Felieton,Hip Hop

4 polskich raperów, którym zawsze się spieszyło

Patryk Grzybicki -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Patryk Grzybicki

4 polskich raperów, którym zawsze się spieszyło

W rapie słyszyszeliśmy już chyba wszystko. Od przeróżnych stylówek, rodzajów flow, zabawy tekstem czy barwą głosu, aż do prędkości – prędkości wypowiadanych słów.

Na przestrzeni lat mogliśmy słyszeć już wielu raperów, którzy mogli się pochwalić szybkim rapowaniem w połączeniu z dobrym flow i techniką, a co najważniejsze dobrą dykcją. Idealnym przykładem jest Eminem, ale w Polsce również możemy znaleźć kilku, którzy zaimponowali swoją szybką nawijką.

Fokus

Choć od jednego z założycieli Paktofoniki „szybkich kawałków” nie wyszło zbyt wiele, to Fokus był zdecydowanie jednym z pierwszych, polskich raperów, którzy zaprezentowali swój talent. W 1998 roku Fokus stworzył numer „Powierzchnie Tnące”, który znają zapewne nie tylko fani Paktofoniki. Jego talent w tamtych czasach naprawdę robił wrażenie. Do dziś pewnie niektórzy mają problem, by „położyć” ten tekst w taki sam sposób, jak w oryginale.

Grubson

Tego pana również przedstawiać nie trzeba. „Na szczycie” do dziś gości na głośnikach wielu i tak samo jak przed laty łapie za serca. Jednak nie o tym numerze mowa. To nagrywając „Łańcuch Rymów” na bicie, na którym Busta Rhymes również nawinął w imponującym tempie, Grubson dał niemały popis nie tylko techniki i flow, ale również trudnego oraz dobrego tekstu, który zarapował bardzo, ale to bardzo szybko. Pamiętam, że ten numer w swoim czasie wywarł na słuchaczach ogromne wrażenie i każdy zaskoczony był tym, że coś takiego jest w ogóle możliwe, zwłaszcza że język polski do prostych nie należy.

MC Silk

MC Silk wywołał wielki szum w internecie swoim „Pale kid from Poland” gdzie nagrał klip, w zasadzie one shot, na którym wykonuje różne domowe czynności, nawijając przy tym bardzo szybko i to w dodatku w dwóch językach. Silk później nieraz pokazywał na co go stać, jeśli chodzi o szybkie wypowiadanie słów pod rapowy bit. Jego remiks utworu Eminema „Rap God” zrobił niemałe zamieszanie w sieci, ponieważ raper nie tylko udowodnił, że Eminem niejedyny potrafi robić takie rzeczy, ale w dodatku, że jako Polak sprawnie nawija w siedmiu językach! Dla mnie jest to niesamowite osiągnięcie.

Komil

Komil jest jednym z tych raperów, o którym szybko zrobiło się cicho, choć patrząc na to, co zdążył zrobić do tej pory, można stwierdzić, że chłopak ma talent. Udowadniał on, że warto na niego zwrócić uwagę nie tylko ze względu na jego kawałki, ale również właśnie na szybką nawijkę. Choć w najbardziej znanym numerze Komila, czyli „Monopoly” także dostaliśmy solidną dawkę szybkiego rapu, to wciąż największe wrażenie robi jego zwrotka nagrana w ramach pierwszej edycji akcji #hot16challenge. Klipu, który latał po internecie nie można już znaleźć, ale sam kawałek się zachował. Oceńcie sami, bo uważam, że mimo młodego wieku widać tu ogromny potencjał!

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Gonciarz pokazuje nam hip-hop od backstage’u. Kto następny po Bedoesie?

Krzysztof Gonciarz jest jednym z najbardziej znanych, a zarazem szanowanych, twórców internetowych. Większość może go pamiętać z kanału „Zapytaj Beczkę”. Obecnie prowadzi firmę Tofu Media, która zajmuje się produkcją materiałów wideo. Oczywiście nie zapomniał o korzeniach i stale publikuje filmy na swoim kanale YouTube.

Gonciarz + rap?

Ostatnio można zaobserwować, że Krzysztof angażuje się w pewnym stopniu w branżę hip-hopową. W czerwcu pisałem o tym, że podjął się realizacji teledysku do wspólnego numeru Tymka i Awich. Poza finalnym obrazkiem otrzymaliśmy jeszcze filmik z kulis całej współpracy i procesu tworzenia klipu. Tym razem Gonciarz miał okazję spędzić cały dzień z Bedoesem i przy okazji stworzyć prawie 40 minutowy materiał, w którym mogliśmy ujrzeć Borysa trochę z innej strony. Niewątpliwie raper z Bydgoszczy otworzył się przed kamerą i opowiedział Krzysztofowi o swoich problemach, z którymi zmaga się od lat.

Zazwyczaj ludzie widzą tylko finalny efekt, w tym wypadku koncert, i nie wiedzą tak naprawdę, co się dzieje przed oraz po całym wydarzeniu. Każdy pewnie przeżywa to na własny sposób. Taki materiał może ułatwić zrozumienie tego, że koncert to nie jest tylko wyjście na scenę i zagranie kilkunastu numerów. Najważniejsze jest chyba to, że dzięki takiemu nagraniu po prostu można poznać daną osobę, w tym wypadku Bedoesa, z innej strony. To zdecydowanie przybliża fanom postać rapera i pomaga go lepiej zrozumieć.

Czekamy na więcej!

