Hip Hop,Wywiad

Wiatr: Nie chciałbym nikogo uczyć życia [Wywiad]

Patryk Grzybicki -
Hip Hop,Wywiad - - Dodane przez Patryk Grzybicki

Wiatr: Nie chciałbym nikogo uczyć życia [Wywiad]

Wiatra możecie kojarzyć chociażby z ostatniego świetnie przyjętego kawałka „Testarossa” czy „Slow Mo” z Tymkiem. Mati ma potencjał, zresztą trzy lata temu debiutował w szeregach SB Maffijii… Zapytaliśmy go m.in. o to, jakie ma stosunki z byłym labelem, jak doszło do współpracy z Be Visem i Soblem oraz jak wygląda jego praca nad muzyką.

Jak zaczęła się twoja przygoda z muzyką?
Wszystko zaczęło się tak naprawdę od audycji w dość znanym w sumie wtedy radiu internetowym. Grałem też w klubach jako DJ i gdzieś stopniowo ewoluowało to w rap. Zacząłem pisać teksty i oczekiwać czegoś więcej od muzyki.

W pewnym momencie można już w pełni wykorzystać możliwości danego gatunku, na przykład house’u. Jeśli chodzi o rap, ta skala jest dużo większa. Potrzebowałem czegoś więcej, czyli w tym przypadku tekstu – nie chciałbym użyć słowa „przekaz”.

Treść jest dla ciebie najważniejsza?
Staram się, żeby jakaś treść zawsze była przekazana, żeby nie były to tylko puste słowa i po prostu łączę to z fajnym brzmieniem. Nie chciałbym nikogo uczyć życia. Raczej tego unikam.

Jak wygląda twój proces twórczy?
Zawsze zaczynam od beatu, a jeśli beat mi wejdzie, to od razu mam refren. Najpierw zawsze mam refren, pomysł i tytuł. Ogromny udział więc w tym, co się dzieje, jaki klimat ma kawałek, mają producenci.

Twój ostatni klip, „Testarossa”, bardzo dobrze się przyjął. Dlaczego zdecydowałeś się akurat na gościnki Be Visa i Sobla?
Muzyką chłopaków już od dłuższego czasu się jarałem. Soblem trochę krócej, bo on pojawił się tak naprawdę niedawno. Z Be Visem było tak, że zadawałem pytania na Instastory i ktoś właśnie zapytał o feat z nim. Oznaczyłem go, a on był zainteresowany i odpisał, żeby coś podesłać. Do Sobla odezwałem się również po sugestii słuchaczy i też spodobał mu się ten kawałek. Nie znaliśmy się wcześniej.

Czyli można powiedzieć, że był to spontan. Jak przebiegła wasza współpraca?
Całkowity spontan. Tak naprawdę nagrałem tylko swoją zwrotkę i refren, a resztę już każdy w domu rzeźbił po swojemu. Wcześniej rozmawialiśmy ze sobą tylko na Facebooku, a na żywo pierwszy raz spotkaliśmy się podczas kręcenia klipu. Kawałek był już wtedy gotowy. Nie wykluczamy, że coś jeszcze od nas powstanie.

Dlaczego postanowiłeś opuścić SBM Label i podjąć solową działalność?
Wtedy w SB dużo się działo. Był to początek kariery m.in. White’a. Ja robiłem materiał i trochę musiałbym czekać na premiery swoich kawałków, co oczywiście rozumiem. W pewnym momencie stwierdziliśmy po prostu, że ja też bym chciał działać, a w między czasie nawiązałem kontakt z wytwórnią Sony. Z SB nie byłem związany kontraktem, była to raczej luźna umowa na tę serię, może mixtape, która ostatecznie przerodziła się w płytę „Mati Wiatr”. Nie mamy aktualnie kontaktów jako takich, ale oczywiście nikt nie ma do siebie żadnego żalu. Kiedy spotykamy się gdzieś na backstage’ach, zawsze zamienimy ze sobą zdanie.

Ten album przyjął się całkiem dobrze. Uważasz, że dał ci sporo?
Myślę, że tak. Na pewno rozpoznawalność, większe doświadczenie w robieniu muzyki i było to dla mnie też pierwsze spotkanie z hejtem, bo od razu wleciałem na duży kanał. Spotkałem się z nim przy tych pierwszych kawałkach, na których starałem się kopiować innych. Rzeczywiście te zarzuty były słuszne. Wtedy też wszystko robiłem sam – miksowałem kawałki, nagrywałem je w domu w mega fatalnych warunkach i przez to też dużo straciłem, ale na pewno był to mega fajny początek. Z SB sporo też pojeździłem, wiele tych koncertów zagraliśmy ekipą i to były naprawdę duże imprezy. Mega doświadczenie na pewno. Mega fajny etap.

Nagrywasz jeszcze w domu?
Nie, teraz wszystko robię w studio, ale też nie poszedłem do typowego studio, mega profesjonalnego. To znaczy jest ono profesjonalne sprzętowo, ale szukałem takiego klimatu domowego i luźnego. Wszystko jest tu umiejscowione po prostu w pokoju. Nie dałoby się tego zrobić dobrze w taki sposób, w jaki to robiłem wcześniej, szczególnie w takiej wytwórni, jak Sony.

Widziałbyś siebie w jakimś innym labelu?
Tak… To nie jest tak, że tylko Sony mnie interesowało. Myślę, że jeśli dogadałbym się i czuł klimat ekipy, to jak najbardziej. Nie zamykam się na żadne opcje.

