Felieton,Hip Hop

Bartosz Kapustka rapuje, O.S.T.R. na bicie. Cringe miesiąca?

Kajetan Szewczyk -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Bartosz Kapustka rapuje, O.S.T.R. na bicie. Cringe miesiąca?

Właściwie to O.S.T.R. i na bicie i na zeszycie, bo napisał też piłkarzowi tekst. Rozumiemy, to miała być interesująca akcja kanału Foot Truck, ale spójrzmy na to z nieco innej strony.

Core’owi fani Adama Ostrowskiego pewnie pamiętają, że na praktycznie każdej płycie rapera (to uległo pewnej modyfikacji dopiero po “Tylko Dla Dorosłych”) dostawało się fake mc’s, lewym producentom i ogólnie całej masie ludzi, którzy ukradli hip-hop.

Pewnie część fanów ma wydziarane jakieś wersy na rękach, czy nogach. No cóż, mamy złą wiadomość. Hip-hopu już nie trzeba kraść. Hip-hop sam się odda.

Dziwi, że O.S.T.R., naczelny orędownik “tylko prawdziwego hip hopu”, zdecydował się na taki ruch, nawet jeśli Kapustka jest jego znajomym. Mamy ból dupy Zdziwienie budzi również – nie ukrywajmy – dosyć ubogi efekt kooperacji. Skoro już polski hip-hop otwiera się na akcje promocyjne tego typu, to niech będzie to na poziomie Oskara z PRO8L3Mu Pioruna ze “Ślepnąc od świateł”.

Na bicie Cebas, wiadomo

Jasne, ktoś może powiedzieć, że “HBO miało budżet, że to była akcja większego kalibru” i… będzie miał rację. Tylko że to nie ma nic do rzeczy, bo liczy się podejście: pytanie – czy to ma szansę wyjść dobrze, czy może lepiej sobie darować.

Rap na salonach

Jeszcze dziesięć lat temu spora część środowiska uważała, że hip-hop nie powinien trafiać do reklam (różne “śmieszne” rapujące zwierzątka w reklamach czekolady, itp.), bo umniejsza to randze tej kultury/muzyki i umocni postrzeganie jej jako nieistotnej/mniej znaczącej na rynku.

Dzisiaj sprawa ma się inaczej i raperzy występują w reklamach (Tede, Pih), nagrywają kawałki promujące (Pezet, O.S.T.R. również) i – jak słychać – pakują się w ghostwriting. Oczywiście, że są to o niebo lepsze projekty niż Funky Filon reklamujący lody Koral (tylko dla widzów o mocnych nerwach), ale jednak coś poszło nie tak.

Skoro polski rap wbił się na salony, to dlaczego na powrót go pauperyzować? Skoro już się udało i wielkie korporacje są gotowe na współprace i wyłożenie pieniędzy, to po co wdawać się w projekty, które jakościowo przypominają raczej powyższego Filona. Zresztą, żeby daleko nie szukać – Kapustka brzmi akurat jak Sowa:

To nie tak, że mamy coś do Bartka czy chłopaków z Foot Truck (bo to fajnie prowadzony kanał). Zastanawia jedynie postępująca przemiana Adama, który kilka lat temu pewnie wyśmiałby taką akcję w wykonaniu innego rapera.

Tutaj pełny odcinek z making ofem kawałka

“Pierwszy singiel młodego polskiego rapera Bartosza Kapustki. Twórca zapowiedział, że zabierze się do pracy nad drugim kawałkiem dopiero wtedy, gdy Mój film przebije barierę miliona wyświetleń” – głosi podpis pod klipem, który ma teraz 45 000 odsłon. Mamy nadzieję, że to jednak dowcip. Bartkowi lepiej idzie na murawie i tam właśnie życzymy mu dalszych sukcesów.

fot. kadr z wideo “BARTOSZ KAPUSTKA – Mój film (prod. OSTR)”, youtube.com/Foot Truck

Zostaw komentarz

Udostępnij
Streetwear
Niezwykła hybryda: Nike Air More Uptempo 720 QS

Nike nie tak dawno wypuściła na rynek nowy model Air Max 720. Teraz ogłasza kolejną wersję buta, będącą hybrydą z koszykarskim modelem Air More Uptempo. Oto Nike Air More Uptempo 720 QS. 

Nowy model posiada poduszkę AIR na całej długości, tak jak model 720. Jeśli chodzi o resztę, but przypomina raczej kultowe Uptempo, które doczekało się licznych kolaboracji, między innymi z Supreme. Różni się napisem. W oryginalnym modelu jest to sporej wielkości „AIR”, zaś w nowym wydaniu – „AIR MAX” (sama wielkość napisu została taka sama). Póki co, jedyna ogłoszona wersja kolorystyczna to „Tripple Black”.

Aktualnie nie ma jeszcze informacji o dacie premiery ani cenie, którą przyjdzie nam zapłacić za buty. 

fot. Nike

Zostaw komentarz

Streetwear
Nike przeciw Islamowi? Mamy odpowiedź marki

Kojarzycie model Nike Air Max 720, który przedstawiliśmy Wam niedawno? Premiera dopiero za 3 dni, a na horyzoncie już sporo kontrowersji. Główny zarzut? Obraza Allaha.

W serwisie change.org pojawiła się, złożona przez niejakiego Saiqa Noreena, petycja nawołująca do wycofania z rynku nadchodzącego modelu Air Maxów 720. Powód? Napis: ,,Air Max”, znajdujący się na podeszwie, który po obróceniu ma przypominać słowo ,,Allah” w języku arabskim. Człowiek, który zainicjował całą kampanię, uważa, że napis to celowa próba znieważenia uczuć religijnych Muzułmanów. Petycję podpisało ponad 6500 osób.

Jako że zarzuty dotyczące dyskryminacji lub zniewagi na tle religijnym i rasowym nie uchodzą żadnej marce na sucho, na odpowiedź amerykańskiego brandu nie trzeba było długo czekać.

„Nike szanuje wszystkie religie, i podchodzimy do tego problemu bardzo poważnie. Logo zostało zaprojektowane w taki sposób, by jak najlepiej przedstawiało znak handlowy ,,AIR MAX”. Jego celem jest wyłącznie reprezentacja serii. Wszelkie podobieństwa, jakie można mu zarzucić, są niezamierzone”.

Nie brak głosów zarzucających twórcy petycji, że, szuka dziury w całym. Cała sytuacja może być jednak sporym wizerunkowym problemem dla Nike. Czekamy na dalszy rozwój sytuacji i będziemy Was informować na bieżąco.

Footwear News/fot. Nike/change.org

Zostaw komentarz