Hip Hop,News

UNTITLED01 – recenzja projektu QueQuality

Patryk Grzybicki -
Hip Hop,News - - Dodane przez Patryk Grzybicki

UNTITLED01 – recenzja projektu QueQuality

Po długim oczekiwaniu w końcu otrzymaliśmy projekt, który wyszedł z ręki QueQuality, ale występują na nim raperzy nie związani z tą wytwórnią. 20 marca 2020 roku w ręce fanów trafiła preorderowa wersja fizyczna płyty UNTITLED01 oraz HHNS Mixtape.

Pomysł na stworzenie kompilacji „UNTITLED01” powstał spontanicznie. Codziennie słuchamy sporo muzyki i podsyłamy sobie wewnątrz ekipy QQ najciekawsze propozycje. Uznaliśmy, że ciekawą sprawą byłoby stworzenie albumu, na który zaprosimy raperów nie kojarzonych do tej pory z działalnością QueQuality.

Zaprosiliśmy do udziału w powstaniu płyty kilkudziesięciu polskich wykonawców i cieszy nas to, że znakomita większość z nich wyraziłą zgodę. Sporej części nie starczyło czasu, aby przygotować dla nas utwór (lub byli zajęci swoimi solowymi albumami), dlatego w niedalekiej przyszłości możecie spodziewać się kontynuacji pt. „UNTITLED02”.

Jak informują twórcy krążka możemy spodziewać się części drugiej tego projektu, ale najpierw zajmijmy się częścią pierwszą. Samo wydanie to kartonowe, trzyczęściowe opakowanie, w którym znajduje się płyta, słowa od producentów oraz książeczka z tekstami. Na froncie znajduje się kod QR, który przenosi na Spotify QueQuality. Całość dodatkowo zapakowana w okładkę, z grafiką, którą promowano projekt – dłonie trzymające rozświetlony telefon. Cały projekt to 15 numerów, niektóre z nich mieliśmy okazję już poznać, więc może pokrótce o każdym z nich.

