Hip Hop,News

Kim Kardashian: Nową linię bielizny nazwałam „Kimono”! Japończycy: WTF, KimOhNo

Kajetan Szewczyk -
Hip Hop,News - - Dodane przez Kajetan Szewczyk

Kim Kardashian: Nową linię bielizny nazwałam „Kimono”! Japończycy: WTF, KimOhNo

Na pewnym poziomie rozpoznawalności i influencerstwa w mózgu tworzy się specjalna komórka – serio, serio – odpowiedzialna za utrzymywanie rzeczonej osoby w przeświadczeniu, że jest najbardziej wizjonerską personą na całym świecie, a jej pomysły są nieomylne. Brzmi trochę jak casus wypowiedzi medialnych Kanyego Westa, więc może nie zdziwi Was fakt, że tym razem jego żona „odleciała” ciut za daleko.

Żeby nie robić z igły wideł – Kim projektuje czasami odzież, bo może, kto jej zabroni. Tym razem stwierdziła, że super będzie wymyślić taki gorset 2.0, który ukryje „brzuszek” u kobiet, które chcą rzeczone fałdki ukryć. No i wszystko spoko, bo dlaczego nie. Tylko że Kim miała fazkę na to, żeby w nazwie brandu było jej imię. Kim Dzong Un było już zajęte, więc Kardashian poszła troszkę dalej i w głowie znalazła świetną opcję – kimono.

Kiedy wymyślisz nazwę dla swojego projektu, ale ktoś używa jej od setek lat ;____;

Uradowana matka dzieci Kanyego Westa udała się do urzędu patentowego – no dobra, to jest trochę życzeniowe, pewnie jej pracownik się tam udał – i okazało się, że coś nie do końca działa. Sprawa wyszła na jaw 25 czerwca i bezlitosny Twitter bardzo szybko wydał wyrok promując hashtag #KimOhNo

Japończycy oczywiście się obudzili, bo Kim chciała zarejestrować osiem nazw będących wariacją wyjściowej „Kimono” i to już miały być czasami nazwy znacząco odbiegające od źródłosłowu („kimono” po japońsku znaczy właściwie tyle co „ubranie”). Mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni po pierwsze nie za bardzo chcą, żeby bielizna była określana tym słowem, po drugie to jest trochę absurdalne, że nazwa generalna miałaby stać się nazwą własną, kiedy w Japonii określają tak swoje zajebiste bojowe pidżamy od 1225 lat.

Powstała petycja, która miała dać do zrozumienia Kim, że to nie jest jakiś odosobniony głos, tylko oni wszyscy serio bardzo szanują swoją kulturę i język i na przyszłość może lepiej nie odwalać takiej akrobatyki bez ich wiedzy. Petycję podpisało już ponad 122 tysiące osób i wciąż ich przybywa – możecie sobie śledzić LICZNIK.

Jak równy z równym

Myślicie, że to wszystko, co zrobili obywatele Japonii? A gdzie tam – burmistrz Kyoto, Daisaku Kadokawa, wystrzelił całym oficjalnym listem, który możecie przeczytać TUTAJ. Z grubsza rzecz ujmując – w bardzo dyplomatyczny sposób tłumaczy on, że kimono jest ogólnym określeniem i cieszy turystów z całego świata, więc nie można tego monopolizować. Ba! Kultura Kimono jest na światowej liście UNESCO, więc to tak jakby Kim zaczęła robić ser i nazwała go „Oscypek”.

Sytuacja jest rozwojowa, a Kim już złożyła wyjaśnienia na łamach The New York Times, że jest świadoma japońskiej kultury, bardzo ją szanuje i ogólnie to miał być swego rodzaju hołd. My sugerujemy hold up.

fot. kadr z wideo „Kim Kardashian West Gets Fitted for Her Waist-Snatching Met Gala Look | Vogue”, youtube.com/Vogue

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Czy Blu Mantic wie, że Astek używa słowa „ni##a”? [Adwokat Diabła]

Hip-Hop łamie mi serce, kiedy patrzę na Was – tak rapował kiedyś Mielzky i tak nucę sobie pod nosem teraz, kiedy piszę ten tekst. The Blu Mantic rok z okładem po kawałku „Friendzone” z producenckiej EPki Deemza, na którym gościnnie nawinęło Dwóch Sławów (i zaśpiewał Sztoss), odpowiada na jedną z linijek Astka. Linijkę, tak jak to często u Sławów bywało, bekową. Ale, żeby wszystko było jasne dla tych z Was, dla których cała sytuacja jest raczej ciemna (zaraz sam zostanę posądzony o rasizm), to pójdźmy po kolei.

