Felieton,Hip Hop

Czy raper to najbardziej niebezpieczny zawód na świecie?

Michał Fitz -
XXXTENTACION - MOONLIGHT (OFFICIAL MUSIC VIDEO)
XXXTENTACION - MOONLIGHT (OFFICIAL MUSIC VIDEO)
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Michał Fitz

Czy raper to najbardziej niebezpieczny zawód na świecie?

Ostatnimi czasy zdecydowanie za często czytamy o śmierciach kolejnych, zdolnych raperów, którzy spokojnie mogliby uraczyć nas wieloma hitami, ale nie będzie im to dane. Czy zawód „raper” jest naprawdę tak niebezpieczną profesją?

Pewnie kiedyś przeskakując po kanałach telewizyjnych, udało Wam się natrafić na programy traktujące o najbardziej niebezpiecznych zawodach na świecie. Poławiacze krabów, górnicy czy choćby strażnicy zagrożonych gatunków na pewno nie mogą zaliczyć swoich profesji do łatwych i przyjemnych. Takimi przymiotnikami śmiało moglibyśmy za to określić żywot rapera. W końcu tak to wygląda, gdy po raz kolejny widzimy fotkę, na której popularny MC szczerzy diamentowego grilla, udając, że dzwoni z pliku pieniędzy, przy tym mając powieki ciężkie jak wagon z węglem. Mimo tego, to właśnie oni często nie budzą się następnego dnia, choć nie walczą ze sztormem, nie grozi im wybuch metanu ani napaść ze strony kłusowników i dzikiej zwierzyny.

„A jak znudzi mi się rap, to se znowu przedawkuję”

Tekst jest głównie o amerykańskich raperach, bo to jednak o ich śmierciach słyszymy częściej. Na naszym rodzimym podwórku to rzadsze incydenty, choć niestety też się zdarzają. Powyższy wers gościnnie nawinięty przez Bonsona w kawałku „Jak mam żyć?” Aviego i Luisa Villain idealnie opisuje jedną z przyczyn tak częstych, przedwczesnych śmierci raperów. W ich świecie używki są wszechobecne i nie raz pomagają w stworzeniu wyjątkowego kawałka. Problem w tym, że jednocześnie wyniszczają organizm i za każdym razem tylko bardziej wciągają w swoją matnię. Miękkie narkotyki to jeszcze pół biedy. Za Oceanem bardzo popularne w tym środowisku są również opioidy i leki psychotropowe. Te w połączeniu ze sobą mogą mieć fatalny skutek. Często raperzy sięgają po większe ilości, licząc, że pomogą im one w stworzeniu jeszcze ciekawszej muzyki. W niektórych przypadkach, tak jak miało się to przydarzyć Lil Peepowi, do ćpania namawia nawet management, który chce utrzymać artystę w określonym stanie, dokładnie tym, w którym zakochali się fani. Jeszcze inni z kolei, tu należy podać chociażby przykład Maca Millera, po prostu nie radzą sobie emocjonalnie. Dzięki wyrobionym kontaktom mają łatwiutki dostęp do wszelkich substancji, z którego korzystają, licząc, że humor wreszcie się poprawi. Do listy utalentowanych artystów, którzy niedawno przedawkowali trzeba też przecież dodać również Juice’a WRLD.

„Many men wish death ‚pon me”

Pop Smoke śpiewał tak w refrenie hitu „Got It on Me” z wydanego niedawno, pośmiertnego albumu, co było zresztą nawiązaniem do hitu 50 Centa. Miał rację. Wielu raperów wywodzi się z mniej lub bardziej szemranych środowisk. Przez to po ich sukcesie znajduje się wiele osób, którym on przeszkadza. Pop akurat prawdopodobnie nie został zastrzelony przez jakichś swoich odwiecznych wrogów, ale ktoś po prostu połasił się na jego mienie, na które sam sobie przecież zarobił. Z tego samego powodu zastrzelono przecież XXXtentaciona. Napadnięto go w jego niezwykle drogim BMW i8 i zażądano jego kosztowności. Gdy raper postawił jakikolwiek sprzeciw, otrzymał kilka kulek w szyje. Też w Bawarce, tylko nieco starszej, wiele lat temu zastrzelono przecież Tupaca. W przypadku Shakura jednak napastnicy raczej nie byli przypadkowi. Kilka dni temu w Atlancie śmiertelnie strzały dostał Lil Marlo. Policja przypuszcza, że w tym przypadku również było to planowane zabójstwo. Przyjęcia kulki, pewnie nawet kilku, spodziewa się również 6ix9ine. Tęczowowłosy raper z kolei narobił sobie wrogów, sprzedając wiele osób przed sądem.

Oczywiście, porównywanie raperów którzy inkasują 100 tysięcy dolarów za kawałek nagrany w pół godziny do znacznie ciężej pracujących i dużo mniej zarabiających poławiaczy krabów jest mocno na wyrost. Miało jednak zobrazować to, z jakimi, często dla słuchaczy bardzo nieoczywistymi, zagrożeniami spotykają się raperzy. Ba, nawet dla nich samych zwykle są one nieoczywiste. Dlatego odchodzą tak nagle.

fot. kadr z klipu „XXXTENTACION – MOONLIGHT (OFFICIAL MUSIC VIDEO)”, YouTube.com/XXXtentacion

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
„Nie doceniamy, co mamy”. Po „Polskim Tangu” przyszedł czas na… „Polski Sen” Winiego!

Dwa dni przed wyborami Taco Hemingway wypuścił dość odważny numer „Polskie Tango”, nad którym pochylił się Michał. Tym razem kawałek o podobnym charakterze nagrał… Wini!

