Hip Hop,News

Na pierwszy rzut ucha: Reto x Borixon

Patryk Grzybicki -
Hip Hop,News - - Dodane przez Patryk Grzybicki

Na pierwszy rzut ucha: Reto x Borixon

Po wydaniu CHILLWAGONU nie było słychać nic nowego od Reto ani od Borixona. Dlaczego? Okazało się, że obaj panowie szykują coś mocnego, ba w KOLABORACJI!

1 marca Ojciec CHILLWAGONU wrzucił na swojego Facebooka grafikę wraz z opisem: ReTo / Borixon – 420024 Preorder: 04.04 00:01. Nie było więc wątpliwości, że tych dwóch raperów wydaje wspólny krążek. Zgodnie z zapowiedzią chwilę po godzinie 00:0, gdy 2 dzień marca przeszedł do historii, a 3 właśnie się zaczął, na nowym kanale na YouTubie „dzikakorea” pojawił się klip od ReTo i Borixona do kawałka „Co Cię Trapi”, który jest pierwszym singlem z ich wspólnego CD. Równocześnie z opublikowaniem numeru wystartował preorder płyty, który można zamówić w specjalnym wydaniu na stronie dzikakorea.pl

„420024” to tytuł długo oczekiwanej płyty duetu ReTo / Borixon. Prace nad albumem rozpoczęły się w 2018 roku. Procesowi twórczemu nie towarzyszyła jednak żadna presja, dzięki czemu materiał powstawał swoim tempem. Artyści określają go jako naturalne zderzenie ludzi reprezentujących różne pokolenia.

Zawartość krążka nie jest wypadową stylów ReTo i Borixona. Tworząc wspólny album raperzy postawili sobie za cel wykreowanie unikalnego brzmienia, które jest znakiem rozpoznawczym tego projektu.

Podczas jednej z zadymionych sesji studyjnych narodziła się dzikakorea – czyli styl życia a zarazem ruch, który powstał wokół płyty. Dzikakorea to szaleństwo i mieszanie ze sobą elementów, które pozornie nie powinny do siebie pasować. Dzikakorea to mieszanka wybuchowa, której pierwszym efektem będzie album „420024”. Dzikakorea to przyszłość.

Możemy przeczytać na stronie, na której dostępny jest preorder. Płyta będzie miała swoją premierę 20 kwietnia tego roku. W wersji preorderowej dostaniemy: FOTOALBUM – aż 36 stronicowy album zawierający ekskluzywne zdjęcia autorstwa Wojtka Koziary, RETOBORIXON sticker pack – pakiet 6 dużych wycinanych po kształcie naklejek, zamkniętych w specjalne opakowanie, PAPER TOY – 20 centymetrową kartonową figurkę ReTo/Borixon do własnoręcznego złożenia wraz z instrukcją składania,
-UNIPACK – specjalnie zaprojektowane opakowanie w którym znajdziesz płytę CD, Wstęp do rozszerzonej rzeczywistości ze świata dzikiejkorei, a to wszystko w ciężkim, ekskluzywnym BOXIE zamykanym na magnes, wykonanym z grubej tektury.

Co do samego numeru. Dostajemy trapowe połączenie ReTo i Borixona, którzy w ciekawym brzmieniu mają coś do przekazania. Wypracowali wspólny styl, który całkiem dobrze buja. Moim zdaniem Borixon jest jednym z nielicznych raperów, którzy stawiali swoje pierwsze kroki w erze oldschoolu, ale na newschoolowej scenie radzi sobie również bardzo dobrze i wcale nie odstaje od dzisiejszych, młodych raperów. W połączeniu z unikatowym flow ReTo daje naprawdę ciekawe połączenie. Autotune, który teraz jest nieodłącznym elementem trapu akurat w tym numerze nie jest aż tak przesycony. Zwłaszcza u Borygo, który nawija tu w dobrym, tarym stylu, aż przypominają się jego stare kawałki. Dużym walorem jest to, że obaj panowie brzmią na tym numerze autentycznie. Jeżeli taki będzie cały projekt dzikiejkorei to może być całkiem fajne, prawdziwe brzmienie na trapach. ReTo oczywiście żongluje swoim flow poprzez przyspieszenia, czyzabawę wokalem poprzez zmianę jego brzmienia, co sprawia, że całość nie jest monotematyczna. Od strony technicznej, to bitem zajął się SecretRank, a mix i master zrobił DJ Johny. Klip oczywiście należy do członka CHILLWAGONU, czyli Koozy. Moim skromnym zdaniem gdyby ten projekt miał taką promocję jak CHILLWAGON mógłby bardzo namieszać i zrobić jeszcze większy hałas na scenie rapowej. Takie są moje odczucia po przesłuchaniu pierwszego numeru z płyty „420024” i jeśli taki styl zostanie utrzymany to uważam, że płyta może znaleźć rzeszę odbiorców. Przekaz w dobrym wykonaniu na trapowych bitach, tego brakuje. Z każdej strony zalewa nas fala monotematyczności o hajsie, furach, dupach i drogich ciuchach. „Tu w ciuchach od Versace stoją puści jak wieszaki” nawija Borygo. Wierni słuchacze rapu z pewnością docenią odbieganie od trendów i wprowadzanie świeżości, którą uważam Borixon i ReTo dostarczyli. „Czy mówisz „nic się nie stało”, za to myśłisz „proszę cię pomóż”, We tam zobacz, coś ci podają, czy to pomocna dłoń czy to nóż” – w szczerych wersach nawija Bossman. Ja z pewnością chciałbym jeszcze usłyszeć prawdziwe, szere przemyślenia od tych raperów i miejmy nadzieję, że taka będzie cała płyta.