  1. Tymek x Gedz – Jaki chciałem być. Gedz na bicie, a Tymek ze swoim lekko śpiewanym flow daje fajny, klimatyczny numer. Jeśli o mnie chodzi, to podoba mi się, że jest to przyjemny, chillowy numer z przekazem o ciekawym brzmieniu i przede wszystkim interesującym refrenem. Nie jest on ani klubowy, ani zbyt śpiewany tak, jak ostatnie numery Tymka. Jak dla mnie pozycja godna polecenia!
  2. QRY & MOJI – ZMSW. Stylówa Qrego, czyli przyspieszenia, zmiany flow, lekkie śpiewanie i klimatyczny refren na dość spokojnym bicie dają ciekawy numer, do którego można pobujać głową, pośpiewać, czy wrzucić na słuchawki w każdy dzień!
  3. KABE – QUE PASA. Ostry, uliczny styl Kabe, który pyta nas „co słychać?” Młody zawodnik, który przyzwyczaił nas do francuskich wtrąceń w swoje teksty, daje uliczne brzmienie z przekazem. Według mnie dużo daje tu bit, który zrobił Opiat. Nawiązania do piłki nożnej, różne przekminki i styl Kabe to coś czego mogę słuchać. Ostatnio ten młody raper dobrze zaznaczył się na polskiej, rapowej scenie, więc w odpowiedzi na QUE PASA odpowiadam, że wszystko gra!
  4. KAZ BAŁAGANE – POD STOŁEM. Niepowtarzalny styl, którym Kazek potrafi opowiedzieć historię to naprawdę coś, czego nie mogło zabraknąć na tej płycie. Flow, składanie rymów, wykonanie i historia zawarta w tym kawałku – już po chwili bez patrzenia na tracklistę wiadomo, że to Kaz Bałagane! Niepowtarzalny i kozacki numer, co tu więcej mówić?
  5. KUKON – WRÓG U BRAM. Młody raper, który stawia coraz pewniejsze kroki na polskiej scenie rapowej. Osobiście cieszę się, że znalazł się w tym wydaniu, bo robi naprawdę dobrą robotę. Chociaż uważam, że niektóre jego starsze kawałki są lepsze niż ten, który znajduje się na tym projekcie. Mimo wszystko Kukon przedstawia tu swoją stylówę i podobnie jak w przypadku Kaza po sposobie nawijania i opowiadania historii można od razu poznać, że to przedstawiciel OGRODÓW!
  6. BONSON – KAMIEŃ, PAPIER, NOŻYCE. Mega chillowy numer z tekstem Bonsona to rapowy majstersztyk. Mógłbym zakładać słuchawki i słuchać non stop by wyluzować. Bonson znany jest z dobrych, przekminionych tekstów, które mają coś do przekazania, a jednocześnie wykonanie dają naprawdę dobry numer. Zwrotki są genialne, ale refren robi tu moim zdaniem największą robotę.
  7. SILES – POKAŻ. Lovesong, czyli coś co Siles wykonuje chyba najczęściej. Tym razem również daje nam numer z przesłanką o miłości, w dobrym, wypracowanym przez siebie stylu. Melodyjny kawałek zawierający ciekawe wstawki, które są lekko śpiewane. Na UNTITLED01 znajduje się jeszcze remix tego utworu, ale o tym za chwilę.
  8. ZETHA – W KÓŁKO. Reprezentant CHILLWAGONU na klubowym bicie. Po wszystkich numerach, które były z udziałem Zethy – czy to solowe, czy te, na których udzielił się gościnnie były bardziej poważne, z przekazem, z lekko ostrą nawijką. Tu dostajemy luźniejszy numer, jak wspominałem na klubowym bicie. Miło usłyszeć Zethę w takiej odskoczni, w numerze, który mógłby polecieć na dobrej imprezie!
  9. ZDECHŁY OSA – NOWY KWAS. Oryginalne, wypracowane przez Zdechłego Osę flow na dość mocnym bicie. Wydaje mi się, że w tym numerze jest więcej muzyki, niż nawijanego tekstu. Chociaż Osa co chciał – to przekazał. Lekko braggowy utwór zapowiadający działania rapera, o których na pewno będzie głośno. Zapewne chodzi o działania muzyczne, tak więc czekamy!
  10. OG – YATTAMAM. Powiem szczerze, że nigdy wcześniej nie słyszałem tego rapera, ale chętnie jeszcze usłyszę. Drugi numer po Kabe, z realtakową nawijką, z lekko ulicznym przekazem, choć refren jest bardziej melodyjny i dobrze pasuje do całości. Stylówka OG dobrze wpasowuje się w bit wyprodukowany przez Ślimaka, na którym zostałą przekazana konkretna treść. Czyli numer, który dobrze leci, ale jednak mówi o czymś, a nie o niczym. Polecam!
  11. ZARZYCKI – CZARNA WODA. Na tego młodego rapera chyba czekało wiele osób. Po kawałku „NUMA NUMA JEJ”, czy „MEJDEJ” słuchacze czuli ogromny niedosyt. W końcu możemy usłyszeć nowy numer od Zarzyckiego. Jednak w pierwszym momencie, w którym numer wleciał na głośnik pomyślałem, że to kawałek „grimmy – bitamina”. Dlaczego? Bit, mimo że wykonany przez innego producenta, to brzmi niemal identycznie jak ten u grimmiego. To nie jedyna rzecz, która na pierwszy rzut ucha coś przypomina. Refren ewidentnie zaczerpnięty został z piosenki „Hej Sokoły”, choć wprowadzono lekkie modyfikacje: „Hej tam gdzieś znad czarnej wody, / wsiada w auto chłopak młody. / Czule żegna się z dziewczyną, / jeszcze czulej z Ukrainą.” Mimo wszystko numer spokojny i przyjemny w odbiorze, można przy nim chillować.
  12. JOHN MOJO – LOGO. Kolejny numer rapera, którego wcześniej nie miałem okazji słuchać, ale zrobił na mnie wrażenie. Styl przekazania treści i flow delikatnie przypominają mi flow Kaza Bałagane. Bardzo ciekawy bit, na którym została przekazana konkretna treść. Największą robotę jak dla mnie robi tu refren, który różni się od zwrotek, które przewijane są w jednym stylu, a refren jest mocniejszy, dobrze i ciekawie brzmiący. Chętnie sprawdzę coś jeszcze od JOHN MOJO!
  13. SILES x QRY x ŻABSON – POKAŻ (REMIX). – Jest to wspomniany wcześniej remix utworu Silesa. Bit pozostaje bez zmian, pierwsza zwrotka i refren również są te same, czyli należą do Silesa. Drugą, naprawdę ciekawą zwrotkę posłał Qry, który w spokojnej nawijce idealnie wpasował się w tematykę, choć od połowy zwrotki zaczyna lekko krzyczeć, co podkreśliło charakter utworu. Żabson leci swoją całą zwrotkę spokojnie i wykonał ją śpiewająco – dosłownie. Dawno nie słyszałem takiego Żaby, który dobrze odniósł się do tematu i idealnie pasuje do pozostałych dwóch raperów. Oryginalny utwór jest naprawdę dobry, choć remix jest dla mnie równie ciekawy! Warto go sprawdzić!
  14. GRIMMY – GHOST JACKET. Nie ma co tu dużo mówić. Styl i nawijanie grimmiego w połączeniu z dobrym tekstem dają kozacki numer. Grimmy dał już się poznać ze zmiany flow w jednym kawałku, czy to przez przyspieszenia, czy przez śpiewanie co daje naprawdę świetny efekt. Ten numer według mnie jest bardzo ciekawy, z przekazem i z dobrym brzmieniem. Refren jak to w wykonaniu grimmiego – świetnie leci i pasuje do całości. Nic więcej nie mogę dodać – po prostu musicie posłuchać!
  15. YANGUAN – NA MNIE. Ostatni numer z UNTITLED01 to podobnie jak w przypadku Silesa – lovesong. Spokojny numer, lekko śpiewany, z przyspieszeniami, poruszający tematy miłosne. Chillowy numer, ciekawie i dobrze brzmiący. Z pewnością znajdzie swoich odbiorców, którzy lubią lovesongi w fajnym, melodyjnym wykonaniu.

