Felieton,Hip Hop

Widzieliście Eminema w 8 Mili? A jego rolę jako sprzedajnego policjanta pamiętacie?

Kajetan Szewczyk -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Widzieliście Eminema w 8 Mili? A jego rolę jako sprzedajnego policjanta pamiętacie?

„8 Mila” jest filmem dosyć szczególnym, bo choć jest w pewnym sensie origin story samego Eminema, to jest w dużej mierze fikcją i bardziej opowiastką na temat. Mamy tam wątek przyjaźni, rasizmu, dziewczyn które lecą na pieniądze (więc zwacha na ruchy, chłopaku) itd. Wszystkie te teenager friendly tematy są położone na grunt hip-hopowej zajawki i szczeniackich akcji na przedmieściach Detroit. Fajnie? No fajnie – tym fajniej, że Marshall Mathers zapodał nam tam dawkę więcej niż dobrego aktorstwa. Jeśli przywołam sobie w głowie różne kreacje LL Cool J’a, Commona, MGKa, 50 Centa czy Ludacrisa, to chyba tylko ten pierwszy potrafi mieć jakieś highlighty, o których powiem – okej, on też coś umie w te klocki, nie jest po prostu grającym raperem… ale w sumie to jest po prostu grającym raperem, co zrobić.

Z Eminemem jest inaczej, bo kamera uwalnia w nim bardzo specyficzny magnetyzm, za każdym razem mam wrażenie, że oglądam kogoś, kto jest absolutnie poświęcony temu, co robi w tej danej chwili, a ja nie mam wyboru, tylko muszę podążać razem z nim, razem z jego działaniami. To coś więcej niż charyzma, to jakieś czarnoksięstwo. W każdym razie, ile można oglądać „8 Milę” czy jakieś epizodyczne występy Marshalla, w których zwykle i tak gra Eminema? Z pomocą przychodzi jego najlepsza rola zaraz po B-Rabbicie z „8 Mili”. Chodzi o detektywa McVicara. Sprzedajnego policjanta, który za odpowiednie pieniądze puści farbę na każdy temat. Jednak spora część fanów o tej roli w ogóle nie wie. Dlaczego? Bo powstała na potrzeby… gry wideo. Tak, dobrze czytacie. Marshall Mathers odwalił kawał dobrej roboty będąc jedną z głównych postaci w grze wideo. Jakby tego było mało, zrobił to 14 lat temu.

50 Cent: Bulletproof

Pamiętam dobrze, że jarałem się tą grą od zapowiedzi. Po pierwsze – jestem zapalonym graczem (i wiek zdaje się nie studzić mojego zapału). Po drugie – byłem wówczas wielkim fanem (i wciąż jestem po prostu fanem) ówczesnych dokonań Fiddy’ego. Połączenie tych dwóch płaszczyzn było dla mnie godne jakiegoś boskiego planu. Oglądałem zwiastuny, czytałem wszystkie informacje i… w końcu gra wyszła. Oceny w branżowych pismach (pozdrawiam PSX Extreme i nieistniejące już Neo+) były mierne. A oceny w branżowych pismach były wtedy dla mnie ważniejsze niż osobiste sympatie. Nie zakupiłem gry. Nie poznałem detektywa McVicara.

Kilka lat później pojawiło się PSP – przenośna konsolka od Sony. Bardzo dobra konsolka trzeba dodać i ja wszedłem w jej posiadanie. Na PSP wydano remake oryginalnej gry, który miał nieco odpicowany tytuł „50 Cent: Bulletproof. G-Unit Edition”. Co bardzo istotne – zachowano fabułę gry i cut-scenki, ale zmieniono model zabawy. Ze strzelanki TPP, dostaliśmy coś na zasadzie arcade’ówki ze strzelaniem i kopaniem w rzucie izometrycznym. Do tego, jak w oryginale, pełen soundtrack złożony z kawałków 50 Centa i spółki. SUPER. Remake nie zebrał o wiele lepszych ocen, ale dla mnie był momentem, w którym chciałem zapoznać się z grą. Traf jednak chciał, że ponownie nie zapomniałem. Nie poznałem detektywa McVicara.

YouTube ma tę zabawną sferę, w której ludzie nagrywają, jak grają w gry, w które być może chcielibyśmy zagrać, ale nie mamy wystarczająco mocnego kompa, albo pieniędzy, albo po prostu jesteśmy ciekawi, nie lubimy grać, ale chętnie popatrzymy, jak ktoś gra. Nie wnikam, ale przyznaję się bez bicia – oglądam walktrough gier, na które nigdy nie wydam pieniędzy, ale chcę poznać fabułę, bo może jest ciekawa. Po latach przypomniałem sobie, że kompletnie ominął mnie ten nieszczęsny Fiddy. Pamiętałem, jak wygląda rozgrywka, więc kluczem było znalezienie wideo, na którym są tylko cut-scenki z gry. BINGO.

To, co widzicie powyżej, to filmik złożony ze wszystkich przerywników z gry. Trwa 40 minut i pokazuje całą fabułę. Tak jak „8 mila” była origin story Eminema, to jest właściwie origin story 50 Centa, choć mocno wybujałe. Jeśli lubicie kryminały i przy okazji jesteście fanami Fiddy’ego, Eminema, Dr’a Dre i reszty ekipy, sprawdzajcie śmiało. Oto pięć powodów, dla których warto:

  1. Jak na 2005 rok, to cut-scenki są wyreżyserowane REWELACYJNIE.
  2. Dialogi i scenariusz są lepsze niż te ze wszystkich filmów, w których grał 50 Cent.
  3. Eminem jako McVicar to jedna z najlepszych ról, jakie zdarzyły się w gamingowym voice-actingu.
  4. Jedna z postaci mówi wyłącznie cytatami z klasycznych filmów. Od Full Metal Jacket po Ojca Chrzestnego.
  5. Po obejrzeniu całości będziecie chcieli remake’u.

fot. WikipediaCC/Sabine Fricke

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Lil Nas X pozwany na 25 milionów dolarów za bezprawne użycie sampla!

Pół roku temu Szpaku wypuścił wraz z Janem-Rapowanie numer, w którym nawija: "Będzie trzeba to opowiem, jak się wj***ć w grę jak taran". Podobnym wersem mógłby na pewno rzucić Lil Nas X, który zrobił ogromny szum swoimi "Old Town Road" czy "Panini". Problem jednak w tym, że w grę wszedł chyba nawet za ostro, bo teraz grozi mu uszczuplenie budżetu o aż 25 milionów dolarów (choć w jego przypadku to chyba już nie "aż").

Hip Hop,News
„Wysadzę to skur####ństwo!” – fanka A$AP Rocky’ego chciała wysadzić ambasadę Szwecji

Emocje sięgają zenitu. W czwartek informowaliśmy Was, że po długim i dosyć dziwnym dochodzeniu, szwedzka prokuratura zdecydowała się postawić Flacko zarzuty. Za napaść i spowodowanie uszczerbku na zdrowiu raperowi może grozić nawet do dwóch lat za kratkami szwedzkiego więzienia. Nie pomógł Donald Trump, nie pomógł bojkot wykonawców, nie pomogła ogólna światowa konsternacja. Niejaka Rebecca Kanter też raczej nie pomoże, choć momentalnie stała się symbolem oburzenia wszystkich fanów szefa A$AP MOB.