Hip Hop,News

Drake trolluje fanów, którzy go wybuczeli,a Tyler The Creator nazywa ich dupkami

Michał Fitz -
Hip Hop,News - - Dodane przez Michał Fitz

Drake trolluje fanów, którzy go wybuczeli,a Tyler The Creator nazywa ich dupkami

Wczoraj zrobiło się głośno o Drake’u i to wcale nie dlatego, że znów dowiedzieliśmy się czegoś nowego o jego konopnym biznesie. Kanadyjczyk został bowiem wybuczany podczas swojego występu na Camp Flog Gnaw, który jest festiwalem organizowanym przez Tylera The Creatora. Koncert rapera był niespodzianką, ale część zebranych wolała, by niezapowiedzianym artystą był Frank Ocean i zaczęła głośno manifestować swoje zdanie. Drake zapytał się więc ostatecznie fanów, czy chcą by kontynuował swoje show, a gdy odpowiedź wskazywała na to, że nie, podziękował za występ i przedwcześnie zszedł ze sceny.

To bez dwóch zdań przykra sytuacja, zarówno dla organizatorów, jak i samego artysty. Tyler, który był przekonany, że zaproszenie Drake’a, według niego jednego z największych artystów obecnie, zadowoli wszystkich, nie krył swojego zdenerwowania. Nie szczędził też mocnych słów. Stwierdził, że fani, którzy wybuczeli Drake’a zachowali się jak dupki, tylko dlatego, że wcześniej w swojej głowie ułożyli scenariusz, który po prostu się nie sprawdził. Frank Ocean był w końcu przewidywany, ale nigdy nie został potwierdzony, więc nie było konkretnych podstaw, by wierzyć w jego koncert.

Nie możemy być zdziwieni reakcją Tylera i podobnej, pełnej smutku i goryczy, moglibyśmy się spodziewać po Drake’u. Kanadyjczyk wyszedł jednak z całej sytuacji obronną ręką i przeobraził ją w żart. Na swojego Instagrama wrzucił zdjęcie, w opisie którego podaje, że podpisał umowę z Camp Flog Gnaw na 10 lat. Informację kończy z przekąsem: “Sorry dzieciaki, będziemy widzieć się każdego roku, dopóki nie dobijecie do trzydziestki”. Trudno wyobrazić sobie lepsze wyjście z tej sytuacji. Wydawało się, że Drake’a będą wynosić na tarczy, a on otrzepał się, wziął ją do ręki i sam dumnie z nią wyszedł.

fot. kadr z klipu “Drake – Hotline Bling”, YouTube.com/Drake

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Kiedy wyrywasz Kartky z kalendarza [KOMENTARZ]

Zawsze mówią, że traktuję źle kobiety, a ja bardzo dobrze traktuję kobiety. Cała twórczość moja opiera się na kobietach, więc jak można tak mówić.

Pewnie domyślacie się, czyje są to słowa. Padły w wywiadzie z Winim, w którym Kartky nonszalancko krańcował dwusetkę wódki, co zresztą – jak podkreślał kilkukrotnie – zdarza mu się w rozmaitych sytuacjach. Pamiętam, kiedy oglądałem ten wywiad pierwszy raz i podszedłem do różnych rzeczy z rezerwą. Raperzy nie od dzisiaj tworzą pewne pozy, które mają mieć określony skutek u odbiorców. Zresztą Kartky wspomina o tym, kiedy opowiada, jak na trzeźwo pisze bzdury na fanpage’u, żeby ludzie się ciskali o to, że ćpał lub czynił inne niecne działania.

Niestety może się okazać, że nic nie jest tu kreacją, a spore ilości wódki i pisanie bzdur do fanów to jednak prawdziwe oblicze rapera z Bytomia.

Słowo przeciwko słowu

Od razu ucinam wszelkie domysły, jakoby ten felieton miał być stronniczy. Strona po której stoję to strona, która nie popiera przemocy wobec kobiet. Tyle. To, czy ktoś się jej dopuścił, to już kwestia tego kogoś, ofiary i sądu. To również kwestia wszystkich tych, którzy widzieli problem i z różnych względów woleli nie reagować. Jeśli Kartky jest winny, to nie ma rozmowy.

W tym momencie mamy słowo przeciwko słowu, instastory Viktorii Cwynar znajdziecie na dole artykułu. Rewelacji od rzekomego sąsiada Kartky’ego nie wrzucam – w skrócie można było się z nich dowiedzieć, że raper jest alkoholikiem, ma długi i bije dziewczyny, bo Wiktoria miała nie być pierwszą ofiarą. Jeśli ktoś chce, to choćby we wczorajszym poście portalu FollowRap ma mini-kompendium wszelakich printscreenów. O tym, że sprawa jest znana, napisał Bobair na swoim profilu. Reszta środowiska (w tej roli przede wszystkim TPS/Dack, Patokalipsa i Koza) potępiła rapera. Adma wsparła ofiarę. Filipek wstrzymał się od opinii twierdząc, skądinąd słusznie, że mamy w tym momencie słowo przeciwko słowu.

