrać w NBA All Star Game 2019?

Trwa głosowanie na pierwsze piątki zawodników w All Star Game 2019, które w tym roku odbędzie się w Charlotte. Głosy można oddawać na vote.nba.com. Zarówno na Zachodzie, jak i Wschodzie wybieramy 2 „guardów” i 3 zawodników z „frontcourt”. Poniżej moje bardzo subiektywne wybory 😊

WEST

Luka Doncic – nawet nie wiem od czego zacząć. Od tego, że ma 19 lat i dominuje grę swojej drużyny po zaledwie 3 miesiącach w NBA i jest jednym z najbardziej kluczowych zawodników w całej lidze? A może od tego, że najlepsi sportowi skauci naprawdę uważali, że zeszłorocznym drafcie byli lepsi zawodnicy niż cudowny dzieciak ze Słowenii? Jeżeli nie to, to z pewnością przekona was jak bardzo Luka cieszy się grą i każdą chwilą spędzoną na parkietach najlepszej koszykarskiej ligi świata. Dallas jest niby w Teksasie, a tak naprawdę w niebie. Dirk dostał godnego następcę.

Derrick Rose – postawiłbym dużo, że ekipa Netflixa jest w tym sezonie na bieżąco z byłym MVP (2009). Sezonie, którego miał nawet nie rozegrać. Wszystko przez ciągnące się przez lata kontuzje, które skutecznie zniechęciły go do gry i na stałe wbiły się do jego psychiki. Historia „Róży” to opowieść o nieustanej walce przez którą 31.10.2018 roku na naszych policzkach pojawiły się łzy.

LeBron James – ponieważ jest najlepszym koszykarzem na świecie. Kropka.

Paul George – za to co zrobił latem, kiedy wybrał łowienie ryb w Oklahomie i grę u boku Russela Westbrooka i koszykarza z największym sercem – Stevena Adamsa, zamiast słonecznego Los Angeles. No i oczywiście za to, że rozgrywa świetny sezon. Kevin Durant nigdy tego nie zrozumie (bo jest „cupcake”).

Damian Lillard – ponieważ co roku jest na straconej pozycji przez to, że jest z Portland. Jeden z najlepszych rozgrywających ligi, dobry chłopak i jeszcze lepszy raper.

EAST

Joel Embiid  – jest najlepszym centrem w lidze, do tego jest „fun” i jednocześnie „fun to watch” – a na tym opiera się święto koszykówki jakim jest All Star Weekend.

Kemba Walker – podobny case jak w przypadku Damiana Lillarda. Tutaj bardzo ważne jest jednak to, że w tym świetnym, póki co, sezonie Kemba bardzo zbliżył się do swojego „sufitu”. Michaelu Jordanie, nie spieprz tego, zapłać mu, nikt lepszy sam nie przyjdzie do Charlotte.

Giannis Antetokounmpo – był potwór z Loch Ness, jest potwór z Sepolii w Atenach. „Greek Freak” rośnie na naszych oczach i wzbudza coraz większy strach w oczach rywali. Nie chcesz stawać mu na drodze w walce o MVP. Kiedy w końcu dołoży do swojego zbioru umiejętności dobry rzut, to nikt nie będzie w stanie go zatrzymać. Niebo nie jest limitem? Dla niego na pewno.

Zach LaVine – daje fanom Chicago Bulls w tym tragicznym dla nich sezonie trochę radości. No i powinien zaliczyć kilka niezłych lotów na parkiecie w Charlotte.

Kawhi Leonard – z pewnością nie tylko u mnie Kawhi zaliczył potężny minus przez całą dramę, której następstwem było odejście z San Antonio Spurs. To nie może jednak rzutować na to, jak dobry w tej chwili rozgrywa sezon. Po kontuzji nie ma już śladu, a gracz w pełni odnalazł się w systemie nowego trenera Raptors. Może to dopiero początek jego długiej przygody z Kanadą? To, jak daleko drużyna z Toronto zajdzie w play offach, będzie kluczowym argumentem dla koszykarza, który jest w ostatnim roku swojego kontraktu.

