Felieton,Hip Hop

To oni robią zdjęcia twoim ulubionym raperom. Oto 5 (kolejnych) fotografów, których musicie obserwować

Michał Szyndler -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Michał Szyndler

To oni robią zdjęcia twoim ulubionym raperom. Oto 5 (kolejnych) fotografów, których musicie obserwować

Jakiś czas temu pisałem o fotografach związanych z branżą, których koniecznie musicie obserwować. Wybór pięciu z nich to jednak zdecydowanie za mało. Zapraszam zatem na kolejną część zestawienia, która – nie ma co ukrywać – powstała z Waszą pomocą!

Piotr Nowak

W swoich zdjęciach łączy raperów, youtuberów i streetwear, ale też zwyczajnych przechodniów, a same fotografie bardzo często ciekawie opisuje. Poza zwykłymi-niezwykłymi zdjęciami z backstage’ów, koncertów i podróży, ja pamiętam Nowaka jako „tego gościa, który wrzucił Friza do basenu”. Po prostu to zobaczcie!

View this post on Instagram

x @frizoluszek for @forbes 🌊

A post shared by Piotr Nowak (@nowciax_robi) on

Konrad Caba

Klasycznie: fenomenalne zdjęcia z koncertów (nie tylko) polskich artystów, których naprawdę można zazdrościć! Poza tym sporo naprawdę dobrej fotografii ulicznej w bardzo ciekawym wydaniu oraz mnóstwo ładnych widoków. No i, oczywiście, Skepta.

View this post on Instagram

Ignorance Is Bliss SK to ziomal

A post shared by Konrad Caba (@cabanoss) on

Konrad Tułak

Jego najnowsze prace to takie zdjęcia, po których od razu widać, kto je wykonał. Nie zobaczycie na nich tych wszystkich detali, które moglibyście zobaczyć gdzie indziej. Nie będzie lśniącego potu na czole i krwi na zębach. Będzie na nich za to ten duch koncertu, którego nie da się opisać inaczej, niż obrazem. Te zdjęcia są genialne właśnie dlatego, że wcale nie są perfekcyjne.

View this post on Instagram

Night Service ☄️☄️☄️ @bedoes2115

A post shared by Konrad Tułak (@nghtlou) on

Maciej Malik

Bawi się skórą i surowymi wnętrzami, a swoich pracach skupia się raczej na mniej gwiazdorskiej obsadzie. Oczywiście, pojawiają się u niego sławni raperzy, jak chociażby Gedz, Kartky i Sarius, ale wszystkie zdjęcia, niezależnie od tego, przez kogo są „obsadzone”, są utrzymane w tym samym, fantastycznym klimacie.

View this post on Instagram

Tb @gedz_nnjl #hypebeast #somewheremagazine #nnjl

A post shared by Horcrux Seeker. (@maciej.malik) on

Dagmara Szewczuk

Powiedziałbym, że Dagmara Szewczuk jest wręcz idealnym zwieńczeniem tego zestawienia. Ma w swoim dorobku zarówno genialne sesje z raperami, jak i wcale niemniej ciekawe, magiczne zdjęcia z koncertów. Przez jej obiektyw przewinęła się praktycznie cała ekipa z polski i zza granicy, niezależnie od wytwórni i gatunku muzycznego. Post Malone, Dawid Podsiadło, Smolasty, G-Eazy, LITTLE BIG, Miley Cyrus, Quebonafide i wielu, wielu innych. Naprawdę, jest światowo!

fot. Dagmara Szewczuk

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Notatka do samego siebie – Taco Hemingway „Europa” [Recenzja]

„Gadam z emigracją, każdy stawia sprawę jasno/Mówią, że kochają, ale wracać tam nie warto”. Z przytłaczającego „Jarmarku”, zgodnie z obietnicą, Taco Hemingway przynajmniej na chwilę uciekł w Europę, zostawiając Polskę we wstecznym lusterku. I wyszło mu to na dobre.

Po czasie stwierdzam, że największym mankamentem „Jarmarku”, o którym również pisałam, była jego bezosobowość. Brakowało w nim obecności Filipa, bo nawet gdy „Trójkąt warszawski” nie traktował o nim, pierwszoosobowa narracja stwarzała możliwość słuchaczom, aby ci z opowiadanymi przeżyciami mogli się utożsamić. „Europa” nad swoim poprzednikiem ma więc taką przewagę, że jest po prostu zapisem luźnych, osobistych przemyśleń i impresji poprowadzonych w formie dziennika pokładowego.

13 lipca 2018 2020

„Miałem tylko jeden cel – pojechać szybciej, dojechać dalej/Tak nie można żyć/Pochyliłem sie nad niemigająca kontrolką, zobaczyłem na niej samego siebie, zobaczyłem twarz wykręconą w stresie”

„Michael Essien Birthday Party”/”Toskania Outro”

Tym razem koncept również został bardzo starannie zrealizowany, a na albumie odnaleźć można wiele niuansów. To na przykład świecące się kontrolki, a w szczególności ta, która zapala się gdzieś na wysokości „Pirenejów”. Jej motyw przewija się przez kolejne, wybrane utwory na płycie. Raperzy, którzy dograli gościnne zwrotki, także biorą udział w historii – stanowią uzupełnienie do fabuły. Podczas trasy na Zachód Taco wspomina początki swojej kariery, życie w UK czy swój epizod z narkotykami. Przy tym doświadcza lęków, w szczególności tego, który związany jest z ciągłym poczuciem bycia obserwowanym. To wszystko jest jednak bardzo niezobowiązujące – nie zagłębiamy się w jego przeżycia tak, jak na przykład na „Café Belga”. Uwaga słuchacza przeniesiona zostaje raczej na wybrane momenty, zabiegi i świetną, zróżnicowaną warstwę muzyczną. Jest nowy Drake, są brytyjskie wycieczki i… jazzowe outro w „Ortalionie”.

