News

Sentino wraca. Na krótko

Damian Kaźmierczak -
News - - Dodane przez Damian Kaźmierczak

Sentino wraca. Na krótko

Niedawno mogliście przeczytać dwa felietony dotyczące losów Sentino. Przedstawiliśmy Wam historię jego kariery, zaczynając od czasów niemieckiego podziemia, aż po nagrania w Polsce. Stwierdziliśmy również – którym to spostrzeżeniem się z Wami podzieliliśmy – że aktualne istnieje niewielka szansa na kolejne kawałki Sebastiana u nas.

W ostatnią sobotę doszło jednak do ciekawego wydarzenia. Do Internetu wyciekł zbiór polskich nagrań rapera. Niespodziankę tę słuchacze przyjęli z dużym zadowoleniem i z nadzieją na nowe numery byłego członka ekipy GM2L. Przyjrzyjmy się, więc wrzuconemu na YouTube (na jeden z fanowskich kanałów Sentino) promomixowi(?).

“Ale to już było”

W zlepku krótkich fragmentów z różnych kawałków możemy usłyszeć tracki, które już dobrze znamy. “Karl Lagerfeld” czy “Nic nie mów” wyszły już na poprzednich legalach rapera. Natomiast takie numery jak : “Skąd ty to znasz” czy “Pistolet”, były zapowiedzią płyty “Zabójstwo liryczne 3”. Niekiedy różnią się jedynie bitem – innym niż ten, który mogliśmy dotąd usłyszeć.

Oczekiwane snippety

“Parę kulek” czy “Oni albo ja 2”, w krótkich fragmentach krążyły już wcześniej po Internecie. Popularnością cieszył się szczególnie kawałek z gościnnym występem Malika Montanty. Fani GM2L stworzyli nawet zbiór snippetów “Paru kulek” w jedno specjalnie zapętlone nagranie. Urywek tego kawałka pojawiał się również na Instagramie Malika, gdy obu raperom było jeszcze po drodze.

Nowe kawałki, ale tylko przez chwilę

Duża część fragmentów w analizowanym promomixie, to numery dotąd nieznane. Nie mogliśmy ich spotkać na Instastory Sentino. Niektóre nagrywane są na kradzionych bitach, co może sugerować, że słyszymy tu tylko wersje demo. Różni się również ich jakość – niektóre są już po etapie miksu i masteringu, inne jeszcze w mocno roboczej wersji.

G2ML – znowu razem?

Oprócz Sentino w poszczególnych fragmentach przewijają się również dwaj jego byli kompani: Malik i Diho. Na pewno sporą niespodzianką byłoby wyjście tych numerów w niezmienionej formie. W jednym z instagramowych lajfów, Sentino stwierdził, że mimo zażegnania konfliktu, nie ma szans na jakąkolwiek współpracę. Oprócz Malika i Diho, pod koniec sześciominutowego filmu możemy usłyszeć jeszcze Mosada – byłego hypemana Dioxa, z którym to Sentino również współpracował pod koniec swojej polskiej przygody.

View this post on Instagram

Środy w Balu

A post shared by diho gmll 🏄‍♂️ (@miejskiserfer) on

“Zabójstwo liryczne”

Enigmatycznie filmik został opisany jako “Zabójstwo liryczne 0”, w nawiązaniu do nowego składu Senitno – ZL0Gang. Wydaje się jednak, że ten zbiór utworów, wstępnie, miał znaleźć się na długo zapowiadanym “Zabójstwie lirycznym 3”. Przypomnijmy – pierwsze plany pojawiły się jeszcze w 2015 roku. Ostatecznie album miał się zamknąć w całości w 2017 roku, a płyta miała trafić na półki sklepowe rok później. Nic takiego nie miało miejsca. Powody takiego obrotu sytuacji opisywaliśmy obszernie w drugiej części felietonu o raperze.

Wyjdzie, czy nie wyjdzie?

Patrząc na brak zaangażowania Sentino w realizację polskich nagrań, raczej trzeba by wierzyć w cuda, żeby sądzić, że album ujrzy światło dzienne. Wydaje się, że większość z powyższych numerów została już nagrana i od dawna leży zdepozytowana na dyskach odpowiednich osób. Jedyną nadzieją na coś nowego byłoby wypuszczenie poszczególnych kawałków jako leaków, tak, jak to miało miejsce z “Wampirzycą”.

Fot: Instagram/sentinopriv

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Hip Hop
Rap i gadka o hajsie. Czy to się kiedyś skończy?

