Hip Hop,News

Zdechły Osa wyrzucony z koncertu Pezeta

Klementyna Szczuka -
Hip Hop,News - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Zdechły Osa wyrzucony z koncertu Pezeta

Wczoraj na warszawskim Torwarze odbył się jedyny koncert Pezeta, promujący wydaną we wrześniu „Muzykę współczesną”. Wydarzenie wyjątkowe, bo niedość, że dla dużej publiczności, to obok Pawła wystąpili prawie wszyscy goście, którzy pojawili się na albumie.

Podczas „Gorzkiej Wody” na scenie zjawił się oczywiście Zdechły Osa. Swoją drogą to on naszym zdaniem, w wersji z młodszymi raperami, wypadł jako jeden z najlepszych. Na koncercie jednak pojawił się w nienajlepszym stanie. Przy wykonywaniu swojej zwrotki, musiał wspomagać się tekstem zapisanym w telefonie. Pod koniec rzucił się w tłum, robiąc stage diving i po tym zdarzeniu został zabrany przez ochroniarzy. Występ Osy i całą sytuację obejrzeć można od 2:30.

Źródło: facebook.com/mlodyosamlodyjezus

Wpadka Osy przypomina nieprzyjemną sytuację, która dotknęła w Giżycku Żabsona. Raper został pobity i wyrzucony przez ochronę na koncercie Chillwagonu. Jednak w przeciwieństwie do Zdechłego, jego zachowanie nie wzbudzało żadnych podejrzeń. Z Żabsonem zsolidaryzowało się wiele osób ze środowiska. Być może współprace na linii artysta – służby porządkowe powinny zostać lepiej regulowane. Obie strony w końcu wykonują swoją pracę, a do takich starć nie powinno dochodzić „po fakcie”, w trakcie imprezy. Rzucanie się w tłum, kiedy jest wiadome, że rzucać się nie można, to już nie jest odwaga, brawura, show czy cokolwiek – to jest po prostu niemądre.

fot. kadr z filmu „PEZET – Gorzka woda Warszawa Torwar 2019”, youtube.com/StreetEventsTV

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Kontrola jakości zdana – BORCREW Album [Recenzja]

Paluch już w wypuszczonej wraz ze Szpakiem „Kontroli Jakości” zaznaczał, że utwory jego ekipy to dobrze wykonana praca. Album całego kolektywu również promuje w ten sposób, rzucając w „Tirach” wersem: “B.O.R. to jest jakość, a nie ku#wa rapy pod modę na śmianko”. Krążek to potwierdza. Jest jakość, a nie jakoś.

B.O.R. to Sparta

Kultowy już wers z „Cardio” Palucha wiele mówi o jego ekipie. Porównanie siebie do niezwykle zgranych i walczących ze sobą ramię w ramię Spartan to przejaw sporej pewności siebie, ale jak słychać po wydanym krążku, zupełnie uzasadnionej. B.O.R. jest bogaty w utalentowanych raperów, którzy są przy tym bardzo różnorodni. Stylówka Gedza znacząco odbiega od tej, którą charakteryzuje się Sarius i obydwie trudno porównać do tej, którą obecnie prezentuje Szpaku. Pomimo tego wszystkie udało się upchać na jednym albumie tak, by brzmiały spójnie. W zasadzie nikt, poza jednym, małym wyjątkiem, nie musiał też specjalnie spłycać swojej muzycznej tożsamości, by zgrała się ona z resztą. „Destruction Derby” jest typowo „gedzowe”, a „Dzieci Burzy” to cały Szpaku. Jedynie Sarius troszkę się ograniczył, nie decydując się na śpiewanie i bardziej rockowe klimaty, których przecież mnóstwo na jego solowych płytach. Zgranie słychać również po numerach, w których udzielają się wszyscy członkowie ekipy. Może „Gniazdo” faktycznie nie ma co w stawać w szranki o miano najlepszego posse cutu w polskim rapie, ale „Serce na bloku” już śmiało tak.

Dookoła tylko bloki

Jeszcze przed wyjściem płyty pod adresem Biura Ochrony Rapu padało wiele zarzutów, oskarżających artystów o monotematyczność. Internet bawił się w zgadywanie, o czym będą numery i znaczna część słuchaczy twierdziła, że niemal wszystkie wersy z krążka będą o blokach, życiu na osiedlu, antysystemowej i antymedialnej postawie, a także o szeroko pojętej oraz różnie rozumianej „prawdzie”. Mieli rację. W zasadzie cała ta płyta o tym jest. Tylko czy to źle? Przecież jeden z najbardziej znanych rapowych cytatów z polskiej sceny to: „Jakie życie, taki rap”. Skoro panowie obracają się w takim środowisku, a ich życie przesiąknięte jest tymi tematami, to o czym mają nawijać? Można byłoby to skrytykować, gdyby słychać było w tym fałsz, ale takowego próżno się nawet dosłuchiwać. Poza tym, nawijanie o ciężkim życiu na blokach wcale nie musi być nudne, tym bardziej jeśli ubiera się je w ciekawe określenia, jak chociażby Gedz w wersie: „To miasto pożera dzieci jak Kronos”.

