Hip Hop,Ranking

5 remixów, których doczekałyby się pierwsze hity raperów, gdybyśmy przejęli ten trend z USA

Michał Fitz -
Hip Hop,Ranking - - Dodane przez Michał Fitz

5 remixów, których doczekałyby się pierwsze hity raperów, gdybyśmy przejęli ten trend z USA

Jeśli ktoś uważnie śledzi amerykańską scenę rapową, wie, że niektóre mechanizmy działają tam inaczej niż w naszym kraju. Dobrym tego przykładem są remixy. W Polsce wciąż pozostają rzadkością, co najwyżej dodawane są do wersji deluxe albumów. W Stanach jednak remix dostaje każdy hit wchodzącego na scenę rapera, czego dobrym przykładem są ostatnie przeboje Lil Nas X’a, NLE Choppy czy RMRa. Do ich przebojów gościnnie dogrywali się znani raperzy, by jeszcze bardziej wypromować utwór i artystę oraz po to, by zarobić na jednej piosence możliwie jak najwięcej pieniędzy.

Zacząłem się więc zastanawiać, co by było, gdyby ten trend był popularny u nas. Kto dogrywałby się do przełomowych szlagierów wschodzących gwiazd sceny? Możliwości byłyby niemal nieograniczone, więc podzielę się pięcioma moimi pomysłami.

Biały i młody feat. Tede

To oczywiście nie pierwsza popularna piosenka Bedoesa, ale zdecydowanie ta, dzięki której wypłynął na najszersze wody. Melanż, fury i panienki to motyw przewodni tego imprezowego kawałka, więc kto inny odnalazłby się tam lepiej od samego Tede? Warszawski raper umiejętnie wkleiłby się w klimat i dodatkowo rzucił jeszcze jakąś gorzką refleksją. Pewnie nie odmówiłby sobie też zabawy z autotunem, czym jeszcze lepiej dopasowałby się to szalonej stylówki Borka. Nie mówcie, że nie chcielibyście tego usłyszeć.

Bajka feat. Quebonafide

Może na chwilę obecną romantyczny i nieco melancholijny Quebo nie byłby najlepszy dodatkiem do hitu Szpaka, ale pamiętajmy, że ta piosenka wychodziła niemal 3 lata temu. Wtedy Quebo był tuż po wydaniu Egzotyki, na której nie brakowało przecież agresywnej nawijki. Kuba na przestrzeni wielu kawałków udowadniał też, że nie obce my są bajki oraz kreskówki, więc sam mógłby dorzucić kilka ciekawych wersów do nich nawiązujących.

Język Ciała feat. Malik Montana

Hit Tymka świetnie poradził sobie sam, bijąc większość rekordów dotyczących singli, ale w trakcie ich bicia na pewno doczekałby się remixu. Kto więc idealnie wpasowałby się na ten klubowy bicik? Choć może Malik nie ujeżdża aż takich imprezowych podkładów, nie powinien mieć problemu z tym, tym bardziej, że idealnie wczułby się w tematykę. Uwodzenie w klubie to w końcu jedna ze specjalności Malika, nad którą dodatkowo zbytnio nie musi pracować. Dorzuciłby więc kilka wersów o lepiących się do niego paniach i może nawet wzbogacił utwór o jakiś melodyczny bridge, bo takich elementów w klubowych kawałkach nigdy za wiele, a wiemy przecież, że Montana ma ucho do ich tworzenia.

Kush feat. Żabson

Do remixów zaprasza się przecież nie tylko tych gwiazd z ustabilizowaną pozycją na scenie, ale także te, które dopiero się na nią wbiły. Kiedy Young Igi prezentował swój „Kush” takim zawodnikiem był Żabson, który był już po dwóch ciekawych EPkach, ale przed pierwszym poważnym LP. „Synek chillwagonu” jest znany ze swojego zamiłowania do rośliny będącej tematem przewodnim wspomnianego utworu, więc idealnie by się do niego dokleił, przy okazji pewnie nie odmawiając sobie ciekawych zabiegów z autotunem.

Idiotko Moja feat. Ten Typ Mes

Trudno nie docenić kunszty tego hitu, jak i zresztą całej EPki Adiego pt. „Nienajprawdziwsze”, skoro nawet Quebonafide przyznaje, że żałuje, że w niego nie zainwestował. Mamy tu chillowy bicik, który daje spore pole do popisu z flow i temat relacji damsko-męskich. Aż boje się w takim razie pomyśleć, co mógłby z tym kawałkiem zrobić Mes, gdyby zaczął kombinować z flow, jednocześnie rzucając niezwykle trafne i prawdziwe komentarze do wyżej wspomnianych relacji.

fot. kadr z klipu „Bedoes & Kubi Producent – Biały i młody [official video]”, YouTube.com/SBMLabel

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
„Gorzka prawda nigdy tak nie bujała” – Tede „Disco Noir” [Recenzja]

Choć oczywiście promocja płyty Tedego nie mogła obejść się bez kontrowersji, to dziś całą otoczkę odstawiamy na bok i skupiamy się wyłącznie na muzyce i treści w niej zawartej. Jest się bowiem na czym skupiać, więc niech nie zwiedzie Was nazwa i dyskotekowe brzmienia. TDF zapowiadał, że ta płyta będzie "bardzo o czymś" i śmiało można teraz stwierdzić, że nie kłamał nawet w jednym procencie. Treść jest mocna, momentami bolesna i wbrew pozorom idealnie pasuje do dudniących brzmień, które w niektórych momentach jeszcze ją podkręcają, a w innych odpowiednio łagodzą. Tworzy to kompozycje, która jest dosyć specyficzna, ale przy tym naprawdę dobra.

Felieton,Hip Hop
Raprospekcja: „Lucky Dice Radio – New Order” wciąż na głośnikach?

Swego czasu myślałem, że Lucky Dice ma szansę zostać jedną z najlepszych wytwórni w kraju. Potencjał był ogromny. Buszu, którego postać przybliżyliśmy TUTAJ, zaprosił w swoje szeregi raperów z nadzieją na podbicie rynku muzycznego w Polsce. W końcu to wtedy zaistniał Sitek, a do ekipy należeli jeszcze m.in. Stochu, ZdunO, JNR. Jednak niespodziewanie wytwórnia się rozpadła, a ostatnim wydanym krążkiem jest "Lucky Dice Radio - New Order".