Hajs, hajs, hajs. Hasło wywoławcze dla młodego pokolenia. Te wszystkie plecaki wypełnione kanapkami z sałatą, te wszystkie “dziś robię siano”. Czy doczekamy się stonowania tej narracji?

Czy gadka o hajsie w polskim rapie kiedyś się skończy? – Złośliwi mogą uznać, że równie zasadnym byłoby zapytać czy kiedyś się zaczęła. Tutaj tropy będą dwa. Bo czy po prostu otwarte przyznawanie się do zarabiania hajsu (vide Tede) to już poważna dyskusja? A może coś zmieniło się dopiero, kiedy VNM ujawnił ile siana kosi z rapu? A Bisz? On przecież wyjął sto koła, czym zdziwił… mamę Mielzky’ego. Niezależnie od tego, co uznamy za moment zwrotny, fakt faktem – raperzy już nie wstydzą się, że obracają sporą gotówką. Zresztą, umówmy się, w rapie zawsze gadało się o pieniądzach – po prostu kiedyś raczej o ich braku.

Strach

Na ratunek przychodzi urwis, który jeszcze pod koniec 2017 roku ujawniał swoje zarobki w refrenie singla. Jego ksywa już padła w tym tekście – chodzi o VNMa. Wypuścił kolejny numer promujący “Czuz Tu Daj Najs”, czyli “Strach”. I jeśli ktoś teraz pomyślał, że – hej! w 2005 roku Mes też nagrał “Strach“! – to nie, tu jest to ugryzione od zdecydowanie szerszej strony, li tylko relacji damsko-męskich.

Venom w bardzo sugestywny sposób dzieli się z nami obawą przed tym, że na tym poziomie robienia muzyki, po tylu latach siedzenia w branży – w przypadku nagłego uszczuplenia fanbazy (co i tak już miało miejsce przy przejściu na swoje), może wylądować w etatowej robocie i… nie będą to złote góry, bo w takim miejscu przepracował zaledwie trzy lata. Jak to wygląda w CV? A obawy przed śmiertelną chorobą? Czy nie zżerają bardziej niż ona sama? Raper, który przeprowadza na swojej karierze wiwisekcję, to zawsze dobra sprawa. Może więc nie powinno się nawijać o hajsie dla nawijania o hajsie, ale – bo ja wiem – żeby przekazać po co, u licha, ten hajs się robi i do czego ma służyć?

Znamienne, że taki numer wyszedł od, co tu dużo mówić, weterana. Ciekawe, że na przykład taki Sokół pokazał jak afiszować się wysokim standardem życia, jednocześnie pozostając przy bardzo przyziemnych problemach. Z jednej strony buty Jimmy Choo i drogie hotele, a z drugiej – sztywny kodeks wart więcej niż każde złoto świata.

Oskar z PRO8L3Mu maluje z kolei pejzaże historii ludzi, którzy nachapali się jakiegoś majątku, dając życie pod zastaw pracy w korpo. Czy, wybaczcie określenie, bardziej dojrzałym raperom bogactwo już nie imponuje? A może chodzi tu o sposób zdobycia pieniędzy?

Kryptowaluty

“Dobrze że nie masz pieniędzy, bo wydałbyś wszystko na ciuchy” – słyszymy w hicie “Kryptowaluty” Taconafide. Z każdej strony widoczna jest zmiana podejścia do pieniędzy, ale nie jest jednolita. Bo niby konsumpcjonizm i szybkie życie prowadzi do tragedii, ale z drugiej strony – fajnie jest mieć te 6 zer, z trzeciej – nie ma co brać hajsu od EB, ale z czwartej – znowu fajnie, kiedy to EB (albo Johnny Walker) da fundusze na stworzenie czegoś wartościowego. Pieniądze “okej”, a uzależnienie od korporacji “fe”? To teoretycznie maksyma towarzysząca polskiemu środowisku od początków (vide piękne określenie – “żeby się nie sprzedać”). “Po pierwsze nie dla sławy, po drugie nie dla pieniędzy” – mawiał klasyk. Teraz raperzy mogą liczyć na oba powyższe przymioty i chyba przyznacie, że nie robią z nimi najbardziej odkrywczych rzeczy świata.