Podsumowując projekt UNTITLED01 to bardzo ciekawy album, na którym znajduje się 15 różnych stylów. Dobre utwory wykonane przez różnych raperów nie związanych z QueQuality. Chętnie posłucham części drugiej z innymi wykonawcami. Podoba mi się to, że na tym projekcie znalazły się osoby, które jeszcze zbyt nie zaistniały na polskiej scenie rapowej, a świetnie sobie poradziły udzielając się na tej płycie. Całość opakowana w ciekawe wydanie, nic tylko polecać!

fot. queshop.pl

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Raprospekcja: „Kilka numerów o czymś” to ponadczasowy album?

W listopadzie minie już 11 lat od wydania pierwszego demo Małpy. Czy ten krążek przetrwał próbę czasu? Zdecydowanie. Jest to jeden z tych albumów, który można śmiało nazwać ponadczasowym. Trudno cokolwiek negatywnego powiedzieć o tym projekcie. „Kilka numerów o czymś” został uznany najlepszym rapowym albumem w 2009 roku. 3 lata po premierze uzyskał status złotej płyty, a pierwszy raz w historii sprzedało się 15 tysięcy egzemplarzy wyłącznie poza oficjalną siecią sprzedaży. Album można nabyć jedynie internetowo.

Te same odczucia?

Patrząc nawet na komentarze na YouTube pod numerami z tego albumu widać, że ludzie chętnie wracają do „Kilka numerów o czymś”. I to chyba najlepiej świadczy jak unikalny jest to projekt. Hip-hop mocno ewoluował od czasu wydania pierwszego demo Małpy, a mimo to wciąż świetnie się słucha każdego numeru z płyty. Łukasz rzucił mnóstwo kultowych linijek, zrobił to w swoim najlepszym stylu. Nagrał album, który za 10 lat dalej będzie słuchany przez wiele osób. Aż trudno uwierzyć, że to podziemna produkcja. A może to właśnie zaleta tego projektu.

Moim zdaniem, i pewnie nie tylko, to najlepsze co Małpa wydał w swojej rapowej karierze. Wyodrębnić najlepsze numery z albumu to nie jest łatwa sprawa. Ale wyróżnić chcę te, którym poświęciłem najwięcej czasu. Pierwszy numer jaki kojarzy mi się z płytą to „Nie byłem nigdy”. Kawałek jest w pewnej części o relacjach z kobietami, podejściu do płci pięknej, ale także o samym Małpie. Bezkompromisowo przekazane myśli, ale w ciekawy sposób. Nie są to puste, proste linijki tylko fajnie poskładane wersy. Zdarza mi się dość często wracać do tego kawałka. Czuć w nim szczerość, a co najważniejsze to wszystko ze sobą współgra. Generalnie połączenie tych bitów i nawijki Łukasza jest fenomenalne.

