News

Belmondo nawija “Dzień dobry” w dwóch językach! A to wszystko z orkiestrą [Instrumentalnie]

Kajetan Szewczyk -
News - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Belmondo nawija “Dzień dobry” w dwóch językach! A to wszystko z orkiestrą [Instrumentalnie]

Czasem żałujemy, że takiego talentu jak Belmondo nie można puścić zagranicznym znajomym, bo nie zrozumieją. Dlatego razem z Belmondziakiem postanowiliśmy naprawić tę sytuację! Teraz cały glob może przekonać się do geniuszu Młodego G.

“Dzień Dobry” jest niekwestionowanym hitem – nie tylko w środowisku, ale w ogóle w polskim Internecie. No właśnie – w polskim. Dzięki naszej inicjatywie it can go places. Skrzypce, gitara, perkusja, klawisze i wiolonczela, a do tego Belmondziak rapujący w dwóch językach. Brzmi jak internetowa pasta?

Posłuchajcie “Dzień Dobry” w wersji international zarapowane do żywych instrumentów!

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Kali: Paluchowi nie podobała się “Czakra”. Na “Chudym Chłopaku” miał być Liroy

Każdy, nawet niedzielny fan rapu, przyzna, że o Kalim jest ostatnio wszędzie głośno i dobrze, że jest, bo “Chudy Chłopak” to naprawdę mocna pozycja wydawnicza w tym roku. Być może jest to też najmocniejsza pozycja w dyskografii rapera, na co złożył się oczywiście szereg czynników. O tym wszystkim Kali porozmawiał…. z Flintem. Wychodzi na to, że “Najgorsze pytania” to nie był przypadkowy strzał, bo Marcin Flint rozpoczął na CGM swój własny podcast i – tutaj moja zupełnie prywatna opinia – chwała temu, kto na to wpadł. “Flintesencja”, bo tak nazywa się format, to rozmowy w prostej koncepcji na linii dziennikarz-wykonawca. Siłą takich rzeczy zawsze jest postać dziennikarza i jest strzałem w dziesiątkę obsadzenie w tej roli Flinta, choćby w opozycji do Artura Rawicza. Obaj mają zupełnie inny styl prowadzenia rozmów – Flint jest analitycznym i twardo stąpającym po ziemi słuchaczem. Rawicz lubi urządzać wycieczki w różne zakątki i są to zwykle wycieczki dalece bardziej ogólne – Flint jest panem od pinezek, u niego rządzi szczegół.

Właśnie ta skrupulatność w kwestii osłuchania się z płytą, próbą podjęcia dialogu z treścią na niej zawartą, doprowadziła do tego, że Kali zwyczajnie wypada dobrze z każdą odpowiedzią, bo ma na co odpowiadać. Pytania są przemyślane, nie są na siłę, ale w subtelny sposób ciągną za język. Podejrzewam, że w innym przypadku nie dowiedzielibyśmy się na przykład tego, jakim recenzentem twórczości Kaliego (i nie tylko) jest Paluch:

Paluch mi nieraz powiedział coś na temat tego, co wydałem. Powiedział otwarcie wprost, że mu się nie podoba “Czakra” i czemu i po co. (…) Ale jak widziałem, że mi się po “Czakrze” ziomki zaczęły przerzucać na Palucha, to pomyślałem, że znowu trzeba zacząć rapować.

Okazało się również, że “Chudy Chłopak” jest oparty w dużej mierze o starsze bity Magiery, a część z nich Kali miał na dysku już dwa lata temu, ale nie chciał jeszcze z nich korzystać.

Mam niektóre bity sprzed siedmiu lat. (…) Dostałem paczkę, w której było 500 czy 600 bitów. Zadzwoniłem do niego i powiedziałem: “Ziomek, ty jesteś pierdolnięty”. Tam były tak różne rzeczy, tak chore i pojebane. Rozstrzał był niesamowity. Ludzie nie chcieli po to sięgać, a ja chciałem te rzeczy wziąć.

Flint słusznie zauważył, że w “Lost Tape” Kali zwiastuje wystąpienie kieleckiego Scyzoryka, ale zwrotka Liroya nigdzie na płycie się nie znalazła. Raper skomentował sytuację:

Nie usunąłem tego specjalnie. Nagrałem ten numer, on [Liroy] był zaproszony do niego. Trochę bez odzewu, był w studiu, miał się dograć, ale rozumiem, jest zajętym człowiekiem. (…) Byłoby miło i jeszcze mam nadzieję, że uda mi się go skłonić, żeby na platynowe wydanie zrobić reload. (…) Oryginalnie na refrenie miał być właśnie Liroy.

Cała rozmowa trwa nieco ponad godzinę i jest naprawdę warta sprawdzenia – nie tylko przez fanów Kaliego (choć teraz tych fanów jest zdecydowanie więcej, więc być może to jest rozmowa właśnie dla fanów, bo już nie ma osób obojętnych na twórczość tego rapera). Jestem bardzo ciekaw, kto będzie drugim rozmówca Flinta i życzę redakcji CGM i Flintowi oczywiście, żeby cykl trwał jak najdłużej. Naprawdę warto.

fot. kadr z klipu “Kali x Magiera feat. O.S.T.R. – Poza światem”, youtube.com/KaliGanjaMafia

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Lil Baby płacił Gunnie za teksty! “Dam ci stówę, napisz coś dla mnie”

Lil Baby i Gunna to obecnie jeden z najmocniejszych duetów na trapowej scenie z Atlanty, a raperzy bardzo się ze sobą przyjaźnią. Ich zeszłoroczny wspólny projekt “Drip Harder” chwalono właśnie za niesamowitą chemię między nimi i zgrane flow.

Wiadomo też, że gdyby nie Gunna, Lil Baby prawdopodobnie nie wybiłby się tak bardzo, jednak niemałym zaskoczeniem okazał się opublikowany wczoraj wywiad dla niemieckiego portalu 16BARS, w którym młody raper ujawnił, że na początku swojej kariery płacił koledze po 100 dolarów za pisanie tekstów do swoich kawałków!

On [Gunna] już rapował – trzymałem się z nim (…) i potem sam zacząłem to robić. A on rzeczywiście mi pomagał. Zapłaciłem Gunnie, aby pisał moje piosenki. Nigdy nie opublikowałem tych utworów, ale kiedy po raz pierwszy zacząłem rapować, płaciłem mu zwykle 100 dolarów. To było coś w stylu: “Dam ci stówę, napisz coś dla mnie, to będę mógł nauczyć się, jak to nagrać”.

Jeśli więc wszystko pójdzie zgodnie z planem, już za parę lat Lil Baby będzie mógł mówić, że to, jak robi swoje rapy, zawdzięcza zastępcy prezydenta Stanów Zjednoczonych. Brzmi nieźle i patriotycznie! Ah ta Ameryka.

fot. kadr z klipu “Lil Baby, Gunna – Close Friends”, youtube.com/Lil Baby Official 4PF

Zostaw komentarz