Kogo z naszej rodzimej rapowej sceny, ale z młodych twórców, słuchasz?
Śledzę większość chłopaków. Tak naprawdę słucham wszystkiego, co wychodzi i jest w miarę znane, bo oczywiście nie zagłębiam się w podziemie. Ostatnio, tak jak mówiłem, to był Sobel, w ogóle ten jego najnowszy materiał jest mega dobry. Fajny jest też na przykład Sztoss, on już od dłuższego czasu działa, Gverilla – też naprawdę dobra muza. Ja lubię takie bardziej śpiewane momentami rapy, ludzi z fajnym warsztatem. Mega się tym jaram. Dużo też słucham na przykład Vixena, który moim zdaniem jest mocno niedoceniony.

Czego możemy się spodziewać po twoich nowych numerach?Różnorodności i melodyjności. Ja też idę hitowo, lubię jak są to numery, które wpadają w ucho, ale na pewno też dużo treści, bo już nagrałem kawałki, które są trochę cięższe. Nie chcę się zamykać na żaden gatunek muzyki, staram się mieszać rap ze wszystkim, co możliwe i tak też się będzie działo. Po prostu będziemy dużo eksperymentować.

Jakie jest twoje największe marzenie związane z muzyką?
Myślę, że pełna niezależność. Nawet nie w sensie wydawniczym, ale żebym mógł już sobie na luzie wypuszczać kawałki, nie myśląc o tym, czy to się mega fajnie przyjmie, czy nie. Chciałbym po prostu mieć już fajne, duże grono słuchaczy, do którego te kawałki docierałyby regularnie, a nie tylko wtedy, gdy uda nam się zrobić hit.

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Morgan Freeman wyjaśnia, dlaczego udzielił się na „Savage Mode II”, a my nie możemy przestać go słuchać!

21 Savage i Metro Boomin to obecnie jeden z najlepszych duetów raper – producent na południowej scenie. Druga część ich wspólnego projektu, który premierę miał w piątek (2 października) była bardzo oczekiwana, a kiedy artyści opublikowali jego trailer, fakt, że słychać w nim głos Morgana Freemana był sporą niespodzianką…

83-letni aktor nie tylko zapowiedział album, ale także go otworzył, a następnie pojawił się aż w ośmiu kawałkach na płycie. Jego obecność zaskoczyła również dlatego, że do tej pory dostawał przede wszystkim role tzw. nice guy. Jak przyznał w wywiadzie dla GQ, było to zresztą jednym z powodów, dla których zdecydował się na współpracę z raperem i producentem.

„Nie chcesz być zaszufladkowany, ale po kilku latach to się stanie. Każda inna propozycja jest fajna (…) Przeczytałem to [swoją kwestię – przyp. red.] i pomyślałem: wow, jest w tym trochę prawdy”. – powiedział.

Pomimo tego, że Freeman z rapem za wiele wspólnego nie ma ani nie interesował się twórczością 21, kiedy tylko poznał treść „Savage Mode”, ta bardzo mu się spodobała. Aktor na albumie pełni rolę narratora i czyta kwestie napisane przez samego Big Rube’a. Członek Dungeon Family jest znany ze skitów i interludiów nie tylko na projektach kolektywu, ale także klasyków OutKast. Przypomnijcie sobie choćby „Stankonię” albo też… „Big Rube Speaks” Future’a.

Jeśli jeszcze nie sprawdziliście „Savage Mode II”, szybko powinniście tę płytę nadrobić. Bity Boomina są piękne, przez co całość jest jeszcze bardziej klimatyczna. Ponadto 21 jest obecnie w najlepszej formie. Jego flow jest coraz bardziej plastyczne, a druga część projektu powstałego we współpracy z Metro Boominem, zresztą jak wydany dwa lata temu „I Am > I Was”, jedynie to potwierdza.

fot. kadr z „Savage Mode 2 Trailer (dir. by Gibson Hazard)”, YouTube.com/21 Savage

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Zgubiłeś AirPodsy? Travis Scott Ci je zasponsoruje. Albo opłaci naukę Twojemu dziecku
Travis Scott feat. Young Thug & M.I.A. - FRANCHISE (Official Music Video)

To miał być zwykły dzień i nic nie zapowiadało tego, że środowy wieczór zmieni się nagle w rapową Wigilię. A stało się tak, bo zostało zadane jedno błahe na pozór pytanie… Travis Scott w niespodziewanym przypływie dobroci zdecydował się po ludzku pomóc jednemu ze swoich fanów.

Jeden z użytkowników Twittera postanowił spróbować swoich sił. Po tym jak zgubił swoje, bynajmniej nie tanie słuchawki, napisał do Travisa Scotta z prośbą, czy ten nie mógłby mu zasponsorować nowej pary. W końcu na czymś musi słuchać jego muzyki, nie?

Internet to podchwycił i kolejni ludzie zaczęli prosić Travisa o inne rzeczy, ale raper nie zamierzał już więcej kupować niczego na życzenie. Wpadł jednak na genialny pomysł. Uznał, że zasponsoruje naukę pięciu dzieciakom z okazji tego, że rok szkolny dopiero się zaczął.

Cóż, jeśli już robić ranty na Twitterze, to tylko takie – pozytywne. Kanye może patrzeć i się uczyć, a że ich partnerki są siostrami, to łatwo będzie dogadać się na korepetycje.

fot. kadr z klipu „Travis Scott feat. Young Thug & M.I.A. – FRANCHISE (Official Music Video)”, YouTube.com/Travis Scott

Zostaw komentarz