Felieton,Hip Hop

4 raperów, którzy byli hejtowani, a teraz zgarniają propsy

Jakub Purłan -
bedoes
bedoes
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Jakub Purłan

4 raperów, którzy byli hejtowani, a teraz zgarniają propsy

Chyba każda popularniejsza osoba ma swojego hejtera. Odczuć to można zwłaszcza w dobie internetu. Raperów również nie ominęło to zjawisko. Niektórzy jednak przebrnęli przez fale negatywnych opinii i aktualnie zbierają głównie propsy. O kim mowa?

Young Igi

Gdy utwory Igora zaczęły zdobywać coraz większą popularność, jednym z najczęstszych zarzutów było to, że według nich nadużywa autotune’a i tylko na tym buduje swoją twórczość. Średni argument, prawda? Teraz z tego efektu korzysta większość raperów i już mało kto ma z tym problem, jednak kilka lat temu stara gwardia rapu miała negatywne podejście do autotune’a. Young Igi olał negatywne komentarze i robił swoje. Aktualnie rzadko się spotyka jakieś nieprzychylne opinie na temat jego twórczości. Wręcz przeciwnie. Świadczyć może o tym jego zwrotka w #hot16challenge2, która przekroczyła już 16 milionów wyświetleń. Dodatkowym absurdalnym zarzutem w stronę Igora było to, że jest za młody. No tak, bo rap mogą tworzyć tylko ludzie po 30-stce.

Tymek

On przeszedł ciekawą drogę. Najpierw propsy za mniej znane numery, potem hejt, a aktualnie znów jest na fali wznoszącej. Największe zarzuty było o to, że robi muzykę, którą wielu nie nazywało rapem. Chodziło głównie o utwory z albumu „Klubowe”. „Język ciała” leciał wszędzie i to prawdopodobnie było głównym czynnikiem hejtu. Przesyt, przesyt i jeszcze raz przesyt. Ale czy to jego wina? No oczywiście, że nie. Tymek lubi eksperymentować z muzyką. Jedne rzeczy podobają się bardziej, a drugie mniej. Wtedy był na etapie robienia takiej, która miała po prostu bujać na imprezie. Teraz natomiast tworzy kompletnie inny klimatycznie projekt „Piacevole” i póki co opinie są bardzo pozytywne. Nie można mu odmówić też tego, że potrafi rapować. Za jego życiówkę uważam numer „Powietrze”.

Bedoes

Największy hejt na Borysa był po niefortunnych słowach wypowiedzianych na wydarzeniu SB w Stodole. Wiele osób z branży się oburzyło i nie ma co się dziwić. Jednak cała sprawa jest już wyjaśniona, więc nie ma co do tego wracać. Złe komentarze posypały się także w trakcie beefu z Filipkiem. Potem było już lepiej, zwłaszcza po numerach z płyty „Kwiat polskiej młodzieży”, która przyjęła się naprawdę dobrze. Można powiedzieć, że Bedi się odkuł. Dodatkowe zarzuty dotyczyły schudnięcia Borysa. Wiele osób insynuowało, że to przez narkotyki. Aktualnie Bedoes w znacznym stopniu stanowi o sile SBM i jest w miejscu, o jakim pewnie nigdy nie marzył. Jeśli chcecie sobie przypomnieć jego ostatnią płytę, odsyłam do recenzji Michała Fitza.

Żabson

Mateusz spotkał się z hejtem z wielu, często dość absurdalnych, powodów. Nie da się ukryć, że Żabson rzadko kiedy gryzie się w język i po prostu mówi to, co myśli. Do tego jest dość kontrowersyjnym raperem, a to z kolei się wiąże z ryzykiem, że komuś będzie przeszkadzał jego rap, styl bycia czy wypowiedzi w social mediach. Nie będę wymieniał wszystkich zarzutów w jego kierunku, bo to dość długa lista – czepiano się m.in. o jego flow, sposób bycia czy ubiór. Po prostu się wyróżniał i pewnie w jakimś stopniu pomogło mu to się znaleźć w miejscu, w którym jest teraz. Zazwyczaj takie błahe zarzuty szybko mają swój koniec. Jeśli atakowana osoba sobie nic z tego nie robi, heter w końcu odpuści. Tak też jest w przypadku Żabsona. Aktualnie o wiele więcej można przeczytać o nim pozytywnych komentarzy niż kiedyś.

