Felieton,Hip Hop

Azjatów problem z mainstreamowym rapem

Politolog Na Rapie -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Politolog Na Rapie

Azjatów problem z mainstreamowym rapem

Czy gdybym kazał Wam w środku nocy wymienić ksywki trzech azjatyckich raperów, potrafilibyście to zrobić? Pewnie nie. Ja nawet nie potrafiłbym tego zrobić o 9 rano, po czarnej kawie i słodkim śniadaniu. Kojarzę tylko tego, który zamówił dla Post Malone zespół El Mariachi. Eeeee, czekajcie, jak on się nazywał?

Na pytanie, dlaczego tak zastanawiające jest to, że potężna przecież populacja Azjatów w USA nie potrafiła przez lata wydać na świat postaci, którą kojarzyłby przeciętny słuchacz rapu, starają się odpowiedzieć autorzy dokumentu „Słaby rap”, który znajdziecie na Netflixie.

W obsadzie pojawia się czterech artystów: raperka Awkwafina (Nora Lum) oraz raperzy Dumbfoundead (Jonathan Park), Rekstizzy (David Lee) i Lyricks (Richard Lee).

Klasyczne azjatyckie nazwiska, co? Właśnie z tym klasycznym i przede wszystkim – stereotypowym – postrzeganiem muszą mierzyć się Azjaci, którzy marzą o karierze w hip-hopie. Szukając przyczyny „szklanego sufitu”, reżyserka Salima Koroma zagłębia się w temat, jak w ogóle na przestrzeni lat byli postrzegani aktorzy i muzycy z Dalekiego Wschodu. Puenta jest smutna, bo Azjata to w oczach przeciętnego odbiorcy ten mały, śmieszny pan, który dodatkowo jest na pewno świetny z matematyki. Bruce Lee nie zmienił tego obrazu, Jet Li również, a Ken Jeong, jako Pan Chow w „Kac Vegas”, tylko potwierdził, że Azjaci nie są sexy.

Nie wiem kto będzie pierwszy: mierzący metr dziewięćdziesiąt skośnooki bożyszcz idolek na czerwonym dywanie, czy raper z nazwiskiem Lee, nagrywający z pierwszoligowymi gwiazdami rapu. Wiadomo jednak, że chyba jeszcze trochę trzeba będzie na to poczekać.

W filmie zostaje przytoczona ciekawa historia MC Jina, pioniera azjatyckiego rapu w Stanach Zjednoczonych. 36-letni już dziś artysta, w 2002 roku podpisał kontrakt z Ruff Ryders co było kamieniem milowym w jego karierze i dawało nadzieję innym młodym muzykom. Kariera w USA nie potoczyła się jednak jak z nut i większe sukcesy raper odniósł po wyjeździe do Hong Kongu w 2008 roku. Nikt jednak mu nie odbierze tego, że wydał w legendarnej wytwórni oraz był pierwszym artystą, którego teledysk został wyemitowany na MTV Chi. Dodatkowo, jego „Learn Chinese” jest dla Azjatów trochę czymś takim, jak dla nas „Scyzoryk” – jedni kochają, inni nienawidzą. Ale wszyscy znają.

Jeżeli chodzi o bohaterów programu, to każdy z nich prezentuje zupełnie inne podejście i inny odłam rapu. Wszystkich łączy za to jedno – chęć odniesienia sukcesu w mainstreamie.

Najbardziej znany z czwórki – Dumbfoundead – to bardzo dobry fristajlowiec, który totalnie nie może odnaleźć się w newschoolowej konwencji (jest to problem znany również każdemu polskiemu MC, który robi karierę na bitwach). Wytrwale dąży jednak do osiągnięcia celu, wydał 4 krążki, nagrywał min. z Andersonem Paakiem, a na swoim kanale ma całkiem sporą liczbę wyświetleń. Nadal uważany jest za tego, który może przełamać barierę, do której zbliżył się Jin.

Nora – znana jako Awkwafina – jak się łatwo domyślić, ma najtrudniej. Jeżeli ciężko jest być azjatyckim raperem, to co ma powiedzieć niska i drobna dziewczyna, wyglądająca jak studentka? Jeżeli postawiłbyś ją obok Cardi B czy Nicki Minaj, to z pewnością po to, żeby zrobiła im zdjęcie swoim aparatem zawieszonym na szyi.

Rekstizzy to z kolei najbardziej „twórcza” i eksperymentująca dusza. Poniżej klip, do jego flagowego utworu, którego plan zdjęciowy był pokazywany w filmie. Jego najważniejszy moment to ten, w którym raper oblewa pośladki tańczących dziewczyn keczupem i musztardą, co stało się zresztą przyczyną do trudnej rozmowy. Menadżer obawiał się oskarżeń o rasizm, ponieważ przypadkowo oblano tylko czarnoskóre dziewczyny (zorientowali się o tym dopiero po nakręceniu klipu). David jednak to zignorował, ale na szczęście obeszło się bez skandalu.

Ostatni raper, Lyricks, znany jest z tego, że porusza trudniejsze tematy, niż jego rozrywkowy kolega. Dobrym przykładem jest „Can’t breathe” – utwór opowiadający o brutalności policji, do którego wykonania zaangażował świetną Robyn.

Więcej o artystach dowiecie się oglądając dokument. Polecam, szczególnie fanom socjologicznych zagadnień. Temat jest niesamowicie ciekawy, także z kulturowego punktu widzenia.

Fot. BAD RAP – Festival Trailer / YouTube

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Książę łączy dwóch zwaśnionych królów: Mes i Tede u Kapoty!

Książę Kapota może mówić o naprawdę sporym... farcie? Na scenę wjechał z buta i czuć było, że kieruje nim jedno przykazanie - dojść najdalej, jak to możliwe. Okazało się, że mamy z tego rozrabiaki, więcej pożytku, niż niektórzy się spodziewali.

Streetwear
Wanna Kicks: Przymierz sneakersy bez wychodzenia z domu

Nie znosisz przymierzalni w galeriach handlowych i wolisz zakupy przez internet, ale jednocześnie lubisz sprawdzić, jak dany model leży na nogach? Teraz możesz i mieć ciastko, i je zjeść. A wszystko dzięki białoruskiemu start-upowi Wannaby, który stworzył aplikację, jakiej potrzebowałeś.