Hip Hop,News

Jay-Z pozywa wydawcę książek dla dzieci

Michał Fitz -
Hip Hop,News - - Dodane przez Michał Fitz

Jay-Z pozywa wydawcę książek dla dzieci

Artyści bardzo dbają o swój dorobek i mało który z nich puszcza płazem nieuzgodnione użycie jego twórczości do celów zarobkowych. Zwykle rozchodzi się o melodię czy sampel jakiegoś kawałka, który został użyty w innym numerze. Dobrze wie o tym chociażby Lil Nas X, który został przecież pozwany na 25 milionów dolarów za bezprawne użycie fragmentu innej piosenki. Po drugiej stronie barykady, tej oszukiwanej, jest z kolei Jay-Z, który jednak nie będzie procesował się z innym artystą, a z wydawcą książek dla dzieci.

Jakkolwiek irracjonalnie by to nie brzmiało, jest to prawda. BBC podało, że prawnicy rapera złożyli pozew oskarżający australijskiego wydawcę, firmę The Little Homie. Jest ona odpowiedzialna za wydanie książki “AB to Jay-Z”, która ma nauczyć najmłodszych alfabetu, używając przy tym znanych skojarzeń z kulturą hip-hop. Oprócz samego tytułu, nawiązuje ona do twórczości Jaya również opisem. W końcu zdanie: “If you’re having alphabet problems I feel bad for you son, I got 99 problems but my ABC’s ain’t one!”, brzmi dziwnie znajomo, prawda? Prawnicy rapera zauważyli te podobieństwa już w zeszłym roku i wtedy też grzecznie napisali do wydawcy, by ten przestał sprzedawać książkę. Prośba nie została jednak wysłuchana, więc teraz zdecydowali się na wprowadzenie sprawy na drogę prawną.

Co ciekawe, Jay-Z nie jest jedynym raperem, który był mocną inspiracją dla australijskiego wydawcy. W książce można bowiem znaleźć również nawiązania do twórczości Notoriousa B.I.G., Snoop Dogga czy Eminema. Mało tego “AB to Jay-Z” nie jest jedynym podręcznikiem wydanym przez The Little Homie, który nazwą mocno zahacza o rap. Popełnili również książkę o bardzo wymownym tytule “First 50 words with 50 Cent”. Biorąc pod uwagę twórczość członka G-Unit, aż boję się pomyśleć, jakich 50 słów ma dzieci nauczyć ten podręcznik.

fot. kadr z klipu “JAY Z, Kanye West – Otis ft. Otis Redding”, YouTube.com/KanyeWest

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Czekacie na nowe Gwiezdne Wojny? Mamy rapowany skrót poprzednich części

Jak wiadomo od lat, rap w służbie showbizu nikogo już nie dziwi. O ile nie jest to reklama mleka, w której rapuje krowa, albo innych produktów spożywczych, w których wydaje się to kompletnie absurdalne, nikt nie ma z tym problemu. Odcinków rozmaitych Late Night Show z rapowanymi wstawkami było już tyle, że może kiedyś pokusimy się o jakieś zestawienie. Tym razem sztuka melodeklamacji posłużyła Daisy Ridley, aktorce wcielającej się w rolę Rey w najnowszej trylogii Gwiezdnych Wojen, do zarapowania w skrócie historii poprzednich epizodów. W końcu nadchodzi IX część:

O ile brawa należą się zespołowi, który odpowiadał za tekst, bo dosyć zgrabnie powybierali najważniejsze fragmenty sagi i ułożyli to w niezłą opowiastkę, to sama aktorka wydaje się być trochę zagubiona i niepewna. Z jednej strony nikt nie wymaga od niej umiejętności rapowania, z drugiej strony… to właściwie wymaga tego format. Zanim przejdziemy do clue – przypomnijmy sobie, jak rapowała Natalie Portman, czyli Padme Amidala z epizodów I-III:

Powstała również druga część tego zabawnego performance’u. W każdym razie Natalie mierzyła się tutaj z dosyć klasyczną podziałką rytmiczną i miała sporo przestrzeni na rozłożenie słów – Daisy nawija w nowoczesny sposób, co sprawia, że momentami mocno wylatuje z orbity podkładu. Gdyby posłużyć się filmową analogią, to Natalie rapuje na poziomie części IV-VI, a Daisy I-III. Nawet nie mówcie mi, że to okrutne CGI z Ataku Klonów było dobre. Swoją drogą ciekawe, kto nagrywał referencje do obu projektów. Udział Andy’ego Samberga w tym z Natalie Portman chyba wyjaśnia, kto odpowiadał za oryginalny tekst i rap, ale co z Daisy?

