Hip Hop

Grać, by zagrało – czyli jak wypromować muzykę

Anna Cecocho -
Hip Hop - - Dodane przez Anna Cecocho

Grać, by zagrało – czyli jak wypromować muzykę

Marketing – nieodłączna oręż branży muzycznej w dzisiejszych czasach. Artyści coraz częściej i coraz mocniej odczuwają, że muzyka sama, tak po prostu, dobrze się nie sprzeda. By generować kasę trzeba robić więcej, trzeba robić lepiej i najlepiej – głośniej. No i jeszcze jedno – trzeba umieć robić to dobrze. Przeróbki piosenek w reklamie sklepu AGD odpadają (sorry, Ewelina). A kto to w Polsce potrafi? Przedstawiamy Wam najlepsze, naszym zdaniem, kampanie reklamowe polskiej branży muzycznej.

Małomiasteczkowy kiosk

Chyba nikogo nie dziwi, że w tym zestawieniu znalazł się Dawid Podsiadło. Płyta, która od początku miała zakusy na to, by zostać ukoronowana Fryderykiem i (czterokrotnie) platyną, była poparta też jedną z bardziej innowacyjnych kampanii reklamowych. Miała swój stojący przed Pałacem Kultury… kiosk. Pomalowany w odcieniach fontu okładki albumu „Małomiasteczkowy”, posiadał podstawowy asortyment tego typu miejsc: gazety, krzyżówki, batony, napoje, no i oczywiście – płyty. Aha, zapomnielibyśmy o najważniejszej atrakcji – w okienku w roli sprzedającego usiadł nie byle kto, tylko sam Dawid Podsiadło. Kupić gumę do żucia z rozmową ze swoim idolem i autografem w gratisie? Marzenie każdego fana spełnione w fantastyczny sposób i z przymrużeniem oka. Czy można to zrobić jeszcze lepiej? Można. Kiosk został przekazany na licytację dla fundacji WOŚP. By podbić cenę, Dawid oświadczył, że chatkę przekaże zwycięzcy licytacji osobiście. Pomogło. Kiosk poszedł za sumę 30 200 zł!

Instalacja PRO8L3Mu

Widmo” okazało się naprawdę świetnym krążkiem, który przy okazji również zgarnął Fryderyka. Ale nie samym albumem ten projekt żyje. Tym, co wyróżnia „Widmo” spośród twórczości PRO8L3Mu, jest zdecydowanie premierowy odsłuch. I to zrealizowany nie dla zamkniętej grupy odbiorców, a dla każdego, komu udało się kupić bilet na specjalną instalację. Nad nią samą i półtoragodzinnym spacerem po kompozycji promującej nowy krążek nie będziemy się rozwodzić. Kajetan ślicznie podsumował to już jakiś czas temu. My do tego tylko dodamy, że swego rodzaju muzeum postawione na zaledwie kilka dni, wraz ze świeżym odsłuchem płyty w tle, to coś, czego w Polsce jeszcze nie było. Lubimy karmić naszą duszę ładnymi obrazkami. Interaktywna instalacja zdecydowanie ją nasyciła. Sprawiła też, że przy pierwszych odsłuchach krążka w słuchawkach myślami wracaliśmy do mrocznego klimatu opuszczonego szpitala psychiatrycznego.

„Kandydaci na szaleńców” z dowozem do domu

Preorder zawsze jest czymś wyjątkowym. Posiadając egzemplarz krążka z bonusami i gadżetami przed resztą świata czujemy, że dostaliśmy od artysty coś super, coś bardziej osobistego. Tę naszą próżność umiejętnie potrafił wzmocnić (i wykorzystać) Ten Typ Mes. W 2011 roku rozdał wybranym fanom preordery „Kandydatów na szaleńców” do ręki, osobiście. Akcję uwieczniono na krótkim filmie promocyjnym, udostępniony na Youtube, na kanale Alkopoligamii. Szok, szczęście i niedowierzanie: Ty w dresie otwierasz drzwi, spodziewając się listonosza albo – w najlepszym wypadku – kuriera, a przed Tobą stoi Twój idol i wręcza Ci Twój swój preorder. Szkoda, że nie uprzedził, bo można by było pomyśleć o lepszym outficie.