fot. Bedoes & Kubi Producent – „Kwiat Polskiej Młodzieży”, YouTube.com/SBM Label

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
„Tęsknię za moim bratem”. Przedstawiamy burzliwą historię przyjaźni Kanye’ego Westa i Jaya-Z
Kanye West Jay-Z

Nie ma wątpliwości, że to jeden z najbardziej ikonicznych duetów. Przyjaźń Kanye’ego Westa i Jaya-Z miała wzloty i upadki, w tym kilka poważnych konfliktów. Wczoraj Kanye wyznał na Twitterze, że tęskni za swoim mentorem i zamieścił zdjęcie z ich wspólnego koncertu…

Miesiąc temu, gdy Kanye ogłosił, że startuje w tegorocznych wyborach prezydenckich, powiedział, że chciałby, aby Hova został jego zastępcą. Zapytany, czy jego przyjaciel o tym wie, odpowiedział, że nie rozmawiali ze sobą od wielu lat, ale to, że ich stosunki i tak są w porządku, jest dowodem na to, że są prawdziwymi braćmi. Historia ich relacji trwa już prawie 20 lat, a my postanowiliśmy Wam ją przybliżyć.

Roc-A-Fella

Gdyby nie Jay-Z, prawdopodobnie Kanye West nie osiągnąłby tego, co zbudował do tej pory. To w końcu starszy od niego o 8 lat raper z Brooklynu odkrył jego talent i w 2000 roku wziął pod skrzydła swojej wytwórni Roc-A-Fella. Ye robił w niej za producenta i szybko zasłynął ze swojego unikalnego stylu – wykorzystywał soulowe nagrania oraz przyspieszał ich wokale, dzięki czemu rozpopularyzował chipmunki. Szczególną popularność przyniósł mu wkład w jeden z największych klasyków Jaya-Z, „The Blueprint”, wydany w 2001 roku. Ostatecznie to również u boku Hovy w 2004 West wydał swój debiutancki album, „The Collage Dropout”. Następnie w „Big Brother” („Graduation”, 2007) oddał przyjacielowi hołd i opowiedział ich dotychczasową historię. Ich relacji nie zaburzyła nawet rywalizacja o numery z Coldplay.

Raperzy współpracowali ze sobą regularnie, aż w 2011 ukazał się ich wspólny album „Watch the Throne”, który zresztą właśnie obchodził 9. urodziny. Projekt oczywiście cieszył się ogromnym sukcesem, przy czym zdobył 7 nagród Grammy.

Braci się nie traci

Pierwsze napięcia między raperami zaczęły pojawiać się jednak już w 2009, kiedy to Ye wtargnął na scenę podczas gali MTV VMA, bojkotując wygraną Taylor Swift i domagając się, aby otrzymała ją Beyoncé – żona Jaya-Z. Był to zresztą ciężki emocjonalnie czas dla Westa – musiał on zmierzyć się ze śmiercią matki i rozstaniem z narzeczoną, które były głównym tematem „808s & Heartbreak” (2008). Pierwszym dzielącym przyjaciół incydentem było natomiast to, gdy w 2014 Jay-Z i Bey nie pojawiła się na ślubie Kanye’ego i Kim Kardashian, składając im jedynie życzenia w social mediach.

Kanye do zaprzyjaźnionej pary miał duży żal. Ostatecznie jednak w wywiadzie dla GQ powiedział, że nie jest to dla niego aż tak istotne, bo najważniejsza była dla niego obecność samej ukochanej. Dwa lata później miał również pretensje do Jaya-Z, że ten nie pomógł im ani nie pytał jak się czują, gdy Kim została ofiarą ataku w Paryżu. Podczas trasy koncertowej Saint Pablo w Seattle Kanye błagał go na scenie, aby ten do niego zadzwonił. Krótko po tym West trafił do szpitala psychiatrycznego.

Do tego wydarzenia Jay-Z odniósł się pół roku temu w pierwszym kawałku ze swojego trzynastego albumu, „4:44”, nawiązując jednocześnie do ich sporu finansowego…

You gave him twenty milion without blinkin’/He gave you twenty minutes on stage, fu*k was he thinkin’?

