Hip Hop,News

Wheezy outta here! Dlaczego Future tak często wywołuje Lil Wayne’a w kawałkach?

Klementyna Szczuka -
Hip Hop,News - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Wheezy outta here! Dlaczego Future tak często wywołuje Lil Wayne’a w kawałkach?

Słuchaliście już nowego albumu Future’a? Wesley Tyler Glass aka Wheezy klasycznie jest jednym z jego producentów. Jeśli nie, to i tak słynne „Wheezy outta here” znacie z innych kawałków niż nowe „Solitaires” z Travisem Scottem. Lil Wayne na przykład tag ten kojarzy bardzo dobrze. Jest on zresztą jego ulubionym, bo jak właśnie przyznał, długo myślał, że pada w nim jego pseudonim.

Carter zdradził tę historię w ostatnim odcinku programu Young Money Radio na Apple Music i dziś sam się z siebie śmieje.

Tak jak mówiłem, nie wiem nic o niczym, więc gdy pierwszy raz usłyszałem te bity, te piosenki z „Wheezy Outta Here” (…) Nazwij mnie próżnym, nie wiem (…) Musiałem zapytać Macka [Mack Maine – przyp. red.] (…) „Dlaczego ten Future ciągle wywołuje mnie w kawałkach innych ludzi, a oni nawet o mnie w nich nie nawijają!”

Oczywiście tagi producenckie służą do tego, aby zaznaczyć, do kogo należy dany bit. I zdarza się tak, że to właśnie raperzy wymieniają producenta. Najlepszym przykładem na to jest w końcu ikoniczne „If Young Metro don’t trust you, I’m gon’ shoot you”. Tag ten powstał mniej więcej w tym samym czasie co „Jumpman” Future’a i Drake’a i jest samplem z numeru Uncle Murdy, „Right Now”, w którym Future kładzie właśnie taką linijkę.

Weezy Wheezy Beats na scenie działa od 2013, a to, co go wyróżnia, to przestrzenny, melodyjny i dość minimalistyczny styl. Jedne z najgorętszych kawałków, jakie wyprodukował w ostatnim czasie to na przykład „Yes Indeed” Lil Baby’ego i „Going Bad” Meek Milla (oba z Drake’m) czy choćby właśnie kilka wyżej notowanych singli Future’a („Fine China” albo „Crushed Up”).

fot. kadr z klipu „Future – Crushed Up”, YouTube.com/Future

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
„Podnoszenie się masz w genach, nawet bardziej niż upadek” – KęKę chwyta za serca w rapowym liście do syna

Mało mamy w Polsce raperów o tak żelaznym etosie pracy jak KęKę. Radomianin wydaje swoje płyty regularnie, co półtora roku, a po ich wypuszczeniu odpuszcza sobie muzykę na jakiś czas, by spokojnie móc przeanalizować zmiany, jakie zachodzą w nim i dookoła niego. Nawijał o tym zresztą w „Nic dodać, nic ująć”. Tym razem jednak potrzeba wyrażenia się i uwolnienia swoich myśli na bit była tak duża, że KęKę nie czekał dłużej, by działać według swojego muzycznego kalendarza i wypuścił „Bajkę”.

Warto zaznaczyć, że w przypadku jego twórczości to naprawdę coś wyjątkowego. Raper raczył nas pojedynczymi kawałkami między pierwszą a drugą płytą, a potem wydał jeszcze luźną EPkę z Hase pt. „Basement Disco”. To by było na tyle. Dowodzi to więc stwierdzeniu, że autorowi ciążył spory bagaż emocjonalny, który błyskawicznie musiał być wrzucony na podkład.

Treść kawałka tylko to potwierdza. Mamy bowiem do czynienia niemalże z otwartym listem do jego syna. Nie pierwszym zresztą, bo KęKę poświęcił mu też wcześniej „Awgdb” i kilka pojedynczych wersów na przestrzeni dwóch ostatnich płyt. Ten jest jednak dużo bardziej poważny i pomimo sporej dawki niepokoju w nim zawartego, ostatecznie jednak krzepiący.