Mamy kwiecień 2018 i do sieci trafia kawałek „Friendzone”. Jak sam tytuł wskazuje, duet Sławów będzie się na nim rozprawiał z tematem niemożności skonsumowania zauroczenia bądź też miłości, bo jedna ze stron – przeważnie kobieca – trzyma delikwenta na bezpiecznym dystansie.

Krępująca cisza, ta przyjaźń nam potrzebna tak jak murzyn w Młodych Wilkach

Astek, „Friendzone”, Deemz „Aperitif EP”

Dosłownie to ten wers jest prosty jak konstrukcja cepa. Każdy, kto trochę kuma angola, wie że Blu Mantic nie jest lirycznym szeryfem i jego udział w Młodych Wilkach był poniekąd egzotyczną (dla polskiego fana) ciekawostką i całkiem słuszną próbą otwarcia co poniektórym głów. Tyle że „egzotyczna ciekawostka” to jest gruba stygmatyzacja i z premedytacją używam tego określenia, bo mnie się to wydawało mocno dwuznaczne. Blu w tamtym momencie nie był bardzo czynnym raperem (a Wilki mają zbierać wykonawców, którzy zaraz wystrzelą), a jako raper nawijający w języku obcym, wcale nie jest powalającym technicznie gościem. Nie posądzam Popkillera o złe chęci, ale od początku budziło to moją konsternację. Bo jeśli wiadomo było organizatorom – a zakładam, że tak – że Blu od tamtego czasu puści numerów tyle, że palców jednej ręki by starczyło (no dobra, może dwóch), to w czym to miało komukolwiek pomóc? W tym ujęciu nie dziwi poczucie, że był tam trochę od czapy. W mojej opinii był ciekawym smaczkiem, ale – no właśnie – VNM nie bez powodu nawijał, że połowa słuchaczy nie kuma angola. Skoro nie kuma, to jak Blu miał się przebić w Polsce? Taco Hemingway ze świetnym projektem „Young Hems” się nie przebił, a zaufajcie mi – rapuje tam o jakieś dwa piętra wyżej niż Blu. Sam Tytus z Asfaltu stwierdził, że spoko, ale niech rzuci coś po polsku. Rzucił, wiemy, jak się skończyło.

Murzynek Bambo

Murzynek Bambo w Afryce mieszka, czarną ma skórę ten nasz koleżka – pisał Julian Tuwim. Dzisiaj wiemy, że to było złe. Tylko czy to było rasistowskie w 1935 roku? Może było, może nie, dzisiaj jest. Tylko co z tego, skoro wers Astka z „Friendzone” to jest na każdym polu nic przy tym, że używa otwarcie słowa „ni##a”. I to nie jeden raz. „Yeah ni##a” stało się swego rodzaju bon motem. Niech za przykład posłuży użycie w kawałku „Jurek Mordel”, bo Astek już miał problemy prawne za swoją zwrotkę i, w świetle wrażliwości Mantica, może mieć znowu. „Pie#dolony Jurek Mordel” to przy tym nic.

Chichot losu, ale ten numer wyszedł w 2015 roku. Czy namedrop przy słowie „murzyn” dopiero „zadziałał”? Bo, jak powszechnie wiadomo, białym raperom słowa „ni##a” nie można używać – jest natychmiastowym semantycznym powrotem do czasów niewolnictwa itd.

Czarny Wilk

Przejdźmy do odpowiedzi Mantica i zacznijmy z grubej rury, bo już sam tytuł „Czarny Wilk” jest, nawet trudno mi to określić, rasistowski samozwrotnie? Z dissu nie wynika wiele poza tym, że Blu chyba nie wie, że Dwa Sławy są… dwa. Są jakieś zarzuty o brak skilla (granie z playbacku i na auto-tunie) i nieznajomość korzeni (hip-hop wziął się od czarnoskórych). Tego nie będę komentował.

