Felieton

Ekipa Friza i WiP Bros pokazują, jak robić muzykę dla jajec i boruty

Michał Fitz -
Felieton - - Dodane przez Michał Fitz

Ekipa Friza i WiP Bros pokazują, jak robić muzykę dla jajec i boruty

Rapujący lub po prostu „muzykujący sobie” YouTuberzy to kontrowersyjny temat w zasadzie od samego początku powstania tego zjawiska. Niektórym faktycznie udało się wywalczyć poważne postrzeganie przez środowisko, choć dla takiego Multiego była to droga przez mękę. Inni wciąż są co najwyżej zabawną ciekawostką, ale spora część nadal pozostaje przede wszystkim sporym źródłem cringe’u. W to wszystko z buta wchodzi Friz, który wraz z nieco bardziej doświadczoną muzycznie ekipą WiP Bros tworzy absolutny, rekordowy hit, do którego w zasadzie trudno się przyczepić.

Najpierw nieco oszałamiających statystyk. Kawałek „Przejmujemy Jutuby” w zaledwie 2.5 godziny osiągnął pułap miliona wyświetleń. Na ten moment jest już oczywiście pierwszą pozycją na karcie na czasie i zrównał się odtworzeniami z hitowym trackiem Quebonafide pt. „Jesień”. Najbardziej popularny raper w Polsce, na którego powrót czekali w zasadzie wszyscy w kraju przy całym wsparciu gigantycznego hype’u, który wokół siebie wygenerował w dwie doby od dodania wyżej wymienionej piosenki dobił do i tak imponującej liczby 2.3 miliona wyświetleń. Friz i jego znajomi potrzebowali ledwie 18 godzin, by do tego wyniku dorównać.

Ostatnim hitem popełnionym przez YouTubera jest bez wątpienia „Crusher” Kacpra Blonsky’ego. Po tygodniu od opublikowania ma już ponad 5 milionów wyświetleń, ale wszystko wskazuje na to, że i ten próg nie będzie najmniejszym problemem dla kawałka Ekipy i Wip Bros. Ale tak właściwie to dlaczego?

Pierwszym powodem jest oczywiście gigantyczna koniunktura, którą Friz zdążył sobie już napędzić. Krakowski Youtuber pod każdym ze swoich filmików ma ponad milion wyświetleń, a są to przecież filmiki, których raczej nie ogląda się częściej niż raz, bo są swego rodzaju odcinkami z życia, które prowadzi. Można było więc domyślać się, że jeśli wrzuci na kanał chwytliwą piosenkę, którą śmiało można zapętlać, wyniki będą kilkukrotnie wyższe.

To oczywiście prawda, ale najpierw trzeba sprawić, by ten utwór był chwytliwy i czymś różnił się od „Crushera” czy pozostałych kawałków Youtuberów. Friz w tym przypadku decyduje się na to, co sprawdza się w zasadzie w każdym jego filmie, czyli spontaniczność i luz. Na dwie godziny przed wypuszczeniem piosenki dostajemy od niego kolejny z codziennych filmików. Ten konkretny przedstawia proces tworzenia piosenki i niejako nastawia nas wszystkich na jej odbiór. „Przejmujemy Jutuby” nie jest bowiem jego projektem życia czy wielkim, kasowym przedsięwzięciem, a numerem nagranym na zajawce w ledwie 24 godziny. Wszyscy nawijający w kawałku Youtuberzy podkreślają, że robią to dla zabawy, bo się na tym nie znają i nie zamierzają sprawiać wrażenia, że jest inaczej. W dobę piszą tekst (Friz otwarcie pokazuje, że wspomaga się przy tym słownikiem rymów), nagrywają w profesjonalnym studiu i kręcą teledysk. Nawet po samym klipie widać sporo niedociągnięć, do których zresztą twórcy przyznają się umieszczając szczerą tablicę tuż przed początkiem kawałka. Ta spontaniczność i brak jakiejkolwiek spiny sprawiają, że chłopaków, którzy przecież nie potrafią dobrze nawijać, słucha się bez poczucia cringe’u i politowania, że się na to zdecydowali, a ze szczerym uśmiechem na twarzy. Panowie, może w takim razie challenge „Nagraliśmy cały album w tydzień”?

fot. kadr z klipu „EKIPA x WIP BROS – PRZEJMUJEMY JUTUBY (Official Music Video)”, YouTube.com/Friz

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Rapowy kawałek całkowicie wygenerowany przez sztuczną inteligencję! Posłuchajcie TravisaBotta

O generatorach tekstów co jakiś czas się mówi. W końcu wciąż trwają związane z nimi eksperymenty. Choć naturalnie nie przekroczyły one jeszcze ludzkich możliwości, szacuje się, że w ciągu 30 lat sztuczna inteligencja całkowicie opanuje naukę i sztukę. Muzycy również z niej korzystają. Jak podaje Adweek, agencja digital space150 stworzyła właśnie całkowicie sztucznie wygenerowany kawałek Travisa Scotta.

Przez dwa tygodnie do generatora nadsyłano teksty prawdziwego La Flame’a, a zespół kreatywny opracował utwór o tytule „Jack Park Canny Dope Man”, wydany odpowiednio pod pseudonimem TravisBott. Do kawałka został stworzony także psychodeliczny wideoklip.

