Felieton,News

Ż muzyką, weź to nakręć

Izabela Smolińska -
Felieton,News - - Dodane przez Izabela Smolińska

Ż muzyką, weź to nakręć

Przeczytaliście nasz artykuł o najdroższych teledyskach w historii i wkurza Was, jak bez sensu można wydać kasę z (nie zawsze) wymiernym efektem? A może czytaliście tekst Ani o reżyserskich poczynaniach Solange i chcielibyście więcej takich artystycznych perełek? A może po prostu zawsze marzyliście, by stanąć za kamerą? Jeśli tak, to Wasza szansa właśnie nadeszła.

Nie wiem, czy komukolwiek trzeba przedstawiać czym zajmuje się Papaya Studio. Ale załóżmy, że tak. To agencja brandingowa. Co roku, na wiosnę, Papaya organizuje konkurs adresowany do młodych (zazwyczaj początkujących) twórców (reżyserów), którym pomaga wejść na rynek. “Organizujemy konkurs w oparciu o filmy video stworzone dla sponsorów i partnerów konkursu. PYD pomaga filmowcom tworzyć przełomowe prace, dzięki którym zostaną zauważeni w branży filmowej i reklamowej. Stwórz portfolio, nawiąż kontakty, zostań nagrodzony i pracuj z najlepszymi” – piszą o sobie. Że to komercja i że sztuka powinna się na to obrażać? No może i tak – dyskusja stara nawet nie jak świat, bo starsza, a i tak nikt chyba nie doszedł do mądrego wniosku, czy pierwsze było jajko czy kura. Trochę uwagi poświęciliśmy zresztą tematowi reklam i komercji też tutaj i tu.

Kto chce się więc obrażać, niech będzie obrażony. Kto by natomiast chciał skorzystać z okazji, powinien się szybko namyślać. Papaya bowiem w tym roku po raz pierwszy ogłasza konkurs dla… twórców teledysków. Wszystko za sprawą tego, że do grona sponsorów konkursu w tegorocznej, 6. edycji, dołączył Żywiec. Jego natomiast reprezentuje projekt „Męskie Granie”. Ten z kolei obchodzi swoje okrągłe 10-te urodziny, więc chce je jakoś hucznie uczcić. I uczcił – konkursem Męskie Granie Young. Jego zwycięzcy – zespoły Robert Cichy i Żurkowski – wezmą udział w tegorocznej trasie Grania po Polsce i dodatkowo otrzymają w prezencie realizację teledysków.

I właśnie tu wchodzi Papaya. I tu możecie wejść Wy, cali na biało. Macie pomysły? Zgłaszajcie je. Macie czas do 10 kwietnia. Na stronie papayayoungdirectors.com znajdziecie brief i info o zwycięskich zespołach, a także zasady konkursu. Jego główne hasło to “Ż muzyką”.

Także, skończcie z mówieniem, że można było zrobić to lepiej. Po prostu to lepiej zróbcie. A gdybyście na początek chcieli dowiedzieć się nieco więcej na temat tego, jak (do tej pory) wychodziły hiphopowe romanse z kinem, przeczytajcie jeden z najnowszych felietonów Damiana.

fot. meskiegranieyoung.pl

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Cringe tygodnia vol. 5: VNM niżej od Filipka

Siemanko, sportowe świry! Spośród singli, które wyszły w minionym tygodniu, wybieramy najdziwniejszy/najbardziej facepalmowy/zasługujący na uśmiech pełen żenady.

A właściwie nie wybieramy, a wybieram ja – Kajetan.

Piąty tydzień za nami. Dla polskiego rapu dobry, bo dobre numery się ukazały. Dla mnie gorszy, bo trudniej mi było wyłapać jakiegoś ancymona, który plecie androny. Już widzieliście nagłówek, więc zaraz przejdę do rzeczy, ale póki co krótka przelotka po tym, co poszło w tym tygodniu raczej bez zakłóceń. “Złoty środek” Igiego to naprawdę fajny numer i mam wrażenie, że coś się u młodego zawodnika zaczyna ruszać tekstowo. Anglojęzyczna gościnka Taco Hemingwaya Young Hemsa u Catz ‘n Dogs to przyjemna rzecz. Co prawda mam dziwne wrażenie, że Fifiemu coś akcent ucierpiał, ale to wciąż solidny kawałek z zaskakująco hitową końcówką. Z kolei Małolat dostarczył nam swoje najlepsze zwrotki od naprawdę długiego czasu (nie licząc gościnki u KPSNa, bo to też ładna rzecz), więc “Tranzyt” jest zdecydowanie numerem do nadrobienia, jeśli jeszcze nie odpalaliście. Mógłbym się pastwić nad sadbojowym refrenem w numerze “Czarne koty” Emesa i Deysa, ale Emes już dostał trzy tygodnie temu -> TUTAJ.

