Streetwear

Najlepsze (jak dotąd) zdjęcia Travis Scott x Air Jordan 1

Łukasz Orawiec -
Streetwear - - Dodane przez Łukasz Orawiec

Najlepsze (jak dotąd) zdjęcia Travis Scott x Air Jordan 1

Nadchodząca premiera jest na tyle gorąca, że każdy przeciek o niej natychmiast obiega branżowe portale. My też daliśmy się wciągnąć. Oto galeria AJ1 x Travis Scott od insidera posługującego się pseudonimem hanzuying.

Sylwetka prezentuje się zdecydowanie inaczej niż na pierwszych zdjęciach. Jeśli chodzi o kolorystykę – całość jest ciemniejsza niż do tej pory, zaś zamiast w całości skórzanej cholewki, dostaniemy połączenie skóry i nubuku. Napis ,,Cactus Jack” został tym razem umieszczony w formie nadruku (prawdopodobnie świecącego w ciemności) pod swooshami oraz na języku. Ostatnim detalem, kojarzącym się jednoznacznie z Travisem, będzie wybite na zapiętku logo.

Buty trafią do sprzedaży w kwietniu, za pośrednictwem aplikacji NIKE SNKRS. Standardowo, w ścisłym limicie, typowym dla kolaboracji Travisa z Nike i Air Jordan.

Warto wspomnieć, że w okolicach lata na rynku pojawi się druga para, sygnowana pseudonimem rapera z Houston. Wspomnieliśmy o niej co nieco przy okazji nadchodzącej premiery Air Jordan 4 ,,Black Laser”.

Fot. Instagram/hanzuying

Zostaw komentarz

Udostępnij
Felieton,Wyróżnione
Władimir Putin chce „naprawić” rap

Seks, narkotyki i protest to według Władimira Putina trzy filary rapu. Diagnoza bardzo stereotypowa, chociaż oczywiście, w niektórych przypadkach, mająca wiele wspólnego z rzeczywistością. Nie byłoby to wielce kontrowersyjne, gdyby nie to, że Wołodia chce być tym, który rap „naprawi”.

Naprawianie czegokolwiek w kulturze przez władzę, a już na pewno taką, która posiada wiele cech „reżimu”, nie powinno zapalić czerwonej lampki. Powinno zapalić wielką czerwoną syrenę alarmową.

Putin za cel postawił sobie walkę ze środowiskiem hip-hopowym, ponieważ według niego „narkotykowa propaganda”, która pojawia się w utworach raperów, to najprostsza droga do zepsucia narodu. Propagandowe bzdury, w które pewnie uwierzą babcie na Kołymie, ale nie młodzi Rosjanie.

Aby rozwiązać ten rzekomo trawiący rosyjskie społeczeństwo problem, Władimir Putin zwołał nawet 15 grudnia spotkanie Prezydenckiej Rady Kultury w Pałacu Konstantin w Sankt-Petersburgu. Rządzący Rosją Prezydent chce, aby jej członkowie opracowali sposób, w jakim można kontrolować wychodzące z ust muzyków treści.

Do tej pory stosowano głównie przemoc. Putin zorientował się jednak szybko, że w przypadku muzyki nie pójdzie tak łatwo, jak z przedstawicielami organizacji politycznych, które próbują piętnować zachowania władzy. Odwoływanie koncertów raperów i aresztowanie ich przez policję tylko i wyłącznie zwiększyło zasięgi ich utworów. Przy okazji wiele osób zobaczyło, że ich treść wcale nie jest tak zdemoralizowana, jak to przedstawiają reprezentanci obozu władzy.

Tak było z raperem o ksywce Husky, którego koncert został odwołany po tym, jak prokuratorzy wysłali ostrzeżenie, że artysta porusza „ekstremistyczne” treści. Raper nie ugiął się pod presją i wystąpił na masce swojego samochodu. Prędko jednak został z niej zdjęty przez policję. Muzyk został nawet skazany na kilkanaście dni resocjalizacyjnej odsiadki, ale po tym, jak liczby odtworzeń jego utworów zaczęły szybować w górę, wyrok anulowano.

W swoich treściach często porusza trapiące Rosjan rozwarstwienie społecznie oraz brak perspektyw u młodych ludzi.

Ostatnio na celowniku rosyjskich władz znalazł się także bardzo ciekawy duet IC3PEAK. Nick i Nastya tworzą eksperymentalną muzykę (często zahaczającą także o rap). Od momentu premiery ich najnowszego krążka „Cлушать” (tłum. „Słuchaj”) praktycznie każdy zaplanowany koncert nie doszedł do skutku, ponieważ był odwoływany np. z powodu fałszywego alarmu bombowego lub zastraszania właścicieli klubów.

Artyści podzielili się tym problemem ze swoimi fanami na Instastory i zapowiedzieli dalszą walkę. Nie zamierzają odpuszczać, bo gdy to zrobią, „oni wygrają”. Podziękowali także swoim słuchaczom za wsparcie i nazwali ich bardzo „dzielnymi” za to, że przychodzą na ich koncerty.

Na zakończenie teledysk do „Смерти Больше Нет” (tłum. „Nigdy więcej śmierci”), który wiele Wam wyjaśni (polecam włączyć napisy), podobnie jak lektura komentarzy.

