News,Streetwear

Yeezy, Raf Simons, Nike: premiery nadchodzącego tygodnia

Łukasz Orawiec -
News,Streetwear - - Dodane przez Łukasz Orawiec

Yeezy, Raf Simons, Nike: premiery nadchodzącego tygodnia

Yeezy, kolabo Adidasa z Rafem Simonsem, premiera “On Air” packu i kolorystyki dedykowane paniom. W skrócie – cotygodniowe zestawienie premier w pigułce. W formacie slidera, który zostaje u nas już na stałe. Zapraszamy do lektury!


Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Raperom z youtube branża jest zbędna. Na pewno?

Multi to chłopiec do bicia i kozioł ofiarny – łatwo go atakować, bo był pierwszym youtuberem w Polsce, który wyraźnie wybił się na muzycznym poletku. Ale Multi nie zasługuje na bycie nemesis całej sceny. Co najwyżej można się zastanowić czy to dobrze, że odniósł sukces. Bo jego sukces otworzył puszkę Pandory.

Przyznajmy to raz na zawsze – chwilowy sukces Gimpera w roli rapera niezbyt interesował kogokolwiek znaczącego w hip-hopowej branży. Jego płyta “Niepowstrzymany” to nieszkodliwa fanaberia, wariacja na temat – Gimper jako Gimpson zrobił coś dla siebie i mu wyszło, bo ma spory fanbase. Wartości artystycznej to zbyt wielkiej nie miało. Poza tym Gimper nigdy nie napinał się, że jest raperem i to jest jego życiowa droga. No i ta Verba wśród producentów. Nie dociekam czy to TA Verba, bo się boję.

Young Multi

Prawdziwym szokiem był sukces Multiego. Głównie z tego powodu, że jego muzyka po prostu garściami czerpała z nowoczesnych patentów i brzmiała dokładnie tak, jak wówczas chciałaby brzmieć znaczna część sceny. Może nie było to najlepiej napisane, ale melodyjnie podane na hitowych podkładach. Coś zaczęło się zmieniać. Jak to pięknie ujął Wini – “(…) muzyka Multiego nie jest dla mnie, (…) ale muzykalnie on jest lepszy niż cała masa tuzów naszej sceny!”. Trudno się nie zgodzić. Chłopak ma bardzo instynktowny dryg do budowania hitowych melodii, które same w sobie nie są przypałowe! Serio, skupmy się na brzmieniu, zostawmy te plecaki pełne cashu.

Po Multim pojawiło się kilka rapujących egzemplarzy, ale było to równie cringe’owe co swego czasu Green Grenade, więc nie przytoczę. Co jakiś czas Człowiek Warga raczył nas jakimś kawałkiem (np. z cyklu Maturap) i choć miało być na śmiesznie, to czasami budziło sporo konsternacji. Do sprawy odniosły się nawet Dwa Sławy. – Z Dupy… nie rób tego, bo to nie jest śmieszne. To jest ch*owe. Nie rób tego – mówił Astek.

Pół serio

Maciej Dąbrowski nie zawiesił jednak majka na kołku i wkrótce wydaje swoją pełnoprawną płytę “Pół serio”. Przy okazji wypuścił też dwa single. Na pierwszy ogień poszło “Warszawskie Powietrze“, a teraz doczekaliśmy się “Reflektorów“.

To dzięki Wardze w tym youtube’owym rapie zaczęło się robić ciekawie – zdarza mu się dobrze napisany wers (“odpal race tam gdzie kredą otoczono nam rozstanie”), czasami sypnie panczlajnem (“Ty masz plecak pełen cashu, ja całą walizkę wzruszeń”), a czasami zaskoczy nieoczywistym rymem (“A w uszach mych, ciągle jest elektrożar/Dziś czuje się jak One man one Jean Michel Jarre). To przeniesienie wagi na teksty wynika głównie z tego, że Warga gotuje dla nas materiał staroszkolny. Z tego względu nie dziwi sposób, w jaki porusza się po bitach, choć dziwna maniera może męczyć.

Kamerzysta

Efekt uboczny kanału Kruszwila także rozpoczął rapową karierę i sądząc po tym, jak bardzo charyzmatycznie stara się wypaść – chyba naprawdę wierzy w swoją długowieczność artystyczną i potencjał. Ja wierzę mniej, bo choć numerom nie można odmówić mocy, to wyraźnie słychać, że wersy są pisane na kolanie, a pióro jest prowadzone bardzo niepewną ręką. Oczywiście taka prostota może się podobać – ostatnio Kamerzysta trafił w gusta TPSa.

Co myślicie ⁉️Jak dla mnie to wole go od połowy tej newscholowej sceny 🙂

TPS Oficjalny Profil 发布于 2019年4月5日周五

Jeśli wierzyć L Pro, polskiemu producentowi, który lata temu zrobił bit dla Fabolousa i potem było o nim raczej cicho – Kamerzysta całość stylówki i bity zawdzięcza właśnie jemu. Potem wywiązał się z tego nawet mały beef. O tempora o mores.

Medusa i Paris Platynov

Tych gentlemanów stawiam obok siebie, bo wydaje mi się, że kieruje nimi podobna zajawka. Co więcej nawijają zupełnie inaczej niż wyżej przywołani. Platynov to bardziej stylówka starego Mobbyn i Kaza Bałagane, a Medusa to kierunek podobny do tego, który obrał chociażby Major SPZ.