W numerze „Mógłbym” Małpa chciał dać upust swoim emocjom przelewając je na kartkę. Przynajmniej tak to odbieram. To jeden z tych utworów, w których artysta chce wylać w stu procentach z siebie to co czuje. Dać do zrozumienia słuchaczowi co go przytłacza i jakie dylematy mu towarzyszą w życiu. W ogóle nie słychać, że utwór został nagrany blisko 11 lat temu. Mówię tu o warstwie lirycznej, naprawdę można odnieść wrażenie, że ten numer jest z tego roku. Ciekawe jakby się przyjął w obecnych realiach.

Na koniec jeden z najpopularniejszych numerów z tego projektu, znany wielu słuchaczom, nie tylko rapu. Mowa oczywiście o numerze „Paznokcie”. Może kiedyś się dowiemy o jaki kolor chodziło… Sam utwór jest o miłości, o poznaniu czarującej kobiety. Małpa w swoim stylu opowiedział nam historię, rzucając przy tym szczere, dosadne linijki, które zapadają w pamięć. „Kilka numerów o czymś” to spójny album, pozbawionych pustych utworów. Dostaliśmy najlepszą możliwą wersję stylu Małpy, a w połączeniu z bitami jakie są na płycie – wyszło świetnie. Dziś można śmiało powiedzieć, że jest to demo ponadczasowe, do którego ludzie stale wracają. Oby więcej takiej muzyki.

fot. okłada płyty Małpa „Kilka numerów o czymś”

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Wyciekła rozmowa Kanye Westa z Taylor Swift. Raper kłamał!

Kanye West jest ostatnimi czasy głęboko wierzący. Przerzucił się nawet na tworzenie muzyki gospel, a ze swoim Sunday Service jeździ po więzieniach, koncertując, dając nadzieję i nawracając. To godne pochwały czyny, ale nie oznaczają tego, że raper sam nie ma nic za uszami. Ostatnio wyszedł na wielkiego manipulanta, gdy wyciekła jego rozmowa telefoniczna z Taylor Swift, w której rzekomo pytał się o zgodę na wykorzystanie kontrowersyjnego wersu w jego hicie „Famous”.

Chodzi oczywiście o linijkę: „I feel like me and Taylor might still have sex/ Why? I made that bitch famous”. Wers nie tylko obraża wokalistkę użytym tam określeniem, ale również nawiązuje do niechlubnego zachowania Westa w trakcie MTV Video Music Awards 2009. Wówczas raper wszedł na scenę tuż po tym, jak Taylor otrzymała swoją nagrodę, zabrał jej mikrofon i stwierdził, że to Beyonce powinna ją dostać.

Kilka lat później, w trakcie prac nad swoim albumem pt. „Life of Pablo”, Kanye napisał wyżej wspomniany wers. Miał go rzekomo skonsultować ze Swift, co wówczas jego żona, Kim Kardashian, nagrała nawet na Snapchacie. Okazuje się jednak, że ta sytuacja nie do końca tak wyglądała. Kanye faktycznie zadzwonił do wokalistki i nawet poprosił ją o wypromowanie numeru, ale nie nawinął jej najostrzejszej części tego tekstu. Swift słysząc tylko pierwszy fragment zgodziła się, ponieważ nie dostrzegła w nim nic złego. Z pewnością zmieniłaby jednak zdanie, gdyby raper zaprezentował jej całość.

Trudno w tej sytuacji wstawić się za raperem. Jeśli powyższe nagranie prezentuje faktyczną rozmowę, Kanye nie dość, że okłamał Taylor, to jeszcze ją zmanipulował. To zachowanie, które nie przystoi nikomu, a już na pewno nie facetowi, który uważa się za najlepszego artystą w historii, w dodatku promującego chrześcijańskie wartości. Chyba trzeba będzie się z tego wyspowiadać, Panie West.

fot. kadr z klipu „Kanye West- Famous”, YouTube.com/KanyeWest

Zostaw komentarz