Felieton,Hip Hop

Czy uczniowie wracają do „Szkoły Wyrzutków”? WSRH wznawia rekrutację [RAPROSPEKCJA]

Patryk Grzybicki -
wsrh raprospekcja
wsrh raprospekcja
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Patryk Grzybicki

Czy uczniowie wracają do „Szkoły Wyrzutków”? WSRH wznawia rekrutację [RAPROSPEKCJA]

W 2012 roku Słoń i Shellerini tworząc kolektyw „Wyższej Szkoły Robienia Hałasu” wydali swój pierwszy oficjalny album „Szkoła Wyrzutków”. Był to bardzo mocny duet, który w historii polskiego rapu zapisał się na stałe.

To płyta należąca zdecydowanie do oldschoolowego brzmienia, z konkretnym przekazem i masą rapowych gości, którzy wtedy tworzyli czołówkę polskiego rapu. Jeśli chodzi o featy, to na albumie znaleźli się: Pih, Chada, Rafi, Paluch, Koni, Ogniwo, Jajo, Bezczel, Ry23 i Ero.

fot. vulgarus.pl

Okładka płyty to trzyczęściowe wydawnictwo, które przepełnione jest zdjęciami autorów, a całość zachowana została w jednolitej kolorystyce. W środku znajdziemy podziękowania oraz informacje odnośnie realizacji projektu. Wewnątrz oraz na tylnej części okładki znajduje się tracklista. Tu jest zastosowana bardzo dobra metoda, ponieważ na tylnej stronie lista utworów jest napisana większą czcionką, z wypisanymi gośćmi. Natomiast środkowa zawiera więcej informacji np. odnośnie twórców bitów oraz scratchy, których akurat na tym albumie nie brakuje.

Nie będę rozpisywał się nad numerami, bo każdy ma coś w sobie i zawiera wartościowe teksty, ale zdecydowanie mogę wymienić trzy tytuły, które szczególnie zapadły mi w pamięć i uważam, że wciąż słucha się ich dobrze, mimo że dzisiejszy rap wygląda trochę inaczej.

fot. materiały prasowe

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop,News
Żabson: „Wielki szacunek dla Malika Montany”. Czy raper z Wrzeciona może wypchnąć polski rap za granicę?
Malik Montana - Mieli (prod.OLEK&GeezyBeatz)

Żabson jest człowiekiem, który nie boi się podejmować ważnych tematów. Potrafi krytykować działania polityków, zwracać uwagę na problemy społeczne, ale również słusznie sproposować, gdy ktoś faktycznie na to zasłużył. Na swoim Instastories nie szczędził słów uznania dla Malika Montany.

Zagraniczne kolaboracje w polskim rapie miały miejsce już dawno temu, o czym zresztą pisaliśmy. Jednak współprace WWO z artystami z Kuby czy chociażby DonGURALesko z Sido były wtedy prawdziwymi ewenementami. Dziś zagraniczne gościnki to może jeszcze nie norma, ale już dosyć popularna kwestia. To jednak jeszcze nie poziom współpracy, którego byśmy oczekiwali, ale na ten możemy niedługo wejść. Właśnie dzięki działaniom Malika Montany, który od jakiegoś czasu pracuje z najgrubszymi rybami rapowej sceny z Francji i Niemiec. Potencjał tych działań i ich rozmach zauważył właśnie Żabson.

Instagram.com/zabsontoziomal
Instagram.com/zabsontoziomal

Chłop pcha polski rap

Trudno się z tym nie zgodzić. Polski rap niewiele odbiega od tego z Zachodniej Europy pod względem jakości, a w przypadkach topowych raperów z Polski ta granica wręcz kompletnie się zaciera. Spokojnie mamy się czym chwalić, dlatego trzeba to w jakiś sposób światu pokazać. Zagraniczni słuchacze raczej z nudów sobie polskiej sceny nie sprawdzają, jej popularności nie zwiększyła też za bardzo akcja #hot16challenge2, która nie stała się poza granicami kraju tak popularna, jak mogłaby. W takiej sytuacji trzeba po prostu wejść do uszu zagranicznych słuchaczy przy pomocy jakościowych nagrywek z tuzami zachodnich scen. Fani zaciekawią się wtedy nieznaną dla nich, pochodzącą z Polski ksywą i pewnie sprawdzą inne numery pod nią widniejące, a ci bardziej zaintrygowani doszperają się do jeszcze kolejnych artystów.

