Hip Hop,News

Gospel w klubie ze striptizem! Kanye West otrzymał niecodzienną propozycję

Michał Fitz -
Kanye West
Kanye West
Hip Hop,News - - Dodane przez Michał Fitz

Gospel w klubie ze striptizem! Kanye West otrzymał niecodzienną propozycję

Kanye West nieźle sprawdził naszą cierpliwość przy okazji wydawania “Jesus is King”. W rozmowie z TMZ, zapowiedział jednak, że nie każe nam tak długo czekać na trasę koncertową promującą ten album, gdyż chce ruszyć z nią lada chwila. Choć nie będzie to stricte rapowy tour, bo przecież mamy do czynienia z muzyką gospel, to chętnych na organizację tych wydarzeń nie brakuje. West dostał nawet propozycję, by przyjechać ze swoich chórem w bardzo nietypowe dla tego typu występów miejsce.

Kanye został bowiem zaproszony przez klub Sapphire w Nowym Jorku. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo przecież chrześcijańscy raperzy również koncertują po klubach, gdyby nie był to lokal ze striptizem. Wiceprezes przybytku wystosował za pomocą Twittera specjalne zaproszenie dla Kanye, w którym zachęca artystę do występu ze swoim chórem w nowym dla niego miejscu, przed widownią, dla której nie miał jeszcze okazji grać. Choć oferta wydaje się być żartem, wiceprezes lokalu zarzeka się w zaproszeniu, że zupełnie poważnie myśli o zorganizowaniu tego wydarzenia.

Kanye dosyć aktywnie koncertuje ze swoim Sunday Service i absolutnie nie ogranicza się wyłącznie do kościołów. Występował już z chórem na Coachelli, a także w dwóch więzieniach. Biorąc pod uwagę jego obecność w zakładach karnych, klub ze striptizem wcale nie wydaje się taki abstrakcyjny. W końcu udał się do więzienia, by móc czegoś nauczyć przebywających tam skazanych, a być może nawet ich nawrócić. Czemu więc nie miałby spróbować zrobić tego w miejscu nierządu? W końcu w trakcie niedawnego występu w kościele pastora Joela Osteena stwierdził, że takie kluby to po prostu kolejne formy handlu usługami seksualnymi. Idealną okazją byłoby więc zdusić to zjawisko w jego zarodku, nieprawdaż Panie West? Poza tym, kto inny może tego dokonać, jak nie najlepszy artysta wszech czasów?

Fot. Sipa USA/Sipa USA/East News

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Czy płyta będąca hołdem dla Chady nie mogła obyć się bez dissu na Tymka?

Chada był zdecydowanie postacią nietuzinkową, a dla rodzimej sceny niezwykle ważną. Nie możemy więc dziwić się, że postanowiono złożyć mu kilka hołdów. Na ekrany kin w zeszłym tygodniu trafił “Proceder”, a z tej właśnie okazji Step Records wypuściło upamiętniającą rapera składankę pt. “Chada: Jesteś Legendą”. Płyta miała być w założeniu hołdem dla artysty, ale nie zabrakło na niej kontrowersyjnych treści.

Wczoraj swoją premierę miał teledysk do jednego z singli, który promuje to wydawnictwo. “Raport z rejonu” to adaptacja singla Chady o tym samym tytule w wykonaniu Dawida Obserwatora, Intruza i Dedisa. Syn Bogdana słynął z bezkompromisowych wersów i takich też w wyżej wymienionym utworze nie zabrakło. Dedis nawija przecież “Chada, obudź się i powiedz, co jest ku#wa tu nie tak/Skoro Tymek jest raperem, czy ja jeszcze robię rap?”

Z tej linijki wynika, że Chada absolutnie nie podpisałby się pod tym, co robi Tymek, bo przecież tak dalece odbiega od twórczości, za którą sam odpowiadał. Czy w takim razie legendarny raper odpowiedziałby Dedisowi, że to on robi prawdziwy rap, a będący obecnie na topie Tymek zostałby przez niego, delikatnie mówiąc, zjechany i zaliczony do innego gatunku muzycznego (jak swego czasu Doniu)? Nam wydaje się, że nie, i już tłumaczymy Wam dlaczego. Oczywiście, Chada reprezentował uliczny styl, jak nikt inny i głęboko go wyznawał, co nie oznacza, że nie był otwarty na inne opcje. Przecież w jego kawałku “Dranie tak mają” gościnnie udziela się B.R.O., który swoim, zdecydowanie mniej prawilnym od reszty wykonawców utworu głosem, śpiewa refren. Już wtedy, gdy ten numer się ukazał, Chada spotkał się z niemałą krytyką ze strony części swoich słuchaczy, którą jednak absolutnie się nie przejął. Mało tego, na tym samy krążku pt. “Jeden z Was” znalazły się jeszcze dwa numery, na których udzielał się South Blunt System, którego muzyka też przez wielu nie była uznawana za rap.

