Hip Hop,News

Kaz Bałagane z pomocą dla Wiktorii! Charytatywna składanka już niedługo

Klementyna Szczuka -
Hip Hop,News - - Dodane przez Klementyna Szczuka

Kaz Bałagane z pomocą dla Wiktorii! Charytatywna składanka już niedługo

Kaz Bałagane angażuje się w działalność charytatywną i jeśli przedsięwzięta przez niego akcja się powiedzie, raper będzie prawdopodobnie kontynuował swój ruch „Uśmiech od Kaza Bałagane”!

Wczoraj na Instagramie zapowiedział zaplanowaną na wrzesień, limitowaną składankę „Uśmiech Kaza Bałagane dla Wiktorii” ze swoimi utworami, na której znajdą się numery takie jak „Jutro”, „Jefe” czy „Co ty mi możesz powiedzieć”. Czyli kawałki, których na fizycznym nośniku nigdy nie mogliśmy dorwać. Płyty ukażą się w kolorowym digipacku, w liczbie 1000 sztuk.

Pomysł jest naprawdę super. Pieniądze zdobyte ze sprzedaży, zostaną przeznaczone na rehabilitację oraz kosztowny sprzęt rehabilitacyjny dla cierpiącej na dziecięce porażenie mózgowe Wiktorii.

Cena CD będzie wynosić 40 złotych, czyli tyle, ile zwykle kosztują płyty, a raper nadejście składanki będzie zapowiadał na swoich social mediach.

Wiktorii można pomóc już teraz, przelewając pieniądze na nr konta: 98 1240 2164 1111 0010 6876 2927 Monika Jasińska, z dopiskiem „dla Wiktorii”

fot. kadr z klipu „Kaz Bałagane/APmg – Paparazzi (Official Video)”, youtube.com/Narkopop

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Dlaczego raper nigdy nie może być autorytetem?

W serii „Najgorsze Pytania” na portalu CGM Artur Rawicz zwykł pytać swoich gości o to, czy raper powinien być autorytetem. Część odpowiadała stanowczo, że nie, inni byli gdzieś pośrodku, a część – choć fakt, najmniejsza – przyznawała, że dlaczego nie. I to „dlaczego nie” ma swoją podstawę, bo w końcu nie jest tajemnicą, że ta muzyka daje szkołę wielu młodym ludziom, niekoniecznie z biednych czy rozbitych rodzin. Przy takim audytorium wydaje się, że raperzy powinni zastanowić się nad tym, co przekazują tak chłonnym umysłom. I zawsze kiedy o tym myślę, wydaje mi się, że rap nie jest dla dzieci. Jednak jakimś cudem wszyscy poznajemy go w młodym wieku – śmiem twierdzić, że im później ktoś zapoznałby się z tą formą, tym mniej chętnie by ją chłonął. Powodów jest pewnie więcej, ale ja widzę jeden główny – trochę głupio słuchać kogoś, kto tłumaczy ci rzeczy oczywiste. Ale dlaczego oczywiste? Bo jesteś w takim wieku, że o nich wiesz. No właśnie – a jeśli słucha się rapu od dziecka, to naprawdę można wziąć go za Biblię. Wspominał o tym Snoop Dogg przy okazji porównywania Nipseya Hussle do Jezusa.

Nie ma dwóch takich samych płatków śniegu

Czy rap może demoralizować? Oczywiście, że tak. Jeśli raper stanie się idolem, wyznacznikiem i być może wzorcem do naśladowania, to w jakich ruchach słuchacz będzie chciał być do niego zbliżony? W piciu alkoholu? A może w handlowaniu narkotykami (o czym raper mówi, że dawno temu i już nic, ale kiedyś to tak)? A może w podejściu do płci przeciwnej? Ktoś powie: „Ale przecież rap jest o prawdziwym życiu!”. No jest, jasne, ale nie każde środowisko wiedzie takie samo. Skąd wzięło się w hip-hopie piętnowanie „bananów”, czyli dzieciaków z dobrych domów? Właśnie z tego, że oni wchodzili w rap, bo imponowała im egzotyka i treści opowiadające o życiu diametralnie innym od życia ich rodziny i jednocześnie o życiu trochę na krawędzi. Dla raperów, którzy o tym mówili, to było normalne i nie opowiadali o tym, żeby się na tym lansować, a żeby po prostu nie zwariować. I w tym kontekście rap może demoralizować, bo nagle dzieciak z dobrego domu socjalizuje się ze środowiskiem, które tak lekko nie ma i dochodzi do różnych nieprzewidzianych sytuacji. Ale to jest wierzchołek góry lodowej.

Chcesz być taki?

Raperzy oczywiście zaczęli stawiać blokady – dowodem tego jest mnóstwo kawałków, w których podkreślają, że to jest ich życie, a to, co dla nich dobre, innym może skrzywić życie. To podejście na zasadzie „Możesz mnie obserwować, ale nie naśladuj” jest bardzo życzeniowe, bo z jakiego powodu słuchacz miałby się do niego zastosować? Prosty mechanizm, im ktoś bardziej się odcina, tym ludzie bardziej są ciekawi jego życia. Jednak to, że raper nie powinien być autorytetem, bo ma realny wpływ na słuchacza nie jest jeszcze najgorsze.