Fura, skóra i komóra

Skutki mogą być więc bardzo korzystne, ale ich osiągnięcie wcale nie jest łatwe. Potrzeba bowiem nie tylko znajomości, ale jeszcze sprytnego ich wykorzystania. Malikowi koneksji nie można odmówić, bo spotykał się już wcześniej z członkami 187 Strassenbande, czy innymi przedstawicielami niemieckiej sceny. Trzeba być jednak niezwykle obrotnym, by takie osoby przekonać do współpracy ze sobą, a nie tylko przyjacielskiego small talku. Malik nie tylko daje radę to zrobić, ale także dzięki nim zyskuje kolejne znajomości, również z czołówki francuskiej sceny, z którą też współpracował, co było widać na jego social mediach.

feat. Malik Montana

Nie wiemy, na jakich projektach i w jakiej ilości pojawi się twórczość Malika Montany, ale oczywiście mamy nadzieję, że będzie tego jak najwięcej w jak najlepszym wydaniu. Dzięki temu nie tylko fani zza granicy zainteresują się polskim rapem, generując mu większe zasięgi i wyświetlenia, ale przede wszystkim tamtejsi artyści chętniej będą wchodzić we współprace z naszymi raperami, bo będą już wiedzieli, że gwarantuje to jakość i klasę, którą najpierw zaprezentował Malik. To pomoże wznieść polski rap na wyższy poziom, a przecież tego chcemy wszyscy, niezależnie od tego, kogo słuchamy.

fot. kadr z klipu „Malik Montana – Mieli (prod.OLEK&GeezyBeatz)”, YouTube.com/#GM2LTV

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
„Wszystkich nas czeka to samo, ch*jowy hip-hop”. Taco łączy siły z Arturem Rojkiem!
https://www.instagram.com/tacohemingway

Wczoraj pisałem, o tym, że polski rap może wyjść za granice naszej ojczyzny dzięki Malikowi Montanie. Oprócz fizycznych, w zasadzie geopolitycznych granic, które powinien on przekraczać są jeszcze te międzygatunkowe. W tej kwestii poczuł się akurat Taco Hemingway, który wpływając na wody muzyki alternatywnej, dograł się do hitu Artura Rojka.

Chodzi bowiem o singiel pt. „A miało być jak we śnie” pochodzący z wydanej w marcu tego roku płyty „Kundel”. Taco nie znalazł się gościnnie na samym krążku, ale swoją gościnką i tak nieźle wzbogacił numer, w którym nawet decyduje się na delikatny śpiew. Wyjątkowo pasuje to do klimatu utworu, co zresztą potwierdzają komentarze fanów. Te tylko utwierdzają Rojka w przekonaniu, że gdyby Taco znalazł się na fizycznym wydaniu albumu, mógłby on się sprzedać w większej ilości egzemplarzy.

Oczy upiorne

Hemingway wkleja się w numer, dając oniryczną wręcz zwrotkę, która faktycznie wydaje się być wizją snu. Przy jej okazji raper nie odmawia sobie rzucenia typową dla siebie, ciekawą refleksją na temat społeczeństwa, wytykając mu wady: „Dajesz im życie, oni chcą więcej głębi, zgłaszają płytkie żale/Chcesz im odebrać, również ryczą, nie rozumiem tych istot wcale”. Gościnka Taco ma też ciekawy wydźwięk symboliczny, ponieważ w drugim refrenie Rojek śpiewa: „Wszystkich nas czeka to samo, chu*jowy hip-hop”, a przecież w kawałku udziela mu się jeden z najbardziej błyskotliwych przedstawicieli tego gatunku w kraju. Niemniej jednak trzeba przyznać mu rację, że od pewnych rzeczy w życiu i po nim się nie ucieknie. Nawet jeśli analogią tych spraw ma być właśnie rap wątpliwej jakości.

Każdy chce tu być na offie

Choć to oczywiście pierwsza współpraca obydwu artystów i w sumie mamy nadzieję, że nie ostatnia, mogliśmy już takowej oczekiwać wcześniej. Na wydanym w 2017 roku albumie „Szpyrcer” w kawałku pt. „Dele” Taco już rzucał aluzję, że panowie są w dobrych relacjach. Trudno bowiem inaczej odebrać pieszczotliwe określenie wokalisty w wersie: „Każdy chce tu być na offie, jak Arczi Rojek”.

Puszczę parę płyt w lipcu

Taco rzucił jedną z najlepszych, gorących szesnastek jakich przyszło nam posłuchać w maju. Oprócz tego, że Quebonafide lubi układać klocki Lego, dowiedzieliśmy się z niej też innych ciekawych rzeczy. Na przykład tego, że Fifi, standardowo dla siebie, planuje wydać parę płyt w lipcu. Wczoraj, tuż przed opublikowaniem singla z Rojkiem wrzucił też na swoje social media zdjęcie, które zapowiada jego twórczość w nadchodzącym miesiącu. Gościnnka zwrotka u byłego wokalisty Myslovitz jest więc dopiero przedsmakiem.

fot. https://www.instagram.com/tacohemingway

Zostaw komentarz