Felieton,Hip Hop

Naprawdę unikatowy – Hodak/2K „Custom” [Recenzja]

Michał Fitz -
Felieton,Hip Hop - - Dodane przez Michał Fitz

Naprawdę unikatowy – Hodak/2K „Custom” [Recenzja]

Ksywa Hodaka nie należy do najgłośniejszych, a niektórym z Was mogła się nawet jeszcze nie obić o uszy. To jednak tylko kwestia czasu, bo, jak na wewnętrznej stronie okładki płyty napisał sam autor, „”Custom to dopiero początek drogi”. Po przesłuchaniu albumu śmiało można stwierdzić, że to będzie długa i bardzo owocna trasa. „Custom” to kapitalne wejście w branżę i niemal półgodzinny dowód na to, że Młody H faktycznie jest unikatowy.

Styl jak Aventador

Trzeba przyznać, że modele Lamborghini mają kształty jak żadne inne samochody, a wyżej wspomniany Aventador jest tego absolutnym potwierdzeniem. Hodak nie wplata powyższego wersu do „Outro” tak po prostu, żeby zarapować o fajnej furze, a dokładnie opisuje swoje stilo, które wręcz musi oczarować słuchaczy. Spokojna, momentami wręcz ospała maniera nawijania jakimś cudem nie pozbawiona jest mocy, którą w niej czuć. Artysta faktycznie jest spokojny jak Pacyfik, do którego przyrównuje się w „Vice City”, ale przy tym jest również potężny jak wielki przestwór tego oceanu. Jego vibe, choć na pozór bardzo lekki, ma unikatowy sznyt i niesie w sobie mnóstwo charyzmy. Gdyby Don Corleone w swoich młodzieńczych latach był raperem, nawijałby dokładnie jak Hodak.

Się nie zachowuje jak ku*wa newbie

W dobie popularności rapu zalewani jesteśmy hektolitrami miałkich tekstów, które po prostu dobrze kleją się do bitu, ale tak naprawdę nie wnoszą nic do naszego życia poza delikatnym uśmiechem zażenowania. Na tej płycie tego nie ma. Hodak nie tylko goni marzenia jak towar, o czym sam zresztą nawija w „Intro”, ale także waży słowa jak towar. Teksty nie są skomplikowane, ale niosą istotne wartości, według których artysta sam żyje. Przykładów takich linijek jest mnóstwo. „Nie ma nic cenniejszego niż zaufania kredyt wśród moich ludzi” czy „Patrząc ze szczytu w dół nie zapomnę, gdzie był parter” to świetne potwierdzające tę tezę wersy, a pochodzą z jednego kawała pt. „Scudo”. W innych numerach też ich nie brakuje, jak chociażby: „Nie chciałem nic w zamian, a dziś biorę co moje i spieprzam” nawinięte w „Jordans”. Mało Wam? Będziecie musieli w takim razie sprawdzić album, bo musiałbym tu przepisać ponad połowę tekstów, by wyliczyć wszystkie takie linijki.

All my homies

Goście na debiutanckich płytach bywają problemowi. Albo ich nie ma, przez co płyta młodego rapera traci na promocji, albo są, ale ze względu na rangę zapraszającego ich artysty rzucają zwrotką napisaną w 5 minut przy pomocy rozpisanego markera na serwetce z fast fooda. Takie featuringi oczywiście wychodzą miałko, ale z ręką na sercu można przyznać, że na „Customie” ich nie znajdziemy. Hodak dobrał zupełnie imponującą grupę gości, spośród których wszyscy stanęli na wysokości zadania, a niektórzy nawet pozytywnie zaskoczyli. Young Igi kapitalnie wkleja się w tytułowy kawałek, w którym Hodak decyduje się na nieco nowocześniejszą wersję swojego flow, w odróżnieniu od reszty kawałków. Avi z kolei to idealny człowiek do „Omerty”, ponieważ w jego wersach czuć nie tylko charyzmę, ale również prawdę, wybrzmiewającą przede wszystkim w takich linijkach jak: „Mieliśmy w planach lecieć na Teneryfę/ Skończyłem na dołku, przypięty o kaloryfer”. Z wysokiego poziomu nie schodzi też Gedz i o dziwo wskakuje na niego kompletnie nieznany killer4687, który nadaje kawałkowi „Jordans” niezwykły klimat.

Ey 2K, this a madaness

„A vibe mamy, bo to brat, nie tylko producent” – rapuje Hodak w „Vice City” świetnie opisując tym samym jego współpracę z 2K. Chemię miedzy obydwoma artystami czuć w każdym numerze, bo kawałki są niezwykle spójnymi kompozycjami, a nie tylko nawijką wrzuconą na fajny bit. Raper ma też sporo racji porównując producenta do Metro Boomin’ w kawałku „Metro”. Bity od 2K są świeże i nowoczesne, ale jednocześnie wyważone. Nie słychać tu przesadzonego 808 i próżno też szukać zbyt dużej ilości cykaczy. Wszystko to oczywiście się na płycie znajduje, ale w odpowiedniej proporcji.

fot. kadr z klipu „Hodak/2K – Scudo”, YouTube.com/Hodak

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Kendrick Lamar z nowym projektem! Co wiemy o pgLang?

W momencie, w którym z niecierpliwością oczekujemy kolejnych informacji dotyczących nadchodzącego albumu Kendricka Lamara, dostaliśmy… zapowiedź jego nowego przedsięwzięcia. Raper usunął wczoraj wszystkie posty ze swojego Instagrama, a w zamian pojawiły się na nim trzy grafiki.

