Felieton,Hip Hop,Ranking

Emil Blef powrócił. Panowie, teraz czas na Was!

Damian Kaźmierczak -
Felieton,Hip Hop,Ranking - - Dodane przez Damian Kaźmierczak

Emil Blef powrócił. Panowie, teraz czas na Was!

Kilka tygodniu temu informowaliśmy Was o planowanym powrocie Emila Blefa. Aktualnie preordery „Przesunięcia” docierają już do fanów rapera. Czy mini album od Emila jest zwiastunem nadejścia poważniejszego projektu? Przekonamy się już w najbliższych miesiącach! Poza Blefem na polskiej scenie było kilku innych raperów, na których powroty czekamy równie mocno.

Eis

Nie ma zaskoczenia, że Eisa wymieniamy jako pierwszego. Jacek Nalewajko był polskim Ma$em, polskim Jay-Z i polskim snem dla wielu początkujących raperów. Swoją solową płytą wyprzedził scenę przynajmniej o dekadę. Niestety, słuchacze nie docenili charakterystycznego nonszalanckiego stylu warszawiaka. „Gdzie jest Eis?” zginęło gdzieś pomiędzy ulicznymi i hiphopolowymi produkcjami. Eis założył „że zarobi milion przed trzydziestką”, wiec nie czekał na zmianę koniunktury w branży. Zamiast podjąć próbę bycia raperem na pełen etat, poszedł w biznes.

Dwa lat temu Eis dokonał chwilowego powrotu, dogrywając się gościnnie Pro8l3mowi. Zaskoczeni słuchacze byli podzieleni w opiniach. Część komplementowała rapera za nawinięcie zwrotki w starym stylu. Inni uważali, że dostali od Eisa odgrzewany i niestrawny już kotlet. Jedno jest pewne – w przypadku nowego albumu Eisa nikt nie przeszedłby obok niego obojętnie.

Wankej

W miejscu Wankeja równie dobrze mógłby znaleźć się Smarki Smark.
Jednak w przypadku Wankza jeszcze tli się nadzieja na jego powrót. Natomiast u Smarka szanse wynoszą mniej niż zero, jak u Lady Pank. O reprezentancie Dinal Team wspominałem już w innym felietonie. Mało było polskich raperów, którzy mieli taki luz i pozytywny vibe jak Wankej. „W strefie jarania i rymowania” to idealna płyta na wiosenne i letnie dni.

Co dziś słychać u Wankza? Aktualnie wykłada jako profesor socjologii i mocno angażuje się w międzynarodowe projekty. Czy w natłoku obowiązków znajdzie jeszcze czas na nagranie obiecanej solówki? Nie jestem wybredny, tak jak w przypadku Emila Blefa, osiem kawałków by mi wystarczyło.

Peerzet

Styl Peerzeta stanowił dobrą mieszankę charakterystycznych cech dwóch wyżej wspomnianych raperów. Miał w sobie luz Wankza i hustlerski styl Eisa. Wydana w 2008 płyta „Hipocentrum” była jedną z najlepszych polskich podziemnych płyt. Peerzet na luzie składał punche i posyłał lekkie zaczepki tym, którzy zhańbili kulturę hip hop. Na późniejszym etapie kariery nie wszystko potoczyło się pomyśli rapera. Debiutancki legal „Z miłości do gry” był wydawnictwem mocno nierównym. Połowa album przypominała owocne czasy „Hipocentrum”, druga część była tylko przyzwoita. Z biegiem czasu, Peerzet wpadał coraz bardziej w otchłań mainstreamu. W 2017 wziął udział w nagraniu płyty „Snap” grupy Hipocentrum, ale również i ten krążek przeszedł bez większego echa.

Pyskaty

Czy to nie paradoks, że w czasach, gdy raperzy przede wszystkim się przechwalają, mało kto potrafi dobrze wyłożyć to na trackach? Pyskaty, podobnie jak Eis czy Peerzet, swój prime time miał, gdy serwował słuchaczom pikantne i soczyste punche. Płyta nagrana w duecie z Pihem trafiła jednak na zły czas. W 2006, rodzimy słuchacz oczekiwał czegoś innego od raperów, aniżeli bujających braggowych numerów. W późniejszym okresie Pyskaty zmienił swoje muzyczne priorytety i zaczął stawiać w kawałkach na przekaz. Zaangażowany był również w prowadzenie Aptaun Records – wytwórni wydającej najciekawszych graczy z podziemia. Od kilku lat zarówno Pyskaty jak Aptaun zaniechali swojej aktywności. Czyżby krótką Epką „PitStop” Pyskaty pożegnał się z fanami na dłużej?

TrooM

Na koniec odejdźmy od macho-braggowej konwencji. Troom jeszcze jako nastolatek zadebiutował z albumem „Primus Luporum”. Młodego rapera z Nowego Sącza charakteryzowała wyjątkowa wrażliwość i dojrzałość. Oprócz jakości w tekstach, dużą zaletą rapera była jego muzykalność. Na „Primus Luporum” słychać było chemię pomiędzy Troomem i jego producentem Ka-Meal’em. Niestety, zamiast skupić się na kolejnych udanych płytach i próbie przebicia do mainstreamu, raper postanowił odwiesić mikrofon na kołek. Po premierze debiutu, Troom nagrał kilka gościnnych zwrotek, wypuścił kilka solowych kawałków i słuch on nim zaginął.
.

Czy jest jeszcze szansa usłyszeć, któregoś z wyżej wymienionych raperów?
Z powyżej piątki w miarę aktywny jest jeszcze Peerzet, jednak czy przełoży się to na solowy projekt? A Wy, na powrót jakiego rapera wciąż czekacie? Piszcie w komentarzach na Facebooku!

fot. kadr z klipu “Ten Typ Mes – Otwarcie – Kandydaci na Szaleńców”, youtube.com/alkopoligamiacom

Zostaw komentarz

Udostępnij
News,Streetwear
Nike SB x Air Jordan: premiery nadchodzącego tygodnia

Rozkład jazdy na pierwszy tydzień kwietnia gotowy. I zdecydowanie będzie to tydzień dominacji Nike. Zapraszamy do lektury!

Felieton,Hip Hop
Cringe tygodnia vol. 5: VNM niżej od Filipka

Siemanko, sportowe świry! Spośród singli, które wyszły w minionym tygodniu, wybieramy najdziwniejszy/najbardziej facepalmowy/zasługujący na uśmiech pełen żenady.