Hip Hop,News

Belmondo przyznaje się do choroby psychicznej i oficjalnie oddaje Mobbyn w ręce GSP

Kajetan Szewczyk -
Hip Hop,News - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Belmondo przyznaje się do choroby psychicznej i oficjalnie oddaje Mobbyn w ręce GSP

Jako redakcja podjęliśmy decyzję, że o sprawie Belmondo nie będziemy informować, bo są to jego prywatne kwestie i właściwie do łóżka i życia osobistego nie będziemy mu zaglądać. Jednak raper, zgodnie z zapowiedzią chłopaków z Mobbyn, odniósł się dzisiaj do całej sprawy i wierzymy, że to nie jest jakiś wygłup. Życzymy powodzenia na dalszej drodze.

Oficjalna odpowiedz Belmondo!

OFICJALNA ODPOWIEDZ BELMONDO!

تم النشر بواسطة ‏‎Hip-Hop Nigdy Stop‎‏ في الأحد، ٦ أكتوبر ٢٠١٩

Ponieważ zdarzyło się nam współpracować, to cieszymy się, że mogliśmy być częścią tego lotu. Przypominamy więc pierwszy odcinek INSTRUMENTALNIE, który zrealizowaliśmy właśnie z Belmondziakiem. Przypominamy również odcinek [Raper VS Klasyk], w którym porównaliśmy Belmondo z francuskim aktorem, którego nazwisko przeszło do mowy potocznej i w tej formie trafiło do rapera – KLIK.

fot. kadr z wideo “Real Bullshit Talking – Belmondo”, youtube.com/stoprocentTV

Zostaw komentarz

Udostępnij
News
Martin Scorsese: “Filmy Marvela to nie kino”. Kultowy reżyser zabawnie blisko hip-hopowej debaty

Martin Scorsese to jeden z tych asów, którzy w filmowej branży nie muszą zupełnie nic udowadniać, ale i tak od czasu do czasu dostarczy nam nowy film, żebyśmy mogli nacieszyć się jego wizją. Jego filmografię można streścić w zdaniu: “Jakoś tak się złożyło, że większość moich filmów to klasyka kina”. I nie będzie w tym przesady, jeśli spojrzymy choćby na “Taksówkarza”, “Chłopców z ferajny”, “Aviatora” czy “Wyspę Tajemnic”.

Teraz Scorsese wraca, bo nakręcił “The Irishman” z Robertem DeNiro w tytułowej roli i Alem Pacino u boku. Jak się wraca, to wiadomo, udziela się wywiadów. No i Martin udzielił do magazynu Empire i z miejsca podpadł części kolegów po fachu, bo stwierdził, że filmy Marvela – a raczej ogólnie, te o superbohaterach – to nie jest kino.

Nie oglądałem ich. Próbowałem, ale to nie jest kino. (…) Jedyne, do czego mogę je porównać, to parki rozrywki. To nie jest kino ludzi, którzy starają się przekazać emocjonalne i psychologiczne doświadczenia innym ludziom.

Mocno, co? Tak, ale zostawmy póki co filmowy grajdołek i zabawmy się w parafrazę na rzecz naszego podwórka. Co jeśli zamiast Scorsese weźmiemy np. Peję i wszczepimy taki cytat?

Nie słucham ich. To nie jest hip-hop. (…) Jedyne, do czego mogę ich porównać, to cyrkowcy. To nie jest muzyka tworzona przez ludzi, którzy chcą przekazać coś wartościowego innym ludziom.

Pewnie, Peja akceptuje rozwój hip-hopu, ale wziąłem go nieprzypadkowo – jest zasłużonym oldtimerem i, o pewnej części sceny, na pewno mógłby coś takiego powiedzieć. I ja się tutaj i z panem Martinem i z panem Ryszardem bym zgodził. Bo faktycznie kino/hip-hop, które znaliśmy, nie do końca jest teraz najbardziej popularną wersją siebie. Natomiast dalej istnieje, bo i Scorsese i Peja dalej tworzą. Tylko że mamy już nowych twórców, nowe pomysły narracyjne i inne, często bardzo odległe, potrzeby widzów i słuchaczy.

Na miejscu branży bym się na kultowego reżysera nie obrażał, bo przy pewnym aparacie pojęciowym, właściwie nic zdrożnego i nieprawdziwego nie powiedział. Filmy Marvela to nie są psychodramy bogate w niesamowite treści – niosą dosyć proste, uniwersalne wartości, które zawsze w kulturze były (i tej masowej i tej “elitarnej”). Są o przyjaźni, są o lojalności, są o miłości lub jej braku. A że zamiast długich dialogów między aktorami klasy najwyżej mamy strzelaniny i ludzi w kostiumach z gumy? Konwencja. Tylko tyle i aż tyle.

fot. kadr z klipu “Martin Scorsese, Robert De Niro, Al Pacino & Joe Pesci on The Irishman | NYFF57”, youtube.com/Film at Lincoln Center

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Kizo: “Jeszcze dwa lata temu podchodziłem sceptycznie będąc można powiedzieć zamkniętą głową”

Ogólnie pojęty newschool jest już w polskim rapie od dawna, ale dywagacja na temat jego autentyczności wciąż jest aktualna. Jedni wciąż będą zarzucali drugim, że to, co tworzą, nie jest rapem, a ci będą z kolei tłumaczyć, że druga strona ma “zamknięte głowy”. Nie brakuje też oczywiście artystów, którzy słusznie twierdzą, że nie ma sensu tak kategoryzować muzyki, a należy skupiać się jedynie na jej jakości. Do tego grona dołączył Kizo, który za pomocą Instagrama zwierzył się na temat swojej opinii w tej kwestii, która na przestrzeni lat uległa zmianie. A, no i ogłosił przy okazji bardzo ciekawą kolaborację.

Kizo jest na scenie od niedawna, ale w tym czasie zdążył już wydać trzy długogrające albumy, a czwarty jest w drodze. Porównując jego najwcześniejsze utwory z tymi najnowszymi, możemy usłyszeć pewną zmianę. “Ortalion” jest przecież złożony z typowych, osiedlowych bangerów. Od mocnych brzmień oczywiście nie odszedł, ale w późniejszych materiałach decydował się na odważniejsze rozwiązania, a nawet śpiew, którym uraczył nas w refrenie “Jacuzzi na 42”.

Śpiewu możemy spodziewać się jeszcze więcej, tym bardziej, że Kizo ogłosił współpracę z artystą, który nie tylko często wplata go w swoje utwory, ale znany jest z tego, że w jego nowoszkolonym wydaniu jest właściwie jednym z niewielu asów, którym się to udaje.

Taki statement może nie jest już tak ryzykownym zagraniem, jak jeszcze parę lat temu, ale wciąż może ukrócić fanbase rapera o kilku słuchaczy. Sam stuprocentowym oldschoolowcem nigdy nie był, ale wywodzi się jednak z ulicy, podobnie jak jego słuchacze, którym współpraca z Young Igim wcale nie musiała się spodobać (chociaż chyba nieco okrzepli po podwójnym duecie z Taco Hemingwayem). Trzeba więc docenić otwartość artysty, który ze swoimi widzami pozostał szczery. W końcu najważniejsze jest to, o czym sam z resztą wspomina, że stworzyli dobry i spójny numer, nie przejmując się różnicami w stylach czy poglądach. Czekacie na ten kawałek?

fot. kadr z klipu “Kizo – KORYTARZE (prod. APmg x Michał Graczyk)”, YouTube.com/KizoOficjalnie

Zostaw komentarz