Siłą piosenki jest przede wszystkim niezwykle mocny i delikatnie ckliwy refren, który jest wręcz poświadczeniem ojcowskiej miłości: „Będę czytał bajkę jeśli zostaniemy sami”. Takich stwierdzeń jest zresztą więcej w samych zwrotkach: „Kiedyś sobie poprzysiągłem, że będziesz bezpieczny, synku”.

KęKę, choć dla swojego syna chce być najtrwalszą możliwą ostoją, nie tuszuje jednak swoich trosk, zmartwień i uczuć, co doskonale słychać, gdy w pewnym momencie woła do niego: „Ale póki co się przytul” . Udowadniają to również wersy: „Czasem mi puszczają nerwy, Synku/ Tata martwi się bez przerwy, Synku”.

Trzonem drugiej zwrotki są rady i wskazówki dla dziecka. Najważniejszym jej fragmentem jest prosta, ale niezwykle przekonująca lekcja dla syna: „Co by się nie działo, dasz se radę/ Podnoszenie się masz w genach, nawet bardziej niż upadek”. Takich w gruncie rzeczy prozaicznych, ale dla dziecka niezwykle istotnych rad jest więcej: „Dzielnym bądź, się nie bój, ze złem nie koleguj”.

„Bajka” to tak naprawdę taka „Miłość” z tym, że adresowana nie do kobiety swojego serca, a do syna. Bagaż emocjonalny i jego realistyczne przedstawienie w końcu bardzo przypomina hit znany przede wszystkim z robienia budyniu. Jeśli takie piosenki powstają w Studiu z Kartonów, to my nie mamy nic przeciwko. Może z tych kartonów dałoby się nawet sklecić jakąś EPkę?

fot. kadr z klipu „KęKę – Bajka prod. PLN.Beatz”, YouTube.com/TakieRzeczyLabel

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
6ix9ine znowu szokuje! Żywa legenda rapu jest według niego kapusiem?

6ix9ine to może nie wybitny artysta, ale showman już na pewno. Nie ważne czy znajduje się w pilnie strzeżonym domostwie, w więzieniu czy na wolności, zawsze potrafi dostarczyć światu trochę rozrywki. Wydawało się, że po wypuszczeniu zza krat spuści trochę z tonu, bo jednak sporo osób chce posłać go do piachu, ale raper absolutnie tego nie zrobił. Można wręcz stwierdzić, że po wejściu we współpracę ze służbami poczuł się jeszcze pewniej, bo zaczął oskarżać żywą legendę rapu o kapusiostwo.

O co chodzi? Jakiś czas temu Tekashi w obszernej relacji na swoim Instagramie tłumaczył, dlaczego wsypał swoich byłych kolegów, argumentując to brakiem lojalności również z ich strony. Wspomniał też, że nie jest on jedyny raperem, który współpracował z wymiarem sprawiedliwości. Za pośrednictwem wyżej wspomnianego medium społecznościowego zapytał nawet fanów, czy chcą, by zdradził, o jakich artystów chodzi. Zdążył już też rzucić pierwszą ksywą.

Spodziewaliśmy się jakichś pseudonimów raperów z Nowego Jorku, z otoczenia 6ix9ine, bo to wydawało się w miarę logiczne. Wywołania do tablicy żywej legendy gatunku chyba nikt nie mógł przewidzieć. Mało tego, nie jest to pojedynczy strzał. W komentarzu do tego posta Tekashi wspomina jeszcze o Suge’u Knight’cie, czyli prezesie Death Row, wytwórni, w której Snoop Dogg wydawał oraz o jakichś dokumentach, które prawdopodobnie miałyby udowodnić jego tezę. Daleko nam do wyciągania jakichkolwiek wniosków, bo wiemy, że 6ix9ine to typ aferowicza, ale wydaje się, że gdyby nie miał żadnych fundamentów, to nie oskarżałbym tak potężnej w rapie postaci o bycie kapusiem. Czekamy więc z niecierpliwością na wyjaśnienia Snoopa.

fot. kadr z klipu „6IX9INE- GOOBA (Official Music Video)”, YouTube.com/Tekashi6ix9ine

Zostaw komentarz