Odwyk

Co mają powiedzieć fani Medium, który stał się Tau? Co mają powiedzieć fani KęKę, kiedy przestał pić? Co mają powiedzieć fani Laikike1’a, który wyszedł z terapii i założył kanał motywacyjny dla uzależnionych? Raperzy mają swoje problemy i brawo, że potrafią z nich wyjść, ale ich słuchacze, którzy utożsamiali się z tym i wierzyli w prawdziwość i racjonalność takiego postępowania, zostają nigdzie. Przy innej okazji wspominałem o tym, jak czasami trudno przełknąć zmianę stylówy u ulubionego rapera. A jak trudno przełknąć wewnętrzną przemianę człowieka?

Raperzy to tylko ludzie. Ich muzyka to pamiętnik a nie podręcznik. Możemy coś z niej wyciągnąć, ale stosowanie się do wszystkich rad może kompletnie pokręcić nasze życie, bo każda osoba ma zupełnie inny start i zaplecze. Występują punkty styczne, ale to punkty. Tak jak ze znajomymi dogadujemy się, bo mamy wspólne zainteresowania, ale problemy jednak indywidualne. Pewnie, fakt radzenia sobie przez raperów ze swoimi demonami, a potem przedstawiania tych dokonań w swojej muzyce, może być motywujący i zapewne sporej części ludzi pomaga coś zrozumieć albo z czegoś wyjść. Ale to jest dokładnie ta sama siła, która w innym momencie wybielała słuchaczowi problem np. uzależnienia. Autorytet ma to do siebie, że uwierzymy w jego świadectwo nieistotnie od tego, o czym jest i po której stronie sporu. Muzycy w ogóle, a raperzy w szczególności – zwłaszcza dzisiaj – są narażeni na bardzo burzliwe życie. Na takie życie, które większości słuchaczy nigdy się nie przydarzy. Jest ono właściwie bez porównania, jeśli wniknąć w strukturę. Dlatego w żadnym wypadku nie ma tu odniesienia na poziomie szczegółowym. Jeśli ktoś nawija o tym, że jeździ bez biletu i też zaczniemy tak postępować to, kto wie, może on akurat ma tyle pieniędzy, że mandat nie zrobi mu krzywdy. A nam? Jeśli ktoś nawija, że czwarty dzień z rzędu budzi się na kacu, to też możemy pójść w melanż, ale czy nie zagrozi to naszej pracy, uczelni, szkole, związkowi itp.?

Na koniec jeden disclaimer – oczywiście, rap może sporo dobrego i da się z niego wyciągnąć wartościowe treści. Ale wartościowych rzeczy dowiadujemy się codziennie od rozmaitych osób. Czy one z miejsca stają się naszymi autorytetami? Nie. I to jest zdrowe podejście, które dotyczy również naszych idoli.

fot. kadr z klipu „KęKę – Na pewno gość Kasia Grzesiek prod. 2K”, youtube.com/Takie Rzeczy Label

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Bonsoul: Okładki robi nam urzędnik państwowy

Wielkie święto, że Soulpete pojawił się przed kamerą i wypowiedział się w kilku kwestiach, więc wywiad u Kuby Głogowskiego tym bardziej cieszy. Obecność Bonsona oczywiście też, ale jak miałoby być inaczej, skoro opowiadali o swoim – w pewnych kręgach już legendarnym – projekcie. Wywiad szalony, bo początkowo przekleństwa Bonsona były cenzurowane, ale potem widocznie montażyście się nie chciało i panowie siarczyście ciągną gadkę do końca rozmowy.

Najpierw mamy coś o zmianach względem poprzednich projektów. – Wszystkie bity powstały na miejscu, wszystkie teksty powstały na miejscu, to jest zupełnie inna opcja – ujawnia Soulpete. – To nie jest Bonsoul, który jest nagrany w cztery dni. To jest Bonsoul nagrany w siedem dni, ale zapie##alaliśmy nad nim! (…) Uważam, że to jedna z najlepszych płyt, jakie nagraliśmy – uzupełnia Bonson.

Jest też trochę o mieszanym przyjęciu utworu „Małpi Gaj”, gdzie na feacie pojawili się Ras, Holak i Jan-Rapowanie. Soulpete nie kryje zażenowania, bo część komentarzy zarzucała duetowi pójście… w newschool. – Nie ma na tej płycie żadnych wesołych tracków poza tym jednym [Małpi Gaj]. (…) Nie wrzucisz numeru, kiedy masz 35 stopni w cieniu, kiedy jest ci źle. (…) Wakacyjny klimat, funk, luźny numer – tłumaczy Soulpete.

Najśmieszniej robi się jednak, kiedy okazuje się, że człowiek odpowiedzialny za oprawę graficzną Bonsoulów, jest fanem zespołu i robi to kompletnie z zajawki. – To zawsze robi nam Dominik Przylazły, ziomek, który nas strasznie lubi, my jego też, zawsze się przecinamy w Łodzi, gdy gramy koncert. On to robi sam z siebie, będąc urzędnikiem państwowym! – śmieje się Soulpete.

Cały wywiad sprawdzicie tutaj:

fot. kadr z klipu „BonSoul – Tam mnie spotkasz – gościnnie Bownik”, youtube.com/Asfalt Records

Zostaw komentarz