Hip Hop,News

Jak Paluch zasnął za kierownicą: Złota Owca w Czarnej Wołdze

Kajetan Szewczyk -
Hip Hop,News - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Jak Paluch zasnął za kierownicą: Złota Owca w Czarnej Wołdze

Co łączy rap i stand-up? Czy polscy raperzy o siebie dbają? Czym chciałby przejechać się Paluch? Poznański raper był gościem autorskiego programu Rafała Paczesia, “Czarna Wołga”.

Paluch zagościł u jednego z najbardziej popularnych polskich stand-uperów i miał okazję przejechać się samochodem, którym na co dzień jeździ… Kali. Mowa o Audi S8 Plus. To właśnie na skojarzeniach związanych z tym modelem oparta jest ostatnia płyta szefa Ganja Mafii. Paluch opowiedział kilka ciekawych anegdot. I jedną, która mogła skończyć się naprawdę tragicznie.

– Kiedyś zasnąłem za kierownicą przy 170km/h na trasie, jak wracaliśmy z koncertu z Ełku. Na autostradzie, z czterema osobami na pokładzie. Nic się nie stało, na szczęście odcinek między Warszawą a Łodzią jeszcze nie był taki zagospodarowany i ta trawa latem była dość wysoka, więc jak zjechałem, to się obudziłem tymi turbulencjami. Rozwaliła się chłodnica i wahacz, ale dojechaliśmy do chaty – wspominał Paluch. Co ciekawe, chwilę później powiedział, że nigdy w życiu nie miał stłuczki. Raz w życiu na samochód… spadła mu gałąź.

Panowie poruszyli wiele tematów. Przypominali przeszłość i wybiegali w przyszłość. Paluch zapytany, co będzie robił w wieku 50 lat, przyznał że wówczas na pewno zmieni się jego liryka, bo zmieni się też jego sposób patrzenia na świat. Raper zdradził też, że ma już parę pomysłów, co chciałby robić po etapie stricte muzycznym, ale nie rozmyśla nad tym tematem na co dzień.

Szaman wspomniał też o tym, że zdarza mu się zapomnieć tekst na koncercie, ale jego hypemanem jest właściwie publiczność. Zwrócił też uwagę, że raperzy nie myślą o swoim zdrowiu długofalowo, a wielu z nich prowadzi bardzo niezdrowy tryb życia. – Myślą, że są nieśmiertelni – skwitował.

Kiedy rozmowa zeszła na tematy okołostandupowe, Paluch zauważył, że istnieje bardzo obrazowa analogia między dwoma środowiskami – stand-upem i muzyką. – Stand-up, to rap. Kabaret, to pop – zauważył.

Fot. kadr z wideo “Czarna Wołga S01E02 | Audi S8 Plus”, youtube.com/Czarna Wołga

Zostaw komentarz

Udostępnij
News
Kylie Jenner zdetronizowana. Pokonało ją… jajko

Jajko czy kura? Pierwsze jest jajko! Nawet Kylie Jenner musi się z tym pogodzić.

Stało się. Królowa została pokonana. Kylie nie jest już posiadaczką największej ilości lajków na Instagramie. Przegrała z owalnym beżowym kształtem o wątpliwej strukturze.

Wyścig o wirtualne serduszka trwa nieprzerwanie od lat. Bodajże dokładnie od momentu powstania Instagrama (no, może ruszył minutę później). Najpierw całkiem przyzwoity rekord ustanowił Justin Bieber. Pięć lat temu, w 2014 roku, za publiczne czułości z Seleną Gomez uwiecznione na fotce, zgarnął 2 miliony like’ów. Jako, że były to początki, możemy nawet uznać, ten rekord za całkiem w porządku (kto z w was kiedykolwiek za przytulanie swojej dziewczyny albo chłopaka dostał chociaż połowę?).

Bożyszcze nastolatek został Insta – królem na równe 145 dni. Przegrał z Kim Kardashian i jej fotką ze ślubu. Być może, gdyby pokazał swoją, zachowałby władzę. Tymczasem zamiast tego, Bieber i Gomez się rozstali. Piosenkarz więc odpadł z wyścigu. Do rywalizacji włączyła się za to Beyoncé i konkretnie podbiła stawkę. Za samą tylko wiadomość, że jest w ciąży, zgarnęła 11 milionów lajków i rekord za zdjęcie z największą liczbą polubień w serwisach społecznościowych w 2017 roku (tuż za nim uplasowała się fotka Cristiano Ronaldo z porodówki, cieszącego się z narodzin bliźniąt. Trzecia była Gomez, też w szpitalu).