Płyta będąca hołdem dla kogoś powinna przecież skupić się na godnym i pozytywnym upamiętnieniu danej osoby, a nie atakowaniu innych, tym bardziej, jeśli upamiętniany raper raczej by zdania nie podzielił. W końcu, skoro Chada nagrał swego czasu z B.R.O. i South Blunt System, nie mamy pewności, czy nie zrobiłby tego teraz z Tymkiem. Wydaje nam się, że jak najbardziej.

fot. kadr z klipu “Pawbeats Orchestra ft. Tymek – Chwilo trwaj”, YouTube.com/PawbeatsTV

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Jego prywatny weksel – Schafter “Audiotele” [RECENZJA]

Jeśli „Audiotele” było najbardziej oczekiwanym albumem tego roku, to spieszę z wyjaśnieniem, dlaczego jest też albumem najbardziej przełomowym. Schafter konsekwentnie względem „Hors D’oeuvre” maluje rzeczywistość, do której ostatecznie i tak nas nie wpuszcza. Codzienność miesza z fikcją, wachlarz zupełnie oderwanych od siebie inspiracji wpisuje w nowoczesną, trapową formę, ocierającą się o alt r’n’b (którego u nas praktycznie nie ma), i na swoich zasadach wyprzedza pozostałych w grze. I gra przy tym bardzo dobrze sam, ale też z innymi. Nie tylko w kwestii featuringów.

To już futuryzm

To już trzeba wiedzieć, w którym miejscu podzielić, jak w „Kwaśnym Dieslu”. Album złożony jest z utworów, które właściwie bardziej przypominają szkice niż zamknięte kompozycje. W dodatku na pozór od siebie oderwane – i tego trochę też obawiałam się przed premierą. Jako singiel „Short & Bittersweet” nie satysfakcjonuje, chociaż ujmuje zmianą bitu i uniwersalną treścią. Jednak między „Pejzażem” a „Aktem Zgonu In Blanco” odnajduje się bardzo ładnie. Z kolei kawałki jak „Double D’s” albo „Hot Coffee”, którego pierwsza zwrotka jest chyba najmocniejszą na płycie, zamiast się z niej wyłamywać, stanowią pewne punkty odniesienia.

Proszę bilet do kontroli, to jest metro/Metro buli, dzisiaj każdy trwoni bankroll

“Double D’s”

Tutaj nie pyta o bilet, mnie nikt/Nie pyta, czy żyję, mnie nikt/Żeby wyjść z koła, trzeba wiedzieć, gdzie go podzielić/W którym miejscu podzielić

“Kwaśny Diesel”

Do tego „Martin Shkreli Freestyle” staje się ładnym podsumowaniem i niejakim outro. Niejakim, bo jego funkcję na poziomie istoty albumu pełni naturalnie „Spumante”. A monotematyka, na tle koncepcji, która jest po prostu ilustracją wewnętrznych przeżyć Wojtka, i bogatej produkcji, nie nuży. Może jedynie zastanawiać, dokąd w przyszłości go zaprowadzi, bo na dłuższą metę niekoniecznie musi się sprawdzać.

Modern Talking

Natomiast język sprawdza się doskonale i, nawiązując do słów Schaftera z wyżej wspomnianego “Freestyle’u”, po angielsku wchodzi na banię. Jego zaletą są proste, ale niebezpośrednie linijki – są dziewczyny, są samochody, jest bragga, ale jest też pokój, przytłaczające emocje, impresje; metro, restauracje, elektronika. Poza zgrabnymi rymami, wplatane w teksty cytaty, hasła, odniesienia składają się w wielką postmodernistyczną siatkę, która jednocześnie stanowi podstawę autorskich motywów i metafor. To jest coś, o czym w wywiadzie mówił mi Ozzie z Bypass, i co artyści tacy jak na przykład Koza powoli wdrażają do mainstreamu. Nawet jeśli odbiorcy nie do końca zrozumieją treść, to mają wrażenie przestrzeni. Mogą ją poczuć.

Konkurs audio

Każdy z gości „Audiotele” występuje na zasadach Schaftera i mimo nazwisk, to nie oni są główną atrakcją materiału. Wszyscy również, mimo różnorodności, pięknie wpasowują się w atmosferę danych kawałków. Każdy jest tu najlepszy.

I chociaż Schafter od rapu i całej tej rywalizacji się dystansuje, to w jakiś sposób bierze w niej też udział. To jak użyty w „Kwaśnym Dieslu” fragment audycji konkursu telewizyjnego Telewizji Polskiej z 1997, od której zresztą pochodzi tytuł albumu:

– Czy brał pan udział w konkursie abonenta audiotele związanym ze świętym mikołajem?
– Nie wiem, dobranoc

Jeśli Wojtek przyrównuje polską scenę do znanego cyrku, to jego tytułem nazywa swój najbardziej rapowy i przepełniony braggowymi wersami kawałek. Swoją drogą flow Okiego świetnie w nim kontrastuje.

Skrobię coś na CD, bo ich rzeczy to jest Cirque du Soleil

“Bigos”

Ten kawałek na wypadek, gdyby któryś z tych laików/Zdecydował się napisać, że Wojtek nie umie w rap

“Cirque du Soleil”

Schafter popełnił bardzo mocny debiut. Nowoczesny, bogaty i spójny, ale przede wszystkim zagraniczny – a to w końcu coś, do czego nieustannie dążymy. Przy tym rozegrał to w sposób taki, w jaki nikt u nas na scenie jeszcze tego nie zrobił.

fot. kadr z klipu “schafter – cirque du soleil (feat. OKI)”, youtube.com/restaurant posse

Zostaw komentarz