„Polski Sen” to numer przedstawiający realia życia w Polsce według Winiego. I choć nie jest idealnie, pokazuje, że nasz kraj również ma swój urok: „Nie doceniamy, co mamy, mówią: polski szajs/Jak spojrzysz na świat, to u nas całkiem nice”.

„Tematy związane z naszą ojczyzną są ostatnio gorące, więc postanowiłem wrzucić takie coś. Nagrałem to już kawałek czasu temu ale ośmielony sukcesem Taco postanowiłem popłynąć na fali… Oczywiście liczę na podobne wyświetlenia;)” – możemy przeczytać w opisie.

Warto też bliżej spojrzeć na pierwszą zwrotkę, w której Wini w dość prosty sposób wymienia to, co w naszym kraju występuje i odróżnia nas od innych państw, głównie od Ameryki, która dla wielu wydaje się być pięknym i wymarzonym krajem.

„Polski sen, prawie jak amerykański/Tylko trochę mniej spektakularny/Mniej fur, mniej dup, mniej wystawnych domów/Za to więcej wódki i mefedronu/Zamiast łychy – wóda, zamiast koksu – amfa/Zamiast Sashy Grey – Linkiewicz ssie kut*sa/Zamiast Trumpa – Duda się po angielsku jąka/Zamiast Hollywood – Łódzka szkoła filmowa”

Taco Hemingway w kilka dni pod „Polskim Tangiem” zebrał ponad 7 000 000 wyświetleń i wygląda na to, że Wini liczy na podobny wynik. Czy uda mu się to osiągnąć? Zobaczymy…

fot. kadr z klipu Wini – „Polski Sen”.

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Polski Sen. Jak raperzy malują nasz kraj?
Żabson Młody Boss

Ostatnie wydarzenia polityczne coraz mniej osób pozostawiają obojętnymi, a komentarze do obecnej sytuacji rzucają wszyscy – także raperzy i to bez względu na pokolenie. W końcu żaden gatunek, tak jak hip-hop, nie oddaje lepiej społecznych potrzeb, problemów i niepokojów.

Ilu z nas ma ten polski sen? – najpierw pytał Eis, a prawie dwie dekady później Jan-rapowanie. Po drodze był jeszcze Malik, który parafrazując WWO, zapewniał, że jeszcze będzie czas. Teraz, choć trochę z mniejszą nadzieją, wypowiedział się Wini, którego marzeniem jest po prostu szczęśliwe i beztroskie życie. Jednak bardziej niż o spełnienie i bogactwo, tym razem chodzi o życie bez lęku; o spokój.

Naturalnie inspiracją są dla nas Stany Zjednoczone i ich idea american dream realizowana od lat w tekstach kultury, która oczywiście daleka jest od rzeczywistości. Winicjusz, zachęcony ostatnim manifestem Taco Hemingwaya, w przeciwieństwie do Filipa znajduje jednak w Polsce pewien urok i dostrzega zmiany społeczne. To na przykład Łódzka Szkoła Filmowa zamiast Hollywood i coraz większa różnorodność kulturowa w większych miastach.

„Nie doceniamy, co mamy, mówią: polski szajs (…) Już nowe pokolenie czuje coraz mniejszą więź z zabobonami babci, co tylko ryją łeb”

Wywołani, by pisać

Ale tym, którzy o Polsce wypowiadają się w ostrzejszy sposób, braku miłości do własnego kraju właściwie zarzucić nie można. Trochę szerszy niż do tej pory, bo mniej warszawocentryczny obraz nakreślił na zeszłorocznej „Pocztówce” Taco w „Kabrioletach”, które były niejako wstępem do tego, co prawdopodobnie czeka nas na nadchodzącym „Jarmarku”. I wzniósł za niego toast.

„Jedyny pomysł to się zabić lub spier*olić na zachód/Chociaż w sumie nie, bo się za bardzo boisz Arabów/Boisz pedałów, swoich wrogów oraz swoich sąsiadów (…) Jedyny sposób to się napić, zdrowie moich kamratów”

Podobną i wartą uwagi zwrotkę nawinął zresztą ostatnio także w „Lip Sync”, kawałku z „Geniusza”, czyli najnowszego, tegorocznego albumu Rasmentalism. Polakom wytknął zagubienie, starą mentalność i naiwność, której konsekwencją już wkrótce będą rodzinne wycieczki nad ocean plastiku.

Posłuchaj, wariacie

Biorąc pod uwagę pozycję hip-hopu, miejmy nadzieję, że manifesty, których powstaje coraz więcej, będą docierać i wpływać zwłaszcza na młodych ludzi. Raperzy do powiedzenia mieli i nadal mają wiele. W listopadzie przecież zaimponował Bedoes, choć wcale nie powinien, bo jego słowa dla każdego powinny być oczywiste – w „1998” wykrzyczał, że za miłość nikt nie powinien płacić płaczem, a wyznanie czy orientacja seksualna nie mogą być powodem do braku szacunku. W maju natomiast Żabson w protest songu, jakim jest „Młody Boss”, wprost nawinął, że ma już tego dość i krytycznie skomentował działania władzy. Wyraził poirytowanie z powodu dezinformacji, słabej kondycji służby zdrowia czy rosnącej nienawiści. Podobne kwestie były poruszane także przy okazji #hot16challenge2. Stanowczo linijki położyli nie tylko Paluch, Ten Typ Mes czy Sarius, ale także najmłodsi raperzy, do których prawdopodobnie niedługo będzie należała rapgra…

fot. kadr z klipu „Żabson – Młody Boss”, YouTube.com/Żabson To Ziomal

Zostaw komentarz