Felieton,Hip Hop,News

Czy Culture III będzie lepsze dzięki koronawirusowi?

Michał Fitz -
Felieton,Hip Hop,News - - Dodane przez Michał Fitz

Czy Culture III będzie lepsze dzięki koronawirusowi?

Migos to kultowy już skład, który przystemplował swoją pozycję w światowej rapgrze albumem „Culture”. Krążek zebrał świetne recenzje, ponieważ cały był bardzo solidny oraz posiadał wyróżniające się hity, jak „Bad and Boujee” czy „T-shirt”. Rok później panowie próbowali pobić swój niewątpliwy sukces sequelem tego albumu, ale „Culture II” nie sprostało oczekiwaniom. Faktycznie pojawiły się na nim pojedyncze szlagiery, ale pośród 24 kawałków na tym wydawnictwie było też mnóstwo nudnych zapychaczy, które mu ujmowały. Artyści chcieli dokończyć trylogię i w tym roku wypuścić trzecią część „Culture”, ale sytuacja z koronawirusem zmusiła ich do odłożenia tych planów przynajmniej do lata. Czy może mieć to pozytywny wpływ ten album?

Jeden z członków ekipy, Quavo, udzielając ostatnio wywiadu dla Billboardu zdradził, że stosuje się do zasad społecznej kwarantanny, a gdy już opuszcza dom, to głównie udaje się do studia, by pracować nad albumem. Zapewnia jednak, że album nie ujrzy światła dziennego, dopóki sytuacja związana z koronawirusem ma miejsce, bo artyści muszą wyjść ze swoją nową muzyką do ludzi i poczuć ich reakcję. Oznacza to, że panowie mają mnóstwo czasu na to, by jedynie w mocno ograniczonym gronie dopieszczać swoje dzieło.

Przy wydawaniu drugiej części Migos działali w myśl zasady „im więcej, tym lepiej”. Album był dłuższy, miał większą ilość gości i to takich z absolutnego muzycznego topu. Miało być po prostu grubo. Jak się okazało, ta metoda nie do końca działa i fanom lepiej do gustu przypadła mniej przesadzona, ciekawa, ale jednocześnie nie aż tak pstrokata pierwsza część albumu. Oczywiście nie wiemy, jaką taktykę artyści przyjęli przy okazji pracy nad „Culture III”, ale dodatkowy czas, który zagwarantował im koronawirus, z pewnością da im możliwość przemyślenia wszystkich zabiegów jeszcze po kilka razy. Termin w końcu nie goni, bo wciąż jest bliżej nieokreślony. Jest więc czas na analizę i poprawki.

Wiadomo, w muzyce ostatnio sprzedaje się jej spontaniczność, a numery tworzone na zajawce są wyjątkowo doceniane. Jeśli jednak mówimy o dziele, które ma nie tylko zwieńczyć ciekawą trylogię, ale również być jej najlepszą częścią, musi być ono odpowiednio wymuskane. Lepiej jest więc wziąć dłuto i poprawiać to, co nie jest do końca odpowiednie lub potrzebne, zamiast próbować to zasłonić kolejnymi bajerami w postaci, dodatkowych numerów i głośnych ksywek na featach.

fot. kadr z klipu „Migos – Stir Fry (Official Video)”, YouTube.com/MigosATL

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Na pierwszy rzut ucha: chillwagon – thailive

Nowy sezon chillwagonu budził sporo emocji. Pierwsza edycja była niewątpliwym sukcesem, choć fani zawiedli się pod koniec otrzymanym preorderem płyty. Mogłoby się wydawać, że artyści wjadą w drugi sezon z buta jakimś chwytliwym i przyjemnym bangarkiem, by znów zaskarbić sobie zaufanie słuchaczy, ale nie zdecydowali się na to, bo przecież są chillwagonem i robią, co chcą. Dostarczyli nam więc eksperymentalny track obok, którego nie sposób przejść obojętnie.

