Hip Hop,News

Zioło, raper i producent z Wrocławia, nie żyje

Kajetan Szewczyk -
Hip Hop,News - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Zioło, raper i producent z Wrocławia, nie żyje

Bardzo smutna informacja z Dolnego Śląska. Raper i producent Zioło, znany chociażby ze współpracy z Tym Typem Mesem, ZETENWUPE, Kubą Knapem, KęKę czy Kiddem i Laikike1’em, nie żyje.

Zioło konsekwentnie zaznaczał swoje istnienie w rapgrze, ale szerzej dał się poznać przy okazji trzeciej edycji Młodych Wilków Popkillera. Część mogła go już wówczas kojarzyć z produkcji bitu do „Ten zwykły we mnie” Tego Typa Mesa z albumu „Zamach na przeciętność”. Raper zwracał uwagę humorystycznym, ale jednocześnie bardzo rzeczowym i punktującym podejściem do świata i otoczenia. Produkcyjnie potrafił zadziwić niestandardowym brzmieniem i rozwiązaniami aranżacyjnymi (wystarczy porównać choćby „Jeden Kraj” KęKę z „Ill Communication” Kidda).

To już trzecia śmierć w polskiej rapgrze w przeciągu tego roku. W lutym pożegnaliśmy Leha, w lipcu Racę.

fot. kadr z klipu „Zioło – Ofiary / Głupi [Official Video]”, youtube.com/UrbanRecTV

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Pezet o Ronnie’m Ferrari: „Nie chciałbym być z nim wrzucany do jednego worka”

Od premiery „Muzyki Współczesnej” minął już prawie miesiąc, a szósty album Pezeta był jedną z najlepszych (jeśli nie najlepszych) premier tego roku. Dlaczego? O tym już pisaliśmy, ale w dużym skrócie szybko przypomnijmy – Paweł, mimo że jest reprezentantem starej szkoły, wcale w niej nie zostaje. I tak, czerpiąc przede wszystkim z szeroko pojętych elektronicznych brzmień lat 90., stworzył album na wskroś nowoczesny.

Teraz raper z Ursynowa pojawił się w Czwórce, a w rozmowie z Numerem Razem, którą możecie obejrzeć poniżej, oprócz tematów związanych z nową płytą, wypowiadał się także na bieżące, często kontrowersyjne tematy.

Pezet otwarcie przyznaje, że na początku zdarzało mu się mieć problem z nowoszkolnym rapem. Niemniej jednak dzisiaj go szanuje, rozumie te zmiany, ale zaznacza, że w niektórych przypadkach granica między hip-hopem a disco-polo się zaciera.

Teraz po prostu styl jest inny (…) Nie krytykuję tego, co się dzieje (…) Był taki moment, że obrażałem się na niektóre rzeczy na zasadzie: „jak tak można?” albo „co to za brzmienie?”. Oczywiście są brzmienia w nowej szkole, które dla mnie zakrawają o disco polo

Nie obrażając nikogo – prywatnie go nie znam – Ronnie Ferrari (…) stary, to jest disco-polo (…) nie chciałbym być wrzucany z nim do jednego worka

Numer Raz wspomniał także o ostatniej aferze z Mobbyn, o której tak jak i my nie chcieliśmy za bardzo pisać, tak i Pezet nie zamierzał dłużej jej komentować (w przeciwieństwie na przykład do Bedoesa). Cieszy więc fakt, że wielu raperów pozostaje przy stanowisku, że orientacja seksualna Belmondo (czy jego rzekome problemy psychiczne) jest jego prywatną sprawą i nie piętnuje Młodego G.

Ja tam do sypialni nikomu nie zaglądam (…) myślę o tym takimi kategoriami, że ten chłopak będzie miał ciężko

Pezet wypowiedział się także na temat, nad którym zaczęliśmy się zastanawiać przy okazji pierwszej edycji Moonstivalu, na którym wczoraj byliśmy redakcyjnie. Line-up wydarzenia był przekrojem nowej sceny, a to, co zwracało uwagę to to, że wszyscy występujący tam artyści, lecieli na playbacku. To zrozumiałe, że niektórym może się to nie podobać. Jednak przy pewnych założeniach korzystanie z niego jest jak najbardziej w porządku.

Używanie pół-playbacków, jako integralnej części jakiegoś show – okej (…) Pół-playback to jest narzędzie (…) takie są czasy, tego się używa jak instrumentu, tak samo jak auto-tune

Paweł wypowiedział się także o „Gorzkiej Wodzie”, która oprócz oryginalnej wersji, została wydana w postaci dwóch remiksów – z udziałem starej oraz nowej szkoły, i wyjaśnił swój wybór. Pezet kierował się własną opinią i zaprosił na oba kawałki najbardziej wyróżniających się – i w przypadku numeru z młodymi – obiecujących artystów.

