Felieton,Hip Hop

Dlaczego rapcore w Polsce się nie przyjął?

Kajetan Szewczyk -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Dlaczego rapcore w Polsce się nie przyjął?

Obecnie miesza się wszystko ze wszystkim. Rapuje się też już na wszystkim. O ile w USA zadziało się to już jakiś czas temu, to w Polsce stosunkowo niedawno na tak dużą skalę. Świetnie podsumował to Kaz Bałagane w kawałku „Chanson de Geste”: „Kiedyś to był Wu-Tang, bity na jednym loopie/Dzisiaj słucham gówien, jak Où t’es papa où t’es„. Jedno się jednak nie zmieniło – nie mamy zespołu rapcore’owego z prawdziwego zdarzenia.

Pamiętacie taki skład jak Bakflip? A może mówi Wam coś Sekaku Liveband? Ten pierwszy współtworzył Janek z Afrontu znany szerzej jako Wyga. W tym drugim nawijał Mielzky. Co łączy te zespoły? To, że grały rapcore. W uproszczeniu chodzi o łączenie rapu z gitarową muzyką. W USA robili to z powodzeniem Cypress Hill. Nawet taki Jay Z ma mash-upową płytę z Linkin Park, która do dzisiaj ładnie bangla. Co się stało, że w Polsce to nie wyszło, choć przecież grunt wydawał się pod to idealny? W końcu cały naród w PRL słuchał zespołów rockowych – zostawienie brzmienia i dodanie rapu powinno być bardziej „zjadliwe” dla słuchaczy niż hip-hop „czystej krwi”. A jednak nie było. Paradoksalnie – właśnie dlatego że powinno.

Boys in the hood are always hard

Trzeba to jasno zaznaczyć, że w przeważającej większości początki polskiego hip-hopu stawiały grubą kreskę między nim, a resztą muzyki zasilającej rynek fonograficzny. Hip-hop był antyestablishmentowy, więc żaden showbiz nie wchodził w grę. Takie mariaże były uznawane za przypał i sprzedanie się. Rap był twardy, bity ciężkie, ulica zimna itd. – od czasu do czasu miewaliśmy jakieś odstępstwa od reguły (żeby wymienić np. OMP czy Thinkadelic), ale jednak było dosyć mrocznie. Żywe instrumenty? Po co. Przecież to nie jest muzyka do radia, tylko na ulice.

Kiedy to podejście nieco okrzepło na rynku pojawiło się np. 2cztery7 z próbami wprowadzenia g-funku do kraju nad Wisłą. Pojawił się też wspomniany wcześniej Bakflip i… oj ciężko mieli chłopaki. Posłuchajcie zresztą sami:

Gitary? Są. Brzmienie? Jest. Raper? Oczywiście! I to nie byle jaki! Co w takim razie nie zagrało? No cóż – target. Łojenia na wiosłach spragniona jest niewielka część core’owych słuchaczy hip-hopu. Z drugiej strony rapu nie są kompletnie złaknieni słuchacze cięższego grania.

Niby źródło hip-hopu i punka w Polsce jest zbliżone, ale do rzeczywistego mariażu nigdy nie doszło. A szkoda. Małą nadzieję na nowe otwarcie dał Bonson, który coś tam kombinuje z zespołem. Jest to jednak lżejsza opcja, bardziej balladowa. Almost Famous 2 (Soulpete, Laikike1, Bonson) ma być podobno krzyczane i punkowe. To by było coś, ale znowu – na samplach przecież.

Czy to hip-hopy czy to już rapy?

Coś jest w polskim odbiorcy, że szatan na strunach jakoś mu nie pasuje do rapowania. Bo to nie jest tak, że same gitary są złe. Gdzie tam – 3/4 letniaków jest oparta o motyw z wiosła. Przeszło 73 miliony wyświetleń „Eldorado” o czymś świadczą. Popularność około-LilPeepowego brzmienia także.

Czy chodzi o skille rapera? Raczej nie. Mielzky do dzisiaj sunie po werblach i nikt nie zaprzeczy, że robi to dobrze. Czy w Sekaku robił gorzej? Absolutnie nie. A Janek Wyga? Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie kwestionował jego warsztatu. Vieniowi swego czasu wyszedł crossover z Way Side Crew, ale podejrzewam że to z powodu moleściarskiej proweniencji. Tak czy inaczej – to znowu skok w bok, a nie pełnoprawny projekt na lata.

A może chodzi po prostu o to, że polski słuchacz nie chce takiego połączenia, bo separacja gatunkowa mu odpowiada? Jak chce sobie posłuchać gitar to ma tego Podsiadłę, Korteza, Zalewskiego, ma setki niezalowych zespołów. Jak chce rapu to ma Taco, Quebo, Bedoesa i setki „podziemnych” raperów.

A może… może po prostu rock’n’roll umarł. Patrząc na listy sprzedażowe – młodzież nie wspiera finansowo takich przedsięwzięć.

fot. kadr z klipu „Bonson – Chcesz mnie poznać feat. Roma (prod. Pelo, gitara Kamil Sarnicki) VIDEO + LIVE”, youtube.com/stoprocentTV

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Te-Tris i Spinache w archiwalnym kawałku z Lilu!

Kiedy większość planety zajęta jest finałem Gry o Tron, nieco zapomniana Lilu publikuje archiwalny numer z udziałem Te-Trisa i Spinache'a. Ten pierwszy dołożył zwrotkę, ten drugi (najprawdopodobniej) podkład.

Hip Hop,News
Rihanna dystansuje się od Drake’a! Koniec wspólnych kawałków?

Na to wygląda. Choć przez lata byliśmy świadkami różnych podchodów ze strony kanadyjskiego rapera - RiRi chyba ostatecznie daje do zrozumienia, że na gruncie prywatnym nic z tego nie będzie, a i na muzycznym raczej próżno będzie szukać chemii.