Czy będą kolejne kolaboracje Gonciarza z raperami? Nie wiem, ale mam nadzieję, że tak. Jest to coś, co się po prostu fajnie ogląda. Tym bardziej, że Krzysztof zna się na rzeczy i jego produkcje są po prostu zawsze na wysokim poziomie. Jest także dobrym słuchaczem, a w tego typu materiałach, to niezwykle istotne. A na polskiej scenie mamy przecież wielu raperów, o których chciałoby się obejrzeć podobny minidokument. Na przykład o Taco, który prawie w ogóle nie udziela wywiadów. Pozostaje więc mieć nadzieję, że Krzysztof Gonciarz będzie dalej współpracował z branżą hip-hopową.

fot. facebook.com/kgonciarz

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Oki, you’re killin’ – Oki „77747 Mixtape” [Recenzja]
OKI feat. DZIARMA, Gverilla - TAK BARDZO (prod. Swizzy x 2latefor)

Pół roku temu recenzowałem „47Playground” Okiego, nadając artykułowi tytuł „Jedyny taki przelot”, bo ten materiał faktycznie udowodnił, że mamy do czynienia z raperem absolutnie wyjątkowym. Minęło kilka dobrych miesięcy, w czasie których… kompletnie nic się w tej materii nie zmieniło.

Nowy mixtape tylko potwierdza postawioną przy okazji zeszłego projektu tezę. Stylówki Okiego wciąż nie sposób porównać do nikogo, a przy tym gwarantuje ona zupełnie dobrą i przystępną muzykę. Przecież takich, którzy kompletnie wyróżniali się było już wielu, ale ich utwory były przy tym na tyle oryginalnie abstrakcyjne, że mogły zaskarbić sobie bardzo skromną grupkę fanów. Tak można opisać chociażby Kozę. Znalezienie złotego środka, jak zrobił to artysta z Lubina, jest niezwykle trudne.

Najbardziej boli kiedy mówisz, że to szybkie zwrotki tylko

Powyższy wers pochodzący z kawałka „Suk”, który swoją drogą jest tak naprawdę gorącą szesnastką Okiego, jest niezwykle prawdziwy, bo oddaje to, jak krzywdzące względem całego wachlarza możliwości rapera jest określanie go „tym gościem, który szybko nawija”. Owszem, Oki umie to robić i też to czasem pokazuje na nowym mixtapie, ale już rzadziej, niż robił to na „47Playground” właśnie po to, by pokazać, że to raptem element jego stylówki, a nie jej całokształt. Kolejnym wyróżniającym się elementem jego stilo są modulacje głosu, w szczególności obniżenia wokalu. Większość raperów używa tego efektu, by stworzyć w danym momencie utworu „demoniczny głos”, który ma podkreślić jakiś ciężki wers. Oki tymczasem nawija na tym zabiegu całe zwrotki, czego najlepszym przykładem jest „Dla Ziomali”, ale podobne „myk” znajdziemy też piosence pt. „Nowy Czek”. Dodajmy jeszcze do tego zupełnie wyjątkowo użyte wrzaski, które wkomponowane są w utwór w taki sposób, że nawet nie brzmią jak adliby, a niczym integralna część pokładu, co słychać chociażby w „Siri”.

Leci Led Zeppelin, leci Thugger, leci HG

Oki, choć jego styl jest wyraźny i charakterystyczny, nie zamyka się jednocześnie w określonych brzmieniach, a to w momencie, w którym wiadomo, że Kizo to ten od bangerów, a Kartky to ten od smutnych kawałków, nie jest tak popularne. Oskar jest w stanie zrobić jedno i drugie, a potem jeszcze coś innego, przez co możemy faktycznie uwierzyć w zacytowany wyżej wers, bo ktoś słuchający w kółko tego samego nie potrafiłby zrobić tak różnorodnego albumu. Na mixtapie znajdziemy bowiem typowe, koncertowe szlagiery, które również w aucie potrafią wykruszyć szyby z okien jak „Dla Ziomali” czy „Siri”. Są też poważniejsze, życiowe, osobiste kawałki: „Obracam kołem” lub chociażby „Jeden dzień”. Znajdziemy też zupełnie zabawny, a przy tym bardzo ciekawie nawinięty „Skit o marihuanie”. Sentyment na klasycznym bicie, łudząco przypominającym „Candy Shop” złapiemy za to słuchając „50 centów”. Tak, nazwa absolutnie nie jest przypadkowa.

Dobra, czekaj, mej ksywki nie j*biemy

Jak na prawdziwy mixtape przystało, możemy na krążku znaleźć sporo gościnnych zwrotek. Dzięki temu, że płyta jest różnorodna, w zasadzie wszyscy byli w stanie się odnaleźć i faktycznie wzbogacić płytę pod względem muzycznym, a nie jedynie marketingowym. We wcześniej wspomnianych „50 centach” świetną zwrotkę rzuca Ero. Kapitalną robotę w „Dla Ziomali” robi Żabson, którego wersy zaskakują przede wszystkim szalonym i świeżym flow. Swoją charakterystyczną, trudną do pomylenia stylówkę serwuje też Otsochodzi, który nawijając w „Nowym Czeku” brzmi tak komfortowo, jakby rapował na swojej płycie. Bardzo solidną zwrotkę serwuje też Paluch, który przecież w ostatnim czasie borykał się z problemem generycznych, gościnnych zwrotek wynikających z ich dużej ilości. W jego przypadku również czuć świeżość, gdy pozwala sobie na nieco bardziej melodyjne flow. Nie można też zapomnieć o Gedzu, który swoją niekonwencjonalną nawijką wkleja się w „Siri” tak, jakby był starszym bratem Okiego.

fot. kadr z klipu „OKI feat. DZIARMA, Gverilla – TAK BARDZO (prod. Swizzy x 2latefor)”, YouTube.com/2020

Zostaw komentarz