Felieton,Hip Hop

Cringe tygodnia vol. 6: Deps kseruje Bedoesa

Kajetan Szewczyk -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Cringe tygodnia vol. 6: Deps kseruje Bedoesa

Siemanko, sportowe świry! Spośród singli, które wyszły w minionym tygodniu, wybieramy najdziwniejszy/najbardziej facepalmowy/zasługujący na uśmiech pełen żenady.

A właściwie nie wybieramy, a wybieram ja – Kajetan.

Szósty tydzień z Cringem Tygodnia! Ubiegły odcinek cieszył się tak dużym zainteresowaniem z Waszej strony, że nie mogło być inaczej. Kwiecień zaczął się mocno, bo wysypem premier od uliczników: Kaczor BRS i Kafar z Dixonów uderzyli z utworem “Bo to Polska” (pamięta ktoś taki kawałek WWO?), Jano PW wziął na pokład Kacpra HTA, Ero i swojego kolegę z zespołu Hinola, dając nam “Krwawy Diament“, a Klasyk z Bonusem RPK zaprezentowali “Zgoda buduje, niezgoda rujnuje”. Tu ciekawa sprawa – Klasyk tak nawija słowo “drzemie”, że początkowo podejrzewałem go o rapowanie o przetworach… może o konfiturach?

Dostaliśmy też wywiad z Pomidorem (to naprawdę jest pewne wydarzenie), singiel od Małacha i Rufuza, a także “Jagodzianki” od Malika Montany i Mr. Polska. Myśleliście, że to będzie cringe? O nie, nie ma tak łatwo. To może Blu Mantic, który po roku jorgnął się, że ktoś nazwał go “murzynem”? No… może, jak już wypuści diss na Dwa Sławy? – zobaczymy.

Kseroboj

Szczerze mówiąc myślałem, że już nie doczekam tak ewidentnego kopiowania w obrębie rodzimej sceny. Niestety, tak to już jest, kiedy ktoś nasłucha się za dużo “Kwiatu Polskiej Młodzieży” i pomyśli, że jest Bedoesem. Na całe szczęście (?), o ile można naśladować brzmienie, to nie da się naśladować warsztatu, bo gdyby to było lepiej napisane, to nie uwierzyłbym, że nawija ktoś inny niż Borys. O kim mowa? O niejakim Depsie, który z Komilem popełnił utwór “NIEPRZESPANENOCE“. Komentarze wybuchły, ludzie są zachwyceni, a ja…. no k*rwa mać. Tu jest zerżnięty patent na patencie. Załamania wokalu, autotune, powtórzenia, bardzo typowa dla Borysa apostrofa do matki. To jest tak cringe’owe, że aż mnie jest za to wstyd.

Bridge brzmi jak jakaś betawersja kawałka Kabe, zwrotka Komila jak betawersja Pikersa. To nawet nie jest już cringe, jestem autentycznie wstrząśnięty.

To nie taki zwykły numer, to coś, co zapoczątkowało mój rozwój skilowy na tyle, że sam to zauważam.


Napisał Deps w podpisie pod kawałkiem. Polecam posłuchać jeszcze raz i zauważyć, że jest się Bedoesem. Lata temu niejakiego Kaabana zalewała krew, bo według niego Diset kserował Te-Trisa. Gdyby Kaaban jeszcze istniał w przestrzeni internetowej, to teraz by się przekręcił. W każdym razie – Kaaban wymienił wtedy rzeczy, które Diset miał jumać Te-Trisowi. Ta lista świetnie się tu sprawdzi, więc ją przytaczam. Deps od Bedoesa “pożyczył”:
– INTONACJĘ;
– AKCENTOWANIE;
– FLOW;
– PATENTY NA ZAMIANY WYSOKOŚCI GŁOSU;
– UŁOŻENIE RYMÓW;
– UŁOŻENIE SYLAB;
– UŁOŻENIE WYRAZÓW;
– DOBÓR SŁOWNICTWA;
– FLOW;
– I NAJLEPSZE: BARWĘ GŁOSU.

Dziękuję Kaaban. Twoja legenda jest wieczna. Tym optymistycznym akcentem zamykam dzisiejszy Cringe Tygodnia. Aha, Zeamsone dał bardzo fajny singiel – o TUTAJ. Na koniec, ku przestrodze, kilka słów od Molesty.

fot. Pixabay.com/PublicDomainPictures

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop,News
Najstarszy Małolat powraca

Fani Małolata nie muszą znowu czekać dekady na kolejne solo rapera. Za dwa tygodnie na sklepowe półki trafi jego najnowszy krążek – “Transfer”. Płyta została w całości wyprodukowana przez Auera – Beatmakera, który już wcześniej współpracował z młodszym z braci Kapilińskich. Na ten moment duet wypuścił trzy single promujące album. Przyjrzyjmy im się i zastanówmy, czego możemy spodziewać się po albumie duetu Małolat/Ajron Auer.

Trochę Onar, trochę Oskar

Już wyjaśniam, skąd takie porównania. “Transfer” jest pewnym rozliczeniem z przeszłością rapera. Refren przypomina klimat podobny do tego, który serwował nam ostatnio Onar. Całość zrobiona jest na patencie: “dzisiejsze dzieciaki nie odnalazłyby się w naszych czasach”. Na szczęście zwrotki nawinięte są charyzmatycznie i stylowo, wiec na ten niefortunny refren można przymknąć oko. Natomiast w drugim singlu “Tranzyt” Małolat prezentuje nam “uliczny” storytelling, czyli coś, z czego dziś kojarzony jest Oskar z Pro8l3mu. Jest to też najlepszy singiel ze wszystkich wypuszczonych. W takich klimatach Małolat zawsze czuł się jak ryba w wodzie. Ostatni singiel z udziałem Szpaka i Młodego SMF jest przyzwoity, ale najmniej zapada w pamięć. Szpaku nagrał bardzo dobre solo, ale jego featuringi zlewają się w jedno.

