Hip Hop,News

Future twierdzi, że powinien dostawać pieniądze za memy. „To jedyna rzecz, której nie lubię”

Klementyna Szczuka -
Hip Hop,News - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Future twierdzi, że powinien dostawać pieniądze za memy. „To jedyna rzecz, której nie lubię”

Future, oprócz tego, że jest jednym z najważniejszych raperów tej dekady, jest również jednym z tych najbardziej memicznych. Jego zwroty jak na przykład „she belongs to the streets”, „it’s an evil world we live in” albo „I’m good luv, enjoy” w Stanach weszły już do codzienności. A to raperowi niekoniecznie się podoba…

Ludzie chcą, abyś wracał to tego momentu i przeżywał to gówno za każdym razem, kiedy cię widzą (…) Wchodzisz do restauracji, próbujesz jeść (…) ktoś mówi ci ‚Bruh, she belongs to the streets’ (…) Przypomina ci się, że jesteś Futurem

W wywiadzie dla UPROXX, w którym przede wszystkim opowiadał o swojej roli mentora w kompilacyjnym projekcie „1800 Seconds, Volume 2”, który wspiera wschodzących artystów, raper z Atlanty, zapytany o ostatnie memy z jego wizerunkiem, przyznał też, że wolałby, aby mógł dostawać za nie pieniądze.

To jest jedyna rzecz, której nie lubię w memach. Nie dostaję za nie pieniędzy. Ale to darmowa promocja, więc ostatecznie jest to sytuacja, w której nie ma przegranych, ponieważ chcesz, aby ludzie ciągle o tobie mówili

W przeciągu kilku dni (od 24 grudnia) popularność w sieci zdobyły zresztą memy, w których wizerunek Future’a, sprawdzającego swój telefon, został wykorzystany, aby pośmiać się z chłopaków piszących do swoich byłych w święta, starając się je odzyskać albo przynajmniej namówić na seks.

Cóż, taki sposób zarobku Future’owi na pewno by się opłacił. Podobnie jak na przykład Drake’owi albo ostatnio 6ix9ine’owi. A u nas? Bedoes? Belmondo?

fot. kadr z klipu „Future – Last Name (Official Music Video) ft. Lil Durk”, youtube.com/Future

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
VBS: Zeamsone jest beznadziejny

W okresie świątecznym nasze głowy słusznie zresztą skupione były na spędzeniu czasu z bliskimi, przez co niektóre, ciekawe materiały mogły nam wszystkim umknąć. Takim jest chociażby rozmowa w ramach „Wywiadu na schodach” z VBSem, w której młody raper absolutnie nie gryzł się w język i jasno wskazał, kogo najchętniej wyrzuciłby z rapgry.

Prowadząca zadała artyście pytanie o to, kto jest, a jego zdaniem nie powinien znajdować się na scenie rapowej. VBS mógł oczywiście rozegrać to bezpiecznie i wskazać mało konkretną grupę osób lub przy okazji jakiegoś skojarzenia zaatakować innego rapera, ale nie zdecydował się na to. Odpowiedział kompletnie bez ogródek:

Zeamsone. Jest beznadziejny. Nie wiem czy on teraz coś robi. Obserwujesz mało znanych raperów, tak? Jest taka jedna stylówa. Ten autotune pod dość romantyczne, newschoolowe bity. Ta tematyka jest wszędzie identyczna. To wszystko brzmi tak samo, te przyśpieszenia na autotune’ie. Mi to nie siedzi. Mówię otwarcie, nie powiem, że mnie dupa nie boli, jak widzę jakie liczby wykręca osoba, która kompletnie na to nie zasługuje. Te wszystkie Zeamsony, te osoby z tej stylówy bym wyrzucił.

