Felieton,Hip Hop

Muzyk, który o muzyce nie wie nic – Vito Bambino „Poczekalnia” [RECENZJA]

Michał Szyndler -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Michał Szyndler

Muzyk, który o muzyce nie wie nic – Vito Bambino „Poczekalnia” [RECENZJA]

„Poczekalnia” to solowy album Vito Bambino, zapowiadany jako odskocznia od pracy w zespole. Dla artysty miał być oddechem, a sam Vito o nadchodzącej jeszcze wtedy płycie wypowiadał się tak:

„Chciałem na chwilę wrócić do absolutnej wolności. W Bitaminie (…) nagle trafiłem na niewidzialny płot i dotarło do mnie, że nawet ten zespół mieści się w jakiś ramach”

Ale nadszedł czas, by te plany i zapowiedzi zweryfikować. Po pierwszym przesłuchaniu „Poczekalni” miałem wrażenie, że gdzieś to już słyszałem, a kolejne podejścia właściwie tylko mnie w tym przekonaniu utwierdziły. Nie zrozumcie mnie źle, nie jest to oczywiście wadą. Powiedziałbym raczej, że po „Poczekalni” spodziewałem się czegoś… innego, a dostaliśmy coś, co bardzo dobrze znamy.

„Poczekalnia” jest niezwykle spójna z poprzednimi albumami Vito nagranymi razem z Bitaminą. Dopieralski świetnie operuje głosem, jest w nim mnóstwo emocji. Czasami zanuci coś delikatnie (jak w „Bye Bye Kuba”), innym razem uderzy bardziej odważnie („Rampage”) albo krzyknie swoim charakterystycznym, nieco zachrypniętym głosem („Last Puff”). W każdym z tych wariantów czuje się dobrze, a przede wszystkim jest naturalny i absolutnie niczego nie można mu zarzucić.

Cały czas mamy również do czynienia z tymi samymi motywami, ale tym razem odtworzonymi przez innego człowieka – dojrzałego Vito, który musi wreszcie wziąć odpowiedzialność za pewne rzeczy w swoim (i cudzym) życiu. Na wcześniejszych albumach byliśmy świadkami dojrzewania Mateusza. Przewijały się w nich te same wątki, przefiltrowane oczywiście przez to, jak w danym momencie Vito patrzył na świat: miłość i kobiety, Bóg i moralność, zioło i inne używki, natura i – od kiedy pojawił się na świecie – syn Vito, Amar. W „Poczekalni” Dopieralski jest odważniejszy, niż bywał przedtem. O pewnych sprawach mówi bardziej otwarcie; zdradza trochę za dużo z wydarzeń, które miały miejsce na jego własnym ślubie… „Na moim ślubie była Coco/Na moim ślubie była Mary Jane” („L’amour”). Albo przyznaje się do tego, że jako muzyk, nie ma pojęcia o muzyce: „Jako muzyk o muzyce nie wiem nic/Co za nuta, czy debiutant, czy classic” („Wachania”).

O „Poczekalni” można więc powiedzieć tyle, że jest albumem trochę poszkodowanym przez nasze oczekiwania. Spodziewaliśmy się niespodzianek i fajerwerków, a dostaliśmy przyjemny, a przede wszystkim dobry album „w starym stylu”.

fot. genius.com

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Właśnie powstał pierwszy klub piłkarski z własną wytwórnią!
https://www.instagram.com/om_records

Wiele klubów sportowych znanych jest głównie ze swoich sekcji piłkarskich, ale znaczna większość z nich ma jeszcze wiele więcej zespołów w innych dyscyplinach. Kilka lat temu niektóre z nich zdecydowały się również na esportową ekspansję, zakładając drużyny składające się z graczy League of Legedns czy Counter-Strike'a. O krok dalej poszli Francuzi, którzy swój klub otworzyli również na muzykę, stawiając własny label.

Felieton,Hip Hop
Gonciarz pokazuje nam hip-hop od backstage’u. Kto następny po Bedoesie?

Krzysztof Gonciarz jest jednym z najbardziej znanych, a zarazem szanowanych, twórców internetowych. Większość może go pamiętać z kanału "Zapytaj Beczkę". Obecnie prowadzi firmę Tofu Media, która zajmuje się produkcją materiałów wideo. Oczywiście nie zapomniał o korzeniach i stale publikuje filmy na swoim kanale YouTube.