Takiego stilo ze świecą szukać

Mam świadomość, że ta płyta to praca zbiorowa i prawdopodobnie żaden z artystów nie chciałby być oceniany względem swoich kolegów. Jest jednak pewna postać, której nie sposób nie wyróżnić po przesłuchaniu tej płyty i wcale nie chodzi tu o Szpaka, Palucha czy Sariusa, których ksywy w teorii powinny dźwigać ten album. Mam na myśli Kobika. Nawijka krakowskiego rapera nie tylko świetnie brzmi i po prostu kapitalnie się klei, ale jest też bardzo bogata lirycznie. Sam o sobie nawija: „mówię ci, lepiej weź latarkę/ takiego stilo ze świecą szukać” i to wcale nie jest marna bragga a fakt. Kobik zawiera w swoich tekstach proste, acz bardzo dosadne i przede wszystkim mądre przesłania, jak chociażby: „Słowo ma wagę złota/A zdania nie zmienia krowa tylko”, ale potrafi też uraczyć zabawnym i ciekawym porównaniem typu: „tania ździra ponoć sypie się jak łupież”. Po zwrotkach Kobika słychać, że sam dużo słucha, a nie jedynie tworzy. Nie brakuje zgrabnych nawiązań chociażby do Taco Hemingwaya: „Czasem leci nowy Future, czasem stary Young Buck” czy jakże odmiennego od Szcześniaka duetu Bonsoul: „Może mamy czarny PR jak Bonsoul”. Takiego stilo faktycznie można nie znaleźć ze świecą czy nawet latarką. Na Kobika wreszcie powinien więc zaświecić jakiś jupiter.

fot. kadr z klipu „BORCREW (Szpaku, Onek87, Paluch, Joda, Kobik, Lipa, Gedz, Sarius) – Serce na Bloku prod. Deckster”, YouTube.com/BORCREWOFFICIAL

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Lil Uzi Vert poprosił Grimes o wyprodukowanie EPki, po czym ją olał

Jeśli poza pracą raperów interesujecie się również wysiłkiem producentów, to zdajecie sobie sprawę, że przechodzą przez logistyczne piekło, kiedy przychodzi do skompilowania albumu producenckiego. Raperzy nie dotrzymują terminów, przybijają się na zwrotki i ich nie wysyłają itd. – między innymi dlatego wiele albumów finalnie nie powstało. Co jednak w sytuacji, kiedy raper poprosiłby o wyprodukowanie dedykowanej mu EPki, a potem kompletnie olał sprawę? Mocny nietakt i wydaje się, że nawet w Polsce sprawa przeszłaby bez echa, a tu proszę – mamy USA.

Grimes, którą możecie kojarzyć choćby z tego, że będzie na soundtracku do Cyberpunka 2077. Albo z tego, że jest (była?) partnerką Elona Muska. Tego gościa od lotów na Marsa i palenia jointów u Joe Rogana. W wywiadzie, którzy przeprowadzał Zane Lowe, Grimes ujawniła, że w pewnym momencie Lil Uzi Vert poprosił ją o wyprodukowanie EPki:

Wysłałam mu wetransfer i nigdy go nie ściągnął. Byłam jak „koleś, dwa tygodnie to robiłam”. Uraziło to moje uczucia. (…) Chyba „Darkseid” jest z tego rzutu. Dlatego mam teraz tak dużo tych dziwnych rapowych bitów. W ogóle to dobrze, że możesz widzieć [na wetransfer], że ktoś tego nie pobrał. Może być wtedy na niego zły. (…) I został jeden dzień do pobrania i widzę „twoje pliki nie zostały jeszcze pobrane”.

Portal Stereogum dodaje, że Grimes miała również znaleźć się na „Hunger Ham” A$AP Ferga i współpracować z Azealią Banks, ale to też finalnie spaliło na panewce.

Wiadomo, że tworzenie i uczestniczenie w projekcie kreatywnym to super uczucie, ale dla wszystkich producentów (i raperów których zwrotki zostały wycięte z dużych projektów!) – podpisujcie umowy. Co by nie mówić, to wasza praca.

fot. kadr z klipu „Grimes & i_o – Violence (Official Video)”, youtube.com/Grimes

Zostaw komentarz