Felieton,Hip Hop

A$AP Rocky: „Człowieku, ty rapujesz, jakby był 2003”! Kiedy rap ma być chwytliwy

Klementyna Szczuka -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Klementyna Szczuka

A$AP Rocky: „Człowieku, ty rapujesz, jakby był 2003”! Kiedy rap ma być chwytliwy

Pamiętacie słynny kawałek „RAF”, który znalazł się na „Cozy Tapes Vol. 2”, ostatnim albumie A$AP Mob, i na którym mocniej wybił się choćby Playboi Carti albo Lil Uzi Vert? Wczoraj ukazał się nowy wywiad z Frankiem Oceanem dla W Magazine, w którym opowiedział on m.in. o pracy nad tym utworem.

Mieszkałem wtedy w hotelu (…) wbiłem do studia i położyłem moje wersy, tak szybko, wiesz, poradziłem sobie z nimi, poszedłem do Rocky’ego i puściłem mu kawałek. Powiedziałbym, że był bardzo ożywiony, a potem rzucił: ‚Człowieku, ty rapujesz, jakby był 2003’

Ocean wziął tę uwagę do serca i napisał kolejny wers.

To było coś w stylu: ‚O, ku*wa!’. Zrozumiałem, że powiedział to dlatego, że flow było zbyt skomplikowane (…) Pomyślałem: ‚W porządku, dzisiaj chcemy chwytliwych rzeczy’ (…) wysłałem mu to i powiedziałem: ‚Powiedz mi, który mamy teraz rok?’

No właśnie, chcemy chwytliwych numerów. I chociaż nie jest to odkrywcze, to kwestię, która stała się domeną naszych czasów, podsumował też we właśnie opublikowanym wywiadzie, 50 Cent:

Hip-hop jest związany z młodzieżą (…) oni mają niski poziom skupienia. Jest coraz więcej artystów, którzy pojawiają się z jednym hitem i znikają, bo w ten sposób dzisiaj konsumujemy muzykę

Pamiętamy wiele takich przykładów, a „wpadkę” z radiowym hitem zaliczył nawet J. Cole, co później uczciwie i dobrze wytłumaczył w kawałku „Let Nas Down”:

Jeter under pressure, made the biggest hit of my career/But at first, that wasn’t clear, ni**as had no idea/Dion called me when it dropped, sounded sad but sincere/Told me Nas heard your single and he hate that shi*/Said „You the one, yo, why you make that shi*?”

J. Cole, „Let Nas Down”

Kiedy Nas usłyszał „Work Out”, zawiódł się poziomem lirycznym (na marginesie trzeba przyznać, że Cole świetnie łączy pokolenia), bo Cole po wydaniu debiutanckiego „Cole World: The Sideline Story” stał się nadzieją nowego conscious rapu. Złe wieści przekazał raperowi No I.D., producent, który był przy Nasie w momencie, kiedy ten usłyszał jego niechlubny numer. J. Cole, a ponieważ wiele razy okazywał swój szacunek wobec starszego rapera, postanowił sprostować sytuację w kawałku.

To wyjaśniło sprawę na pewien czas, ale to właśnie tamta krytyka pierwszy raz tak głośno odbiła się echem w branży i pokazała, że stara szkoła nie do końca ufa temu, jaki kierunek obejmą młodzi. Stało się oczywiście jeszcze inaczej, bo przy tym, co słyszymy teraz, „Work Out” jest najbardziej lirycznym kawałkiem świata. Eminem przewidział obecną sytuację kilka lat temu w „Syllables”, który pierwotnie miał znaleźć się na „Detoxie” Dr’a Dre, ale wyciekł…

W Polsce dyskusja na ten temat odbija się głównie od rapujących youtuberów, choć można śmiało w nią wpisać również część młodej szkoły, która stawia głównie na brzmienie utworów, a nie ich zawartość tekstową. Zanim Young Multi był jeszcze znanym Young Multim, nagrał kawałek „Nie wiem”, który właściwie jest kompletną definicją tego, do czego doszedł dzisiaj rap.

fot. kadr z klipu „A$AP Mob – RAF ft. A$AP Rocky, Playboi Carti, Quavo, Lil Uzi Vert, Frank Ocean”, youtube.com/asapmobVEVO

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Twój ulubiony raper idzie na wybory. A Ty?

Przyjęło się, że w rapie albo polityki nie tyka się wcale, albo krytykuje system w ramach wyrażenia swojego wewnętrznego buntu. Trudno było doszukać się projektów, które przedstawiałyby te sprawy w sposób obiektywny i należyty, jednocześnie unikając dramatycznej żenady. Jak się jednak okazuje, da się to zrobić w bardzo prosty, wyrazisty i gustowny sposób, o czym przekonuje nas olśnienie.eu wraz z wieloma topowymi raperami.