Człowiek orkiestra

Kluczową rolę w odbiorze płyty “Transfer” odgrywa również Auera. Producent w ostatnich latach mocno niedoceniany, a swoim talentem przewyższający wielu popularnych kolegów po fachu. W wyżej wspominanych singlach dostaliśmy od Auera, to, do czego nas już przyzwyczaił, czyli solidne nowoczesne beaty. Na pewno w kwestii produkcji nie musimy mieć żadnych obaw.

Czy Małolat przebije swój debiut?

“W pogoni za lepszej jakości życiem” jest już klasykiem ulicznego rapu. Był to mocny materiał, gdzie Małolat z Ajronem stworzyli niezapomniany tandem. Jest to również płyta, do której fani zawsze będą się odwoływać, myśląc o Małolacie. Jak dotąd, “WPZLJŻ” stanowi opus magnum kariery rapera. Kolejne dwie płyty: “Dziś w moim mieście” z Pezetem i solowe “Więcej” były naprawdę dobre, ale czegoś im jednak brakowało, by przebić debiut. Możliwe, że charakterystyczna “małolacka” nawijka najlepiej pasowała do czasów, gdy był jeszcze młody i opisywał trudy nastoletniej codzienności.

A Wy czekacie na najnowszy album Małolata? Czekamy na Wasze odpowiedzi w komentarzach pod artykułem na Facebooku.

Foto. Instagram/malolat_official

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
YouTube odchodzi do lamusa

W pradawnych czasach, gdy polscy raperzy sprzedawali po 100-200 tysięcy płyt, pierwszy album Liroya znalazł nawet 500 tysięcy nabywców. Czy wtedy polskie społeczeństwo było bogatsze? No nie, raczej było wprost odwrotnie. Ktoś odpowie, że Internet dopiero raczkował, więc nie było możliwości piracenia. Niezupełnie – wtedy za piractwo odpowiadały płyty/kasety sprzedawane na rynkach i targach, a największym był ten na warszawskim Stadionie Dziesięciolecia. Dziś jednak nie o latach 90., a o roli jaką pośrednio odegrał YouTube w zwalczaniu piractwa.

Jak za darmo, to biorę

W powyższym wstępie opisałem Wam, jak pokrótce wyglądało
piractwo w latach 90. Powodzenie stadionowych handlarzy zmieniło się wraz z rozwojem Internetu. Dodatkowo w pewnym momencie koniunktura na polski hip-hop chyliła się ku upadkowi. W okresie 2006-2009 tylko nieliczni raperzy sprzedali 15 tysięcy płyt. Słuchacze, zamiast kupować albumy, woleli je ściągać z torrentów i ze specjalnych pirackich serwisów. “Płyta za 40 zł? To ja podziękuje, z neta mam za darmo”.

YouTube na ratunek

Legale się nie sprzedawały, a albumy regularnie po premierze lądowały na pirackich serwisach i YouTube. Raperzy i wytwórnie próbowały reagować, usuwać nielegalne wstawione materiały, ale po czasie wracały one jak bumerang. W pewnym momencie “eureka, czaderski pomysł rzucił kolega” dlaczego dawać zarabiać innym, jeśli można było samemu umieszczać materiał na YouTube i zarabiać na reklamach? Proste, logiczne i opłacalne. Oczywiście, nie sprawiło to, że fani przestali pobierać całe materiały z torrentów. Jednak część słuchaczy, którzy nie wiedzieli czy album jest warty kupienia, zamiast pobierać płytę z nielegalnego źródła, mogła ją sprawdzić w całości z oficjalnego kanału wytwórni.

Było miło, ale się skończyło

Powyższy stan utrzymywał się w Polsce przez kilka lat. Ostatnio zauważyłem jednak pojawiające się zmiany. Polscy raperzy zaczynają przechodzić na model niemiecki, amerykański. Na oficjalnych kanałach na YouTube lądują głównie single, a pozostałe kawałki trafiają na serwis po czasie lub w ogóle. Prosty przykład – niedawno wyszedł nowy album VNMa. W celu sprawdzenia płyty, trafiłem na jego kanał DeNekstBestTV i… płyty tam nie ma. Podobnie sprawa wyglądała również z nowym projektem Otsochodzi i kilkoma innymi produkcjami.

Serwisy streamingowe na ratunek

Na szczęście, na ratunek przychodzą nam serwisy streamingowe. Najnowsze albumy raperów wciąż możemy sprawdzać za pomocą np. Spotify. Nie jestem wróżbitą Maciejem, ale przepowiadam, że za 3-4 lata YouTube będzie służył tylko jako miejsce, gdzie wrzucane będą wyłączenie teledyski.

Czy Wy również macie podobne przemyślenia? Czekam na Wasze odpowiedzi w komentarzach pod artykułem na Facebooku.

Foto. klip. “VNM/B.Melo – Tresz Tok feat. Michał Lange”, youtube.com/DeNekstBestTV

Zostaw komentarz