Kanye nie był bowiem zadowolony z usługi, jaką zaoferował mu Tidal, którego współwłaścicielem jest Jay-Z. Raper miał nie zrealizować obiecanych teledysków, domagając się zapłacenia 3 milionów. Opuścił również firmę, przez co groziły mu konsekwencje prawne. Mimo wszystko przyjaciele pogodzili się, a w kolejnych latach odnosząc się w mediach do wydarzeń z przeszłości, ciepło się o sobie wypowiadali. W grudniu zeszłego roku po raz pierwszy od dawna wystąpili nawet razem publicznie. Było to na imprezie z okazji 50. urodzin Diddy’ego – „Damn, Yeezy and Hov, where the hell you been?”.

fot. kadr z klipu „JAY Z, Kanye West – Otis ft. Otis Redding”, YouTube.com/Kanye West

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Który rocznik XXL Freshmen po latach poradził sobie najlepiej?
Kodak Black, 21 Savage, Lil Uzi Vert, Lil Yachty & Denzel Curry's 2016 XXL Freshmen Cypher

Dla tych, którzy są mniej zaznajomieni z amerykańską sceną, XXL Freshmen to tamtejszy odpowiednik, a w zasadzie inspiracja Młodych Wilków Popkillera. Edycji było już 13 i w zasadzie w każdej z nich możemy znaleźć kogoś, kto później osiągnął sukces. Ale w którym roku takich zawodników było najwięcej?

Pomyślałem o tym, gdy tylko zobaczyłem skład tegorocznych Freshmenów. Wygląda on bowiem niezwykle imponująco i zrzesza raperów, którzy już na swoim koncie mają hity, które wygenerowały miliony wyświetleń i może tylko nieco mniej pieniędzy. Jest znany z viralowego „What’s Poppin” Jack Harlow, mający już za sobą imponujący debiutancki album NLE Choppa, czy chociażby Polo G, którym za oceanem już zachwycają się tak, jakby był uznanym artystą, a nie ledwie wchodzącym do mainstreamu raperem. Nie możemy też zapominać, że w składzie jest też Pop Smoke, który jeszcze przed swoją śmiercią przyjął zaproszenie do akcji. Oprócz wyżej wspomnianych nawijaczy kilku, jeśli nie wszyscy, ma szansę na ustabilizowanie swojej pozycji w mainstreamie. Czy będzie ich więcej niż tych z 2016 roku?

To właśnie ekipa sprzed czterech lat powinna być uznana za najbardziej udaną edycję, gdyż niemalże wszyscy w niej zebrani artyści wciąż w satysfakcjonujący siebie i ich fanów sposób wydają projekty, na których koszą też niemały hajs. Kto więc był w tamtym składzie? Z tych najbardziej popularnych należy wymienić Lil Yachty’ego, Lil Uziego Verta, Kodaka Blacka czy 21 Savage’a. Te ksywy obiły się o uszy każdemu, kto choć trochę orientuje się w temacie amerykańskiej sceny rapowej, a artyści do których one należą wciąż tworzą albumy, które osiągają imponujące wyniki sprzedażowe i na listach przebojów. Lil Yachty wydał przecież niedawno „Lil Boat 3”, a Lil Uzi Vert „Eternal Atake”. Na najnowsze projekty pozostałej dwójki fani czekają z ogromną niecierpliwością.

via xxlmag.com

Poza nimi w składzie było też kilku artystów, którzy dziś nie robią może takiego szumu, ale mają ustabilizowaną pozycję i bardzo wierny oraz trwały fanbase. Chodzi tu o Denzela Curry’ego, Andersona .Paaka czy Lil Dicky’ego. Poza nimi w składzie byli jeszcze G Herbo, Dave East i Desiigner. Dwaj pierwsi w tym roku już wydali lub wydadzą swoje albumy i wciąż działają prężnie, choć z nieco mniejszym pogłosem od wszystkich wyżej wspomnianych. Na niemoc twórczą długo cierpiał Desiigner, który stał się niestety więźniem swojego opus magnum, czyli „Pandy”. Ostatnio wydał jednak krótką EPkę pt. „Diamonds Forever”, która może zapowiadać większe rzeczy. Mamy więc dziesiątkę wciąż tworzących i ogólnie rzecz biorąc całkiem spełnionych artystów, którzy mają przed sobą jeszcze wiele lat na scenie. Co za rocznik!

fot. kadr z klipu „Kodak Black, 21 Savage, Lil Uzi Vert, Lil Yachty & Denzel Curry’s 2016 XXL Freshmen Cypher”, YouTube.com/XXL

Zostaw komentarz