Audycja „Plansze”

Kto powiedział, że promocja płyty w radio kończy się na godzinnym wywiadzie? Jan-rapowanie pokazał, że o płycie można rozmawiać trzy godziny. W Bolesnych Porankach na antenie newonce.radio Janek, wraz z zaproszonymi do studia Nocnym i Holakiem, przez 180 minut opowiadali o nowym krążku „Plansze„, odpowiadali na pytania słuchaczy i odbierali telefony od wiernych fanów. Pomysł świetny – był czas, by rozwiać wszelkie wątpliwości, czy odpowiedzieć na każde zapytanie dotyczące krążka. Kto chciał wiedzieć, co kryje się za każdym utworem – miał szansę odkryć to właśnie w Bolesnych Porankach. Jedyne, co musiał zrobić, to rzeczywiście wstać niemiłosiernie rano.

Tymczasem EB

Nikt się nie spodziewał po firmie warzącej piwo, że będzie ona ważnym elementem rapgry w 2018 roku. A jednak EB do niej weszło – Projektem „Tymczasem”: Czterech artystów, cztery utwory, zinterpretowane na nowo. Sitek bierze kawałek Sokoła, Sokół – Sitka. Żabson bierze kawałek Pezeta, Pezet – Żabsona. Każdy z nich na podstawie utworu, który otrzymał, robi jego nową wersję. Motyw przewodni to czas między młodością, a dojrzałością, czyli tytułowe „tymczasem”. Dzięki, z pozoru lekkiej, eksperymentalnej kampanii otrzymaliśmy hity, które dziś lecą w naszych słuchawkach zamiast oryginałów. „Chcemy Być Wyżej” Sokoła znalazło się nawet na jego płycie. Zwieńczeniem akcji był finał, który rozegrał się w krakowskim Teatrze im. Juliusza Słowackiego. Dziwna lokalizacja? Tak jak wszystko inne w tym projekcie – nieprzypadkowa. Miejsce miało jeszcze bardziej podkreślić, że chodzi o starcie kultur. Zdecydowanie EB osiągnęło założony cel – słuchacze dobrze zapamiętali tę markę.

Kampania bez kampanii

Czasem mniej, znaczy więcej. Udowodniono to nie raz. Tracklisty na ostatnią chwilę, brak wcześniejszych wydanych singli, czy koniec końców, wydanie płyty bez zapowiedzi. Mistrzem tego sportu zdecydowanie był, jest i pewnie pozostanie Taco Hemingway. Jego niechęć do social mediów czy celebracji własnej osoby powoduje, że fani jeszcze bardziej chcą go widzieć i słyszeć. To samo tyczy się płyt i EPek. Otrzymana w 2018 roku „Café Belga” pojawiła się znikąd, a ludzie od razu rzucili się do odsłuchu. Co więcej, aktualnie raper nie udziela nawet wywiadów, a rzeczywistość, która dzieje się wokół niego i to, co gryzie fanów, komentuje na swoich albumach. Taco się nie spina, bo po prostu nie musi. Rozgłos wokół niego i tak stale się powiększa, a streamingi lecą w górę. Sądzicie, że przesadzamy? Fakt, że od 2018 roku nieprzerwanie utrzymuje pierwsze miejsce na Spotify, mówi sam za siebie. Kampania bez kampanii? Ryzykowne, ale w tym przypadku sprawdza się fenomenalnie. No ale, takie rzeczy też trzeba umieć.

Branża muzyczna rządzi się swoimi prawami i marketingowo trzeba się mocno wpisywać w trendy. Ujawnić szczegóły płyty czy projektu teraz? A może wyczekać do ostatniej chwili? – Trudne pytania. Najbardziej stresuje to, że trzeba być w tym wszystkim unikatowym i pierwszym. Świeże pomysły i innowacyjność to klucz do sukcesu. Ale jak widać, nasza polska scena pozytywnie zaskakuje, więc możemy spodziewać się tylko większych i bardziej intrygujących kampanii. A że apetyt rośnie w miarę jedzenia, pewne jest, że łatwiej już nigdy nie będzie.

Fot. „Małomiasteczkowy Kiosk” [youtube]

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop
Retro poniedziałek: Pierwszy wywiad Molesty

W każdą niedzielę Kajetan analizuje dla Was najbardziej „cringowe” sytuacje minionego tygodnia. W „Retro poniedziałek” skupię się natomiast na absurdach z przeszłości. Przypomnę Wam najgorsze wywiady z udziałem polskich raperów i ich największe wpadki. Będę bezlitosny. No to start!

W ostatnich tygodniach pisaliśmy o hiphopowcach, którzy zasiadali na kanapach u Kuby Wojewódzkiego. Analizowaliśmy również czy warto jeszcze przeprowadzać wywiady z rodzimymi raperami, czy też powoli tę przestrzeń zagarnia Internet. Dwie dekady temu nasi rodzimi raperzy nie mieli takich możliwości. Występ w telewizji był dla nich jedną z niewielu okazji, by dotrzeć do odbiorców.