Mimo wszystko z tego “przymusowego” duetu, który stworzyłem na potrzeby artykułu, to Paris ma większe szanse na bezkolizyjne wejście w światek polskiego rapu, o czym pisałem TUTAJ.

Czy raperom z youtube’a potrzebna jest branża?

Oczywiście, że… nie. Wyświetlenia kręcą się same, fanbase został wypracowany wcześniej, minusów pod klipami raczej promil, a żadna opinia żadnego asa z rapowego środowiska nic nie zmieni. Co więcej – fani tych osób są tak młodzi, że nie widzą specjalnej różnicy w tym czy na jakiś temat wypowie się Multi czy Paluch. Dla nich to ten sam format gwiazdy. W związku z tym wypowiadanie się niepochlebnie o raperach z youtube’a może odbić się czkawką dużej części sceny, których słuchaczy kiedyś nazwalibyśmy gimbazą, a dzisiaj… dzisiaj to już różnie. Ta konkluzja nie jest zaskakująca i nie sądzę, że Was dziwi – mnie natomiast zdziwiła w całym tym tyglu jedna rzecz. Otóż raperów z youtube’a może i jest coraz więcej, ale też każdy kolejny działa w trochę innym stylu. Można było się spodziewać, że jeśli pójdą za ciosem, to pojawią się klony Multiego. A tu proszę, każdy chce być suwerenny, a to już jest jak najbardziej hip-hopowa postawa (inna rzecz, że bycie suwerennym na polskim podwórku nie oznacza, że na światowym stoi się cały dzień w punkcie ksero). Polski hip-hop stał się imperium bez wsparcia mediów. Również dzięki promowaniu przez… youtube. Teraz raperzy z youtube’a mogą stać się królami bez wsparcia branży. Na odpowiedniej platformie już są.

Na koniec dodam, że nie umieszczałem w zestawieniu takich osób jak np. Szparagi. Dziewczyny używają rapu jako formy wyrazu, kiedy ta forma im pasuje, ale nie pozują na raperki, więc między nami spoko. Do tego zdarzają im się naprawdę zgrabne numery, więc proszę – macie tutaj jeden:

fot. kadr z klipu “Reflektory – WARGA (prod. TASTYdope)”, youtube.com/Z Dvpy

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop,News
Najstarszy Małolat powraca

Fani Małolata nie muszą znowu czekać dekady na kolejne solo rapera. Za dwa tygodnie na sklepowe półki trafi jego najnowszy krążek – “Transfer”. Płyta została w całości wyprodukowana przez Auera – Beatmakera, który już wcześniej współpracował z młodszym z braci Kapilińskich. Na ten moment duet wypuścił trzy single promujące album. Przyjrzyjmy im się i zastanówmy, czego możemy spodziewać się po albumie duetu Małolat/Ajron Auer.

Trochę Onar, trochę Oskar

Już wyjaśniam, skąd takie porównania. “Transfer” jest pewnym rozliczeniem z przeszłością rapera. Refren przypomina klimat podobny do tego, który serwował nam ostatnio Onar. Całość zrobiona jest na patencie: “dzisiejsze dzieciaki nie odnalazłyby się w naszych czasach”. Na szczęście zwrotki nawinięte są charyzmatycznie i stylowo, wiec na ten niefortunny refren można przymknąć oko. Natomiast w drugim singlu “Tranzyt” Małolat prezentuje nam “uliczny” storytelling, czyli coś, z czego dziś kojarzony jest Oskar z Pro8l3mu. Jest to też najlepszy singiel ze wszystkich wypuszczonych. W takich klimatach Małolat zawsze czuł się jak ryba w wodzie. Ostatni singiel z udziałem Szpaka i Młodego SMF jest przyzwoity, ale najmniej zapada w pamięć. Szpaku nagrał bardzo dobre solo, ale jego featuringi zlewają się w jedno.

Człowiek orkiestra

Kluczową rolę w odbiorze płyty “Transfer” odgrywa również Auera. Producent w ostatnich latach mocno niedoceniany, a swoim talentem przewyższający wielu popularnych kolegów po fachu. W wyżej wspominanych singlach dostaliśmy od Auera, to, do czego nas już przyzwyczaił, czyli solidne nowoczesne beaty. Na pewno w kwestii produkcji nie musimy mieć żadnych obaw.

Czy Małolat przebije swój debiut?

“W pogoni za lepszej jakości życiem” jest już klasykiem ulicznego rapu. Był to mocny materiał, gdzie Małolat z Ajronem stworzyli niezapomniany tandem. Jest to również płyta, do której fani zawsze będą się odwoływać, myśląc o Małolacie. Jak dotąd, “WPZLJŻ” stanowi opus magnum kariery rapera. Kolejne dwie płyty: “Dziś w moim mieście” z Pezetem i solowe “Więcej” były naprawdę dobre, ale czegoś im jednak brakowało, by przebić debiut. Możliwe, że charakterystyczna “małolacka” nawijka najlepiej pasowała do czasów, gdy był jeszcze młody i opisywał trudy nastoletniej codzienności.

A Wy czekacie na najnowszy album Małolata? Czekamy na Wasze odpowiedzi w komentarzach pod artykułem na Facebooku.

Foto. Instagram/malolat_official

Zostaw komentarz