Felieton,Hip Hop

„Flower Boy” Tylera, the Creatora. Najbardziej paradoksalny album hip-hopowy? [RAPROSPEKCJA]

Klementyna Szczuka -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Klementyna Szczuka

„Flower Boy” Tylera, the Creatora. Najbardziej paradoksalny album hip-hopowy? [RAPROSPEKCJA]

Zaryzykowałabym stwierdzenie, że dyskografia Tylera, the Creatora obok tej Kanye’ego jest jedną z najbardziej fascynujących. T przez lata przeszedł wielką przemianę, a przede wszystkim nabył imponującą świadomość artystyczną. 21 lipca od jego najbardziej przełomowego materiału mijają trzy lata, a my postanowiliśmy przypomnieć, dlaczego „Flower Boy” jest jednym z albumów dekady.

Jako 18-latek Tyler nawijał o gwałtach, przemocy. Jego teksty były na tyle mizoginiczne i homofobiczne, że nie miał pozwolenia, aby wjeżdżać do Wielkiej Brytanii. Jednocześnie przez lata próbował publicznie wyznać, że nie jest heteroseksualny, lecz nikt jego sugestii nie traktował poważnie. Choćby w 2015 właśnie, po otrzymaniu zakazu, w „Fu*k It” rapował: „How can I be homophobic when my boyfriend’s a fag?/And we been hiding in the closet like our passion is fashion/Still trying to come out”.

Say some more

Wszystko stało się więc niepodważalne dopiero, gdy ukazał się „Flower Boy” – album, z którego wybrzmiewa zagubienie, niepewność i poczucie, że Tyler znajduje się w przełomowym momencie. W „November”, nostalgicznym kawałku, w którym T wyraża obawy i przywołuje wyjątkowe momenty ze swojego życia, padają słowa: „My November was summer 2015 when I fell in love with someone who fu*ked my whole world up, showed me life through a different”. Pod koniec tego utworu zresztą próbuje wyznać drugiemu chłopakowi uczucia. Numer kończy się sygnałem poczty głosowej…

Tyler już na początku płyty, w „Foreword” i „Where This Flower Blooms”, porusza temat samotności i przemijania, doceniając to, co osiągnął w życiu. Ten drugi kawałek płynnie przechodzi w „Sometimes…”, interludium, które jednocześnie jest prologiem do singla z Kali Uchis, w którym przekonujemy się, że Tyler jest zakochany. Dziś, jeśli zestawimy ze sobą linijki z „See You Again” z tymi, które przewijają się na „Igorze” (2019), zobaczymy, jak zeszłoroczny album rozwija (i zamyka) wątek rozpoczęty na „Flower Boy”.

„I’m sick of, sick of, sick of, sick of chasing/You’re the one that’s always running through my day dreams, I/I can only see your face when I close my eyes”

„See You Again”, „Flower Boy” (2017)

„Exactly what you run from you end up chasing. Like, you can’t avoid, but just chasing it and just like trying”

„Exactly What You Run from You End up Chasing”, „Igor” (2019)

Najbardziej przełomowym punktem na albumie jest oczywiście „Garden Shed”, w którym Tyler wprost się outuje. Przywołuje w nim to, jak próbował o swojej orientacji powiedzieć wcześniej, ale nikt jego znaków nie traktował poważnie – „Heavy on my mind/All my friends lost/They couldn’t read the signs/I didn’t wanna talk and tell ’em my location/And they ain’t walk/Truth is since a youth kid thought it was a phase/Thought it’d be like a phrase; „poof”, gone/But it’s still goin’ on”.

Fu*k the rap

Muzycznie „Flower Boy” jest kompromisem między agresywnym, brudnym brzmieniem, jakie znamy z pierwszych materiałów Tylera a przepełnionymi soulem… piosenkami. Momenty, w których Okonma udowadnia swoje skille tak, jak w „Who Dat Boy” z A$AP Rocky’m lub „I Ain’t Got Time!” przeplatają się z lekkimi numerami „See You Again” czy „Glitter”. Dużo wnosi tu także Rex Orange County, którego wokal wyjątkowo pasuje do stylu Tylera.

Trudno rozstrzygnąć, który album – „Flower Boy” czy „Igor” – jest tym najlepszym dotychczas w solowej karierze lidera Odd Future. Oba zresztą są idealnie skomponowane. Ten pierwszy to jednak jeden z najbardziej intymnych i odważnych projektów w historii hip-hopu. Tyler w końcu zdjął maskę, by pokazać swoje prawdziwe, wrażliwe oblicze.

fot. genius.com

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Miał być tatusiem na pełen etat, a zostanie… streamerem!
kadr z klipu "Joyner Lucas ft. Logic - ISIS (ADHD)", youtube.com/Joyner Lucas

Raptem parę dni temu pisaliśmy o tym, że Logic zakończy karierę rapera, ponieważ chce skupić się na ojcostwie. Jak się okazuje, jednak nie będzie to jego jedyne zajęcie, bo przy okazji zostanie świetnie opłacanym streamerem.

