Felieton,Hip Hop

“Wojtek Sokół” – mroczny król psychodelii (RECENZJA)

Kajetan Szewczyk -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

“Wojtek Sokół” – mroczny król psychodelii (RECENZJA)

Recenzje sprawdzone? Płyta przesłuchana? Emocje opadły? No dobra, to teraz wchodzę ja, bo zdaje mi się, że nikt dotychczas nie zauważył jednego bardzo ważnego elementu, który w mojej opinii jest kamieniem węgielnym “Wojtka Sokoła” i być może także samego Wojtka Sokoła.

Raper od dwóch dekad na scenie, 40 lat na karku, a dopiero pierwsze solo? Tak, tak, przestańmy już się nad tym pastwić. Umówmy się – Sokoła zawsze było sporo i na brak numerów nie mogliśmy narzekać. Poza tym obie płyty z Marysią to niejako solówki rapera, jeśli weźmiemy pod uwagę sferę stricte rapową właśnie, więc po prostu przejdźmy do meritum.

Charyzmy Sokołowi nigdy nie można było odmówić. Jego głos to monolit Kubricka, zasłuchany w niego jest cały gatunek. Umiejętności pisarskie? Są – nie bez kozery piszę “pisarskie” – Sokół gnie rymy do treści, a nie odwrotnie. Błyskotliwe motta, maksymy i onelinery? Ależ oczywiście, Sokoła można cytować godzinami – zresztą sam zainteresowany oparł na tym część promocji albumu.

Śmigając po rejonie możecie przyfilować 30 citylightów promujących mój nowy album. Na każdym z nich znajduje się inny,…

Sokół 发布于 2019年2月22日周五

Jednak to, co mnie zawsze uderzało w wojtkowym nawijaniu, to specyficzne i trochę nieuchwytne uczucie, że za słowami tego faceta kryje się tajemnica, o której nie chcemy wiedzieć. Coś bardzo bolesnego, co autor jedynie trąca, nieznacznie zaznacza, zdradza tyle, żebyśmy mogli odczuć lęk, ale nie czuli przerażenia.

Ten mroczny mistycyzm dało się odczuć na obu płytach z Marysią Starostą, a swój peak osiągnął na koniec tego dyptyku w utworze “Nie padnę”. Każdy wers wywołuje u mnie ciarki, a Sokół jawi się jako postać, której nie da się powstrzymać, nie da się przegadać, nie da się przekonać i nie da się złamać. “Porwałeś się na siłę, której nie znasz” – rapuje nieprzypadkowo na koniec.

Solówka Sokoła przynosi podobne odczucia. Choć płyta jest eklektyczna i znalazło się miejsce na pocztówki z podwórka (“Lepiej jak jest lepiej”), braggautiobgrafię (“Hybryda”), czy ciężar przeżyć (“Pomyłka”, “Pluszowy”, “Skażony”), to dla mnie wspólnym mianownikiem jest zepsuta zasłona niewiedzy, za którą skryci są bohaterowie Sokoła i momentami sam narrator (tu zwłaszcza “MC Hasselblad”, “Koniec gatunku” i “Nie Da Na Da”). Nie jest to odwołanie do filozofii Johna Rawlsa, ale do jej zaprzeczenia. Świat Sokoła jest pełen egoistów, moralnych i finansowych bankrutów, bogaczy, polityków, prostytutek i ludzi przepalonych ambicją. Sam autor stara się z tego wszystkiego wyjść z twarzą, ale momentami ociera się o bolesny koniec. Bodaj najmocniejszym momentem płyty jest druga połowa refrenu kawałka “Skażony”:

(…)
A może po prostu nie byłem szczepiony na życie?
A może to moi rodzice?
Bo błąd rodzi błąd

Końcówka autentycznie mrozi krew w żyłach i aż chciałoby się dowiedzieć, co Sokół ma na myśli, uznając swoich rodziców, swoje poczęcie i samego siebie za błąd. Niestety, kawałek nie daje odpowiedzi, a wers “Nasiąkają nasze mózgi i są ciężkie jak ten tekst” mocno nadwyręża odbiór – skoro tekst jest ciężki, to nie trzeba nam tego unaoczniać, dziwne i brzydkie stylistycznie zagranie.

Kolejnym mocnym punktem w moim zestawieniu jest “Nie Da Na Da”. To, w jaki sposób Sokół akcentuje słowa refrenu, mnie skojarzyło się z wykręceniem na poziomie Twin Peaks. Zresztą skojarzenia z lynchowskim serialem miałem przez całą płytę – choćby przy zwrotce w “I tak i nie”, która niesie dla mnie podobny ładunek dziwacznego, wykoślawionego zła.

