News

Lanek w końcu zmontuje supergrupę?

Damian Kaźmierczak -
News - - Dodane przez Damian Kaźmierczak

Lanek w końcu zmontuje supergrupę?

Kilka lat temu zapowiedziana została płyta składu RBL (Red, Braddu, Lanek). Braddu miał odpowiadać za zwrotki, Red za refreny, a Lanek za bity. Ostatecznie przez problemy natury zarówno artystycznej jak i osobistej, skończyło się tylko na kilku singlach. Dlaczego o tym teraz piszę? Spowodowane jest to premierą kawałka „Safari”, gdzie za bit również odpowiada Lanek. Analogicznie jak przy okazji RBL, mamy człowieka od refrenu czyli Smolastego. W miejsce Bradda mamy dwójkę: Kizo, Żabson. Czy wspólny projekt tej czwórki osiągnąłby sukces?

Hajpbestie

W 2015 roku RBL było oczekiwane, ale tylko przez część środowiska. Sam Kizo ma dziś większą popularność niż wtedy członkowie RBL razem wzięci . Każdy z trójki raperów ma swoje grono odbiorców: Kizo – ulica, Smolasty – słuchacze radio Eska, Żabson – „faszyn killa”. Lanek od 2015 również zyskał na popularności przez projekty z Białasem. Niby różne grupy słuchaczy, ale łączy ich jedno, wszyscy są teraz na topie. Nie jest to może ta sama skala, co Taconafide, ale złote płyty i milionowe wyświetlenia wpadłyby na luzie.

View this post on Instagram

Zwierzyniec fot @osiemdziewiec

A post shared by Żabson 🐸 (@zabsonziomal) on

Kto kapitanem tego okrętu?

Dla Lanka dostarczenie bitów na płytę „fantastycznej czwórki” nie stanowiłoby problemu. Smolasty w refrenach nie zawodzi, a na zwrotkach również zdarzają mu się przebłyski z pazurem. Dodatkowo „Smoła” jest również uzdolnionym producentem. Kto słuchał tracków Bałagane, które wyprodukował mu Smolasty, ten kojarzy ten charakterystyczny franucski styl. Co z pozostałą dwójką? Ciekawie mógłby zabrzmieć Żabson na jakimś ulicznym bangerze, a Kizo na „słodkim” lekkim bicie w love songu. Podstawowe pytanie brzmi – Czy byliby wstanie wyjść ze swoich stref komfortu?

„Safari” nie jest singlem roku, nawet nie dałbym go jako singiel ostatniego tygodnia. Utwór buja, refren wpada w ucho, ale zwrotek zapadających na dłużej w pamięci na nim nie uświadczymy. To właśnie z jakością tych „szesnastek” mógłby być największy problem. Czy nie powstałby album, gdzie dwanaście tracków oparte zostałoby na tym samym patencie. Kizo podśpiewywałby „la vida loca”, Smolasty „ona to lubi”, a Żabson „mam drogi but i pełen luz”. Na koniec brakowałoby tylko, aby wpadła Marylka Rodowicz i zaśpiewała „ale to już było”.

Czy mój pomysł będzie miał odzwierciedlenie w rzeczywistości? „We will say what time will tell” jak powiedział kiedyś Wojciech Pawłowski. Na pewno fani rapu byliby rozgrzani do czerwoności, a ja zacząłbym zawodowo przepowiadać przyszłość.

Foto. Instagram/lanek_1

Zostaw komentarz

Udostępnij
News,Streetwear
MISBHV x Reebok, BAPE: premiery nadchodzącego tygodnia

To będzie niezły tydzień. W porównaniu do poprzednich można nawet pokusić się o stwierdzenie, że naprawdę mocny. Dziś prawie same kolaboracje. W tym tytułowa, która mocno napawa nas dumą. Lecimy.

Felieton
Bella Ciao – historia pięknego pożegnania

Jeżeli widzieliście serial „La Casa de Papel” („Dom z papieru”) to z pewnością po „pierwszej nutce” bylibyście w stanie poznać najważniejszy utwór, który towarzyszy produkcji Netflixa. Głównie za sprawą tej kultowej sceny, która stałą się przyczynkiem do tego, że pieśń włoskich partyzantów „Bella Ciao” po 80 latach znów zaczęła być na językach.