Byliśmy zafascynowani: „Co jeśli spróbowalibyśmy stworzyć piosenkę – obecnie dobrą piosenkę – używając sztucznej inteligencji?” (…) Wybraliśmy Travisa Scotta po prostu dlatego, że jest tak wyjątkowym artystą i ma unikalne brzmienie, i wszystko to ma w sobie coś estetycznego, zarówno dźwiękowo, jak i wizualnie – powiedział Ned Lampert, dyrektor wykonawczy space150.

W utworze nie brakuje oczywiście charakterystycznych dla prawdziwego Travisa Scotta adlibów takich jak „it’s lit” albo „straight up”. Tekst możecie przeczytać na Geniusie. Jest on oczywiście przypadkowy i jak opowiada Lampert, na początku bot generował linijki o jedzeniu, a jedna z nich brzmiała: „Nie chcę pie*rzyć twojego jedzenia na imprezie”. Tak czy inaczej trzeba przyznać, że całość brzmi całkiem nieźle!

fot. kadr z filmu „TravisBott Jack Park Canny Dope Man [Official]”, Vimeo.com/space150

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Na mieście i na Instagramie – Kacperczyk „Sztuki Piękne” [RECENZJA]

Braci Kacperczyk brakowało tak samo jak brakowało Maty albo Jana-rapowanie. Maciek i Paweł, którzy wcześniej tworzyli w niszowych projektach, swój debiutancki album przenoszą na ulicę. Ale tę inną, bardziej estetyczną, chociaż tylko pozornie pozbawioną brudu. Unosi się na niej papierosowy dym, gdzieś w kiblu sypana jest kreska, a później włączany jest James Blake albo Nick Cave. „Sztuki Piękne”, jak zresztą chłopaki powiedzieli w wywiadzie, to nic innego jak zbiór ich osobistych impresji z Warszawy po przeprowadzce tu z Lublina na studia.

Album ze zdjęciami

Całość podsumowana zostaje już w trzecim utworze, singlowych „Chwilach”. Oprócz codzienności, w której tak łatwo jest się zatracić, na albumie pojawiają się też uczucia. Minione, które czasem trudno jest przywołać jak na przykład w „Zdjęciach”, ale które co jakiś czas o sobie przypominają. Wspomnienia wydają się rozmyte, podobnie jak pory dnia. I są bezcenne.

Wydycham każdy dzień/Moje płuca są jak flames/Powoli zapominam cię jak colę light i MySpace/Na jakim etapie jestem?/Marlboro Gold i James Blake

„Chwile”

Chociaż czasem chciałoby się od tej miejskiej codzienności uciec, jest ona na tyle pociągająca, że nie chce się jej porzucać. Widać to doskonale na przykładzie „Zombie”, w którym zwrotka Białasa stanowi kontrast do rzeczywistości, w jakiej żyją bracia. Gdy Maciek śpiewa o społeczności ASP, raper podobne zjawisko opisuje z własnej perspektywy, rozwijając ten skrót jako „Awanturnicy S Patoli”. Opisuje je zresztą genialnie: „Tańczące ruchome rzeźby/Wszystkie owinięte w high fashion/Patrzę ci w oczy, madame/I widzę MDMA/Surrealistyczny eksponat z muzeum przełomu nocy i dnia”. Ten mimo wszystko zwyczajny tryb życia inspiruje oraz wyniszcza jednocześnie. Zwiedzanie kolejnych klit w bad tripie, jakim jest „H4R1B0” sprawia, że na wywołanych kliszach przypomina się legendę trip-hopu. A białe podeszwy, które wtapiają się w betonowe, szare chodniki – zatrzymują na nich na zawsze.

Wszędzie są sobą

Zresztą nie ma potrzeby, aby wracać. Można co najwyżej podróżować, ale Sharon Stone i tak nie odpisała Maćkowi na Instagramie, gdy wysłał jej słonecznika i zarumienioną emotkę. Prawdopodobnie została zabita. Warstwa muzyczna albumu, za którą w największym stopniu odpowiada Paweł, i w której usłyszeć można sporo żywych instrumentów, zgodnie z zapowiedzią, jest bardzo eklektyczna. To zdecydowanie jedna z najmocniejszych stron tego materiału. Najbardziej widać to w momencie, w którym pogodną, gitarową melodię z wyżej przywołanego „14.02” zastępuje nagle, brzmiący niemalże jak z repertuaru N.E.R.D., „Jumbo Jet”. To luźny, braggowy kawałek, który podobnie jak bardziej popowy „Blask” z Ralphem Kaminskim, podkreśla pewność siebie chłopaków. Nawet, gdy znajdują się w małym mieście, w którym mogą czuć się obserwowani, bo błyszczą.

Bracia Kacperczyk mają szansę mocno wpłynąć na muzykę alternatywną. Być może uda im się ją też nieco odczarować i pokazać, że również może być… po prostu fajna. Zwłaszcza obserwując jak coraz bliżej, również w Polsce, jest jej do hip-hopu.

fot. kadr z klipu „KACPERCZYK – IGGY”, YouTube.com/SBM Label

Zostaw komentarz