Psychodeliczny klimat ma nawet “najlżejszy” numer na płycie, czyli “Z Tobą”. Ten niepretensjonalny lovesong nieodłącznie kojarzy mi się z salą pełną kadzideł w Shangri-La (i nie chodzi o sieć hoteli). Na biegunie mamy “Za ręce”, czyli bardzo dojrzały utwór o rozstaniu. Tutaj Sokół ponownie udowadnia, dlaczego jest tym, kim jest:

Zwierzęta ufnie wybiegają do mnie zza latarni
Nasze zapachy są już identyczne nawet dla nich
I patrzą na mnie smutne, nie rozumiejąc za nic
Czemu to ja, nie ty i czemu ich nagle nie karmisz
Smutek ludzi jest najczęściej okupiony łzami
Smutek zwierząt ciszą i tak chyba było z nami


To właśnie takie fragmenty każą mi sądzić, że Sokół mógłby nam przekazać o wiele więcej, ale daje tylko tyle, ile uzna za stosowne w danej chwili. Nie bez kozery nawijał w “Życiu Warszawy 2”: “Tu raz se śmigam w dresie, a raz przywdziewam gajer/
Nie dla niegramotnych ten warszawski taniec”.

Kolejny numer na mojej liście – choć tu z negatywnych względów – to “Napad na bankiet”. Jedna historia z trzech perspektyw? Świetny pomysł i – przynajmniej tekstowo – broni się. Gorzej jeśli weźmiemy się za flow. Taco serwuje nam dosyć cherlawą wycieczkę, a jak na początek numeru, to nieco senny opener. Z kolei Oskar śpiewa więcej niż na “Widmie”, w zwrotce też ładnie śmiga i właściwie kradnie numer swoim quasi-pijanym flow, które zgrabnie przechodzi w sztywną i wartką sekwencję. Gospodarz zamyka kawałek z gracją, ale całość pozostawia pewien niedosyt. I ten bit Steeza kojarzący się z “Noc i Dzień” Pezeta, które z kolei kojarzyło się z “Blinded by the lights” The Streets.

Wielu recenzentów zwraca uwagę na bardzo dobre “wykorzystanie” wokalistów w refrenach – oczywiście, tu nie ma o czym dyskutować, więc nie będę gniótł tematu. O produkcji też nie będę się rozwodził, bo ta zwyczajnie pasuje, ale Sokół od zawsze miał ucho do bitów.

Dla mnie długowieczność Sokoła nie wynika wyłącznie z chłodnych, przemyślanych decyzji i świetnego orientu w środowisku. Tu jest coś jeszcze – właśnie to, co niedopowiedziane. Chyba najlepiej oddaje to wers z “Hybrydy”: “w mózgu, jak w banku – najlepszy sejf? On nigdy nie został złamany”. Sokół jest dla mnie królem psychodelicznego klimatu na granicy horroru. W mojej opinii to jest zupełnie inny, dojrzalszy poziom niż np. storytellingi i horrorcore Słonia. Co więcej, Wojtek przekroczył granicę 40 lat, ale dla mnie od zawsze z jego kawałków biła ta sama, specyficzna wibracja. Niemal 15 lat temu nawijał z tą samą pewnością, co do słuszności własnych obserwacji. Tylko chyba nadziei było w tym wszystkim więcej.

Jeśli pierwsze solo Sokoła potraktować jako wizytówkę, to zadanie zostało spełnione. Ta płyta może zachęcić nowych słuchaczy do sprawdzenia poprzednich dokonań. Czy sprostała oczekiwaniom starszych i stałych słuchaczy takich, jak ja? Mówiąc o tym albumie na chłodno, powiem tyle: To bardzo solidna produkcja świadomego swoich umiejętności wykonawcy. Grono producentów wywiązało się ze swojej roboty odpowiednio do wymagań. Teksty są klasą samą w sobie (może poza tym jaraniem jointów pod wodą w “Z Tobą” – jakoś mnie to mierzi). Np. zwrotki w “Lepiej jak jest lepiej” to definicja rapu o czymś. Każdy wers ma znaczenie, ten kawałek nie ma przestojów. “Pluszowy” to z kolei pięknie napisane rozliczenie ze sobą i z przeszłością (te opisy w drugiej zwrotce!). Więcej nie będę pisał – jeśli jeszcze nie słuchaliście, posłuchajcie. Nie trzeba fajerwerków i drogich teledysków, żeby pokazać klasę. Nie wystawiam oceny – sami zdecydujecie, czy płyta zostanie z Wami na dłużej.

fot. okładkowe “Sokół – Wojtek Sokół”, youtube.com/ProstoTV

Zostaw komentarz

Udostępnij
News
Kukon: idol młodzieży z kolejnym depresyjnym singlem

W ostatnim czasie kariera Kukona zmierza w dobrym kierunku. Kolejno wypuszczone kawałki trafiają do coraz szerszego grona słuchaczy, co przekłada się na jeszcze lepsze wyświetlenia. Raper zyskuje również przychylność wśród bardziej znanych kolegów, czego dobrym przykładem jest wspólny kawałek z Deysem.