Skomentuję jednak fuszerkę, jaką odwalono przy tłumaczeniu tekstu, bo to że są literówki to już pal sześć, ale Blu Mantic wplata w tekst polskie słowa. Dosyć dziwne, że w przekładzie na polski jest to „Zajebiście”, a w angielskim „oryginale” – Zabijecie. Gdybym szukał urojeń, to dla mnie to jest groźba karalna.

Gdzie beka, gdzie pompa?

Raper ma prawo mówić wszystko, ale prawo (o zgrozo) i ludzie mogą go z tych słów rozliczyć. Tak było w tej kulturze od zawsze. Nawoływanie do agresji kończyło się w sądach, niepopularne lub krzywdzące poglądy były marginalizowane. Astek może sobie w zwrotkach nawijać co chce i odbiorcy mogą czuć się urażeni bądź nie. Przyznaję, że ostatnią rzeczą, o którą bym rapera posądził, jest rasizm, bo w przypadku wersu z epki Deemza – to jest kompletny dowcip, a w przypadku wersu z kawałka Te-Trisa – to jest raperska buta, która nakazała Astkowi myśleć, że bycie świetnym raperem legitymizuje go do używania „the N word”.

Czy legitymizuje? Nie, ale żyjemy w kraju, w którym furorę robią filmiki typu „Siema, Eniu” i inne quasi-instruktaże języka polskiego dla obcokrajowców – przeważnie o innym kolorze skóry.

Kończąc dodam jedynie, że nie tak dawno w Polsce działał raper o ksywie White Ni##a. Jeśli trochę ruszycie głową, to zdacie sobie sprawę, że teraz działa już dosyć szeroko, ale coś uciął z ksywy.

Także The Blu Mantic ma sporo lekcji do odrobienia i wygląda na to, że pod przyrządy celownicze przyjdzie mu wiele niespodziewanych osób. Ta sytuacja to burza w szklance wody, ale może nie mam racji. Może jestem tylko adwokatem diabła.

fot. kadr z klipu „The Blu Mantic – „Czarny Wilk” (Dwa Sławy Response)”, youtube.com/The Blu Mantic

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Lil Nas X jest gejem? „To było oczywiste”

Lil Nas X swoją „7 EP” zrobił niemałe zamieszanie – nie dość, że wcześniej viralowym utworem „Old Town Road” wbił się na szczyt listy Billboardu, nawet w gatunku country, to… jego wydawnictwo właśnie stało się kolejnym manifestem środowiska LGBT na hip-hopowej scenie.

Wczoraj, czyli ostatniego dnia Miesiąca Dumy, raper zwrócił uwagę na tekst jednego ze swoich kawałków – Niektórzy z was już wiedzą, niektórych z was to nie obchodzi, niektórzy z was nigdy więcej nie będą chcieli ze mną gadać. Ale zanim ten miesiąc się skończy, chcę, abyście wszyscy uważnie posłuchali „C7osure” – napisał na Twitterze.

Raper wprost traktuje w nim o swoich uczuciach związanych z tzw. „wychodzeniem z szafy” i odnajdywaniu się w życiu, w którym nie musi się już ukrywać:

True say, I want and I need/To let go, use my time to be free (…) Ain’t no more actin’, man that forecast say I should just let me grow/No more red light for me, baby, only green, I gotta go

Następnie przyznał, że myślał, że to, że jest gejem, po premierze jego epki będzie dla wszystkich oczywiste oraz zamieścił zbliżenie na świecące tęczowo wieżowce z okładki:

I rzeczywiście – to zaskakujące, że nikt do tej pory publicznie nie zwrócił na to uwagi. Czy w takim razie „7 EP”, podobnie jak „Flower Boy” Tylera, the Creatora, zapisze się w historii jako rapowa opowieść o odkrywaniu i akceptacji swojej tożsamości?

Raczej nie, bo cały ten kowbojsko-trapowo-queerowy koncept (z Cardi B na feacie) to jeden wielki paradoks, a wydawnictwu niestety trochę brakuje Tylerowej epickości. Niemniej jednak, miło widzieć, że LGBT to nie alternatywa. Nasz hip-hopowy Django przesuwa kolejne granice.

fot. kadr z klipu „Old Town Road (Official Movie) ft. Billy Ray Cyrus”, youtube.com/Lil Nas X

Zostaw komentarz