Hip Hop

Wielcy mali raperzy: Skąd wszędzie to „Lil”

Anna Cecocho -
Hip Hop - - Dodane przez Anna Cecocho

Wielcy mali raperzy: Skąd wszędzie to „Lil”

Lil Pump, Lil Uzi Vert, Lil Kim, Lil Yachty. Takie ksywy można wymieniać w nieskończoność. Ale czemu właściwie raperzy decydują się na ten przedrostek? Jaka jest geneza „Lila”? Wyjaśniamy.

Jak to się zaczęło?

Przedrostek „Lil” zakorzeniony jest mocno w kulturze afroamerykańskiej. Pierwotnie ludzie dostający „Little” przed imieniem naprawdę byli niżsi niż ich kumple. Pomagało to też w pewien sposób odróżnić osoby o tym samym imieniu. Przykładowo jeden Bill był po prostu Billem, a drugi – niższy – chrzczony był jako „Lil Bill”. Potem, w latach 50-tych i 60-tych, gdy wśród czarnoskórej społeczności w siłę rosły gangi, Lilów było coraz więcej. Często powodem był wiek członków ekipy lub ich status. Jedna osoba pełniąca już jakąś ważną funkcję w gangu z ksywą „Bro” mogła „zatrudnić” młodszego pomocnika, który automatycznie dostawał ksywę „Lil Bro”. I to pomagało ustalić czyim asystentem jest dany młodziak. Zazwyczaj jednak osoba otrzymująca „Lila” przyklejonego do ksywy oddawała przedrostek aparycją – była mniejsza, drobniejsza lub młodsza.

Pierwszy mały raper

Pierwszym „Lilem” w historii nagranego rapu był prawdopodobnie Lil' Rodney Cee. Członek grupy Funky Four Plus One More, która wydała w 1979 roku hitowe „Rappin And Rocking The House„.
Potem, w latach 80- tych pojawili się Lil' Rahiem, a w 90- tych Lil Mac i Lil' Dap. Mieliśmy też mocnego rapera ze składu M.O.P. Lil Fame’a. No dobra, Ci wyżej wymienieni byli w rapie, ale to Lile z zespołu Junior M.A.F.I.A. jako pierwsi byli prawdziwymi rapowymi gwiazdami. Mowa tu o Lil' Kim i Lil' Ceasie. Potem „małym” szło coraz lepiej.

Największy Lil w historii

W roku 1999 pojawia się Lil Wayne. Zdobywa całą rap grę. 5 nagród Grammy, ponad 100 milionów sprzedanych płyt. Robi wrażenie. Takim oto sposobem Wayne staje się największym (o ironio) „Lilem” w historii rapu. Potem na scenie muzycznej „Lilów” było coraz więcej. Co ważne, w 2000 roku pojawił się naprawdę młody Lil' Bow Wow, który wydał hit „Bounce With Me”. A kto nadał mu taką ksywę? Sam Snoop Dogg, który dostrzegł w małolacie duży talent.

Duży, średni, mały John

I kolejny z Lilów. Ten ukazał się nam najpierw jako producent i Dj, a dopiero potem jako raper – Lil Jon. Jak twierdzi, jego ksywa to pokłosie tego, że zaczął spędzać czas z innym Johnem, który ma kumpla… również Johna. Ten pierwszy był największy, więc na niego wołało się „Big John”. Raper John był za to najmniejszy z tego trio, więc to na niego spadła ksywa „Lil”.

Jesteśmy w 2001. Pojawia się Lil' Romeo – znany z beefu z Bow Wowem. Ale nie tylko – już pierwszą debiutancką płytą zdobył platynę i to w wieku zaledwie…12 lat! Pięć lat później, w 2006, mamy „Lila B” z hitem „Vans” w zespole „The Pack”. Potem do rap gry zaczęły wchodzić gwiazdy obecnie w niej do dzisiaj.

Nowe pokolenie Lilów

Pojawił się na przykład Lil Yachty, którego ksywa wzięła się z tego, że należał do The Yacht Club. Był tam najmłodszy, więc zaczęto nazywać go „małym jachtem”. Lil Baby miał podobną historię – zadawał się wyłącznie z o wiele starszymi osobami, więc jego ksywa weszła w użycie naturalnie.
Ciekawą historię miał za to Lil Uzi Vert: kiedyś ktoś zachwycony jego flow powiedział mu, że rapuje tak szybko, jak mały pistolet uzi. Przyjęło się i tak zostało do dziś. Lil Peepa zaś nazywała tak matka.

Nie wszyscy jednak mają czym się chwalić, w kwestii genezy swoich ksyw. Lil Xan na przykład w jednym z wywiadów przyznał, że jego kolega stwierdził, że bierze dużo Xanaxu, więc zacznie mówić na niego Lil Xan. Historia warta filmu na Oscara.

To teraz już wiecie co i jak. Za większością „Lilów” kryje się po prostu wiek artystów – tych, którzy zaliczyli młode debiuty i tych, którzy lubili trzymać się ze starszymi. Jednak, mimo że poznaliśmy poszczególne historie, to taki „Mały Pompka” zawsze będzie trochę śmieszyć.

Fot. z klipu „Be Like Me” [youtube]

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News,Ranking
Wszystkiego najśmieszniejszego!

1 kwietnia jest ulubioną datą wszystkich żartownisiów i trefnisiów. Tego dnia portale, gazety i telewizje atakują swoich odbiorców przeróżnymi fake newsami. Specjalnie dla Was postanowiłem wcielić się w rolę Karola Strasburgera. Przygotowałem listę żartów i przepowiedni, które raczej się nie spełnią. Śmiało, atakujcie nimi swoich znajomych!

Felieton,Hip Hop
Paris Platynov i chillwagon? Dla mnie spoko

Rapujący youtuberzy - temat, który polaryzuje środowisko. Kiedyś podobnie działała tzw. "bananowa młodzież". Ofiarą tego podejścia był wówczas poniekąd B.R.O. Poniekąd, bo poza oskarżeniami (!) o "bogatych starych", chodziło również o wygładzoną treść i pisanie raczej mało ambitnych tekstów. Brzmi zabawnie? Trochę tak, bo dzisiaj "wygładzona treść" i "mało ambitne teksty" to domena wielu wykonawców. Dzisiaj norma, a kiedyś można było mieć za to wylane piwo na głowę. Signum temporis. Dzisiaj hajs to nie jest temat tabu o czym pisałem TUTAJ, więc wróg musiał być inny. Wróg musiał być z dalekich stron. Wróg musiał zaskoczyć. Wróg przybył... z internetu.