View this post on Instagram

pg-lang.com

A post shared by Kendrick Lamar (@kendricklamar) on

PgLang na pewno jest firmą usługową specjalizującą się w muzyce, filmie, telewizji, sztuce, książkach i podcastach. Jej misją ma być dostarczanie „historii, które przemawiają do wielu narodów, ras i grup wiekowych”.

Opowiadamy się za anarchią i wyzwaniami, które sprawiają, że jesteśmy silniejsi. PgLang koncentruje się na wykorzystaniu naszych doświadczeń i opiece nad wieloma współpracownikami, aby tworzyć historie, które są równie dostępne i wciągające, a następnie umieszczać je w najlepszych mediach – dowiadujemy się z oświadczenia.

W wideo, które możemy obejrzeć na stronie firmy, wystąpił sam K. Dot i Jorja Smith, a w internecie pojawił się także merch związany z projektem. Artystka wyłącza na nim telefon i wpatruje się w słońce, skupia na teraźniejszości. Nie wiadomo jeszcze, czego dokładnie spodziewać możemy się po inicjatywie Lamara, ale przypuszczamy, że może on wprowadzić na rynek nowatorski system wpierający artystów i że najprawdopodobniej to za jego pośrednictwem już wkrótce ukaże się jego kolejny album…

fot. pg-lang.com

Zostaw komentarz

Felieton,Hip Hop
Weź Oskara, Steeza, stare hity i masz kawał płyty – PRO8L3M „Art Brut 2” [Recenzja]

Pierwsza część „Art Brut” uchodzi obecnie za jedną z najważniejszych płyt rapowych tego millenium. Trzeba mieć ogromne ambicje, wielką pewność siebie i trochę tupetu, by nagrywać sequel płyty tak kultowej, że według niektórych nie da się nagrać lepszej. Osoby zatwardziale zakochane w pierwszej części projektu faktycznie mogą być nieco zawiedzione, bo dwójka ma mniej klimatycznych wstawek z filmów i piosenek, a także jest bardziej melodyjna, a momentami nawet skoczna. To jednak elementy, które mogą wpłynąć co najwyżej na subiektywną opinię na temat tego krążka, bo oceniając go obiektywnie, niewiele można mu zarzucić, a już na pewno nie to, że nie odzwierciedla swojej nazwy. To w końcu piękny kawał sztuki, który wcale nie opowiada o pięknych rzeczach.

Teraz mamy wolność

Płyta sięga po inspiracje do końcówki ubiegłego wieku nie tylko jeśli chodzi o muzykę. Znaczna większość tekstów opowiada o mniej lub bardziej prywatnych sytuacjach z PRLu i czasów, które bezpośrednio po nim nastąpiły. Jak można było się spodziewać, znając umiejętności storytellerskie Oskara, historie wspomniane na albumie są niemalże namacalne. Spokojnie możecie wyrzucić swoje podręczniki od WOSu, bo nic nie nakreśli Wam lepiej tego, jak w tamtych czasach faktycznie się żyło. „Na Rympał” opowiada o tym, jak wtedy trzeba było kombinować, a w „Domach z betonu”, które są z kolei niezwykle szczerą opowieścią z dzieciństwa Oskara, możemy usłyszeć o błahych sprawach z trudnego życia codziennego. Jeśli z kolei zastanawiacie się, jak wyglądało życie nieco starszego dzieciaka, uważnie wsłuchajcie się w „Matchboxy”.

Cisza jest jak Toyota Prius

Oskar na przestrzeni ostatnich płyt stworzonych ze Steezem zdążył oczarować słuchaczy nie tylko umiejętnością niezwykle obrazowego opisywania sytuacji, ale również wplatania w te opowieści niebanalnych spostrzeżeń, rzucających nowe światło na pewne sprawy, czego dowodem jest chociażby powyższy cytat z „Dymu”. Nie mniej wymowny jest wers ze „Street Fightera”, który motywuje słuchacza na swój wyjątkowy sposób: „Ogarnij się milcząc, a nie wzywasz Maryję”. Temat nieba jest zresztą poruszany kilkakrotnie i za każdym razem nieoczywiście, jak na przykład we wspomnianym już wyżej kawałku „W domach z betonu”. Oskar nawijając w nim o odejściu swojej mamy, opowiada o postrzeganiu śmierci z perspektywy dziecka, czyli być może właśnie o najsłuszniejszym sposobie jej postrzegania: „Gdy wszyscy płakali, ja chciałem się bawić, no bo w sumie jest w niebie”. Raper potrafi też w namacalny sposób opisać rzeczy niefizyczne, które w standardowy sposób trudno jest zdefiniować. Wyobrażaliście sobie kiedyś smutek? Oskar zrobił to za was: „Jej smutek płynie powoli, jak moja krew po jej dłoni”.

Hi- Fi Superstar super hit

Istnieje przekonanie, że klasycznych numerów nie powinno się tykać, zupełnie jak obiektów kultu. Steez zdecydowanie tak nie uważa, bo odważnie zabiera się za wielkie hity i robi z nich wyjątkowe, ale przede wszystkim niebanalnie klimatyczne podkłady. Refren Wandy i Bandy wpleciony w „Przebój Nocy” tylko podkreśla opowiadaną w nim historię. Jeszcze lepszą robotę robi Majka Jeżowska, który otula szorstkie historie Oskara delikatnym, ale bardzo mocnym refrenem w „Piekło jest w nas”. Śpiew Marleny Drozdowskiej w „Zadzwoń do mnie” idealnie pasuje za to do groteskowej sytuacji o gorejącym uczuciu, którą opowiada Oskar w tym kawałku. Wszystkie sample kleją się do nawijki jak kciuki od jointów, o których raper sam zresztą wspomina w „Dymie”.

fot. zdjęcie z Instagrama, Instagram.com/pro8l3m

Zostaw komentarz