Za podkłady „Europy” w większym stopniu niż na „Jarmarku” odpowiadał Lanek, Borucci i ZeppyZep. Swobodniejsza treść dała więcej przestrzeni na zabawę flow, w czym Taco Hemingway jest coraz lepszy. Ładnie radzi sobie on ze zmianami bitu, a nawet klimatu w danym kawałku jak w moim ulubionym „Toskania Outro”. Dużym zaskoczeniem okazały się też występy Bedoesa i Szpaka – ten pierwszy w tytułowym numerze nie zaserwował w końcu tak emocjonalnej zwrotki jak ma w zwyczaju, natomiast Szpaku ładnie dopełnił „WWA NIE Berlin”, raz krzycząc, a raz rapując bardzo łagodnie. Szkoda jedynie, że Oki – w drillowym oczywiście „Pieniądz i Terror” – o dziwo wydaje się nieco ginąć.

Jeśli „Europa” w pełni mnie nie przekonuje, to ze względu na brak klasycznego storytellingu, który jest najmocniejszą cechą w twórczości Taco, i który nie do końca daje się zastąpić – w tym przypadku – dziennikami, a w przypadku „Jarmarku” – „Łańcuchami”. Jest tu też parę podobnych gier słownych do tych, które słyszeliśmy już na poprzednich płytach. Zestawienie Moby’ego i Mobb Deep czy Taco jako „pół Norbi, pół Norwid” – to już nie zaskakuje. Mimo wszystko album spełnił swoje założenie i prawdopodobnie okaże się dobrą rekompensatą dla tych, którzy na „Jarmarku” nie znaleźli nic dla siebie.

fot. genius.com

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Właśnie wyszła gra z najlepszym rapowym soundtrackiem w historii!
NBA 2K21 "Mamba Edition" cover

Jeśli sami nie graliście w starsze odsłony FIFY, to pewnie natknęliście się na memy, które traktują o kultowych soundtrakach składanych na potrzeby tych gier. Świetnie budowały klimat poszczególnych edycji i po prostu pasowały do piłkarskiej otoczki. Przynajmniej tak samo kultowym soundtrackiem, tylko że rapowym (przeczytaliście to głosem Belmondo?) może być ten, który usłyszymy w nowej odsłonie NBA 2k, w której roi się od zeszłorocznych hitów.

Znaczna większość koszykarzy grających w NBA słucha głównie rapu, a kilku z nich nawet samemu nawija. Nic więc dziwnego, że soundtrack do nadchodzącej edycji symulatora tej ligi, jak zresztą i kilka wcześniejszych odsłon, będzie oparty przede wszystkim na hip-hopowych kawałkach. Te jednak idealnie wpasowują się w klimat rozgrywki, a przy okazji są po prostu wielkimi hitami. Z absolutnych szlagierów będziemy mogli usłyszeć chociażby „Dior” Pop Smoke’a czy wielokrotnie remiksowane „What’s Poppin” tegorocznego freshmena, Jacka Harlowa.

To oczywiście bangery, ale nie zabraknie też motywujących kawałków, które wręcz wbiją do głowy naszym wirtualnym zawodnikom fakt, że bez zapieprzania po parkiecie, nie wygrają, nawet jeśli i tak za ich każdy ruch odpowiedzialni będziemy my. Do takich kawałków można zaliczyć „Sum 2 Prove” Lil Baby’ego czy przede wszystkim „Value” A$AP Ferga.

Ten, kto odpowiadał za soundtrack, wiedział jednak, że monotonię rapowych kawałków trzeba przegryźć czasem innym gatunkiem, by po prostu się nie zanudzić. W tym celu do gry dodano więc chociażby takie hity jak „Blinding Lights” The Weeknda czy całkiem gitarowe, wręcz kojarzące się z wyżej wspomnianą FIFĄ, „Bad Decisions” w wykonaniu The Strokes.

A to i tak nie koniec fantastycznych kawałków napchanych do tej jednej gry. W soundtracku będziemy mogli usłyszeć jeszcze kilka dobrze znanych nam głosów, choćby Stormzy’ego, Tory’ego Laneza czy nawet Ricka Rossa. Będzie też Travis Scott, który nawinie nam „Gatti” wraz z Pop Smoke’em. Nie zapomniano też o wielkim hicie dwóch tegorocznych freshmenów, czyli „Go Stupid”, na którym rapują Polo G, NLE Choppa i Stunna 4 Vegas.

Cały soundtrack możecie zapisać sobie na Spotify i raczyć się nim, nawet jeśli nie lubicie koszykówki albo macie dwie lewe ręce. Nie musicie dziękować.

fot. NBA 2K21 „Mamba Edition” cover

Zostaw komentarz