Molesta w Polsacie 2

Dawno, dawno temu, gdy Polsat 2 nie był jeszcze stacją emitującą powtórki, emitowano tam również autorskie programy. Stawiono mocno m.in. na realizację programów muzycznych. Do jednego z takich projektów zaproszono chłopaków z Mistic Molesta. Grupa wystąpiła w programie jeszcze przed swoim legalnym debiutem. Młodzi (ledwo 20-letni) i nieopierzeni warszawiacy byli lekko oszołomieni występem w telewizji. Jednak dali radę wspólnie zarymować kilka kawałków, które później mogliśmy usłyszeć na ich legalnym debiucie. Ponieważ program był realizowany na żywo, wszystkie przekleństwa leciały wprost do telewidzów. Zapewne nie jedna matka-Polka w tym momencie przyciszała odbiornik.

„Skończyliście rymować”  

Niestety, mocne i szorstkie teksty rapowane przez chłopaków z Molesty nie przypadły do gustu również prowadzącemu. Już podczas rozmowy z raperami widać było zmieszanie na jego twarzy. Natomiast, gdy chłopaki chwycili za mikrofony, jego mina mówiła „co ja tu ku*wa dalej robię?”. Nogą niby wystukiwał jakiś rytm, ale raczej niepowiązany z bitem lecącym w tle. Pewnie w myślach nucił sobie jakiś song z Radia Zet, przeczekując aż jego goście skończą występ. Reakcję prowadzącego najlepiej obrazuje rozmowa z widzem, w której słychać, że zmieszany, nie wiedział jak ocenić to, co wykonał Włodi z ekipą.

To se ne vrati

Dziś raperzy nie muszą już chodzić po telewizyjnych programach, robiąc za socjologiczne zjawiska. Dla samego medialnego wydźwięku hip-hopu to lepiej, że unikają tego typu występów. Ale z perspektywy czasu takie nagrania mają jednak swój wdzięk, choć dzisiaj pewnie użylibyśmy raczej słowa „cringe”. W otchłaniach Internetu znajduje się jeszcze wiele perełek, z którymi warto jest się zapoznać. Kolejne u nas już wkrótce!

Foto. klip „Molesta – Powrót”/YouTube/Molestatv

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Czy lider PRO8L3Mu mógłby być kobietą?

Kobiety w rapie to dosyć drażliwy temat i to mimo sukcesów Nicki Minaj i Cardi B. Może nie tyle w rapie w ogóle, co w rodzimym rapie. Bo czy dziewczyna, która nawija lepiej od facetów, nie mierzi ich ego? A może kłóci się z hustlerskim etosem rapera? Wiecie, ten mityczny duet, „melanż i dupy”. Laska też chodzi na melanże i „ma” dupy? Czy Oskar z PRO8L3Mu mógłby być Gosią z PRO8L3Mu?

Wczoraj Damian pisał o powrocie WdoWy. Dzisiaj dorzucę do tego swoje trzy grosze, mając na uwadze jedną bardzo istotną kwestię: czy powrót raperki (tej konkretnej i każdej innej) jest w Polsce skazany na sukces czy raczej na porażkę?

Takie tam o seksizmie

Oskara przywołałem do tekstu celowo i WdoWę z Oskarem celowo zostawię. Nie tak dawno temu redaktor Gulda nie zrozumiał pomysłu na siebie zespołu PRO8L3M i poczuł się źle, że Agora dystrybuuje jego płytę. O tym czy rzeczony pan Przemysław ma rację czy nie, nie będę się rozpisywał. W mojej opinii, racji nie ma, a jeśli ktoś chce polemizować ze mną, a z panem redaktorem się zgadzać, to zapraszam do komentarzy – bardzo chętnie podyskutuję!

czuję się bardzo niefajnie z tym, że firma, dla której pracuję od dekad i która wydaje gazetę, której „nie jest wszystko…

Przemek Gulda 发布于 2019年3月1日周五

Żeby było jasne – czy rap jest seksistowski? Tak. Czy to dobrze? Tu wjeżdża podwójny standard, moi drodzy państwo. Otóż, ci wszyscy raperzy mają gro oddanych słuchaczek, czasami oddanych do tego stopnia, że jest to już poziom groupie – dziewczyny, która „w podzięce” za sztukę, odda się wokaliście. Szybki drybling z tym przejściem od rapera do wokalisty, bo – wielkie odkrycie – funkcjonuje to w niemal każdym gatunku muzyki.