VBS faktycznie trafia, jeśli chodzi o opis ogólnej stylówki Zeamsone’a, bo to jak najbardziej się zgadza, ale określenie go beznadziejnym może być już trochę na wyrost. Pokazywał on w końcu, że odnajduje się również w zupełnie innych klimatach, czego najlepszym dowodem jest chociażby kawałek „ten trueschoolowy” z jego debiutanckiej płyty „777”. Może właśnie kawałkiem w takim stylu Zeamsone odpowie VBSowi?

fot. kadr z klipu”Przyłu & VBS – Jazz”, YouTube.com/QueQuality

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Kto najwięcej skorzystałby na powrocie boom bapu i dlaczego to Dwa Sławy

Kontrowersyjny nagłówek, kontrowersyjna hipoteza, która goni drugą kontrowersyjną hipotezę. To że boom bap w 2020 roku wróci na grubo, tego możemy się spodziewać choćby po ruchach wykonywanych przez raperów z USA, ale też w Polsce mamy kilku zawodników, którzy na konsekwencji stylu i małych wycieczkach na boki, z czasem po prostu zyskają więcej. Mowa tu choćby o Włodim czy Peji, ale dzisiaj pomówimy o… Dwóch Sławach, ale żeby było jeszcze ciekawej, to w kontekście Almost Famous.

Trapowa podziałka ma to do siebie, że można na niej bardzo imponująco wyginać wersy, a przestrzeń w bitach pozwala na sporo zabiegów około-głosowych. Wydawać by się mogło, że jeśli ktoś na kozaku ogarnia te tempa, to na najntisowych 90 bpm będzie pomykał jak kozica. Okazuje się jednak, że to nie do końca tak działa, co pokazał choćby „diss” Bedoesa na Kafara z Dixonów. Nagrany na podkładzie do „Ukrytego w mieście krzyku” Pezeta numer nie powala specjalnie „dojeżdżaniem” bitu. Można nawet powiedzieć, że Borys w edycji klasycznej jest brzmieniowo po prostu nieciekawy. Sytuacja dosyć znamienna, bo to jeden z najbardziej perspektywicznych nawijaczy w kraju. Jednak co jeśli weźmiemy rapera, albo lepiej – dwóch raperów – którzy od klasycznych podkładów zaczynali, a potem, jako jedni z pierwszych w Polsce, pokazali że można na nich wyprawiać cuda?

Wówczas okaże się, że lata rozszarpywania elektronicznie podanych wolnych bitów zaowocowały absolutną tresurą flow. A to z kolei może sprawić, że powrót do utartych i nudnych produkcji może zaowocował kompletnie niewyobrażalnym wybuchem zabiegów wszelakich. Ostatnio pokazał to Pezet przy okazji numeru „98”, do którego udało mu się upchnąć trochę przyspieszeń i zabaw z, wydawać by się mogło, zupełnie nierozrywkową podziałką. Jednak Pezet o rozpoznawalność, możliwość ewentualnego zarobku itd. raczej nie musi się martwić. Z hypem na Sławy bywa różnie i taka dziwaczna wolta mogłaby namieszać powtórnie. Co prawda chłopaków już pewnie kompletnie w tę stronę nie ciągnie (co wnioskuję po ostatnim singlu, ale też poprzednich numerach), ale ja bym polecał. To co charyzma Astka robi na takich podkładach świetnie można było usłyszeć tutaj:

Dwa Sławy, ale jakby Almost Famous

„W Polsce tylko Sławy jak Laik” – pamiętają ten wers fani Radka, Jarka i Marcina. Otóż słuchając „AF11” zespołu Almost Famous i „Co ludzie powiedzą” zespołu Dwa Sławy, odnoszę wrażenie, że czterej raperzy na bicie Soulpete’a mogłaby poważnie pozamiatać. Tak charakterystycznej przewózki na podkładach ze świecą szukać. Marzy mi się zwrotka Astka i Laika zbudowana na wymianie wersów. Bonson jest coraz odważniejszy w manieryzowaniu swojego wokalu (na tym szczeblu skillsów już po prostu może, bo nie wypadnie to amatorsko), co idealnie wpasowałoby się w podobne jazdy Rado Radosnego.

W 2020 życzyłbym sobie, żeby w Polsce powstała supergrupa złożona z ludzi, którzy nie boją się wielokrotnych, wiedzą, czym jest hashtag, potrafią napisać czwórkę z dobrą pointą i nie gubią się na werblach. Dla mnie to mógłby być zespół złożony z Bonsona, Laikike1’a, Rado Radosnego i Astka. Polskie Slaughterhouse to być może marzenie ściętej głowy, ale przynajmniej panowie z Almost Famous doskonale się w tej stylistyce odnaleźli – nawet jeśli głównie na klipach.

fot. kadr z klipu „Dwa Sławy – Co ludzie powiedzą? (prod. 808bros)”, youtube.com/X2

Zostaw komentarz