Portal The Verge w ekskluzywnej rozmowie z raperem dowiedział się, że podpisał on umowę z serwisem Twitch na około milion dolarów. W ramach tej umowy Logic ma streamować kilka razy w tygodniu swój program, który będzie składał się zarówno z klasycznej transmisji gier, jak i rozmów z przeróżnymi gośćmi oraz nawet spontanicznego nagrywania muzyki.

Niemała część jego fanów może faktycznie skrzywić się na wieść o działaniach swojego idola. W końcu jeszcze parę dni temu w emocjonalnym wpisie żegnał się z fanami, kończąc karierę rapera i twierdząc przy tym, że teraz musi skupić się na byciu dobrym ojcem. Teraz nagle po prostu przebranżawia się i zamiast tworzyć muzykę, będzie po prostu pokazywał siebie na żywo robiącego różne rzeczy.

Trzeba jednak pamiętać, że praca streamera jest mimo wszystko dużo mniej absorbująca od bycia czynnym muzykiem. Nową rolę będzie w stanie odgrywać w pełni zza komputera w swoim domu. Nie będzie musiał jeździć do studia, w trasy koncertowe, co pozwoli mu na faktyczne, częstsze spędzanie czasu z rodziną. A przy tym sporo zarobi. W końcu łączenie ojcostwa ze streamowaniem wcale nie jest jakimś „patologicznym zlewaniem dziecka na korzyść komputera”, czego najlepszym dowodem jest chociażby Izak, który z obiema rolami radzi sobie wyśmienicie.

Logic w rozmowie z wyżej wspomnianym portalem tłumaczy też, dlaczego zdecydował się na porzucenie kariery rapera, co powinno przekonać tych wciąż zawiedzionych jego postawą fanów. Raper przyznał, że tworzenie muzyki w taki sposób po prostu zaczęło go już męczyć i w pewnym momencie robił to na siłę. Zaznacza jednocześnie, że wciąż pozostanie muzykiem i zawsze nim będzie, dlatego pewnie ponagrywa jakieś ciekawe piosenki na streamach, ale już w dużo luźniejszej formie. Transmisje mają mieć za to charakter typowo rozrywkowy, gdyż sam artysta chce się na nich dobrze bawić. Nie będzie wobec tego żadnej polityki i innych poważnych tematów. Logic zaznaczył, że jeśli ktoś chce poznać jego opinię na te kwestie, może po prostu posłuchać jego muzyki, bo w niej zawarty jest jego światopogląd. Nas to przekonuje, a na streama wpadniemy na pewno, choćby z ciekawości.

fot. kadr z klipu „kadr z klipu „Joyner Lucas ft. Logic – ISIS (ADHD)”, YouTube.com/Joyner Lucas”

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Jesteś fanem Maca Millera? Pomóż tworzyć upamiętniający go projekt!
Mac Miller

Ciężko uwierzyć, że od śmierci Maca Millera już za chwilę miną dwa lata. Zwłaszcza, że na początku tego roku ukazał się „Circles”, jego pierwszy pośmiertny album. Teraz jego zespół pracuje nad kolejnym projektem, w którym również fani mogą wziąć udział!

Raper zostawił po sobie naprawdę wiele. W końcu dużo czasu spędzał w studiu, o czym opowiadała ostatnio Ariana Grande, a w planie miał wypuszczenie trylogii płyt, z której „Circles” stanowiłby drugą, śpiewaną, część. Pierwszą był oczywiście „Swimming”, na którym Malcolm połączył rap z soulowymi kompozycjami.

Teraz zespół Maca Millera oraz Warner ujawnili, że pracują nad materiałem, który ma upamiętnić nieżyjącego rapera. Projekt nie ma jeszcze tytułu, a twórcy postanowili podzielić się z fanami linkiem, pod którym po rejestracji, mogą podzielić się swoimi historiami, przemyśleniami i pomysłami, które będą mogły zostać wykorzystane w projekcie.

„Zespół Maca Millera pracuje nad nienazwanym projektem, który ma uczcić Malcolma i jego muzykę. Jego twórczość poruszyła tak wiele żyć na tak wiele sposobów” – czytamy w oświadczeniu.

Zainteresowani mogą więc dołączyć, wchodząc na project.macmillerwebsite.com. Więcej szczegółów nie jest jeszcze znanych i – jak się domyślamy – w dużej mierze będą one zależeć od propozycji zainteresowanych. Nie wiadomo także, czego dokładnie mamy się spodziewać. Dość prawdopodobny wydaje się na przykład dokument, w którym poznalibyśmy także historie fanów Maca…

fot. kadr z klipu „Mac Miller – Don’t Mind If I Do”, YouTube.com/Mac Miller

Zostaw komentarz