Let the music speak for itself.

Zostaw komentarz

Felieton,News
Diss, który mógł skończyć karierę Eminema

Myśleliście, że Machine Gun Kelly popisał się w “Rap Devil”? Najcięższy diss na Eminema ukazał się 18 lat temu! Dzisiaj mało kto o nim pamięta.

Dilated Peoples to grupa, której polskim fanom nie trzeba przedstawiać. Autorzy takich podziemnych hymnów, jak “You Can’t Hide You Can’t Run” czy “Worst Comes To Worst“, kilkukrotnie koncertowali w Polsce, a Evidence i Rakka Iriscience gościli na polskich wydawnictwach. Ten pierwszy wyprodukował również jeden z singli do “Wszystko z dymem” Włodiego.

Gra w szachy

18 lat temu legendarne trio wypuściło kawałek “Searching 4 Bobby Fisher” – jedyny poważny diss, na który Eminem nie odpowiedział pełnoprawnym numerem. Ciężar kawałka w dużej mierze wziął na barki Evidence. Rakka popełnił krótkie, mówione intro, DJ Babu wykonał zaś podkład i dołożył cuty na koniec.

Takie rozłożenie sił ma swoje uzasadnienie. Ev został wywołany do tablicy przy okazji beefu Eminema z Everlastem. “Evidence, don’t fuck around with real MCs” – nawija Marshall w kawałku “Quitter“. Dilated zostało też wspomniane przy okazji dissu na Limp Bizkit.

Szach i…

Jeśli sądziliście, że MGK dał radę w “Rap Devil”, musicie zapoznać się z wersami, które położył Evidence. Czego tu nie ma? Każda linijka jest bolesna, więc skupmy się na najważniejszych zarzutach.

  1. Eminem wcale nie reprezentuje Detroit. Jest chłopakiem z Warren,
  2. Był molestowany przez ojca (Ev nawija o tym 8 lat zanim Eminem wspomni o kwestii na albumie “Relapse“!),
  3. Eminem nie produkuje bitów, które rzekomo są jego autorstwa,
  4. Raper jest tylko kopią znanego wyjadacza z podziemia – Chino XL,
  5. Choć sprzedaje milionowe nakłady, nie posiada praw do swoich wydawnictw.

Ad 1. Pierwszy argument jest bardzo istotny. Jeśli okazałoby się, że Eminem wcale nie jest z 8 Mili, cała jego wiarygodność ległaby w gruzach. Do dzisiaj ta sprawa nie jest całkiem jasna. Wiadomo, że na pewnym etapie życia tam mieszkał, ale nie ma wielu informacji na ten temat. Jest to istotne również dlatego, że Warren – gdzie miałby mieszkać według Ev’a – to rejon zdominowany przez białą społeczność.

Swego czasu lekcje na temat Eminema odrabiał pewien warszawski raper…

Ad 2. Wątpliwe, by Ev zdecydował się na tę linijkę wyłącznie w celu obrażenia oponenta. Z drugiej strony trudno dociekać, skąd miałby te informacje.

Ad 3. Evidence jest znany nie tylko ze swoich skilli za mikrofonem, ale również tych producenckich. Nic dziwnego, że nawiązał do tematu. Ten argument jest prawdopodobny chociażby z jednego względu – Eminem, trafiając pod skrzydła Dr’a Dre, mógł liczyć na wsparcie wielu podwykonawców. Być może tworzył jedynie szkice bitów, które polerował ktoś inny.

Zresztą nawet bit do “Killshot” ma melodię z paczki z loopami. Eminemowi to nie przeszkadza.

Ad 4. Porównania do Chino XL pojawiały się na różnych etapach kariery Eminema. Raperów łączą kontrowersyjne teksty, niewybredne panczlajny i mocny nacisk na technikę. Oceńcie sami.

Ad 5. Marshall z pewnością nie może narzekać na biedę, ale faktycznie, gdyby miał prawa do swoich wydawnictw, zarabiałby o wiele, wiele więcej. Co ciekawe, w pewnym momencie te prawa posiadał… Michael Jackson.

…jednak bez mata

Niestety, Eminem nie odniósł się do żadnego z zarzutów. Można przyjąć uzasadnienie, że po prostu nie chciał robić chłopakom reklamy, ale bardzo możliwe, że nie chciał nagłaśniać kwestii poruszonych w dissie. Zwłaszcza, że Ev na zakończenie nawija, że to dopiero początek i najlepsze zostawia na część drugą.

Zważywszy na research, jaki musiał stać za napisaniem tych linijek (mowa również o problemach Eminema z erekcją – długo przed pojawieniem się plotek na ten temat), Ev mógł posiadać naprawdę wiele drażliwych informacji.

Sprawa zapewne została rozwiązana zakulisowo, ponieważ długoletni współpracownik i przyjaciel rapera – Alchemist – od 2005 roku jest DJem Eminema. Prędzej czy później musiało zatem dojść do spotkania obu panów.

Fot. kadr z klipu “Evidence – Throw It All Away (Prod. By Alchemist) [Official Video]”, youtube.com/Rhymesayers Entertainment

Zostaw komentarz