A może nadejdzie taki czas, że raperzy nie będą w ogóle mówili o pieniądzach, bo po prostu będziemy wiedzieć, że je mają? Gwiazdy rocka nie muszą pisać tekstów o zarabianiu hajsu, żebyśmy byli świadomi ich budżetów i majątków. No dobra, czasami muzycy z innych gatunków popełnią coś o hajsie, żeby słuchaczowi wbić coś do głowy.

fot. kadr z klipu “VNM/B.Melo – Tresz Tok feat. Michał Lange”, youtube.com/DeNekstBestTV

Zostaw komentarz

Felieton,News
Big Brother jest kobietą!

Że zacytuję cytat z klasyki kina – jak Maria Skłodowska-Curie. Ale stop, dzisiaj nie o kinie, chociaż też o klasycznym na swój sposób (wzdragam się przed napisaniem: legendarnym) formacie. Wielki start za nami. 16 uczestników, 70 kamer, 90 dni i ekskluzywny dom naszpikowany elektroniką. No i na koniec hit – chyba najlepiej świadczący o pewnej zmianie epoki – Wielki Brat przemawia… głosem kobiety! W dodatku jest to głos córki znanej chyba wszystkim (nie tylko) z programów przyrodniczych Krystyny Czubówny (nota bene niedawnej uczestniczki TVN-owskiego “Agenta”). Wielką Siostrą została Agnieszka Barjasz.

To nie jedyna zmiana w formacie. Zmienił się rozmach. Zmieniła oprawa. Na wczorajszej inauguracji dominował blichtr, wyrażony w ilości błyszczących elementów i cekinów na elementach garderoby (w tym prowadzącej show Agnieszki Woźniak-Starak). Czy opłacało się wrócić z show? Czas pokaże. Pierwszy odcinek przyciągnął do TVN Siedem 2,23 mln widzów. I to całkiem niezłe osiągnięcie, bo wynik dał TVNowi – w grupie komercyjnej – najlepszy rezultat ze wszystkich stacji w tym czasie.

Od sławy, do sejmowej ławy

Dobra, ale co tam statystyki. Przejdźmy do mięsa (ludzkiego). Uczestników spośród 15 tys. chętnych [sic!] wyłowiła psycholożka Małgorzata Ohme. Wybrała 16-tkę (dokładnie rzecz biorąc 15 + 2, z której to pary jedno ma odpaść, ale to już niuanse). Czy ostre sito sprawi, że zobaczymy przed kamerą kamerami bardziej wprawnych graczy niż w poprzednich seriach BB? Sądzę, że tak.

Pierwsza edycja show wystartowała 18 lat temu – niemal dokładnie – bo  3 marca 2001 roku. I tym, co najbardziej przyciągnęło wówczas widzów przed telewizory, poza nieodpartą pokusą podglądactwa bliźniego rzecz jasna (kto z nas czasem nie patrzy w okno sąsiada, niech pierwszy rzuci kamień), była chęć zobaczenia ludzi takich, jak my sami, jakich każdy z nas zna. Był więc zwykły sobie kucharz i zwykły sobie chłopak z gitarą. Nie wierzycie? To proszę – cały show i pół miliona złotych zgarnął zwykły… strażnik miejski [!]. A to, że później z kapitałem zebranym w programie Janusz Dzięcioł poszedł do polityki i zasiadł w sejmowych ławach PO (najpierw w ławeczkach radnego Świecia) to już zupełnie inna sprawa. Nie on jeden zresztą – inny uczestnik, Sebastian Florek, też to zrobił i wystartował z list SLD. Po czterech latach jednak Sojusz go już nie chciał, ani żadna inna partia – nawet Andrzej Lepper i jego Samoobrona.

A jak myślisz, Gulczas?

Inni z ekipy Wielkiego Brata 1 zamiast w politykę, poszli w showbiz. Gulczas – naczelny motocyklista początku XXI wieku (i naczelny macho domu w Sękocinie) wystąpił w kilku teledyskach dotyczących BB i w filmie, zatytułowanym na jego cześć (i ku pamięci piejących do niego w domu dziewcząt, uznających go najwyraźniej za przywódcę “stada” ) „Gulczas, a jak myślisz?”. Wydał też książkę – pamiętnik dni pobytu w domu, która (niestety) okazała się być wielkim sprzedażowym hitem (na usprawiedliwienie dodajmy, że finał pierwszej edycji show obejrzało przed telewizorami 10 mln widzów). Można więc powiedzieć, że swoje 5 minut nie tylko wykorzystał, ale wyżął jak świeżutki pranie.

