Hip Hop,News

Nie żyjesz? Świetnie! Dogram się na twój nowy album – absurd pośmiertnych wydawnictw

Michał Fitz -
Hip Hop,News - - Dodane przez Michał Fitz

Nie żyjesz? Świetnie! Dogram się na twój nowy album – absurd pośmiertnych wydawnictw

Wiadomo nie od dziś, że nic nie przysparza artystom takiej popularności, jak śmierć. W końcu wtedy jest największy szum związany z daną osobą, który z resztą wszyscy skrzętnie próbują wykorzystać, by się na nim wzbogacić. Najlepszym sposobem jest wydanie płyty zmarłego już artysty składającej się z niedokończonych kawałków wzbogaconych o ciekawe zwrotki gości. Rzadko jednak kolaboracje te prezentują się tak, jakby chcieli tego wykonawcy, którzy niejednokrotnie łapią się za głowę, spoglądając z góry na to, co się wyprawia z ich twórczością.

Dobrze wie o tym XXXtentacion. Kapitalnie zapowiadający się raper został zastrzelony ponad rok temu w czerwcu,a jego pierwszy pośmiertny album ukazał się już w grudniu. Znaleźli się na nim jedynie dwaj goście, Kanye West i Travis Barker. Akurat z tego wydawnictwa sam X powinien być względnie zadowolony i byłoby świetnie, gdyby byli współpracownicy rapera na tym poprzestali. Wszyscy czulibyśmy, że to godne pożegnanie artysty.

Na tym jednak nie koniec. W planach jest bowiem wydanie kolejnego albumu pt. „Bad Vibes Forever”. Z oczywistych względów XXXtentacion nie mógł nagrać zbyt wiele materiału na tę płytę, więc trzeba było ją znacząco wzbogacić. Jak podaje „XXL”, na krążku znajdą się chociażby Lil Nas X, Lil Wayne czy Blink 182. To głośni, popularni artyści i w ich obecności na płycie nie byłoby nic złego, gdyby nie fakt, że X z niektórymi nawet się nie znał. Sam Lil Wayne przyznał z resztą, że o postrzelonym raperze dowiedział się dopiero, gdy ten już nie żył. Wcześniej nawet o nim nie słyszał. W takiej sytuacji nie możemy więc mówić o współpracy pełnej pasji, a jedynie o ordynarnych skoku na kasę.

Największą ofiarą tego trendu wciąż pozostaje jednak 2Pac. Legenda rapu zmarła w końcu w 1996 roku, ale to nie przeszkadzało jego otoczeniu w wydaniu jeszcze 5 pośmiertnych albumów. Znalazło się na nich mnóstwo gościnek, o których sam raper pewnie nigdy by nawet nie pomyślał. Przecież pół przedostatniej płyty 2Paca pt. „Loyal to the game” jest wyprodukowane przez Eminema, który z resztą sam nawija jeszcze w dwóch kawałkach na tym albumie.

Całe szczęście pojawiają się wyjątki od tej reguły. Są bowiem inicjatywy, w których liczy się przede wszystkim dobro artysty, a nie same zyski. Przykładem takiego wydawnictwa jest zbliżająca się płyta Lil Peepa, która od powyższych różni fakt, że bezpośrednio jest za nie odpowiedzialna jego matka. Komu, jak komu, ale mamie możemy ufać, że nie zrobi z dorobku syna maszynki do pieniędzy. Niemniej jednak, w dzisiejszym świecie jest to rzadkość.

Jakkolwiek zepsute by się nam to nie wydawało, trend wydawania pośmiertnych płyt i zarabiania na nich ogromnej kasy ma się dobrze od ponad dwóch dekad. Nic nie wskazuje niestety na to, by cokolwiek miało się w tej materii zmienić, dlatego możemy wysnuć smutny wniosek, że dopóki artyści będą umierali, dopóty wytwórcy będą próbowali się na nich wzbogacić.

fot. kadr z klipu „XXXTENTACION – MOONLIGHT „, YouTube/XXXTENTACION

Zostaw komentarz

Udostępnij
Hip Hop,News
Laikike1 po pięciu miesiącach odwyku założył kanał „motywacyjny” dla alkoholików

Sumienie sceny, wieloletni król podziemia, a także uczestnik jednych z najbardziej pijackich wywiadów w historii polskiego YouTube’a, Laikike1, opuścił placówkę odwykową i – niejako spłacając dług wobec terapeutów – postanowił opowiedzieć o swoim problemie i systemie administracyjno-organizacyjnym terapii. W założeniu ma również wyjaśnić mity związane z leczeniem nałogów i pokazać, co można z tego wyciągnąć i jak należy o tym myśleć, żeby w razie problemu nie bać się sięgnąć po pomoc.