Wyszukiwałem takich, którzy moim zdaniem mogą najwięcej namieszać. Nie chciałem wybrać samych najbardziej popularnych (…) Chciałem zrobić taki przekrój, bo dużo jest dobrych gości na scenie

Co finalnie wyszło mu bardzo dobrze – komentarz Michała, mój i Kajetana do obu wersji możecie przeczytać TU. Numer zapytał na koniec także o ponowną współpracę z Noonem. I chociaż ich duet dzisiaj znów mógłby sporo namieszać, Pezet powiedział, że rozstali się oni parę lat temu. Stwierdził, że tak jak marketingowo – w dużej mierze z sentymentalnych względów – mogłoby to zadziałać, tak niekoniecznie ich album musiałby być dziś czymś niesamowitym.

fot. kadr z filmu „Pezet: tą płytą wbijam kij w mrowisko”, youtube.com/Czwórka

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Miętha o Belmondo: Zrobiło nam się przykro. Mamy nadzieję na powrót

Wszyscy byliśmy zaskoczeni, kiedy okazało się, że Skip odłoży swoją solową twórczość, która notabene wzbudziła spore zainteresowanie, na koszt współpracy z AWGSem pod szyldem „Miętha”. Jej efektem była jednak alternatywna względem innych, obecnie ukazujących się albumów, produkcja pt. „Audioportret”. W rozmowie z Karolem Paciorkiem artyści opowiadają nie tylko o jej powstaniu, ale poruszają również temat Belmondo czy chociażby Kozy. Nie obyło się również bez ostrzeżenia w stronę reszty raperów.

Zrobiło nam się przykro. To po prostu jakiś niefortunny splot wydarzeń. No i niestety internet zapukał do drzwi. Mamy nadzieję na powrót. Mamy nadzieję, że to zostanie zapomniane. Dużo by zyskał, gdyby wrócił i powiedział: „Okej, coś tam się stało, ale jestem gotowy znowu robić rzeczy.”

Coraz więcej osób ze środowiska zaczyna wstawiać się za Belmondo, bo panowie nie są przecież pierwszymi. Nie tak dawno pełne wsparcie wyraził Bedoes, który również nadmienił, że liczy na powrót Młodego G. Możemy też przypuszczać, że więcej artystów ma podobne zdanie. Może w takim razie ciepłe słowa faktycznie nakłonią Belmondo do ponownego złapania za mikrofon? (a nawet jeśli nie teraz, to w przyszłości? Tytus, nie daj się prosić)

Chwilę później, nawiązując do powyższej wypowiedzi, prowadzący stwierdził, że żeby wybić się w rapie, trzeba mieć dosyć konserwatywne poglądy lub nie obnosić się z nimi w swojej twórczości. Nie do końca zgodził się z tym Skip, który podał nawet przykład takiego rapera.

Chyba, że grasz sylwetką, która jest inna. Na przykład Koza tak gra. Koza bardzo dobrze gra kontrowersjami.

Temu nie możemy zaprzeczyć. Gdyby nie było to prawdą, nie mielibyśmy przecież artykułów o tym, że Koza zaatakował w swoim tekście SB Maffiję czy na przykład stwierdził, że Taco Hemingway nie ma nic do powiedzenia. Mało tego, jesteśmy w stanie założyć się o rękę kolegi – bo przecież nie swoją – że Koza jeszcze niejedną kontrowersją rzuci.

Panowie wiele rozmawiają też o tym, że ich płyta brzmieniowo znacząco odbiega od obecnych trendów. Choć wyróżnia ich to na tle innych artystów, z pewnością nie jest dobre pod względem komercyjnym. AWGS wspomina zresztą, że czasem próbuje zrobić trapowy beat, ale ostatecznie i tak wprowadza swoje patenty. Skip z przekąsem i odrobiną humoru ostrzega jednak resztę sceny:

Oni się teraz za bezpiecznie czują, bo weszliśmy i zrobiliśmy spokojną muzyczkę. My też umiemy grać w trapy, chłopaki i dziewczyny.

Biorąc pod uwagę cały „Aduioportret” i dotychczasową stylówkę Skipa, aż trudno go sobie wyobrazić na typowych trapowych bitach. Tym bardziej chcielibyśmy go usłyszeć w takiej wersji, nawet jeśli ta kwestia miała być tylko żartem.

Miętha opowiada też wiele o tym, jak wygląda ich współpraca. Ze względu na swoje inne obowiązki, spotykają się wieczorami na wspólne sesje. Dowiadujemy się też, że w dni, które się nie widzą, AWGS tworzy bity na te spotkania i co ciekawe, nie zawsze podchodzą one Skipowi do gustu.

Oskar jest mega humble. Jak mu odrzucę 15 beatów to w ogóle się nie denerwuje, nie mówi: „Dobra, to sam se zrób, a ja idę do kuchni”. Tylko mówi: „Dobra stary, kumam, jak się dzisiaj czujesz? Na co masz dzisiaj ochotę?”

Taki producent to skarb. Nic dziwnego, że tę chemię słychać na płycie, ale z drugiej strony „niedocenienie” pracy producenta może być męczące. Aż dziw bierze, że AWGS faktycznie czasem nie trzaska drzwiami i naprawdę nie wychodzi do kuchni.

fot. Michał Pańszczyk

Zostaw komentarz