Klaudiusz Sevković zresztą też to zrobił. Wydał książkę – i to nie jedną, a nawet kilka – kucharską. Zaliczył też krótki epizod w telezakupach Mango i nagrał… płytę disko polo. Później zaangażował się w sport, a znajomość z Piotrem Świerczewskim i Tomkiem Iwanem pomogła mu zdobyć posadę… managera drużyny kobiet w piłce ręcznej. Chciałoby się rzecz: od influencera (wtedy, zdaje się, jeszcze nie istniało to słowo) do trenera. No ładne koło, trzeba to przyznać.

Influencerzy bez fejsa

Duża część uczestników jednak z perspektywy czasu swój udział w programie potraktowała jako spory (nie tylko wizerunkowy) błąd i pytana o występ po latach przyznawała, że chciałaby o nim zapomnieć. Stało się to zresztą nie tylko po pierwszej edycji. Popularna swojego czasu (nie pytajcie z czego, bo właśnie głównie z tego, że była znana – aż chciałoby się powiedzieć: nasza polska Kardashianka) Frytka, czyli Maja Frykowska, uczestniczka trzeciej edycji Big Brothera, a także trzeciej i czwartej edycji konkurencyjnego dla BB “Baru”, za którego realizację wziął się Polsat, na wizji przeżyła kilka wzlotów (nie drążcie tematu), kilka załamań i kilka zmian wizerunku. A nawet i spektakularne nawrócenie (tak, tak, dzieje się to nie tylko w hip-hopie). Ona też nie wspomina dziś swojej ówczesnej telewizyjnej przygody najlepiej. Aha, ona też została pisarką – tu działa już chyba prawo serii, co myślicie?

Czy to się powtórzy? Nie sądzę. Uczestnikami pierwszej – i pierwszych edycji w ogóle – byli zwykli ludzie. Spoza showibizu, spoza medialnego świata. Dodajmy (chociaż może trudno to sobie dziś wyobrazić), że były to czasy, kiedy jeszcze wcale nie tak popularne było powszechne używanie telefonów komórkowych, o smartfonach nikt nie wspominał, a internet łapało się po łączu Telekomunikacji Polskiej. W tej edycji będzie inaczej. Bo chociaż produkcja zapewnia, że w domu Wielkiego Brata znowu zamieszkali zwykli ludzie, to my już dziś wiemy, że jest inaczej.

Skąd? Po pierwsze, wystarczy spojrzeć – wszyscy są świadomi swojego wizerunku, wystylizowani, wszyscy z pomysłem na siebie. Po drugie – wystarczy przeczytać/obejrzeć na stronie show, co mówią o sobie. Wystarczy wreszcie spojrzeć uważnie – widzowie już wyłapali wśród domowników “aktora” Łukasza Darłaka, znanego z TVN-owskiego serialu w rodzaju dokuscript, czyli “19+”.

Kto jest Waszym faworytem/faworytką ? 😍🤔

Big Brother Polska – TVN 7 发布于 2019年3月17日周日

Medialni wyjadacze

Gracze to już nie zwykli ludzie, chociaż tak chcą być postrzegani. Mamy tu więc i studentkę dziennikarstwa jednej z największych uczelni, doskonale rozumiejącą jak działają media. Mamy bizneswoman po 40-tce, pracującą w korporacji, gdzie zajmuje się sprzedażą reklam (znów współpraca z mediami). Mamy początkującego modela i dziewczynę, która chce śpiewać. Mamy wreszcie 21-letnią Natalię Wróbel, która mówi wprost: chcę być celebrytką” i porównuje się do Marylin Monroe (tego nie komentujemy). Mamy nawet – tu smaczek dla naszych czytelników – rapera z Dublina – Bartłomieja „Blondyna” Boruca.

„To ludzie, którzy chcieliby zmienić swoje życie” – powiedziała prowadząca show w odcinku premierowym. Ja myślę, że raczej tacy, którzy chcą wykorzystać swój moment sławy. Czy będzie on dłuższy niż 5 minut Gulczasa, Manueli czy nawet kwadrans Frytki? Nie sądzę. Nawet jeżeli, to o zaledwie kilka minut. No bo potraficie przywołać jakiś kawałek Blondyna? No właśnie. I żaden show pewnie tego nie zmieni. Jeśli ktoś w ogóle na tym wszystkim zyska, to może jedynie głos wielkiego Brata. Tak bardzo podobny przecież do głosu Krystyny Czubówny!

P.S. A co do romansu Big Brothera z rapem, polecamy Wam nasz obszerny artykuł na ten temat.

fot. kadr z relacji live [bigbrother.tvn.pl]

Zostaw komentarz