fot. facebook.com/borixon.kielce

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Post Malone o relacji z Mac Millerem: „Zróbmy jakiś pieprzony album”

Choć muzyki tworzonej przez Posta Malone’a nie da się jednoznacznie sklasyfikować, śmiało można powiedzieć, że jest jedną z największych gwiazd na świecie w tej branży. Swoją popularnością, charyzmą, ale przede wszystkim twórczością zasłużył sobie na okładkę magazynu „GQ Style”, dla którego udzielił też obszernego wywiadu. Raper zdradza w nim chociażby to, kim się inspirował we wczesnych etapach swojej kariery oraz wyjawia, że z jednym ze swoich idoli prawie nagrał wspólny album.

Post przyznaje, że pierwsza jego twórczość była silnie inspirowana Mac Millerem, Travisem Scottem i A$AP Rockym. Artysta bez ogródek stwierdził, że na początku chciał po prostu być jak oni, a jego własny styl wyewoluował z czasem. Podkreślił też, jak ważne dla niego było spotkanie z pierwszym z wymienionych idoli.

Mac był pierwszym, który się ze mną skontaktował. To było bardzo dziwne dla mnie, bo słuchałem go od samego początku, a potem miałem możliwość spotkać go i zakumplować się. Najpierw mnie inspirował, a teraz tak po prostu siedzieliśmy i graliśmy sobie w beer ponga. Siedzieliśmy tak przez jakiś czas i w końcu uznaliśmy: „Zróbmy jakiś pieprzony album!”.

Słowa nie wyrażą tego, jak bardzo nam przykro, że ten album ostatecznie nie powstał. Post odważnie eksperymentuje ze swoim stylem i podobnie robił to śp. Mac, co słychać zresztą po jego dwóch ostatnich płytach, w tym jednej pośmiertnej. Ich wspólny materiał mógłby wnieść niezwykłą świeżość na scenę i stać się absolutnym hitem. Niestety, nie będzie dane go nam usłyszeć, choć nadzieja karze wierzyć, że panowie zdążyli chociaż nagrać jakiś kawałek, który leży gdzieś na dysku jakiegoś komputera w USA.

fot. kadr z klipu „Post Malone – Saint-Tropez (Official Video)”, YouTube.com/PostMalone

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Na pierwszy rzut ucha: Tuzza feat. Taco Hemingway – Haute Couture

Już od dawna wiemy, że Tuzza to duet prezentujący rap tak bardzo jakościowy, jak odmienny od reszty. Zastanawialiśmy się zresztą pod koniec ubiegłego roku, dlaczego Benito i Ricci wykręcają co najwyżej niezłe liczby, skoro mają taki potencjał. Liczyliśmy na to, że w nowym roku udowodnią nam, że nie pomyliliśmy się, tak ich chwaląc. Haute Couture z gościnnym udziałem Taco Hemingwaya to dowód na to, że jednak się pomyliliśmy. Bo pochwaliliśmy za mało.

Bragga ma wiele twarzy, ale tej konkretnej nikt na polskiej scenie nam jeszcze nie pokazał. Haute Couture to bowiem francuskie określenie luksusowego krawiectwa, do którego artyści się przyrównują. Nie robią tego agresywną nawijką, a wręcz aksamitnym śpiewem, który pasuje do melodyjnego bitu, jak gdyby faktycznie był uszyty na miarę. Dokładnie tak, jak w oryginalnym haute couture powinno być. Cały utwór zbudowany jest zresztą wokół porównań i analogii do krawiectwa oraz mody, co sprawia, że jest niezwykle spójną kompozycją, pomimo aż trzech nawijających na nim raperów.

Benito i Ricci na przestrzeni swoich poprzednich wydawnictw zdążyli już udowodnić, że potrafią bawić się słowem i czasem od niechcenia rzucają nawet bardziej zmyślnymi punchami niż Białas czy Avi. Tutaj jest nie inaczej, co potwierdzają chociażby wersy pokroju: „Pszczółki na czapce, co z tego jak i tak łeb próżny?”.

Taco Hemingway nie jest artystą, którego szybko wymienilibyśmy, gdyby ktoś kazał nam zgadywać gości na płycie Tuzzy. Nie jest to oczywiste połączenie, ale jak widać, a raczej słychać, bardzo odpowiednie. Taco zmiękcza nieco swój głos, by dopasować się do bitu, ale absolutnie nie robi tego z liryką. Jest konkretna i pełna świetnych wersów, które są bardzo obrazowe, choć nie od razu stają się jasne, jak na przykład: „Napalony jak Pepe le pew/ nie zapale z nim gibona bo to skun”. Można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że to najlepsza gościnna zwrotka jakiej Fifi udzielił w trakcie całej swojej kariery. To dosłownie haute couture polskiego rapu, jak zresztą cały ten utwór, którego tytuł to po prostu czysty realtalk.

Zostaw komentarz