Filipek – fame na swoją miarę

Do rapu Filipka z czasem przestałem cokolwiek mieć. Faktycznie tu nawet próby ruszenia flow, jakieś double tempo i inne zabiegi na niewiele się zdają, to dalej jest sztywna nawijka. Natomiast treściowo ten chłopak ma coś do przekazania, więc i tak jest mocno do przodu w moich oczach. “Słodko-gorzkie łzy” to też jest kawałek o czymś. Jestem w stanie zrozumieć, że słuchacze mogą się z nim utożsamiać – zwłaszcza z refrenem, który płynie na patencie niebezpiecznie podobnym do tych, które stosuje Quebonafide. Ale zwrotki… no tu padają ciekawe deklaracje.

Jestem dziś wyżej, niż byli kiedyś moi idole
Nie mam kontaktu z ziomem z liceum, który mi puszczał Venoma po szkole

Cytując klasyka – k*rwa, nie sądzę. Pomysł na to, że jest się wyżej w czymkolwiek od VNMa jest dosyć karkołomny. Finansowo? Wątpię, bo Venom nawet w czasie bessy to “minimum dwieście na rok“. Skillsy? Błagam -> KLIKNIJ.

Dla ciebie to tylko numer bez vibe’u , bez potupajki zamiast bitu
Ja pisząc właśnie takie wersy jestem jak Bonson w swoim roczniku

Z tą potupajką to bym polemizował – no offence, Mario Kontrargument. Gdyby nie to, że refren wpasowuje się w podkład, to pomyślałbym, że zwrotki były pisane do innego bitu. Choć fakt, nie jest to potupaja na miarę ostatniego wygrzewu Popka. Jeśli zaś chodzi o tego Bonsona swojego rocznika… znowu – k*rwa, nie sądzę. Szczerość na tracku nie stawia nikogo w lidze Bonsona. Zresztą szczerość na tracku to powinna być jedna z głównych zasad dla rapera, a nie jego cecha wyróżniająca. Jeśli chodzi o technikę, to też nie ma podjazdu. Wielokrotne Bonsona są daleko dalej – piątkę z nim może zbijać przywołany wcześniej VNM.

Wczoraj pisałem o roli producenta wykonawczego -> KLIKNIJ MNIE. Wydaje mi się, że ktoś taki jest potrzebny Filipkowi. Przekaz jest? No jest, jest. Pomysły na rozwój są? Czasami zbytnio śmierdzą patentami kolegów, ale okej – też są. Technika jest? Może to nie jest Bonson ani Venom, ale oczywiście że jest. Może wtedy uda się robić kawałki, które są spójne treściowo i brzmieniowo, bo surowe i szczere zwrotki przy dyskotekowym refrenie prezentują się co najmniej dwuznacznie.

fot. kadr z klipu “Filipek – Słodko-gorzkie łzy (prod. Mario Kontrargument)”, youtube.com/QueQuality

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Gotujemy z… Bedoes & Lanek

Niedawno pisaliśmy na skrr.pl, że Bedoes będzie nagrywał z Pressą. Teraz pokazujemy Wam od kuchni jak powstawał kawałek „Michelangelo”.

– Mieliśmy jeden dzień, tak naprawdę, na przygotowanie wszystkiego. Na znalezienie jakiegoś tematu kawałka, bitu, załatwienie studia, teledysku, itd. – opowiada Lanek, producent pracujący z Borysem.

Jak to się stało, że się stało? I że się udało? Koniecznie wejdźcie na nasz kanał i zobaczcie, co na ten temat ma do powiedzenia sam Lanek.

P.S. A jeśli ktoś z Was jeszcze by nie wiedział – znajdziecie tam też kilka zakulisowych smaczków od LOAA. Także zapraszamy.

Zostaw komentarz