Dla wielu słuchaczy może być to szok, bo – pomijając życiowe zmiany u samego Laika – mimowolnie rodzi się pytanie, o czym będzie drugi album Almost Famous, skoro Kike1 jest już w diametralnie innym momencie życia i jego ośrodek decyzyjny odbija zupełnie inne światło.

Terapia odwykowa w żaden sposób nie przemawiała do mnie w formie, w której ja ją – wtedy jeszcze – znałem i rozpoznawałem. Postanowiłem wykorzystać te pół godziny na przemyślenie swoich, faktycznie, żenujących prób kontrolowania picia.

Laik trafił na odwyk po czwartej wizycie w szpitalu, mówiąc konkretniej – po czwartym detoksie od alkoholu. Dotąd słuchacze nie mieli kompletnie żadnych informacji w tym temacie, a raperska odsłona Marcina Karwackiego kazała sądzić, że o ile problem alkoholowy faktycznie może go dotykać, to Laik go kontroluje. Okazało się inaczej – raper spędzał długi okres w ciemnym miejscu, w którym takie pojęcia jak „szczęście” były wypychane przez statementy typu „ludzie są głupi”. Tego wszystkiego dowiadujemy się z trwającego niemal 25 minut filmu wstępnego.

Przyznam, że mnie ta sytuacja tak samo cieszy, jak i zaskakuje. Laikike1 jest pewnie ostatnią osobą – w tym przypadku bardziej ostatnim raperem – od którego spodziewałbym się takiej przemiany, a jednocześnie dziwnie jedynym, przy którym ruch z taką otwartością mnie kompletnie nie dziwi. Niech za komentarz starczy moja analiza dekady Level Upów, którą znajdziecie TUTAJ. No dobra, jako uzupełnienie komentarza, jeszcze ten kultowy wrocławski wywiad, na którym Laik jest uosobieniem majestatycznego odklejenia:

Obawiam się jedynie, że kanał Laika może wejść na mocno coacherskie tony, a nawet zrobić z rapera jakiegoś alkoholowego Tau, co byłoby absolutnym kuriozum. Niemniej, jeśli uważacie, że macie problem z piciem, ma go ktoś z Waszych bliskich lub po prostu z otoczenia – warto zainteresować się materiałem Laikike1’a Marcina Karwackiego. Głupot w nim nie uświadczycie.

fot. kadr z wideo „NieMaMowy”, youtube.com/Marcin Karwacki NieMaMowy

Zostaw komentarz

Hip Hop,News
Rap w służbie reklamy hulajnogi. Racja czy prowokacja?

O rapie w reklamach trochę już pisaliśmy. Zwykle wywołują one kontrowersje i przynoszą raperom oraz marce więcej wstydu niż korzyści, chociaż dzięki temu przynajmniej zapadają w pamięć. Zdarzają się też oczywiście wyjątki jak w przypadku ostaniej niezłej reklamy Tigera, w której pojawił się Abradab na bicie od E-40.

No i pisaliśmy też o rapie z YouTube’a. Był Stuu, o którym mocno wypowiedział się Lipa, był Człowiek Warga, któremu po różnie przyjętym albumie „Pół Serio”, nie pomógł nawet numer o zmianach klimatycznych. Jak więc naszym zdaniem ma się sprawa najnowszego filmu Abstrachuje, który w gruncie rzeczy jest reklamą z nawet zgrabnym lokowaniem produktu?

Przezorni, od zawsze ubezpieczeni

Po pierwsze to, co ich broni, to fakt, że od początku działalność „hip-hopowa” chłopaków ma kontekst komediowy i nawet, kiedy biorą się za rap, nie próbują robić tego nawet na pół serio (mamy cię, Człowieku Wargo!). Zresztą jakiś czas temu w satyryczny sposób skomentowali całe zjawisko, co jedynie pokazuje, że ogarniają i wiedzą, że na youtubowo-hip-hopowym polu trzeba działać ostrożnie.

Po drugie reklama jest zwyczajnie nienarzucająca się. Jasne, produkt jest obecny ciągle, ale został wplątany w całość w kreatywny sposób w ramach serii „Diss na”. Wilk syty i owca cała, bo chłopaki mogą się realizować w ramach zajawki, a do tego jeszcze wykorzystują to, jako narzędzie marketingowe. W taki sposób Abstrachuje bronią się więc podwójnie – bo jako reklamujący oraz jako „raperzy”. W tym, co robią, nie ma fałszu, nie aspirują również do choćby połowicznego tytułu artysty muzycznego. Zresztą, czy słyszeliście kiedykolwiek, żeby którykolwiek raper miał z nimi jakiś problem? Właśnie w tym rzecz, że chłopaki świetnie wybrnęli z całego zamieszania (a mówiąc serio, to te teksty też nie są najgorsze na świecie). Tym razem propsujemy! A Wy?

fot. kadr z filmu „DISS NA PRZECHODNIÓW”, youtube.com/AbstrachujeTV

Zostaw komentarz