I teraz tak, bo to ważne – wiem, że słowo “ofiara” jest stygmatyzujące. Natomiast uważam, że należy go używać, by opinia publiczna zrozumiała, co tu się tak naprawdę mogło wydarzyć.

Koleżcy

Niezależnie od tego, czy jest to prawda, sprawa odnawia traumy i wyciąga kościotrupy z szafy. Jeśli Kartky dopuszczał się podobnych działań na poprzednich partnerkach, to koszmar powraca i jest to dokładnie ten sam mechanizm, który mieliśmy przy #metoo czy przy rozmaitych aferach związanych z pedofilią. Ktoś nagle przyzna się do doznawania okrucieństwa, cała grupa poprzednich ofiar przeżywa je na nowo.

Niestety – choć dochodzą mnie głosy, że sporo osób z branży wiedziało o sprawie od lat – nikt wcześniej tego nie poruszył. Albo nie chciał wyjść na jedynego sprawiedliwego, albo nie chciał moralizować, albo po prostu mu się to nie opłacało i ogólnie to nie jego sprawa. Z drugiej strony część osób, która to potępiała, została odepchnięta. Gdyby Wiktoria nie zdobyła się na odwagę, to nie dowiedzielibyśmy o tej sytuacji wczoraj, jutro i być może w ogóle. To, czy coś jest na rzeczy, rozstrzygnie sąd. Kartky obiecał wstawienie skanu z wyrokiem.

Historia kołem się toczy

Pod koniec lutego napisałem tekst o wiele mówiącym tytule – “POBIŁ MNIE I ZGWAŁCIŁ” – DLACZEGO SŁUCHAMY MUZYKI PRZESTĘPCÓW?. Dzisiaj pozwolę sobie wstawić tutaj pewien fragment:

10 lat temu Eldo i Pjus napisali list otwarty, który poruszał kwestię tego, czy aby na pewno artyście można więcej. List zniknął z oficjalnego obiegu, ale znajduje się na portalu wykop.pl, o TUTAJ.

List skierowany jest do redaktora Gazety Wyborczej, Seweryna Blumsztajna i odnosi się do jego tekstu o Romanie Polańskim. Raperzy piszą w odpowiedzi:

Napisał Pan, że Pan Polański to talent wybitny, więc możemy mu odpuścić za seks z 13-latką i ucieczkę przed wymiarem sprawiedliwości. A co można wybaczyć zatem talentom mniej wybitnym? Czy jest Pan gotów – prosimy – na opracowanie swoistej tabeli lub funkcji, wykresu, skali, które pokazywałyby (nomen omen) stosunek talentu do występków, przestępstw i zwykłego chamstwa, które talent ów (czy też jego poziom) by tłumaczył i usprawiedliwiał?

Skali Blumsztajna się nie doczekaliśmy, a być może byłaby pomocna, bo jak widać – sami nie jesteśmy sobie w stanie poradzić z tą sytuacją. Ludzie często nie wierzą ofiarom, często rozgraniczają twórcę i jego twórczość (nie rzucam kamieniem, sam tak robię), często sprawy rozchodzą się po kościach i słuchacz zapomina. Dlatego ważna jest reakcja środowiska i – domniemanych poprzednich ofiar – bo tylko to może coś realnie zmienić. Pamiętacie, co się stało kiedy Chris Brown pobił Rihannę? Nic. A pamiętacie jej zdjęcia? Apogeum ta sprawa osiągnęła dopiero niedawno, o czym pisał Michał – EMINEM O RIHANNIE: TEŻ BYM JĄ UDERZYŁ. Panowie i panie, kontrowersja kontrowersją – też wymaga wyczucia. Póki takie teksty funkcjonują w środowisku, przyzwolenie na takie rzeczy będzie większe. To jednak o wiele dalej idący statement niż “I never knew I, knew I’d affect this kid/I never knew I’d get him to slit his wrist/I never knew I’d get him to hit this bitch” z kawałka “Who Knew”. Z tego się panie Eminem nie wycofasz.

Ręka rękę myje

W mojej opinii, która wynika ze słów usłyszanych od osób, którym ufam – do czegoś doszło. W mojej opinii, pozostawiając kwestię prawne, bo to nie do końca moja piaskownica, takiego rapera powinno skazać się na niebyt w środowisku i kompletnie zignorować. Kartky’ego nie znam, nie znam Viktorii, jestem w tej sprawie obserwatorem jak pewnie większość z Was. I owszem – na tym etapie jest to słowo przeciwko słowu. Nawet jeśli Wiktoria wrzuciła do sieci zdjęcie po przebadaniu przez personel medyczny, kiedy miała zostać pobita przez swojego chłopaka. Nawet jeśli przykład, który podał Filipek, wydaje mi się raczej opisem syndromu sztokholmskiego niż dowodem na niestabilność byłej partnerki Kartky’ego. Ta sprawa znajdzie swoje rozwiązanie i nikt z nas nie ma na nie wpływu, ale każdy z nas powinien się nad nią zastanowić we własnym zakresie. Może i bez personaliów, ot tak, nad samym mechanizmem patologii w relacjach i związkach. Czasami brak reakcji to dla ofiar lata cierpienia.