Głosowanie zakończy się 21 stycznia. Symbolicznie, bo w dzień Martina Luthera Kinga.

Fot. vote.nba.com

Politolog Na Rapie

Zostaw komentarz

News
Kylie Jenner zdetronizowana. Pokonało ją… jajko

Jajko czy kura? Pierwsze jest jajko! Nawet Kylie Jenner musi się z tym pogodzić.

Stało się. Królowa została pokonana. Kylie nie jest już posiadaczką największej ilości lajków na Instagramie. Przegrała z owalnym beżowym kształtem o wątpliwej strukturze.

Wyścig o wirtualne serduszka trwa nieprzerwanie od lat. Bodajże dokładnie od momentu powstania Instagrama (no, może ruszył minutę później). Najpierw całkiem przyzwoity rekord ustanowił Justin Bieber. Pięć lat temu, w 2014 roku, za publiczne czułości z Seleną Gomez uwiecznione na fotce, zgarnął 2 miliony like’ów. Jako, że były to początki, możemy nawet uznać, ten rekord za całkiem w porządku (kto z w was kiedykolwiek za przytulanie swojej dziewczyny albo chłopaka dostał chociaż połowę?).

Bożyszcze nastolatek został Insta – królem na równe 145 dni. Przegrał z Kim Kardashian i jej fotką ze ślubu. Być może, gdyby pokazał swoją, zachowałby władzę. Tymczasem zamiast tego, Bieber i Gomez się rozstali. Piosenkarz więc odpadł z wyścigu. Do rywalizacji włączyła się za to Beyoncé i konkretnie podbiła stawkę. Za samą tylko wiadomość, że jest w ciąży, zgarnęła 11 milionów lajków i rekord za zdjęcie z największą liczbą polubień w serwisach społecznościowych w 2017 roku (tuż za nim uplasowała się fotka Cristiano Ronaldo z porodówki, cieszącego się z narodzin bliźniąt. Trzecia była Gomez, też w szpitalu).

Do walki ruszyła Jenner. Żeby pokonać rywalkę, musiała wrzucić do sieci fotkę nie brzucha, a narodzonej już córki. Pierwszą fotkę córki – dodajmy. (zdaje się, że to ważne we wszystkich wyścigach insta-okładkowych). Dobiła się tym samym do 18,3 serduszek instagramowych, niemal dwukrotnie pokonując Beyoncé, co w sumie ie jest takie znowu nadzwyczajne, jeśli za zwyczajny uznamy fakt, że ma 124 miliony followersów swojego profilu.

To w sumie ciekawe, bo o ile Beyoncé jest niekwestionowaną gwiazdą, o tyle o Kylie można powiedzieć głównie, że zna się ją z tego, że jest znana. W dodatku przez nazwisko, którego nie używa – dzięki rodzinnemu show „Keeping Up With Kardashians” (“Z kamerą u Kardashianów – red.), z nieznanych przyczyn nieprzerwanie emitowanego w TV.

Dalej… no właśnie, trudno było sobie wyobrazić kto i czym pobije jej rekord. Tymczasem dokonało tego jajko. W dodatku niespecjalnie ciekawe, sportretowane na kiepsko oświetlonym tle. A jednak, jajko pokochało blisko 5 milionów followersów (dokładnie 4,8 miliona), a 36,6 dało mu lajka. Dwukrotnie przebiło Jenner w niespełna 2 tygodnie (sam rekord, czyli 18 milionów 3000 tysięcy padł 13 stycznia).

Dodajmy jeszcze, że jako że jajko ma na swoim profilu tylko jedno zdjęcie, niewiele o nim wiadomo. Nie zdążyło pokazać nam zbyt wiele ze swojej prywatności. I kto wie, może o to właśnie chodzi?

Wyświetl ten post na Instagramie.

Take that little egg

Post udostępniony przez Kylie (@kyliejenner)

Zostaw komentarz