Artyści nawijają na egzotycznym, ale jednocześnie nowoczesnym, a wręcz futurystycznym bicie SecretRanka. Tajlandia musiała wpłynąć na producenta bardzo wyraźnie, że aż stworzył tak nietypowy bit. Ten z kolei wymusza na raperach, by trochę pokombinowali. Qry strzela wersami jak z karabinu, za co należą się pokłony, bo nie wszyscy potrafią zrobić to wyraźnie, zachowując takie tempo. Dużo swobodniej płynie sobie Zetha. Można wręcz odnieść wrażenie, że kielczanin tej zwrotki nie napisał, a po prostu nawinął do mikrofonu w ramach freestyle’u. Dużo kombinuje też „synek chillwagonu”, bo tak nazwał się w tym utworze Żabson. Sporo efektów nałożonych na wokal i melodyjna nawijka co prawda nie brzmią źle, ale z pewnością nie jest to najlepsza wersja Żaby, jaką mogliśmy usłyszeć. Na standardowo wysokim poziomie i chyba najbliżej swojemu stylowi nawinął Reto, którego wers o ladyboyach jest tym momentem utworu, który doprawia nam szeroki uśmiech. „Weź uważaj tylko byku na te Tajki, które nie zawsze palą, a mają przy sobie fajki” – Igor ucząc bawi, więc miejcie jego radę na uwadze, jeśli wybieracie się w tamte rejony. Nie można też oczywiście zapomnieć o Borixonie, który niczym prawdziwy „ojciec chillwagonu”, znów przejmuje refren, nawijając go w dostojnym stylu, jednocześnie zachowując w odpowiednich jego momentach swój pazur.

Słychać brak Kizo, który nie mógł wybrać się z resztą ekipy do Tajlandii, a na pewno wzbogaciłby ten utwór zarówno swoim charakterystycznym głosem, jak i zabawnym spostrzeżeniem w tekście. Może tym razem wyskoczyłby zza palmy. Nie ma jednak co czepiać się jego braku, bo chillwagon i tak wykonał ciekawą robotę, która może nie sprawi, że rozpłyniemy się w zachwytach, ale na pewno zachęci nas do bacznego śledzenia kolejnych ich poczynań ze sporym apetytem.

fot. kadr z klipu „chillwagon -thailive”, YouTube.com/chillwagon

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Niepublikowany singiel Drake’a kolejnym challengem na TikToku!

Kilka dni temu do sieci przeciekł nowy kawałek Drake’a, który szybko zapoczątkował na TikToku nowy taneczny challenge. Opublikował go na Twitterze Toosie, tancerz z Atlanty, który w swojej choreografii wykorzystał układ zgodny z treścią utworu.

It go right foot up, left foot slide/Left foot up, right foot slide/Basically I’m saying, either way, we ‘bout to slide, ayy/Can’t let this one slide, ayy

Drake za pośrednictwem Instagrama potwierdził później jest to fragment jego najnowszego singla, którego tytuł to właśnie „Toosie Slide”. Jego premiera została zapowiedziana na czwartek. Kawałek ten będzie kolejnym po wydanych miesiąc temu „Chicago Freestyle” i „When to Say When”. Możemy się również domyślać, że znajdą się one na nadchodzącym albumie rapera.

View this post on Instagram

THURSDAY @ MIDNIGHT @toosie @ozmusiqe

A post shared by champagnepapi (@champagnepapi) on

Nie jest to jednak pierwszy raz, kiedy kawałek Drake’a rozpoczął nowy challenge. W zeszłym roku popularny był „Flip the Switch”, w którym dwie osoby nagle zamieniały się miejscami i ubraniami przy „Nonstop” albo – w niektórych przypadkach tragiczny – „KiKi Challenge”. Gdy w tle leciało klasyczne już „In My Feelings”, ludzie tańczyli, idąc obok jadącego powoli samochodu.

fot. kadr z klipu „Drake – In My Feelings”, YouTube.com/Drake

Zostaw komentarz