Nowy ulubieniec polskiej młodzieży wypuścił właśnie kolejny singiel z wcześniej już zapowiadanego projektu “Agresja & Depresja”. Kawałek “Dom kultury” utrzymany jest w typowym dla rapera przygnębiającym i mocno osobistym klimacie.

Miesiąc temu pisaliśmy o oryginalnej i drogiej – jak na polskie warunki – wersji deluxe płyty. Cena 300zł nie zniechęciła jednak największych fanów rapera. 100 zestawów specjalnej limitowanej wersji znalazło już swoich nabywców. Na dzień dzisiejszy dostępna jest tylko wersja zwykła, którą możecie kupić tutaj. Premiera płyty już 8 marca.

fot. klip. “Kukon – Porshe”/youtube.com/Piękny syf

Zostaw komentarz

Felieton
Cory Booker: hip-hopowa nadzieja demokratów

W pierwszej kampanii wyborczej Barack Obama „użył” hip-hopu na niespotykaną do tej pory skalę. W drugiej przebił samego siebie. Nie jest już więc niczym nowym, że politycy chętnie wspierają się „naszą kulturą”. Niedoszła prezydencka nadzieja republikanów, senator Marco Rubio, cytował nawet w wyższej izbie amerykańskiego Kongresu Jaya Z. Teraz na nagłówki hip-hopowych portali trafił inny polityk – Cory Booker.

Pierwszy Afroamerykański senator z New Jersey 1 lutego 2019 roku ogłosił swoją kampanię na rzecz nominacji demokratów na prezydenta Stanów Zjednoczonych w wyborach prezydenckich w 2020 roku.

Urodzony w Waszyngtonie polityk od zawsze był aktywistą. Zasłynął m.in. głodówką, którą podjął w 1998 roku, gdy zamieszkał w namiocie pod urzędem miasta Newark. Chciał wówczas zwrócić uwagę na problemy związane z infrastrukturą. 8 lat później mógł już sam je rozwiązać. Reszta kariery poszła jak po sznurku: w 2010 roku został burmistrzem na kolejną kadencję, a w 2013 roku wygrał wybory specjalne do Senatu USA. Rok później postawił „kropkę nad i”, uzyskując reelekcję. Teraz postanowił sięgnąć po najwyższe laury. Zanim jednak dojdzie do konkurowania z Donaldem Trumpem, musi jeszcze przekonać swoich partyjnych kolegów, że jest wart ich głosu w prawyborach. Zapytany podczas wizyty w Simmonsville w Południowej Karolinie o to, co zrobi, by zdobyć głosy mniejszości w przyszłym roku, odpowiedział „śpiewająco”:

“The hip-hop generation is my generation […] I don’t want you walking around here like ‘Don’t believe the hype.’ I want you to be like ‘fight the power’”


Cytat w oryginale, żeby łatwiej było wyłapać nawiązania do Public Enemy.

Prędko spadły na niego oskarżenia, że zamiast podawać konkrety, posiłkuje się cytatami z albumu sprzed 30 lat. Wtedy jego zwolennicy wyciągnęli tweety z 2012 roku pokazujące, że te wersy nie są na pokaz i faktycznie, polityk od dawna jest fanem rapu.

Nie zmienia to jednak faktu, że młodych takie odwołania raczej nie uwiodą. Zrobiłoby na Was wrażenie, gdyby jeden z zawodowych polskich polityków na wiecu rzucił wersem ze „Skandalu”? Meeeeeh. Co innego, gdyby nawiązał do kogoś, kto teraz trzęsie sceną.

Zrozumiałe jest jednak, że padło akurat na takie cytaty, ponieważ kiedy wychodziły najważniejsze płyty składu, Booker był dwudziestolatkiem. Chuck D zawsze był niezły w politycznych treściach, a to mogło po części ukształtować przyszłego burmistrza i senatora.

Pytania o hip-hop będą się pojawiać i z czasem także kolejni raperzy będą pojawiać się w towarzystwie demokratów. Czy wydarzy się to już na etapie prawyborów? To zależy od tego, jak będą rozkładać się szanse poszczególnych kandydatów. Booker często porusza tematy związane z systemem więziennictwa (który według niego jest dowodem na dyskryminację Czarnych), a to może zachęcić kilka prominentnych osób z rapowego światka do wsparcia kolejnego Afroamerykańskiego polityka w walce o prezydencką nominację. Będziemy na bieżąco z tematem.

Fot. Cory Booker Announces 2020 Run With Epic Announcement Video / YouTube

Zostaw komentarz