Czy w niemal każdym gatunku muzyki występuje tak duża wątpliwość, by do jego wykonywania dopuszczać kobiety? Nie. Tu niestety przechodzimy do clou sprawy i tego czy w polskim rapie jest miejsce dla raperek. Nie, czy ono w ogóle jest – bo jest – ale czy jest według słuchaczy.

Tough Love

Powiedzmy to jasno: główny problem nie wydaje się leżeć w skillsach. Takiej WdoWie czy Lilu odmówić ich nie można. Co prawda nie zgodzę się z tą zbytnią pewnością siebie w przypadku tej pierwszej, która kilkukrotnie podkreślała, że dziewczyny rapują lepiej i to boli chłopaków. „Lepiej” to jest za duże słowo w kontekście bliżej niedookreślonej grupy, od której się niby „lepiej” rapuje. Raperzy też rapują „lepiej” od innych raperów. Płeć nie ma znaczenia.

Ma natomiast dziwna dychotomia, w której odnaleźć muszą się dziewczyny. Mowa o wspomnianym wcześniej hustlerskim etosie. Z jednej strony raperka opowiada o sprawach zaangażowanych, ważnych z punktu widzenia swojej płci i swojej sytuacji. Z drugiej – chce być supersztuką, trząść dupą i uprawiać ostry seks. Mocno? To polecam prześledzić dyskografię WdoWy i usłyszeć, że jest dziewczyną do tańca i do różańca. A ten numer – seksistowski czy nie? A może po prostu dwoje dorosłych ludzi opowiada o sytuacji, która wielokrotnie ma miejsce?

Wyzywająca dziewczyna, która jest pewna siebie i w Zarze wydaje własny hajs – to jest ta kobieca wersja hustlingu i, w mojej opinii, nie ma w tym nic złego, ale słuchacze zdają się nie rozumieć „jak to możliwe?”. Że z jednej strony numer o pocieszaniu porzuconych kobiet, a z drugiej – o ostrym seksie.

Podwójne standardy

Young M.A., raperka lesbijka, gęsto snuje rymy o tym, że będzie współżyć z bandą dziwek. Jak to rozpatrywać? Cardi B onieśmiela liczbą odwołań do różnego rodzaju seksu. Czy to dlatego, że inaczej środowisko by ich nie kupiło? Na wszelki wypadek lepiej podkreślić, że jest się „dobrą sztuką”, żeby potem nie wyszło, że spiętą i obrażoną na środowiskowy folklor? Możliwe. A może… to jest po prostu szczere i nie ma w tym drugiego dna?

O ile w USA udaje się raperkom przebić, a w ostatnim czasie jest ich coraz więcej, to w Polsce ta sytuacja wciąż wygląda bardzo nieciekawie. Bodaj jedyną na dobre aktywną w mainstreamie jest Rena. Reprezentantka StoProcent umie zresztą zajechać poważnym hitem – dziwię się, że to nie zrobiło większego hałasu:

Oczywiście, że mówiono o Renie „Sobota w sukience”. Jasne. Tylko że o WdoWie mówiono „Mes w sukience”. Słusznie? Nie do końca. Wydaje mi się jednak, że od takich porównań polski słuchacz nie ucieknie i jeśli WdoWy po powrocie nie uda się do kogoś porównać, to najzwyczajniej przepadnie. Nie życzę jej tego, bo „SUPEREXTRA” była naprawdę dobrym albumem. Może takim, na który wówczas polscy odbiorcy nie zasłużyli.

Gosia z PRO8L3Mu

Może kontrowersyjne i pozbawione lukru podejście w typie Cardi B by się sprawdziło? Gdybam, bo sam mam problem z tym, co musiałyby zrobić polskie raperki, żeby zapełniać kluby i prowadzić długą, opłacalną karierę. Nagrywać z pasji można zawsze, ale to brzmi jak „zostańmy przyjaciółmi”. Czy rolą polskiej raperki do końca zostanie już bycie „tą koleżanką, co rapuje i może nada się do numeru o seksie?”. A może raperka powinna odseparować się od swojego seksapilu i po prostu rozrywać bity na strzępy jak Ryfa Ri?

Uznania Ryfie nie można odmówić – to kobieta hip-hop. Nic nie jest jednak takie proste i jednostronne. Chłopaki z PRO8L3Mu, wiedzieli, co robią, kiedy ta sama Ryfa Ri dograła intro do Tori Black:

fot. kadr z klipu „Honorata Skarbek – Chora ft. Wdowa”, youtube.com/HonorataSkarbekVEVO

Zostaw komentarz