Przechodząc się ulicami dużych miast możecie zauważyć plakaty wyborcze, które wyróżniają się od tych należących do kandydujących polityków. Czerwone tło, wyraźna data „13.10.2019”, zdjęcie jakiegoś, bardzo możliwe, że Twojego ulubionego rapera, i krótki dopisek, że on idzie głosować. Nie jest to absolutnie przedsmak kampanii wyborczej „Polskiej Partii Rapu i Prawdy”, a jedynie akcja społeczna, która ma na celu uświadomić nam, że to samo pójście do urny jest najistotniejsze, a nie krzyżyk na wrzuconej do niej kartce.

Mamy bowiem prawo, ba, obowiązek obywatelski, by iść na wybory i wedle naszego sumienia zadecydować, w czyich rękach powierzymy los naszego państwa. W ostatnich latach frekwencje są bardzo słabe, szczególnie wśród młodych ludzi, których polityka po prostu nie interesuje. Zaangażowanie w tę akcję tak popularnych raperów ma dużą szansę na zmianę tego stanu rzeczy (trochę życzeniowo myślimy, ale co tam). Młodzi są często wpatrzeni w swoich rapowych idoli jak w obrazki, więc i tym razem pójdą za ich przykładem, dosłownie, idąc do urny. Akcja ma tym większą szansę na sukces, że jest kompletnie bezstronna i nie przybiera charakteru propagandy, która z kolei wiele osób mogłaby wystraszyć, a do swoich ulubionych artystów nawet zniechęcić. „Wierzę w bardzo drobne zmiany, które każdą skałę drążą” – nawija KęKę w utworze „Myślę o tym” ze swojej nowej płyty. Czy Ty będziesz tą bardzo drobną zmianą i tym razem wybierzesz się na wybory?

fot. kadr z klipu „ZIPERA FEAT. SOKÓŁ – NIE TRZEBA”, YouTube.com/smokestorygroup

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Polski raper podbija norweskie „Mam Talent”

Wszelkie talent shows i rap rzadko kiedy tworzą zgraną parę. Większość raperów jawnie krytykuje tego typu akcje, twierdząc, że są to tylko fabryki sztucznych gwiazd, które później mają niewiele wspólnego ze świadomym artystą. Nieco mniej nieprzychylny, choć także negatywny, stosunek do próbujących swoich sił MC’s, mają też przeważnie same programy, które rzadko kiedy doceniają występujących raperów, nawet jeśli zdarzą się tacy, którzy faktycznie na to zasługują. Te przypadki mają jednak czasem miejsce, o czym dobrze wie już Frytt, Polak pracujący i, jak się okazuje, również nawijający w Norwegii.

Frytt wziął udział w najnowszej edycji tamtejszego „Mam Talent” i osiągnął sukces, którego sam by się raczej nie spodziewał. Polak zaprezentował przed jury i publicznością swój własny utwór „Życie jest piękne”, który nawija na zmianę w dwóch językach. Co ciekawe, jego twórczość nie przypadła do gustu wszystkim jurorom. Jedna z nich skreśliła go jeszcze zanim zdążył on zakończyć występ. Druga jurorka również była „na nie”, ale Frytta nieoczekiwanie uratował Bjarne Brondbo, wokalista norweskiego zespołu D.D.E., który postanowił nagrodzić Polaka tzw. „golden buzzerem”. Naciśnięcie go powoduje, oczywiście oprócz deszczu złotego konfetti, automatyczną kwalifikację uczestnika do półfinału. Warto zaznaczyć, że każdy juror może ten przycisk nacisnąć raz, a Brondbo wykorzystał go właśnie na Frytta. Tutaj możecie zobaczyć, jak to wszystko przebiegało.

Żeby polski rap współgrał z różnorakimi talent shows trzeba więc wyjechać do Norwegii albo… cofnąć się w czasie. 7 lat temu w trzeciej edycji „Must Be The Music” drugie miejsce zajął kolektyw „Najlepszy Przekaz w Mieście”. Chłopakom udało się po tym wyróżnieniu wydać nawet legalny debiut pt. „Słowa Prawdy”, który okazał się ich ostatnią poważną produkcją (swoją drogą, trudniej o bardziej prawilną kombinację nazwy zespołu z tytułem). Po tym wydawnictwie ekipa szybko rozpłynęła się w powietrzu. Czy tak samo będzie z bohaterem „Norske Talenter”? Skoro Kabe może odnosić sukcesy wplatając francuskie wersy, Malik Montana z powodzeniem zgarnia kolejne wyróżnienia nawijając po niemiecku, to chyba Frytt też ma jakieś szanse… albo i nie.

fot. kadr z klipu”Frytt – Czas na zmiany | Tid for forandring”, YouTube.com/Fryttv

Zostaw komentarz