Posłowie

Kartky udostępnił oświadczenie w tej sprawie. Tytułem końca powiem tylko, że współczuję. Obojgu. To nie zmniejsza skali problemu, wręcz odwrotnie. Nagrania udostępnione przez Viktorię mówią same za siebie. Podobnie mail jednej z byłych partnerek rapera, który został udostępniony przez modelkę o pseudonimie Evil Wolfie.

Ok. Parę słów ode mnie. Bardzo chciałem tego uniknąć, ale niestety nie mam wyjścia. Chciałem to załatwić prywatnie, ale…

تم النشر بواسطة ‏‎Kartky‎‏ في الثلاثاء، ١٢ نوفمبر ٢٠١٩

fot. kadr z klipu “kartky – koszmar minionego lata (prod. Favst)”, youtube.com/QueQuality

Stories

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Mezo: Peja był ojcem chrzestnym poznańskiego hip-hopu

Tym razem gościem Marcina Flinta, dość niespodziewanie, był Mezo. Jak zauważa, dzisiaj w przeciwieństwie do tego, co było kilkanaście lat temu, gdy kolaboracje z popowymi artystami budziły kontrowersje, kawałki można robić jakie się chce. A o sobie w tamtych czasach mówi tak:

Nigdy nie pasowałem do wzorca hip-hopowego. Byłem człowiekiem otwartym, uśmiechniętym, może w tamtym czasie zbyt naiwnym, ale taki jestem i już

Jego muzyka trafiała do znacznie szerszego grona odbiorców niż twórczość “przeciętnego rapera”, jednak Mezo nigdy nie zarzekał się, że będzie wiernie stał przy “jakiejś ideologii hip-hopowej”. I wspomina o tym, jak spotykał się z niezbyt przychylnym stosunkiem ludzi z branży…

Przez dziesięć lat musiałem się tłumaczyć, czy jestem raperem (…) to było dla mnie żenujące

…oraz że nie przeszkodziło mu to w dłuższej współpracy i dobrych relacjach z Peją, z którym obecnie jednak prawie nic go nie łączy.

Peja był wtedy dla mnie takim ojcem chrzestnym poznańskiego hip-hopu. Jakkolwiek wiedziałem, że ma inny życiorys niż ja, bardzo dobrze się z nim dogadywałem, przez ponad rok jeździliśmy jako support przed koncertami Peji z Owalem (…) ale między nami nie ma już żadnej relacji i ja nie czuję potrzeby jej podtrzymywania, ale bardzo dobrze wspominam tamten okres

To, na co z Flintem zwracają także uwagę to to, że termin “hip-hopolo” nacechowany jest negatywnie, a na naszym podwórku za rzadko używa się określenia “pop rap”. Podkreśla, że mimo braku typowo hip-hopowego charakteru jego muzyki, treść była dla niego bardzo istotna.

Zawsze ważna była dla mnie treść. Jestem z takiej staroszkolnej linii (…) nawet piosenki kojarzone ze mną jako hip-hopolo – ja zaczynałem (…) hitem gdzieś na Esce, ale to był jednak numer o napiętych stosunkach międzynarodowych, walce z terroryzmem

Mezo opowiada też sporo o swoim prywatnym życiu, relacji z Remikiem – swoim szwagrem, sportowej zajawce i spokojniejszej codzienności. W przyszłym roku ukaże się jego kolejna płyta, i mimo że to już raczej schyłek jego kariery, to możemy spodziewać się od niego w przyszłości jeszcze paru projektów.

W tej chwili prowadzę życie, które wielu raperom może wydawać się nudne. Nagrałem taki numer “Święty Spokój” i do dzisiaj się mocno z nim identyfikuję. Więcej inspiracji czerpię z książek niż z jakiegoś melanżowego życia

W końcu, jak podkreśla, najważniejsza jest zajawka i wspomina koncert Commona, na którym niedawno był w Berlinie, i który zrobił na nim olbrzymie wrażenie.

Zobaczyłem w nim 50-letniego rapera z zajawką i uwierzyłem, że sam mogę w sobie to jeszcze pielęgnować i staram się (…) usłyszeć na płycie chociaż iskrę tej pierwotnej zajawki (…) gdybym miał wybierać, kim miałbym być jako raper w stanach, chciałbym być właśnie Commonem

fot. kadr z klipu “Jacek MEZO Mejer & Hania Stach – NA NOWO – Oficjalny Teledysk”, youtube.com/mezokracjapl

Zostaw komentarz