Dobra, koniec narzekania, czas na szybkie przypomnienie:

fot. kadr z wideo “Star Wars: The Rise of Skywalker | Final Trailer”, youtube.com/Star Wars

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Kiedy kończy się rap, a zaczyna “alternatywa”

Jutro, czyli trochę ponad rok po premierze, spodziewamy się reedycji “Małomiasteczkowego”, na której znajdą się wersje akustyczne znanych już piosenek oraz ich remiksy. Dla tych, którzy odpuścili sobie odsłuch oryginału, nakreślę szybko, że trzeci album Dawida Podsiadły to materiał w polskim popie ważny. Nieco eksperymentalny, dodałoby się, że również wyrafinowany, ale wciąż bardzo przystępny – zarówno na poziomie warstwy muzycznej, jak i tekstowej.

Dawid aktualnie skupia wokół siebie zupełnie różnych słuchaczy i będzie skupiał ich coraz więcej. Fajnie, że nastały czasy, w których jeden z najpopularniejszych polskich piosenkarzy może stanąć na scenie obok jednego z najpopularniejszych polskich raperów – a obaj mogą posiadać podobny fanbase. I przede wszystkim, gdy dochodzi do ich współpracy, nie nagrywać rzeczy, których wartość byłaby kwestionowana jak w przypadku często wspominanego ostatnio Mezo. Kolaboracje z Taco na tegorocznej “Pocztówce”, były jednymi z najmocniejszych na tej płycie. Dawid dograł ładne (i chyba moje ulubione), melorecytowane zwrotki, wnosząc do kawałków więcej swobody i dynamiki.

Wiemy, że to dopiero początek, a Podsiadło jest otwarty i gotowy, aby dalej się rozwijać. Pamiętamy też, że ostatnio spropsował Bedoesa, ale współpracy z PRO8L3M-em raczej się nie spodziewaliśmy. Jak mówi Steez, propozycję zremiksowania “Lisa” przyjęli bez wahania. I tak właśnie jeden z najnudniejszych najbardziej balladowych utworów z “Małomiasteczkowego” stał się tym najbardziej impresyjnym.

Wykorzystałem przepiękny motyw syntezatora łączący dwa ostatnie refreny oryginału, który pociąłem i potraktowałem jako sampel. Stawiając na brzmieniowy minimalizm i wyeksponowanie wokali, wokoło tej idei dobudowałem resztę brzmień – opowiada producent.

Na takim podkładzie Oskar położył piękną ósemkę, dogłębniej oddając przeżycia opisywane w utworze. Dla uprzedzonych jest to też dowód na to, że duet jak mało kto potrafi prowadzić narrację – opowiadać o przeżyciach, zjawiskach, wydarzeniach. Odsyłam tu do konceptu tegorocznego, apokaliptycznego “Widma”, na którym zresztą pojawia się Artur Rojek. I nie, album ten nie skupia się na żadnych “dupach”.

W tym kontekście zostawiam jeszcze numer z “Klanu”, tegorocznej epki Coals, na którym gościnnie znajduje się Schafter. Obok jest też (“Entele, Pentele”) Piernikowski, ale jemu już solo bliżej do tytułowej “alternatywy”. Dobrze jest obserwować jak granice zaczynają się zacierać, stereotypy tracą pokrycie, a tak często dyskredytowany “pop” zyskuje nową jakość.

fot. kadr z klipu “Dawid Podsiadlo – LIS (PRO8L3M REMIX)”, youtube.com/Dawid Podsiadło

Zostaw komentarz