Do walki ruszyła Jenner. Żeby pokonać rywalkę, musiała wrzucić do sieci fotkę nie brzucha, a narodzonej już córki. Pierwszą fotkę córki – dodajmy. (zdaje się, że to ważne we wszystkich wyścigach insta-okładkowych). Dobiła się tym samym do 18,3 serduszek instagramowych, niemal dwukrotnie pokonując Beyoncé, co w sumie ie jest takie znowu nadzwyczajne, jeśli za zwyczajny uznamy fakt, że ma 124 miliony followersów swojego profilu.

To w sumie ciekawe, bo o ile Beyoncé jest niekwestionowaną gwiazdą, o tyle o Kylie można powiedzieć głównie, że zna się ją z tego, że jest znana. W dodatku przez nazwisko, którego nie używa – dzięki rodzinnemu show „Keeping Up With Kardashians” (“Z kamerą u Kardashianów – red.), z nieznanych przyczyn nieprzerwanie emitowanego w TV.

Dalej… no właśnie, trudno było sobie wyobrazić kto i czym pobije jej rekord. Tymczasem dokonało tego jajko. W dodatku niespecjalnie ciekawe, sportretowane na kiepsko oświetlonym tle. A jednak, jajko pokochało blisko 5 milionów followersów (dokładnie 4,8 miliona), a 36,6 dało mu lajka. Dwukrotnie przebiło Jenner w niespełna 2 tygodnie (sam rekord, czyli 18 milionów 3000 tysięcy padł 13 stycznia).

Dodajmy jeszcze, że jako że jajko ma na swoim profilu tylko jedno zdjęcie, niewiele o nim wiadomo. Nie zdążyło pokazać nam zbyt wiele ze swojej prywatności. I kto wie, może o to właśnie chodzi?

Wyświetl ten post na Instagramie.

Take that little egg

Post udostępniony przez Kylie (@kyliejenner)

Zostaw komentarz

News
“Złote myśli” Trumpa. Najbardziej polityczne klapki świata

Trudno o polityka krytykowanego wśród raperów i w świecie mody z większą zawziętością niż Donald Trump. Jak się szybko okazało, wytykanie mu twitterowej hipokryzji może być sposobem na biznes.

,,Kolegium Elektorów jest katastrofą dla demokracji” – powiedział Trump w 2012 roku. A cztery lata później skierował do tej samej instytucji słowa o ,,geniuszu łączącym wszystkie stany”. Konsekwencja w wypowiedziach nigdy nie była mocną stroną Trumpa. Na kreatywny pomysł wykorzystania tego faktu i punktowania tym samym prezydenta wpadł amerykański projektant, Sam Morrison, który zaproponował klapki z autentycznymi wpisami lidera partii republikańskiej.

Idea szybko stała się viralem i jak wynika z wywiadu udzielonego przez Sama portalowi Business Insider, odniosła spory komercyjny sukces. Tysiąc ręcznie wykonanych par, które trafiły na oficjalną stronę presidentflipflops.com, wyprzedało się w mniej niż miesiąc. Trzeba przyznać, że ich cena była dość przystępna. Na bon moty prezydenta nadrukowane na prawą i lewą stopę, trzeba było zapłacić 28 dolarów.

Do sprzedaży trafiły łącznie trzy wersje klapków, przytaczające trzy różne tweety Trumpa (a w zasadzie sześć, na trzy tematy). Pierwsza dotyczy wspomnianej wyżej wypowiedzi na temat instytucji dokonującej wyboru prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Druga dotyka zaskakującej zmiany stanowiska prezydenta odnośnie wojny w Syrii.

Zaś trzecia obnaża jak specyficznie Trump interpretuje pojęcie wiarygodności źródeł informacji.

Z racji pracochłonności i sporych kosztów związanych z ręczną produkcją, przyszłość produkcji politycznych klapków na szeroką skalę stoi pod znakiem zapytania. Nam nie pozostaje nic innego, jak z uwagą śledzić dalsze losy projektu. Biorąc pod uwagę beztroskie podejście Donalda Trumpa do werbalizowania myśli i ponad czterdzieści tysięcy tweeów – będzie w czym wybierać.

Fot. Business Insider/Presidentflipflops

Zostaw komentarz